„Postrzyżyny". Między dokumentem, a fikcją [wywiad]

Michał Solarski i Tomasz Liboski udokumentowali własne wspomnienia z dzieciństwa, balansując między fotografią dokumentalną, a kreacyjną.

ⓒ Michał Solarski/Tomasz Liboska

Michał Solarski – fotograf dokumentalista na co dzień pracujący w Londynie, gdzie ukończył The London College of Communication. Swoje autorskie cykle realizuje głównie w Europie Środkowej. W swojej pracy nawiązuje do osobistych doświadczeń, często odwołuje się do pamięci. Jego zdjęcia były pokazywane na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych, m.in. w ramach: „New York Photo Festival", „Belfast Photo Festival", „Athens Photo Festival". Publikował między innymi na łamach „The Guardian", „Time", „GQ", „Vanity Fair", „New York Magazine".

Tomasz Liboska - ukończył Etnologię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Absolwent Instytutu Twórczej Fotografii w Opawie. Realizują głównie dokumentalne cykle fotograficzne. Większość z nich powstaje na Górnym Śląsku, gdzie mieszka i pracuje. Ważniejsze z nich to: „Wojownicy" nagrodzony I nagrodą Grand Press Photo 2008 oraz „Don’t Mess with Texas" zrealizowany w 2009 roku dzięki Stypendium Marszałka Województwa Śląskiego (oba zrealizowane wraz z Michałem Jędrzejowskim).

Tytuł cyklu „Postrzyżyny” odnosi się do obrzędu w kulturze dawnych Słowian, polegający na rytualnym obcięciu włosów dziecku płci męskiej. Od obcięcia włosów syn stawał się pełnoprawnym członkiem rodziny i przechodził spod opieki matki pod kuratelę ojca. Jest to swoiste przekroczenie pewnej granicy, inicjacja, wejście do świata „dorosłych”.

Zdjęcia, które stworzyli Michał i Tomasz, to współczesny fotograficzny zapis scen z przeszłości. To powrót do beztroskich lat nastolatków, kiedy nie myślisz o tym, co będzie jutro, nie myślisz o konsekwencjach swoich czynów. To rozliczenie się z własną przeszłością i potwierdzenie, że przyjaźń autorów przetrwała próbę czasu.

Zdjęcia zdobyły prestiżową nagrodę Grand Prize Lens Culture Awards 2014

Czy będąc nastolatkami myśleliście już o byciu fotografami?

Nie, absolutnie nie zakładaliśmy, że zajmiemy się fotografią. W naszych głowach kotłowały się zupełnie inne myśli. Jeśli już próbowaliśmy się w czymś realizować, to była to muzyka. To był początek lat 90-tych i chyba każdy nastolatek myślał trochę podobnie. Królował grunge, liczył się przede wszystkim bunt, muzyka, dobra zabawa. Wówczas łączyła nas już długoletnia przyjaźń, znamy się od dziecka.

Jak wpadliście na pomysł powrotu do przeszłości z aparatem?

Ten pomysł dojrzewał w nas od dawna, choć długo nie byliśmy tego świadomi. Gdzieś po drodze obaj zajęliśmy się fotografią na poważnie, realizując głównie własne pomysły. Wreszcie przyszedł taki moment, w którym po wielu rozmowach oraz poszukiwaniach wspólnego tematu, trafiliśmy na naszą historię. Po prostu zdaliśmy sobie sprawę, że w historii dwóch chłopaków, dorastających w małej miejscowości, przeżywających burzliwe przygody, jest pewien potencjał. Po cichu liczyliśmy na to, że w opowieści o przyjaźni oraz dojrzewaniu uda nam się znaleźć jakiś uniwersalny wymiar.

Jak znaleźliście bohaterów, którzy odegrali Was sprzed lat? Kim oni są?

Nasi bohaterowie pochodzą z Chorzowa, znaleźliśmy ich poprzez rodzinne koneksje i towarzyskie sieci powiązań. Dla nas od początku był to strzał w dziesiątkę, bo Dominik i Marek wykazali momentami nie tylko fizyczne podobieństwo, ale przede wszystkim mentalne. Obaj zajmują się muzyką, tworzą hip hop i żyją własnymi marzeniami. Kluczowa sprawa, szybko złapaliśmy z chłopakami jakiś wspólny, emocjonalny mianownik.

Po co Wam, tak naprawdę, było stworzenie tego cyklu? Czy rozliczenie z przeszłością, tęsknota za młodością, czy okazja do wspólnej pracy?

To, co nas ostatecznie pchnęło do realizacji tego tematu, to fakt, że po 20 latach znowu wrócimy do Goleszowa i zrobimy coś razem, zdani wyłącznie na własne wspomnienia. To była bardzo podniecająca perspektywa, z powodów czysto osobistych, ale też tych fotograficznych. To był dla nas rodzaj eksperymentu, albo raczej gra z własnymi wyobrażeniami przeszłości. W grze tej szybko okazało się, że jak chyba wszyscy, mamy skłonności do idealizowania przeszłości.

Czy inaczej teraz patrzycie na swoją przeszłość po realizacji tego tematu?

Nie, inaczej patrzymy na teraźniejszość. Niestety, „Postrzyżyny'' ujawniły czarno na białym kilka spraw: czas płynie i nie da się go zatrzymać. Zmieniliśmy się, zmienił się Goleszów.

Macie w planach kolejną wspólną pracę?

Oczywiście, nasza współpraca układała się wzorcowo, już rozmawiamy o następnych wspólnych przedsięwzięciach, choć tak naprawdę czeka nas jeszcze trochę pracy nad cyklem „Postrzyżyny".

