Tamron SP 90mm F/2.8 Di MACRO VC USD (F017) - solidne macro wśród mocnej konkurencji [recenzja]

Tamron zaledwie 4 lata po premierze poprzednika postanowił zaprezentować nową odsłonę chwalonego obiektywu 90 mm f/2.8 Macro. Tym samym, popularny obiektyw dołączył do nowej linii zaprezentowanej wraz z obiektywami o ogniskowych 35 i 45 mm.

Opis i specyfikacja

Tamron w ostatnim czasie idzie jak burza i w przeciągu kilku miesięcy niemal zasypał nas nowymi, jasnymi stałkami wyposażonymi w stabilizację. Testowany obiektyw makro to odświeżona wersja konstrukcji o tych samych parametrach, ze zmienionym, unowocześnionym designem, pasującym do reszty obiektywów serii SP.

Konkurencja na rynku jest dość duża, bo każdy producent ma w swojej ofercie przynajmniej jeden obiektyw o podobnych parametrach. W Canonie jest to przede wszystkim obiektyw Canon 100 mm f/2.8 L IS USM, Nikon oferuje 105 mm f/2.8G AF-S VR IF-ED MICRO, Sony 100 mm f/2.8 Macro, oraz 90 mm f/2.8 G OSS (FE), Tokina 100 mm f/2.9 AF Pro D. Do systemu Mikro Cztery Trzecie Olympus oferuje 60 mm f/2.8 Macro, a Panasonic 45 mm f/2.8 ASPH Macro. Jak widać, wybór jest duży i to nie tylko w obrębie jednego systemu. Tu najlepiej wypada oferta od Canona i Nikona — niezależni producenci produkują swoje obiektywy z tymi bagnetami.

Tamron 90 mm f/2.8 w poprzednich wersjach, o różnych oznaczeniach, zawsze cieszył się dobrymi opiniami. Ceniony był za ostrość, dobrą cenę i solidne wykonanie. Czy coś zmieniło się w tym temacie na przestrzeni lat? Cena nowości to 2999 zł, czyli cena wzrosła o około 1000 zł w stosunku do poprzednika. Obiektyw oferowany jest z bagnetem Canon EF, Nikon F i Sony A (bez stabilizacji).

Tamron SP 90mm F/2.8 Di MACRO VC USD (F017) - specyfikacja
Ogniskowa 90 mm
Konstrukcja 14 elementów w 11 grupach
Max. wartość przysłony f/2.8
Min. wartość przysłony f/32
Kąt widzenia 27.2°
Średnica filtra 62 mm
Dystans minimalny 30 cm
Maksymalne powiększenie 1:1
Stabilizacja optyczna (2 osie)
Wymiary (śr. x dł.) 79 x 117.1 mm
Waga 610 gramów

Budowa i jakość wykonania

Wzornictwo nowych Tamronów zostało wywrócone do góry nogami i całej linii wyszło to na dobre. Obiektywy wyglądają świeżo, lekko i elegancko. Obudowa nowego obiektywu macro została wykonana w całości z metalu, a konstrukcja jest uszczelniona. Wielkość jest standardowa dla tego typu obiektywów, a małym smaczkiem jest charakterystyczny srebrny pierścień przy mocowaniu. Minusem może być jednak fakt, że obudowa jest podatna na zabrudzenia. Guma bardzo łatwo łapie paproszki, a metal odciski palców. Obiektyw waży 610 gramów, co zapewnia dobre wyważenie przy użyciu pełnoklatkowych lustrzanek, takich jak np. redakcyjny Canon 5D Mark III, na którym przeprowadzam testy.

Zobacz również: Wideotest Canon 1DX

Cała konstrukcja jest solidna, a szeroki pierścień ustawiania ostrości z odpowiednio perforowaną gumą zapewnia wygodną obsługę. Na obiektywie znajdziemy 3 przełączniki: włącznik autofokusu, włącznik stabilizacji i limiter autofokusu. Obiektyw może pracować w zakresie 30–50 cm, 50 cm-nieskończoność oraz w pełnym zakresie. Limitery w obiektywach makro to konieczność, bo kiedy obiektyw zgubi ostrość, szuka jej w całym zakresie, co trwa znacznie dłużej.

