Sprawdzamy fotoksiążkę firmy Saal Digital

Zima powoli się kończy, a sezon ślubny nadchodzi wielkimi krokami. Wielu fotografów staje przed wyborem albumów i fotoksiążek dla swoich klientów. Dziś sprawdzam fotoksiążkę firmy Saal Digital.

Na rynku znajdziemy wiele firm, które oferują wydruki, odbitki, fotoksiążki czy albumy. Wystarczy pojechać na łódzkie targi, żeby zobaczyć, jak duży jest ten rynek. To dobrze, bo klienci mają większy wybór, a oferta jest bardziej konkurencyjna.

Firma Saal Digital oferuje bardzo szeroki wachlarz produktów. Znajdziemy w niej m.in. odbitki, fotoobrazy, plakaty czy fotoprezenty. Nie jest to manufaktura skupiająca się na wąskiej grupie produktów, jak np. testowane przez nas Empresse czy Krukbook. Miałem również do czynienia z produktami dużych drukarni i doświadczenia zazwyczaj nie były najlepsze. Do Saal Digital podszedłem więc z pewną dozą nieufności.

Testowanym produktem jest fotoksiążka, którą zaprojektowałem na potrzeby recenzji. Postanowiłem przygotować swoje małe portfolio. Jej dokładne parametry to: 26 stron, format A3 — 42×28 cm, z błyszczącą, watowaną okładką i błyszczącymi stronami wewnętrznymi, a także opakowaniem prezentowym. Samemu produktowi przyjrzę się jednak w dalszej części recenzji.

Zamawianie

Proces zamawiania książki zaczynamy od decyzji czy będziemy korzystać z dedykowanej aplikacji, czy sami wykonamy jej projekt w Adobe Photoshop lub InDesign. Mimo że zdecydowałem się na zaprojektowanie w Photoshopie, zainstalowałem również aplikację, która okazała się czytelna i prosta w obsłudze.

Aplikacja Saal Digital jest intuicyjna w obsłudze

Do projektowania w Photoshopie firma udostępnia pliki PSD z zaznaczonymi marginesami. Nasze zadanie ogranicza się jedynie do odpowiedniego ułożenia zdjęć i zapisania plików. W moim przypadku projektowanie trwało pół dnia, ale głównie ze względu na moje niezdecydowanie i fakt, że zdjęcia trzymam na kilku dyskach. Co ważne, wszystko na stronie internetowej jest jasno i dokładnie opisane. Nie miałem żadnych problemów z odnalezieniem odpowiednich szablonów dla mojej fotoksiążki.

Ze strony możemy pobrać pliki z szablonami do każdego wymiaru książki, a także profile ICC do soft proofingu

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Na plus zasługuje również fakt, że firma dostarcza profile ICC do soft proofingu, dzięki czemu, pracując na skalibrowanym monitorze, bez problemu możemy zasymulować, jak będzie wyglądał wydruk. W moim przypadku mogę mówić o pełnej zgodności tego, co widziałem na ekranie i tego, co otrzymałem na papierze. Dodatkowo możemy zamówić tzw. wydruk testowy. Dzięki niemu możemy sprawdzić rozbieżności między wydrukiem, a kolorami wyświetlanymi na ekranie i w razie potrzeby nanieść niezbędne korekty. Co ważne, zamówienie takiego wydruku testowego jest bezpłatne.

Porównując zdjęcia w fotoksiążce z wyświetlanymi na skalibrowanym Eizo CG277 nie dostrzegłem żadnych różnic kolorystycznych

Po zaprojektowaniu stron pozostaje nam wysłać pliki na serwer, wpisać dane adresowe, zapłacić i czekać na gotowy produkt. Do całego procesu zamawiania nie mam żadnych zastrzeżeń. Informacje podane na stronie czy w kolejnych kreatorach, są bardzo precyzyjnie opisane i myślę, że każdy sobie z nimi poradzi.

