Raport Nikona: ponadto 50% profesjonalnych fotografów nie wie, jak podpisać zdjęcia zgodnie z prawem

Nikon Polska ma ambicje edukowania fotografów nie tylko w kwestiach technicznych, ale też praw autorskich. Raport opracowany przez twórców portalu fotoprawo.pl „Poszukiwana, poszukiwany. Kto jest autorem opublikowanego zdjęcia?” w kompleksowy sposób podaje, jak wygląda sytuacja z podpisywaniem zdjęć w polskich mediach, jaki jest stan wiedzy na ten temat fotografów oraz jakie są tego powody.

© William Warby / Flickr (CC BY 2.0)

Na początek warto przypomnieć jak wygląda stan prawny dotyczący praw autorskich. Jak podają autorzy raportu powołując się na Ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

W Polsce, podobnie jak na terenie UE, ochrona prawami autorskimi przysługuje twórcy każdego dzieła, niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności. Oznacza to, że od 1994 roku nie ma żadnych dodatkowych procedur ani żadnych warunków, które trzeba przejść czy spełnić, by autor dzieła mógł korzystać z praw do niego. Co ważniejsze prawo do podpisu autorskiego przy zdjęciu należy do grupy praw osobistych, a więc takich, których nie można się zrzec, sprzedać, odziedziczyć, a w dodatku są wieczne — nigdy nie wygasają. Ustawa stanowi, że prawa osobiste chronią więź twórcy z utworem, a w szczególności prawa do autorstwa utworu i oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem. W kontekście fotografii oznacza to bezwzględny obowiązek umieszczenia notki autorskiej pod każdym wykorzystanym zdjęciem, jeśli autor nie wspomniał o tym, że nie chciałby być podpisany.

Podpisywanie zdjęć w polskich mediach

Ciekawą częścią raportu jest dział poświęcony stanowi faktycznemu podpisywania zdjęć w polskich mediach zarówno drukowanych jak i internetowych. W prasie na plus wyróżniają się tygodniki opinii i magazyny podróżnicze, które mają bardzo wysoki odsetek fotografii podpisanych. Do tej grupy można też zaliczyć magazyny fotograficzne, które podpisują zdjęcia w około 80%. Nie odstają od nich także dzienniki, odsetek podpisanych zdjęć stanowi zawsze powyżej 80%, a zdarzają się wyniki 100%.

Najgorzej pod tym względem wypadają magazyny sportowe, w których odpowiednio podpisanych jest zaledwie 10% zdjęć, a niepodpisanych w ogóle miedzy 70–90%. Nie najlepiej wypada też prasa bezpłatna, gdzie prawie 80% zdjęć jest podpisanych nieprawidłowo. Nie najlepiej prezentuje się też prasa kobieca, która poza niektórymi magazynami, publikuje prawie 90% zdjęć częściowo podpisanych i prawie 50% zdjęć bez żadnego podpisu. W mediach internetowych przeważają zdjęcia częściowo podpisane, które stanowią ponad 50%. Zdjęć podpisanych jest około 25%, niestety z tendencją spadkową.

Dlaczego nie podpisujemy zdjęć?

Jeżeli chodzi o podpisywanie zdjęć w internecie ciekawie prezentuje się badanie dotyczące tego czy sami podpisujemy zdjęcia, które publikujemy. Wynika z niego, że „ponad połowa użytkowników aparatów systemowych — aż 57%, nigdy nie podpisuje zdjęć publikowanych w Internecie“. Pozostaje tylko powiedzieć — ludzie podpisujecie zdjęcia!

Nie ma się jednak czemu dziwić. Dlaczego amatorzy mieliby podpisywać swoje zdjęcia, jeżeli 50% zawodowców nie wie jak zrobić to zgodnie z przepisami prawa. Fotografowie nie są jednak do końca temu winni, prawo nie jest w tej kwestii jednoznaczne. Jak zaznaczają na wstępie autorzy raportużaden z artykułów ustawy nie mówi o tym, jak dokładnie oznaczyć autorstwo dzieł. Ustawa dotyczy bowiem wszystkich dzieł, nie tylko fotografii. Nie ma również wytycznych na ten temat w żadnym rozporządzeniu, ani też stowarzyszenia branżowe, ani praktyka rynkowa nie wykształciła jednolitego sposobu na oznaczanie autorstwa na opublikowanym i rozpowszechnianym zdjęciu”.

Jednocześnie większość, bo aż 94% zawodowych fotografów, pracowników wydawnictw prasowych, agencji mediowych i stowarzyszeń uważa, że podpisywanie zdjęć jest obowiązkiem prawnym. Jednak wiele wątpliwości budzi kwestia jak dokładnie te fotografie podpisać w konkretnych przypadkach. Nie wiadomo np. jak powinno być podpisane zdjęcie w momencie, gdy autor chce pozostać anonimowy.

Zobacz również: Nowe narzędzie kadrowania w Adobe Photoshop CS6

Zdjęcia bez podpisu

Autorzy raportu zbadali także ciekawą kwestię — czy godzimy się na publikację zdjęć bez podpisu. Okazuje się, że nawet profesjonaliści dopuszczają taką sytuację, aż 24% zawodowców zgodziłoby się na publikację swoich zdjęć bez podpisu. Oczywiście wśród amatorów odsetek będzie jeszcze wyższy bo, aż 46%.

Rozsądek wraca nam gdy mowa jest o użytku komercyjnym. „Dla 44% respondentów to, czy pozwoliliby na wykorzystanie swoich zdjęć z Facebooka dla celów biznesowych, zależy od tego, czy zdjęcia byłyby podpisane nazwiskiem lub pseudonimem autora. Blisko 1/3 pytanych (31%) nie zgodziłoby się na to nigdy, a jedynie 11% nie ma z tym problemu”.

Wniosek z raportu fotoprawo.pl, jest chyba dość prosty — trzeba zacząć od siebie i porządnie podpisywać swoje zdjęcia. Dobrze też zapisać prawa autorskie w danych EXIF, co może pomóc w śledzeniu, co się z nim dzieje w sieci.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Ciekowstki:

Nie uwierzycie, że te zdjęcia powstały bez pomocy Photoshopa Sports Illustrated zwalnia wszystkich swoich fotografów Sony zrobiło pierwszą na świecie matrycę z wbudowanym polaryzatorem Mars - nowe, niesamowite zdjęcia. Czerwona planeta ma znacznie więcej odcieni "Riders on the Storm", czyli ostatnie zdjęcia Jima Morrisona Od komórki do złożonego organizmu, czyli życie w 6 minut Magiczny Photoshop przyszłości pokazany na filmie Start rakiety kosmicznej widziany z nietypowej perspektywy Jak poznać zdjęcie po retuszu? Adobe może nawet odtworzyć oryginał Kamery i SI pomagają odkrywać zwyczaje ptaków morskich Sztuczna inteligencja Apple oceni twoje zdjęcia Moda na Instaxy wciąż trwa, a Fujifilm sprzedaje ich coraz więcej