Na górnej części obudowy umieszczono okienko podziałki ostrości, a po jego prawej stronie etykietkę „SP” i informację o zaprojektowaniu obiektywu w Japonii. Tu trochę dziwię się Tamronowi, że nie informuje większymi literami, że obiektyw jest również produkowany w kraju kwitnących wiśni.

Obiektyw jest robiony w Japonii, więc czemu firma chwali się tylko jego zaprojektowaniem w tym kraju?

Konstrukcja obiektywu jest uszczelniona i nie ma w nim żadnych ruchomych elementów. Ogniskowanie realizowane jest mniejszymi soczewkami wewnątrz obiektywu. Dzięki temu do obudowy nie powinny dostać się żadne paproszki.

Konstrukcja opiera się na 14 soczewkach umieszczonych w 11 grupach. Dwie soczewki to soczewki XLD (Extra Low Dispersion) i jedna LD (Low Dispersion), które mają zapobiegać powstawaniu aberracji chromatycznych. Producent zastosował również powłoki eBand i BBAR, które mają niwelować efekt flary, a fluorowa powłoka przedniej soczewki zapobiega przyleganiu kurzu.

Obiektyw wyposażono w układ stabilizacji (VC), a także ulepszony silnik ultradźwiękowy (USD) układu AF. Przysłona zbudowana jest z 9 listków i pracuje w zakresie f/2.8–32.

Autofokus, macro, rozmycie

Autofokus

Testy przeprowadziłem przy użyciu Canona 5D Mark III, który znany jest z dobrego, szybkiego i dokładnego układu AF. Autofokus w testowanym obiektywie napędzany jest silnikiem USD, który jest bezgłośny. Obrót pierścienia wynosi około 210 stopni, a przejechanie całej skali ostrości zajmuje około 0,8 sekundy. Porównując go do Canona 100 mm f/2.8L Macro IS USM, którego obrót pierścienia wynosi niespełna 180 stopni, wynik jest dobry, bo Canon skalę przejeżdża w ok. 1,2 sekundy. Canon jest więc wyraźnie wolniejszy.

Jeżeli chcemy efektywnie pracować obiektywami macro, trzeba umiejętnie posługiwać się limiterem, wtedy praca z obiektywem nie będzie się znacząco różniła od pracy z klasyczną portretówką. Jeśli obiektyw zgubi ostrość, a pracujemy przy jej pełnej skali, szukanie ostrości jest dość denerwujące i czasochłonne. Niemniej jednak porównując wyniki do setki Canona, jest naprawdę dobrze. Warto wspomnieć również o celności układu — tu nie mam większych zastrzeżeń, większość ujęć była ostra w punkt. Nie miałem również problemów z front i back fokusem.

Macro

Obiektyw, jak sama nazwa wskazuje, przeznaczony jest do fotografii macro. Jego odwzorowanie wynosi 1:1, a odległość ostrzenia to 30 cm. To typowe parametry dla tego typu konstrukcji.

Zdjęcie zrobione z odległości 30 cm

Rozmycie

Obiektywy macro często służą jako typowe portretówki. Dobra ostrość i stosunkowo duża jasność sprawiają, że ich zastosowanie jest jak najbardziej uzasadnione. Za ładny efekt bokeh odpowiada 9-listkowa przysłona. Rozmycie jest rzeczywiście przyjemne, krążki rozmycia w centrum kadru są okrągłe, natomiast na brzegach kadru przybierają bardziej owalny kształt. Przy fotografowaniu z większych odległości i otwartej przysłonie bokeh nie jest już jednak tak przyjemny dla oka, wydaje się być bardziej twardy i nachalny w niezbyt przyjemny sposób. Myślę, że najlepiej obrazują to zdjęcia poniżej. Niemniej jednak przy bliższych kadrach, do których notabene został stworzony, nie mam żadnych zastrzeżeń.

Aberracja chromatyczna, winietowanie, dystorsja, stabilizacja

Aberracja chromatyczna

Jak zwykle test tej wady obiektywu przeprowadziłem umieszczając w kadrze drzewo na tle jasnego nieba. Aberracja chromatyczna w nowym Tamronie jest dobrze korygowana. Na przysłonie f/2.8 możemy dostrzec zielonkawe i purpurowe zafarby, ale nie jest to w żaden sposób drażniące czy mocno degradujące wygląd obrazu. Przy f/4 wada jest mniejsza, a przy f/5.6 niemal zupełnie znika. Widać, że zastosowanie 3 elementów o obniżonej dyspersji zdało egzamin. Dobra robota!