Czas realizacji zamówienia zamyka się w 7 dniach. Ja zamówiłem swoją fotoksiążkę w poniedziałek, a w piątek dostarczył ją kurier. Tu należy się plus, bo fotoksiążki robione są w Niemczech i stamtąd przywozi je kurier DHL. Paczka, która do nas trafia, opakowana jest w schludny, biały karton. Pudełko zapakowane jest dodatkowo w papier i warstwę pianki, podobnie jak sam album. Wiedząc, jak wygląda paczka, bez problemu mógłbym zamówić album bezpośrednio do domu klienta. To dość ważne, szczególnie w momencie, gdy klienci z niecierpliwością czekają na książkę, poza tym nie podwajamy kosztów wysyłki.

Jakość produktu

Przyjrzyjmy się samemu produktowi. Do testowanej fotoksiążki zamówiłem dodatkowo pudełko prezentowe w kolorze antracytowym. Wygląda schludnie, choć w porównaniu z ofertą manufaktur, takich jak np. testowany przeze mnie Krukbook, brakuje np. możliwości dodania opcji obszycia materiałem. Nie mam jednak zastrzeżeń do jakości jego wykonania. Fotoksiążka we wspomnianym pudełku przejechała ze mną ponad 1000 km obijając się w bagażniku o torby, walizki i statywy. Na szczęście po podróży wszystko wyglądało, jak po wyciągnięciu z pudełka.

Fotoksiążka również wygląda bardzo dobrze. Błyszczący papier na okładce i w środku nie brudzi się nadmiernie od odcisków palców, a miękkie watowanie okładki pozytywnie wpływa na jej odbiór.

Papier, na którym naświetlone są wydruki, to Fujifilm Crystal Archive Album Photopaper, który charakteryzuje się wysoką gramaturą i jasną bielą. Strony wewnętrzne fotoksiążki są ze sobą dobrze sklejone i chociaż dość intensywnie używałem fotoksiążki w czasie testów, nie zauważyłem oznak rozklejania się stron czy innych defektów.

Jakość zdjęć jest również na bardzo wysokim poziomie. Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku Saal Digital mówimy o naświetlaniu, a nie typowym druku pigmentowym. W porównaniu z drukiem na drukarkach wieloatramentowych, niektóre przejścia tonalne mogą być gorzej przeniesione, a sama technika naświetlania jest mniej „szlachetna”, niż klasycznego wydruku. Niemniej jednak spędziłem dobrą godzinę na porównaniu zdjęć wyświetlonych na monitorze z tymi w fotoksiążce i różnic nie zauważyłem. Do tego zdjęcia są niesamowicie szczegółowe, dobrze nasycone i naprawdę nie mogę powiedzieć złego słowa o jakości zdjęć w fotoksiążce. Minus należy się jednak za miniaturowy kod QR na tylnej stronie okładki i ostatniej stronie fotoksiążki. Nieco psuje to odbiór całości.

Na ostatniej stronie i tyle okładki znajduje się taki kod QR, który nieco psuje odbiór całości

Zamówiony przeze mnie produkt kosztuje 550 zł. W tej cenie otrzymujemy pudełko prezentowe i 26 stronicową fotoksiążkę z miękką okładką.

Co nam się spodobało

Podoba mi się prostota zamawiania fotoksiążki. Do wszystkich rozmiarów bez problemu odnajdziemy odpowiednie pliki PSD do zaprojektowania fotoksiążki. Na plus zasługuje również dobre podejście do zarządzania kolorami, w tym udostępnienie profili ICC do soft proofingu, a także darmowy wydruk próbny. Nie mam również zastrzeżeń do jakości produktu. Zdjęcia wyglądają tak, jak na monitorze — poprawnie nasycone, bez jakichkolwiek zafarbów, pełne szczegółów i naprawdę cieszą oko.

Co nam się nie spodobało

W porównaniu z manufakturami produkującymi albumy, w Saal Digital możliwości personalizacji są znacznie mniejsze. Nie możemy wybrać koloru płócien, wkładek czy rodzaju folii, którą pokryte są okładki. Podobnie z wykończeniem pudełka — nie mamy możliwości wytłoczenia np. inicjałów Pary Młodej czy innych elementów. Według mnie, wysyłka powyżej określonej kwoty (np. 400 zł) powinna być darmowa. Ostatni minus za kod QR na ostatnich stronach.

