Asus ZenBook Pro UX501 jako narzędzie pracy na Fotoblogia.pl [recenzja]

W czasie testów pisałem teksty, redagowałem, wydawałem, obrabiałem na nowym, profesjonalnym laptopie Asus ZenBook Pro UX501. Czy komputer przekonał do siebie zagorzałego fana komputerów Apple, który nie pracował dłużej na pecetach od 8 lat?

Asus ZenBook Pro UX501

Asus ZenBook Pro UX501 (© KB)

Na Maki przesiadłem się 8 lat temu, niemal w tym samym czasie, kiedy zacząłem pracę na Fotoblogia.pl oraz nieistniejącym już bliźniaczym serwisie Applemania.pl. Swoją przygodę z tym drugim serwisem zacząłem zresztą od pisania serii tekstów „Świeżo upieczony jabłęcznik”, w którym opisywałem swoje perypetie, po przesiadce na komputery Apple.

Asus ZenBook Pro UX501

Przez dwa kolejne lata pisałem sporo o sprzętach tej marki, testowałem większość komputerów tej marki. Sam zresztą nabyłem najpierw Mac'a Mini, potem pierwszego aluminiowego MacBooka unibody (late 2008), a rok temu współczesnego MacBooka Pro 13 cali Retina. Czy osoba z taką przeszłością może polubić peceta i z przyjemnością pracować na nim po 8–10 godzin dziennie? Nawet tak świetnego technologicznie jak Asus ZenBook Pro UX501 z najnowszym Windowsem 10? Postanowiłem to sprawdzić, stawiając sobie za cel codzienne korzystanie z pięknego ZenBooka jako podstawowego narzędzia pracy przy wydawaniu Fotoblogia.pl – do pisania tekstów, redagowania, wydawania serwisu, obrabiania zdjęć. Słowem – przy mojej codziennej pracy, jako redaktora naczelnego Fotoblogia.pl.

Specyfikacja

Kosztujący ok. 8000 zł Asus ZenBook Pro UX501 to komputer, który jest bezpośrednim konkurentem 15-calowego MacBooka Pro 15 cali z ekranem Retina. Wspomniany laptop firmy Apple w wersji zbliżonej parametrami wewnętrznymi kosztuje ok. 11 000 zł, czyli ok 1/3 więcej.

Asus ZenBook Pro UX501

Niestety, pomimo usilnych prób, nie miałem okazji przetestować obu komputerów obok siebie. Sam od roku pracuję na 13-calowym MacBooku Pro, który jednak pod względem parametrów technicznych jest zupełnie innym sprzętem.

Wewnątrz testowej wersji komputera Asus ZenBook Pro UX501 znajduje się procesor Intel Core i7 4720HQ o taktowaniu 2.6 GHz, który współpracuje z 16 GB pamięci RAM oraz grafiką Nvidia GeForce GTX 960M 2 GB oraz Intel HD Graphics 4600 1 GB. Do tego mamy dysk SSD o pojemności 512 GB. 15,6-calowy ekran ma maksymalną rozdzielczość 3840 x 2160 px, co daje gęstość 282 ppi. Do tego dochodzi komplet gniazd: 3x USB 3.0, HDMI, Thundebolt i czytnik kart SD. Jak widać, specyfikacja jest naprawdę mocna. Za zasilanie odpowiada litowo-polimerowy akumulator o pojemności 96Wh.

Wygląd i wykonanie

Obudowa laptopa jest wykonana w dużej mierze ze szczotkowanego aluminium wysokiej jakości. Konstrukcja jest bardzo solidna i stylowa. Nic tu nie trzeszczy, czuć, że jest to sprzęt z wysokiej, profesjonalnej półki. Wzornictwo może z pozoru przypominać design MacBooków, jednak po przyjrzeniu się widać, że z podobieństw można wyliczyć w zasadzie tylko zastosowany materiał wykonania obudowy. Asus ZenBook Pro poszedł swoją drogą. Kanty głównej części są spiłowane, mają interesującą fakturę, są błyszczące. Ten element na pierwszy rzut oka przypomina mi rozwiązanie z nowych iPadów Air i Mini, chociaż tam kanty nie mają faktury. W każdym razie wygląda bardzo dobrze i elegancko.