Winietowanie

Winietowanie obiektywów macro raczej nie jest zbyt spektakularne, ale Tamron w tej dziedzinie poradził sobie nadspodziewanie dobrze. Przy maksymalnie otwartej przysłonie winieta wynosi ok. 1EV, ale przymknięcie jej do f/4 skutkuje zniwelowaniem wady do poziomu 0,3 EV. Od wartości f/5.6 zjawisko właściwie nie występuje i nie jest dostrzegalne gołym okiem. Brawo!

Dystorsja

Obiektywy stałoogniskowe o dość długiej ogniskowej zazwyczaj są dobrze korygowane pod kątem zniekształceń. Nie inaczej jest w tym przypadku. Dystorsja właściwie nie występuje. Linie są niemal idealnie proste i w codziennym fotografowaniu nie ma szans, żeby mogła nam doskwierać przy jakichkolwiek zdjęciach.

90 mm, 1/25 s, f/6.3, ISO 100, + 2/3 EV

Stabilizacja

Układ stabilizacji w nowym Tamronie to 2-osiowy system XY-Shift. Producent zapewnia o wydajności na poziomie 3.5 EV. Test wykonałem robiąc po 5 zdjęć, z czasami o 1EV dłuższymi, niż czas bazowy ustawiony na 1/100 s. Test za zaliczony uznawałem, jeśli 3 na 5 zdjęć było ostrych. Wydajność oceniam na około 2–3 EV. Przy czasie 1/25 i 1/13 sekundy 3 na 5 zdjęć było ostrych, natomiast wydłużenie czasu do 1/6 sekundy poskutkowało wszystkimi zdjęciami poruszonymi. Test w tych samych warunkach wykonałem Canonem 100 mm f/2.8L Macro IS USM i tu Canon wyszedł zwycięsko z 5 na 5 ostrymi zdjęciami przy 1/6 sekundy. Wydłużenie czasu o kolejne 1EV poskutkowało wszystkimi zdjęciami poruszonymi. Stabilizacja w Tamronie ma tendencje do delikatnego pływania. Po wciśnięciu spustu migawki do połowy, obraz się stabilizuje, ale i tak lekko się porusza. Po przypięciu Canona widać różnicę, bo jego układ niemal zupełnie stabilizuje obraz. Tu Tamron powinien dołożyć większych starań, szczególnie że stabilizacja w obiektywach macro jest praktycznie niezbędna, bo przy minimalnych dystansach ustawiania ostrości, głębia ostrości jest bardzo płytka, co wiąże się z koniecznością domknięcia przysłony, a co za tym idzie — wydłużenia czasu.

Ostrość

90 mm, 1/200 s, f/2.8, ISO 200, - 1/3 EV

W celu pomiaru ostrości wykonałem serię zdjęć tablicy ISO 12233 z różnymi wartościami przysłony. Następnie wybrałem wycinki o szerokości 1500 pikseli z centrum i górnego lewego rogu kadru.

Centrum kadru

Jeśli chodzi o ostrość obrazu z nowego Tamrona, nie mam żadnych zastrzeżeń. Centrum jest idealnie ostre już od przysłony f/2.8. Najlepszą ostrość otrzymamy przy przysłonie f/5.6, ale różnice między f/4 czy f/8 są minimalne. Od przysłony f/11 zauważamy delikatny spadek ostrości, natomiast od przysłony f/16 ostrość spada bardzo wyraźnie z powodu dyfrakcji. Przy przysłonie f/32 obraz jest już po prostu nieostry. Najlepsze wyniki otrzymamy pracując na przysłonach f/2.8–8.

Róg

Charakterystyka ostrości w rogach kadru jest bardzo podobna, jak w przypadku jego centrum. Obiektyw jest w pełni używalny od przysłony f/2.8, a najlepszą ostrość otrzymamy przy przysłonie f/5.6 i f/8, natomiast od f/16 dyfrakcja skutecznie rozmywa obraz. Sumarycznie, wyniki ostrości obiektywu są bardzo dobre, a obiektyw jest używalny w pełnym zakresie przysłon, wyłączając maksymalnie domkniętą do wartości f/32.

