Tamron SP 90mm F/2.8 Di MACRO VC USD (F017) - solidne macro wśród mocnej konkurencji [recenzja]

Ten artykuł ma 7 stron:

Aberracja chromatyczna, winietowanie, dystorsja, stabilizacja

Aberracja chromatyczna

Jak zwykle test tej wady obiektywu przeprowadziłem umieszczając w kadrze drzewo na tle jasnego nieba. Aberracja chromatyczna w nowym Tamronie jest dobrze korygowana. Na przysłonie f/2.8 możemy dostrzec zielonkawe i purpurowe zafarby, ale nie jest to w żaden sposób drażniące czy mocno degradujące wygląd obrazu. Przy f/4 wada jest mniejsza, a przy f/5.6 niemal zupełnie znika. Widać, że zastosowanie 3 elementów o obniżonej dyspersji zdało egzamin. Dobra robota!

Winietowanie

Winietowanie obiektywów macro raczej nie jest zbyt spektakularne, ale Tamron w tej dziedzinie poradził sobie nadspodziewanie dobrze. Przy maksymalnie otwartej przysłonie winieta wynosi ok. 1EV, ale przymknięcie jej do f/4 skutkuje zniwelowaniem wady do poziomu 0,3 EV. Od wartości f/5.6 zjawisko właściwie nie występuje i nie jest dostrzegalne gołym okiem. Brawo!

Dystorsja

Obiektywy stałoogniskowe o dość długiej ogniskowej zazwyczaj są dobrze korygowane pod kątem zniekształceń. Nie inaczej jest w tym przypadku. Dystorsja właściwie nie występuje. Linie są niemal idealnie proste i w codziennym fotografowaniu nie ma szans, żeby mogła nam doskwierać przy jakichkolwiek zdjęciach.

90 mm, 1/25 s, f/6.3, ISO 100, + 2/3 EV

Stabilizacja

Układ stabilizacji w nowym Tamronie to 2-osiowy system XY-Shift. Producent zapewnia o wydajności na poziomie 3.5 EV. Test wykonałem robiąc po 5 zdjęć, z czasami o 1EV dłuższymi, niż czas bazowy ustawiony na 1/100 s. Test za zaliczony uznawałem, jeśli 3 na 5 zdjęć było ostrych. Wydajność oceniam na około 2–3 EV. Przy czasie 1/25 i 1/13 sekundy 3 na 5 zdjęć było ostrych, natomiast wydłużenie czasu do 1/6 sekundy poskutkowało wszystkimi zdjęciami poruszonymi. Test w tych samych warunkach wykonałem Canonem 100 mm f/2.8L Macro IS USM i tu Canon wyszedł zwycięsko z 5 na 5 ostrymi zdjęciami przy 1/6 sekundy. Wydłużenie czasu o kolejne 1EV poskutkowało wszystkimi zdjęciami poruszonymi. Stabilizacja w Tamronie ma tendencje do delikatnego pływania. Po wciśnięciu spustu migawki do połowy, obraz się stabilizuje, ale i tak lekko się porusza. Po przypięciu Canona widać różnicę, bo jego układ niemal zupełnie stabilizuje obraz. Tu Tamron powinien dołożyć większych starań, szczególnie że stabilizacja w obiektywach macro jest praktycznie niezbędna, bo przy minimalnych dystansach ustawiania ostrości, głębia ostrości jest bardzo płytka, co wiąże się z koniecznością domknięcia przysłony, a co za tym idzie — wydłużenia czasu.

Zobacz również: Nikon D800 - test

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy obiektywów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Sony RX100 IV - najlepszy aparat, który mieści się kieszeni [test] Samyang AF 14 mm f/2.8 FE - ultraszeroko, jasno i w przystępnej cenie [recenzja] DJI Osmo Action to moje marzenie. Kamerka sprawdziła się idealnie Nowy bezlusterkowiec do 2000 zł - na które aparaty warto zwrócić uwagę? "Lampa błyskowa bez tajemnic" - przystępne wprowadzenie do fotografowania z fleszem [recenzja] Lumix DMC-TZ6 - Solidny kompakt z super zoomem Możliwości średniego formatu, czyli test 4 obiektywów do korpusu Leica S Sony a6000 jako aparat do reportażu ulicznego Ładna para od Manfrotto, czyli głowica XPRO-3WG na najnowszym statywie 055 [test] Feiyutech AK2000 i SPG2 to porządne gimbale o sporych możliwościach Canon Powershot G15 – klasyka ponad wszystko [wideotest] Sprawdzamy jak działa Bamboo Spark - analogowo-cyfrowy szkicownik firmy Wacom