Werdykt

Miałem do czynienia z wieloma produktami z różnej półki jakościowej i cenowej. Saal Digital w pierwszym zetknięciu nieco zniechęcił mnie tak szeroką ofertą, która w innych firmach bardzo często odbija się na jakości produktów. Masowa produkcja to zazwyczaj niższa jakość. Na szczęście, mimo tak szerokiego podejścia, producent zapewnia wysoką jakość produktu. Do tego każdy, kto choć w niewielkim stopniu opanował szeroko rozumiane zarządzanie kolorem, nie będzie miał żadnych problemów, żeby uzyskać wysokiej jakości, poprawne wydruki. W porównaniu z manufakturami, których produkty testowałem w ostatnich latach, najbardziej wymagający klienci mogą czuć się zawiedzeni niewielkimi możliwościami personalizacji fotoksiążek. Fotoksiążka Saal Digital to naprawdę udany produkt i bez wstydu oddałbym go moim klientom, jeśli zajmowałbym się fotografią ślubną. Problem mógłby się jednak pojawić w momencie, gdy klient nie byłby ograniczony budżetem i oczekiwałby rozwiązań, które oferują tylko mniejsi producenci. Niemniej jednak w swojej klasie fotoksiążka Saal Digital wypada naprawdę dobrze i z czystym sumieniem mogę polecić ją każdemu, kto szuka tego typu produktów.

Zobacz więcej artykułów z serii: Albumy fotograficzne - recenzje

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Zeiss Batis 85 mm f/1,8 [test] Nikkor 24 mm f/1,8 - następna fajna stałeczka [test] Intensywny fotograficzny tydzień z Fujifilm X-Pro2 Olympus PEN-F – melancholia lat 60. przeniesiona w XXI wiek [test] Canon EOS 80D - zupełnie nowe wnętrze w starych szatach. Nasze pierwsze wrażenia Jak działa Sony A7 II z obiektywami Canona? Sprawdzamy adaptery Metabones i Commlite [test] Test jakości zdjęć iPhone'a 6s. Czy Apple nadal jest królem fotograficznych smartfonów? Canon EOS–1D X Mark II - najszybsza lustrzanka świata w naszych rękach Fujifilm X-Pro2 - test flagowca łączącego tradycję z nowoczesnością Olympus PEN-F - pierwsze wrażenia i zdjęcia po jednym dniu spędzonym z aparatem Panasonic GX8, daj się przetestować! [test] Nikkor 24-70 mm f/2.8E ED VR - zoom na maksa? [recenzja] Zeiss Batis 85 mm f/1.8 - test portretówki do Sony A7 3 poradniki o fotografii portretowej M.Zuiko Digital ED 300 mm 1:4 PRO - moje pierwsze wrażenia z fotografowania w terenie Fujifilm X70, czyli kieszonkowe APS-C. Moje pierwsze wrażenia i zdjęcia Fujifilm X-Pro2 - współczesny dalmierz w naszych rękach Test Sony Xperia Z5 - sprawdzamy możliwości fotograficzne flagowca Pentax K-3 II - twardy zawodnik do fotografowania w plenerze [test] Test obiektywu Nikkor AF-S 85mm f/1.8G Zeiss ExoLens Mutar - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe DJI Osmo - jak sprawuje się kamera ze zintegrowanym gimbalem? Pierwsze wrażenia Sony Action Cam HDR-AS50 - pierwsze wrażenia o nowej kamerze sportowej Pentax-D FA 24-70 mm f/2.8 ED SDM WR - pierwsze wrażenia i przykładowe zdjęcia z nowego obiektywu

Popularne w tym tygodniu:

Instax Share SQ SP-3 - drukuje natychmiastowo w kwadracie i daje mnóstwo frajdy Quadralite A1 - recenzja małej lampy o dużych możliwościach Sprawdziłem MeFoto Backpacker - tani, lekki i praktyczny statyw dla podróżników