Po otwarciu klapy ukazuje nam się świetnie wyglądające, eleganckie, nowoczesne wnętrze. W oczy rzuca się klawiatura w kolorze obudowy, sporej wielkości gładzik oraz gustowny, delikatny, czarny nadruk okrągłego rastra w dwóch górnych rogach. Dookoła ekranu znajduje się czarna, plastikowa, matowa ramka o raczej klasycznej grubości. Nie mogło też zabraknąć sporej wielkości srebrnego logo producenta.

Asus ZenBook Pro UX501

Zacznijmy od podświetlanej klawiatury. Ma ona układ dosyć klasyczny, z częścią numeryczną sprytnie ulokowaną po prawej stronie. To element, którego poszukuje wielu użytkowników pecetów, a który nie występuje w żadnym MacBooku czy nawet współczesnych klawiaturach stacjonarnych marki Apple. Sam od kilku lat pracuję stacjonarnie z bezprzewodową klawiaturą, bez części numerycznej i zupełnie nie odczuwam potrzeby jej posiadania. Z drugiej strony jest to z pewnością praktyczny i rozsądny element, szczególnie dla osób, które mają do czynienia z wprowadzaniem cyferek do arkuszy.

Asus ZenBook Pro UX501

Odstęp przycisków na klawiaturze jest zbliżony, jak w MacBookach. Niektórzy twierdzą, że jest on zbyt mały, narzekają, uważając, że trudno trafić w przyciski. Ja nie wyobrażam sobie, aby odstępy były większe, co przeszkadzałoby przy szybkim i komfortowym pisaniu. To zapewne kwestia przyzwyczajenia. Co ciekawe, miewam spore problemy z przesiadką na inne klawiatury. Tymczasem tu nie miałem prawie żadnych oporów. Już pierwszego dnia mogłem komfortowo pisać teksty w wysokim tempie. Sam byłem zdziwiony, jak szybko przyzwyczaiłem się do pisania na nowej klawiaturze i to pomimo nieco innego układu przycisków.

Asus ZenBook Pro UX501

Przyciski mają przyjemny, dobrze wymierzony skok. Nie jest on zbyt głęboki, jak w tanich klawiaturach, ani zbyt płytki, co męczyłoby palce. Jest w sam raz – bardzo komfortowy i przyjemnie. Nawet po całym dniu pracy na tym komputerze nie czułem zmęczenia palców, co naprawdę dobrze świadczy o klawiaturze. Dla wielu plusem może być też zastosowanie układu razem z klawiaturą numeryczną, która jest jednak nieco upchnięta z boku. Przyciski są wąskie, dosyć małe, chociaż wystarczające.

Asus ZenBook Pro UX501

Niestety, jest jedno mało „ale”. Elementem denerwującym osobę piszącą po polsku jest dosyć mały przycisk alt ulokowany po prawej stronie klawisza spacja. Używam go dosyć często do wprowadzania polskich znaków i również często przez przypadek mylę go z innym przyciskiem funkcyjnym obok. Komputer nie omieszka moich błędów z premedytacją wytykać sygnałem dźwiękowym. Niestety, problem nie zniknął z czasem, więc w moim przypadku nie jest to kwestia przyzwyczajenia. Dla kogoś pracującego na tego typu klawiaturze od dłuższego czasu zapewne nie byłby to żaden problem – dla mnie jest. I tak co jakiś czas przypadkowo otwieram a to słownik, a to opcje formatowania, czasem pomoc… Z mojej perspektywy przycisk obok jest zupełnie nieprzydatny. Klawisz alt powinien być po prostu dwukrotnie szerszy i byłoby idealnie. Klawiatura niestety ugina się przy mocniejszym wciskaniu przycisków, co nie świadczy pozytywnie o sztywności konstrukcji.

Asus ZenBook Pro UX501

Gładzik zastosowany w Asusie ZenBook Pro UX501 ma sporą wielkość. . Pomimo upływających lat, gładziki Apple’a są cały czas niedoścignionym wzorem do naśladowania. A nowe touchpady z funkcją Force Touch to już zupełnie inna bajka, niż jakikolwiek inny gładzik. Asus gonił, gonił, jest blisko, ale nadal to nie to samo. Gładzik w ZenBooku UX501 jest dobry – ma dużą powierzchnię o sporej czułości. Sprawnie i płynnie działa przesuwanie stron dwoma palcami, co wcale nie jest takie oczywiste w wielu laptopach. Z całą pewnością Asusowy gładzik umożliwia komfortową pracę bez myszki. MacBook Pro wypada tu jednak lepiej – ma wyższą czułość, przyjemniejszy klik, wiele przydatnych gestów no i wspomniany wyśmienity Force Touch. W Asusie możliwe jest bardzo powolne przesuwanie palcem po gładziku, podczas gdy myszka nie reaguje. W MacBooku nie ma takiej możliwości – touchpad wyczuwa każdy, nawet najmniejszy gest.

