WD My Cloud EX2 Ultra - bezpieczne dane w domowej chmurze [recenzja]

Ten artykuł ma 5 stron:

Obsługa

Konfiguracja i praca z dyskami WD My Cloud jest bardzo prosta i intuicyjna, niezależnie od tego czy kupujemy produkt za 500, czy 3500 zł. EX2 Ultra pracuje na systemie My Cloud opartym na Linuxie, którego interfejs jest bardzo prosty i przejrzysty. To duży plus dla osób, które nie oczekują bardzo głębokich możliwości konfiguracji, a chcą, żeby wszystko działało w kilka minut po wyciągnięciu produktu z pudełka. Tak właśnie jest w serii My Cloud.

Ustawienie wszystkich elementów przy pierwszym włączeniu WD My Cloud EX2 Ultra jest niesamowicie proste. Wystarczy podłączyć urządzenie do prądu i routera, następnie wejść w odpowiedni adres internetowy i przejść przez prosty kreator, w którym założymy konto, a na końcu pobrać aplikacje.

Interfejs sterowania dyskiem

Z poziomu interfejsy możemy dodać użytkowników, sprawdzić status dysku, konfigurować udziały czy ustawić działanie diod na obudowie. Tu decydujemy również o działaniu RAID, włączamy serwer DLNA, a także ustawiamy powiadomienia, dzięki którym dowiemy się, że np. dysk był poza dostępem do sieci. Możemy również zainstalować na dysku takie aplikacje firm trzecich, jak klient Torrent (BitTorrent), P2P (aMule) czy Wordpress, dzięki czemu nie będziemy potrzebowali zewnętrznego hostingu.

Lista aplikacji do zainstalowania na dysku

Podstawową obsługę zapewnia aplikacja WD My Cloud, która wyglądem przypomina zwykłą przeglądarkę plików. Z jej poziomu możemy zarządzać plikami, przenosić zawartość między folderami czy udostępniać pliki przy pomocy generowanych linków. Niestety, program nie zmienił się na przestrzeni ostatnich lat i brakuje w nim kilku funkcjonalności. Z punktu widzenia fotografa najbardziej brakuje podglądu miniatur zdjęć. Każde zdjęcie jest pobierane i dopiero po chwili wyświetla się w standardowym podglądzie obrazów. Nie mamy możliwości szybkiego pokazania całego folderu zdjęć z wakacji, bez pobierania ich wszystkich na lokalny dysk naszego komputera. Nad tym WD powinno popracować. W aplikacji nie ma też żadnej wyszukiwarki. Aplikacja działa oczywiście lokalnie, ale również przy internetowym dostępie do dysku.

Okno aplikacji My Cloud

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

To, co bardzo sobie cenię w całej idei dysku sieciowego, to możliwość udostępniania plików klientom, zarówno w momencie, gdy jestem w domu, jak również z drugiego końca świata. Na dysku trzymam ostatnie projekty, bo często zdarza się, że klient potrzebuje uzyskać dostęp np. do zdjęć z ostatniej sesji, a ja akurat w tym momencie jestem poza domem. Wystarczy, że z poziomu komputera czy smartfona wyślę mu link – podobnie, jak w przypadku Dropboxa. Dysk sieciowy przydaje się również w codziennej pracy z klientami, kiedy to często jest potrzeba transferu dużych plików PSD czy całej paczki RAW’ów, które niekiedy ważą po 3–5 GB. Używając My Cloud, plik ląduje w odpowiednim folderze, a następnie generuję link, który otrzymuje klient. Dzięki temu może pobrać projekty z pominięciem zewnętrznych serwisów. Poza tym w przypadku EX2 Ultra mówimy o przestrzeni dyskowej do 12TB w najwyższej wersji, podczas gdy serwisy, takie jak Dropbox, oferują znacznie mniej miejsca. Dla przykładu Dropbox oferuje przestrzeń 1TB za 10$ miesięcznie.

Pracując w obrębie sieci Wi-Fi lub po kablu, mamy dostęp do dysku z poziomu Findera (Mac) i Eksploratora Plików (Windows). W tym rozwiązaniu po dysku poruszamy się dokładnie tak samo, jak po zewnętrznych dyskach podłączonych przez USB. Tu działa wyszukiwarka, jak również podgląd miniatur. Szkoda jednak, że w porównaniu do folderów Dropboxa czy Google Drive, nie mamy możliwości generowania linków z pominięciem aplikacji WD My Cloud - to znacznie przyspieszyłoby codzienną pracę.

Interfejs aplikacji mobilnej na iPhone 6

Producent nie zapomniał również o aplikacji mobilnej, która w mojej ocenie działa lepiej niż ta, przygotowana na komputery. Przede wszystkim pracuje szybciej, ma wyszukiwarkę i bez problemu możemy przejrzeć foldery ze zdjęciami JPG, bez pobierania każdego zdjęcia osobno. Dokładnie takiego „liftingu” oczekiwałbym w aplikacji desktopowej. Z poziomu aplikacji mobilnej również możemy wysyłać linki do materiałów. Po podpięciu zewnętrznego dysku przez USB 3.0 prędkość, z jaką możemy przeglądać multimedia, nadal jest dobra, choć filmy ładują się nieco dłuższą chwilę. Ważne jednak, żeby dysk również wspierał USB 3.0.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy akcesoriów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Nikon D7200 - ewolucja w klasie średniej [wideotest] Panasonic Lumix GX7 - mistrz personalizacji [test] Olympus OM-D E-M5 Mark II - pierwsze zdjęcia testowe z Pragi Leica Q w naszych rękach - zdjęcia przykładowe i pierwsze wrażenia LG G4 - flagowy smatfon LG z obiecującym aparatem w naszych rękach Sony RX100 II – profesjonalna jakość w kieszeni [test] Olympus OM-D E-M10 Mark III - test nowego bezlusterkowca dla amatorów Olympus OM-D E-M5 - technologia XXI wieku w obudowie sprzed lat [wideotest] Pentax K-5 II oraz Q10 z bliska [galeria] DJI Mavic Pro - mały, zwinny, ale nie bez wad [recenzja] Panasonic Lumix GH2 i nowe obiektywy - pierwsze wrażenia [galeria] Trzydziestka piątka kontra trzydziestka piątka czyli Sony A7 + Sony Zeiss Sonnar T* FE 35 mm f/2,8 ZA i Canon FD 35 mm f/2,8