Czy ten cykl mieści się według Was w kategorii fotografii dokumentalnej? Jak określilibyście ten rodzaj fotografii?

„Postrzyżyny'' to balansowanie pomiędzy dokumentem a fikcyjną narracja. Nasze współczesne zdjęcia nie mogą być przecież dokumentem czegoś, co wydarzyło się dwadzieścia lat temu. Aczkolwiek wszystko, co pokazują ,wydarzyło się naprawdę. Mimo to nie jest to dokument. Sceny, jakie pokazane są na naszych zdjęciach, są jedynie artystyczną próbą przeniesienia naszych wspomnień na ograniczony język fotografii.

Jak Wasze życie zawodowe, fotograficzne zmieniło się po otrzymaniu prestiżowej nagrody Grand Prize Lens Culture Awards 2014?

Nigdy nie łudziliśmy się, że nasze życie po zdobyciu jakiejś nagrody zmieni się radykalnie. Oczywiście każda nagroda, każda publikacja otwiera jakieś następne drzwi, daje kolejne możliwości. Nie jest to jednak jakaś drastyczna zmiana. Ten czy inny konkurs to świetne narzędzie promocji konkretnego cyklu, niekoniecznie już jego autora. Kariera artystyczna to zazwyczaj bardzo powolny i długotrwały proces.

Czy odtwarzając historie z przeszłości pamiętaliście je podobnie i czy każda z tych sytuacji ze zdjęć dla każdego z Was jest/była tak samo znacząca?

Zbiór sytuacji, które odtwarzamy, zrodził się w wyniku wspólnych sesji, podczas których rekonstruowaliśmy nasze wspomnienia. W pewnym sensie „Postrzyżyny" są dowodem naszej przyjaźni, okazało się bowiem, że wszystkie sceny pamiętamy bardzo podobnie. Pojawiały się drobne różnice w szczegółach, jednak wszystkie sytuacje przedstawione w cyklu, to w istocie momenty przełomowe dla nas obu.

Podobno zdjęcia wykonaliście aparatem analogowym, dlaczego?

Obaj bardziej cenimy ten rodzaj pracy. Wymaga więcej zaangażowania i czasu. Sam proces fotografowania jest znacznie wolniejszy, bardziej przemyślany. Wszystkie nasze autorskie projekty wykonujemy używając filmu.

"Najpierw treść, potem forma. Najpierw człowiek, potem aparaty". Będę starał się, by moje teksty były odpowiedzią na pytania, które do tej pory bałem się zadać…

WIĘCEJ: www.piotrkala.pl | Facebook
Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Królewski retusz z Krakowa Najbardziej absurdalne prawa w USA zostały sfotografowane Współczesna, pompatyczna architektura na terenie byłego ZSRR Portrety twardzieli z największego, nowozelandzkiego gangu Mroźny reportaż z najzimniejszego miejsca na świecie, gdzie temperatura sięga -71.2 C Adrian Mueller sfotografował abstrakcyjne wzory, które powstają podczas gotowania Odległe galaktyki stworzone w ciemni przez Vanessę Marsh Piotr Gregorczyk i jego latająca żywność Inspiracje dokumentalne #6 Rafał Maleszyk i jego „plastikowe krajobrazy" Hawajów Niezwykłe kolory, kształty i wzory na zdjęciach satelitarnych Ziemi z Google Earth Noc spadających gwiazd - najlepsze filmy z Internetu Dla fotografa płonący las może być piękny Paweł Bogumił opowiada, jak powstał cykl przenikliwych portretów małp z całej Europy Arnaud Labgraph - piękne, kobiece portrety z podwójną ekspozycją Świeże spojrzenie na morskie krajobrazy na zdjęciach Raya Collinsa Zachwycający makroświat, czyli oko w oko z owadożernymi roślinami Historia jednej sesji Przedstawiamy galerię zdjęć wyróżnionych w konkursie Fine Art Photography Awards National Geographic Traveler Photo Contest 2015 - Polak wśród wyróżnionych Motorem po falach, czyli 2,5 roku przygotowań i 4 minuty genialnego filmu Najciekawsze zdjęcia z konkursu International Light Painting Award 2015 Podwójne życie Legnicy, czyli za murem radzieckich koszar „Timestack", czyli esencja filmów poklatkowych w jednym zdjęciu

Popularne w tym tygodniu:

Wzruszająca sesja noworodków, wykonana tuż przed odejściem jednego z nich Potraficie dostrzec coś wyjątkowego w portretach autorstwa Yigala Ozeriego? Drzewa przewrócone przez orkan. Stworzyły fantastyczną kompozycję do zdjęcia Czekał godzinami, by dopasować odbiorców do obrazów w muzeum. Zdecydowanie się opłaciło Kiedyś i dziś – mężczyzna wkleił dorosłego siebie na zdjęcia z dzieciństwa. Wyszło świetnie! Przez dwie zimy fotografował ludzi marznąc na moście. Tak powstał projekt "Tramwaj" Magiczne, poetyckie portrety na gorącej Kubie to specjalność Gillian Hyland Magia dobrego zdjęcia tkwi w oczach, zwłaszcza jak jest ich kilka par. Ireneusz "Irass" Walędzik opowiada o swoich bliskich spotkaniach z przyrodą Zdjęcie z lądowania na Księżycu to prawda czy wielka mistyfikacja? Usunął ze zdjęcia dźwig, którego nikt nie chciał wymazać. Zobacz jak retuszował obraz krok po kroku Wildlife Photographer of the Year 2017. Wygrało zdjęcie opowiadające historię zbrodni na nosorożcach Roni Landa sfotografowała interesującą martwą naturę, zrobioną z... mięsa?!