Asus ZenBook Pro UX501

Być może jest to związane z obsługą dotyku przez niektóre programy, jednak z perspektywy użytkownika nie ma to większego znaczenia. Podobnie sprawa miewa się z czułością przycisków płytki dotykowej. W czasie tygodniowych testów odniosłem wrażenie, że niekiedy, w niektórych programach, delikatne wciśnięcie nie jest wystarczające. A na koniec wisienka na torcie, czyli coś, czego nie znoszę w komputerach z Windowsem. Tuż po aktualizacji do Windowsa 10 gładzik nie miał sterowników, zatem działał z dużym oporem. Każdy zwykły pojedynczy klik trzeba było wykonywać dwukrotnie, nie działało przewijanie dwoma palcami, czułość była bardzo niska. Nie doświadczyłem takiej sytuacji od 8 lat, kiedy pracuję tylko na komputerach Apple. Byłem zdziwiony, zagubiony. Musiałem przez chwilę przypomnieć dawne czasy. Poszperałem, poczytałem, pobrałem sterowniki i wszystko działa, jak trzeba. Drobiazg, ale z mojej perspektywy znaczący i który nie powinien wystąpić.

Używanie w praktyce

Mierzący 383 x 225 x 21,3 mm Asus ZenBook Pro UX501 z całą pewnością nie jest leciutkim ultrabookiem. Komputer waży 2,27 kg, więc o ok. 200 g więcej, niż konkurencyjny MacBook Pro. Oba laptopy z pewnością nie są zbyt mobilnymi urządzeniami, które z przyjemnością mógłbym zabierać ze sobą w intensywne podróże – na wyjazdy prasowe, konferencje, targi. To dobry sprzęt do pracy w biurze, z którym możemy z łatwością przemieszczać się po pomieszczeniach czy wrzucić w torbie do samochodu, niż biegać po mieście ze spotkania na spotkanie. Coś za coś – 15-calowy ekran sprawia, że komfort pracy jest o wiele wyższy, niż na 13-calowym wyświetlaczu. Plusem jest też większa klawiatura, no i naprawdę spore moce obliczeniowe w środku. To potężna maszyna, która nie ma najmniejszych problemów z takimi programami, jak Adobe Photoshop, Premiere, Lightroom czy Capture One, czyli podstawowymi narzędziami pracy współczesnego fotografa. Zresztą, więcej na ten temat napisał w osobnym tekście Jakub Kaźmierczyk, który sprawdził Asusa okiem fotografa.

Asus ZenBook Pro UX501 — jak sprawdził się w pracy fotografa?

Jak mogliście zobaczyć w ostatnich wideoporadnikach, od jakiegoś czasu korzystam z komputera ASUS, a konkretnie z ZenBooka PRO. Dziś podzielę się z…

Minusem konstrukcji Asusa ZenBook Pro UX501 jest stosunkowo niski czas pracy na baterii, który wynosi zaledwie ok. 5 godzin i to bez solidnego obciążenia procesora. Przy takich gabarytach można spodziewać się czegoś więcej, szczególnie, że konkurencja oferuje nawet 8–9 godzin na jednym akumulatorze. Coś za coś – sporo energii konsumuje zapewne ekran 4K, czyli o wyższej rozdzielczości, niż u konkurencji. Do tego, w zestawie otrzymujemy sporej wielkości czarny zasilacz, który swoje waży i zajmuje w torbie odpowiednią ilość miejsca. To sporej wielkości cegła, która jest o wiele większa i cięższa, niż biały, błyszczący zasilacz Apple’a.