Ostrość w praktyce

Zdjęcia przykładowe

90 mm, 1/200 s, f/2.8, ISO 100

Zdjęcia wykonałem Canonem 5D Mark III w formacie RAW. Następnie pliki zostały wywołane w Adobe Lightroom CC przy standardowych ustawieniach.

Podsumowanie

Co nam się podoba

Tamron po raz kolejny udowodnił, że nowa seria szkieł SP to udane konstrukcje. Obiektyw Tamron SP 90 MM F/2.8 DI VC USD 1:1 MACRO jest dobrze wykonany, uszczelniony, stylowy i solidny. Autofokus działa sprawnie, pod warunkiem, że wykorzystamy limiter. Inżynierowie bardzo dobrze zniwelowali wady, takie jak aberracja chromatyczna, dystorsja czy winietowanie — za to należą się duże brawa. Nie można zapomnieć również o ostrości, która jest bardzo dobra już od maksymalnie otwartej przysłonie i to zarówno w centrum, jak i na rogach.

Co nam się nie podoba

W obiektywie ciężko doszukać się poważniejszych wad, bo niemal w każdej kategorii radzi sobie naprawdę świetnie. Największym mankamentem nowej konstrukcji może być niezbyt wydajna stabilizacja, której efektywność wynosi około 2.5 EV, co w porównaniu do Canona, oferującego 4 EV jest przeciętnym wynikiem. Rozmycie przy fotografowaniu z większych odległości, przy otwartej przysłonie mogłoby być przyjemniejsze dla oka.

Werdykt

Tamron SP 90 MM F/2.8 DI VC USD 1:1 MACRO to naprawdę świetne szkło. Ma właściwie wszystko, czego mogę oczekiwać od obiektywu - jest jasny, ostry w całości kadru i ma sprawnie działający autofokus. Przyszli nabywcy na pewno nie będą zawiedzeni, bo z całą pewnością jest to obiektyw godny polecenia. Cena 3000 zł jest znacznie wyższa, niż w przypadku poprzednika, ale w stosunku do konkurentów spod znaku Canona i Nikona, oszczędzimy 300–600 zł, więc oferta jest jak najbardziej warta rozważenia. Jeśli stałbym przed wyborem między Canonem, a Tamronem miałbym naprawdę ciężki orzech do zgryzienia.

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy obiektywów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Zalamo - uniwersalny, wielofunkcyjny system dla fotografów Canon EOS 1300D - nasze pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe WD My Cloud EX2 Ultra - bezpieczne dane w domowej chmurze [recenzja] Nowy bezlusterkowiec do 2000 zł - na które aparaty warto zwrócić uwagę? Zeiss Batis 85 mm f/1,8 [test] LUMU - gadżet czy pełnowartościowy światłomierz? Tamron SP 90mm F/2.8 Di MACRO VC USD - nasze pierwsze zdjęcia przykładowe Sprawdzamy fotoksiążkę firmy Saal Digital Nikkor 24 mm f/1,8 - następna fajna stałeczka [test] Intensywny fotograficzny tydzień z Fujifilm X-Pro2 Olympus PEN-F – melancholia lat 60. przeniesiona w XXI wiek [test] Canon EOS 80D - zupełnie nowe wnętrze w starych szatach. Nasze pierwsze wrażenia Jak działa Sony A7 II z obiektywami Canona? Sprawdzamy adaptery Metabones i Commlite [test] Test jakości zdjęć iPhone'a 6s. Czy Apple nadal jest królem fotograficznych smartfonów? Canon EOS–1D X Mark II - najszybsza lustrzanka świata w naszych rękach Fujifilm X-Pro2 - test flagowca łączącego tradycję z nowoczesnością Olympus PEN-F - pierwsze wrażenia i zdjęcia po jednym dniu spędzonym z aparatem Panasonic GX8, daj się przetestować! [test] Nikkor 24-70 mm f/2.8E ED VR - zoom na maksa? [recenzja] Zeiss Batis 85 mm f/1.8 - test portretówki do Sony A7 3 poradniki o fotografii portretowej M.Zuiko Digital ED 300 mm 1:4 PRO - moje pierwsze wrażenia z fotografowania w terenie Fujifilm X70, czyli kieszonkowe APS-C. Moje pierwsze wrażenia i zdjęcia Fujifilm X-Pro2 - współczesny dalmierz w naszych rękach

Popularne w tym tygodniu:

Canon Powershot G7X Mark III - aparat do vlogów, który mieści się w kieszeni