Skoro już o ekranie mówimy, to wyświetlacz 4K z matrycą IPS w Asusie ZenBook Pro UX501 jest bardzo dobry. Kolory są żywe, kontrastowe, ale także naturalne i prawdziwe. 15,6 cala przy rozdzielczości 3840 x 2160 px daje zagęszczenie pikseli na poziomie aż 281 ppi, pozostawiając daleko w tyle MacBooka Pro 15 cali z jego Retiną o rozdzielczości 2880 x 1800 px. Czy ludzkie oko jest w stanie odróżnić tę różnicę, to już inna kwestia… I czy ta różnica jest warta sporo krótszego czasu pracy na baterii? Co jednak widać gołym okiem – ekran standardowo jest matowy, nie odbija światła, jak błyszczące powierzchnie w komputerach Apple’a. Producent zapewnia, że ekran pokrywa 100% RGB i 72% NTSC. Asus ZenBook Pro UX501 nie ma najmniejszych problemów z obsługą ekranu 4K. Wszystko działa płynnie, szybko, bez żadnych opóźnień.

Asusowi ZenBook Pro UX501 trudno cokolwiek zarzucić w kwesii parametrów technicznych – to sprzęt z najwyższej półki. I znów coś za coś. Komputer potrzebuje wydajnego systemu chłodzenia. Pracę wentylatorów słychać na niskim poziomie nawet przy zwykłej, prostej pracy, np. w czasie pisania tego tekstu, kiedy miałem włączonego Worda i kilka okien systemowej przeglądarki. Całkowicie zrozumiała jest głośna praca wiatraków w czasie importowania czy eksportowania zdjęć w programie Adobe Lightroom czy Premiere. Nie rozumiem jednak, czemu komputer dosyć często uruchamiał wentylatory na dosyć wysokim poziomie pracy i hałasu w różnych sytuacjach, kiedy nie obciążałem go wymagającymi aplikacjami. Niekiedy wiatraki były rozkręcone prawie na maksimum od kilku zwykłych stron internetowych w Chrome bez AdBlocka lub od jakiegoś procesu w tle, o którym nie wiedziałem.

Duże zaskoczenie czekało na mnie w momencie pierwszego odtworzenia muzyki z testowanego Asusa. Po przeczytaniu napisu na obudowie „Audio by ICEpower – Bang & Olufsen Technology” byłem przekonany, że z komputera wydobędzie się mocny, czysty dźwięk. Nic z tego. Dwa małe głośniczki nie imponują mocą, a w dodatku zostały ulokowane… na spodzie. W efekcie, w wielu sytuacjach, np. trzymając laptopa na kolanach czy na miękkim podłożu, jak koc na łóżku, dźwięk jest skutecznie tłumiony.

Na początku w czasie testów korzystałem jeszcze z Windowsa 8.1, który zupełnie nie przypadł mi do gustu. Po aktualizacji do Windowsa 10 jest o wiele lepiej. System jest przejrzysty, prosty w obsłudze, wydajny i stabilny. W czasie codziennej pracy bez problemu korzystałem w większości niezbędnych do pracy aplikacji: Microsoft Office, Chrome, Wunderlist, Evernote, Adobe Lightroom, Photoshop, Spotify. Interfejsy tych aplikacji są inne, niż na OS X, jednak nadal zrozumiałe, przyjemne i proste w obsłudze. W sklepie z aplikacjami znalazłem nawet aplikację Trello, czyli systemu, który używamy do zarządzania tematami w redakcji. Niestety, pomimo wielu prób, nie udało mi się zalogować do swojego konta przy użyciu konta Google. Pozostałe programy nie sprawiały problemów. Z przyjemnością korzystałem z systemowego klienta poczty czy nawet przeglądarki internetowej.

Podsumowanie

Czy nowy profesjonalny laptop Asus ZenBook Pro UX501 przekonał do siebie zagorzałego fana komputerów Apple, który nie pracował dłużej na pecetach od 8 lat?
To z całą pewnością sprzęt, który mogę polecić wielu osobom. Za cenę 1/3 niższą, niż konkurencyjny MacBook Pro 15 cali Retina otrzymujemy bardzo wydajny, multimedialny kombajn ze świetnymi parametrami technicznymi, bardzo dobrym ekranem 4K i stylowym oraz solidnym wykonaniem. Ku mojemu zdziwieniu w czasie testów pracowałem na nim z przyjemnością. Oprócz wyśmienitego ekranu najbardziej do gustu przypadła mi klawiatura, na którą przesiadłem się dosyć płynnie. Wzornictwo oraz jakość wykonania Asusa ZenBooka UX501 może się podobać. Wbrew początkowym pozorom nie jest to po prostu kopia MacBooka Pro – Asus poszedł przy projektowaniu tego modelu swoją własną drogą. Komputer skrywa także ogromne możliwości wydajności – czterordzeniowy procesor Intel Core i7 w połączeniu z 16 GB pamięci RAM, bardzo szybkim dyskiem SSD 512 GB oraz potężną grafiką Nvidia GeForce GTX 960M 2 GB dadzą sobie radę nawet z najbardziej wymagającymi materiałami do obróbki.

Asus ZenBook Pro UX501

Z minusów należy wymienić stosunkowo mało wydajną baterię (3–5 h), wysoką wagę czy duży i ciężki zasilacz. Nieco irytujące jest częste uruchamianie wentylatorów czy słabe i ulokowane w kiepskim miejscu głośniki. Gładzik w ZenBooku UX501 umożliwia komfortową pracę i dobrze zastępuje myszkę, jednak nie wytrzymuje konkurencji z najnowszymi gładzikami Apple’a z funkcją Force Touch.

Asus ZenBook Pro UX501 jest aż nadto wydajny do pracy przy wydawaniu Fotoblogii, chociaż świetnie sprawdza się przy obrabianiu zdjęć czy filmów. Testowany Asus na trwałe zmienił mój pogląd na temat opartych na Windowsie współczesnych laptopów z wyższej półki i udowodnił mi, że mogę z miejsca dosyć komfortowo przesiąść się i pracować na sprzęcie innym, niż Apple. A to w moim wypadku naprawdę spora pochwała. Osobiście potrzebuję mniejszego sprzętu i pozostaję na 13-calowym MacBooku Pro, jednak nowy Asus to naprawdę wydajne narzędzie, które powinno sprawdzić się w rękach wielu kreatywnych profesjonalistów.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Kilka miesięcy z Samsungiem Galaxy NX. Nowy "klasyk" ze smartfonem za plecami Samyang 21 mm f/1.4 ED AS UMC - manualna, jasna szeroka stałka w dobrej cenie [recenzja] Fujifilm Instax mini 70 - pierwsze wrażenia z premiery Wacom Intuos Photo S - amatorski tablet zdefiniowany na nowo [test] Sony Zeiss Vario-Tessar T* FE 16-35mm f/4 ZA OSS - zdjęcia przykładowe Skórzane paski fotograficzne Eupidere – elegancki i praktyczny dodatek do bezlusterkowców [recenzja] Miękki spust migawki, czyli mała rzecz a cieszy Tanie drukowanie zdjęć z Epson L800 - wrażenia z użytkowania Superzoom wagi ciężkiej, czyli Sony FE 24-240 mm f/3,5-6,3 [test] Lowepro Photo Sport BP 300 AW II - plecak fotograficzny dla aktywnych [recenzja] Canon EF 50 mm f/1.8 STM - niedroga przepustka do poważnej fotografii [recenzja] Tamron SP 45 mm f/1.8 Di VC USD - jasna, stabilizowana portretówka premium [recenzja] Asus ZenBook Pro UX501 - jak sprawdził się w pracy fotografa? Adobe Photoshop Fix - retusz zawsze pod ręką [recenzja] Tamron SP 35 mm f/1.8 Di VC USD - na rynku dzieje się coraz ciekawiej [recenzja] Fujifilm X-T10 - skromnie i klasycznie [test] Sigma 35 mm f/1.4 ART DG HSM - od niej wszystko się zaczęło [recenzja] Panasonic GX8 - szybkość i solidność [test] Sony RX10 Mark II - dobre, staje się jeszcze lepsze [test] Zeiss Milvus 35 mm f/2 - przykładowe zdjęcia z najtańszego obiektywu w nowej serii Canon EF-S 24 mm f/2,8 STM - słodki naleśnik [test] Sony A7R Mark II - pierwszy, bezkompromisowy bezlusterkowiec na rynku [test] Zeiss Milvus 50 mm f/1.4 - zdjęcia przykładowe z premiery Canon 5Ds vs Canon 5D Mark III vs Nikon D810 - test nieobiektywny [cz.2]

Popularne w tym tygodniu:

Olympus M. Zuiko Digital 45 mm f/1.2 PRO - moje pierwsze zdjęcia przykładowe + wideo Quadralite A1 - recenzja małej lampy o dużych możliwościach Sprawdziłem MeFoto Backpacker - tani, lekki i praktyczny statyw dla podróżników