„Pewnego razu na Kazimierzu” - fotograficzna historia rodziny żydowskiego krawca z przedwojennego Krakowa

Jednym z podstawowych elementów każdego dobrego materiału fotograficznego jest koncepcja – historia. Richard Tuschman postanowił opowiedzieć o tym, jak wyglądało życie żydowskiego krawca gdzieś na krakowskim Kazimierzu w czasach, gdy kraj nie był jeszcze okupowany przez nazistów.

W 1930 roku, na Kazimierzu, żył krawiec wraz ze swoją żoną, matką oraz malutkim synkiem. 10 lat później Polska była już okupowana przez nazistowską III Rzeszę. Żydowskie rodziny umieszczono w gettach oraz obozach koncentracyjnych, takich ja: Płaszów oraz Bełżec. Dla bohaterów opowieści nowojorskiego fotografa, Richarda Tuschmana, ten czas był jeszcze odległy. Skoncentrował się on na życiu rodziny przed nadchodzącym nieszczęściem.
© Richard Tuschman / www.richardtuschman.com

W 1930 roku, na Kazimierzu, żył krawiec wraz ze swoją żoną, matką oraz malutkim synkiem. 10 lat później Polska była już okupowana przez nazistowską III Rzeszę. Żydowskie rodziny umieszczono w gettach oraz obozach koncentracyjnych, takich ja: Płaszów oraz Bełżec. Dla bohaterów opowieści nowojorskiego fotografa, Richarda Tuschmana, ten czas był jeszcze odległy. Skoncentrował się on na życiu rodziny przed nadchodzącym nieszczęściem.

Tuschman zbudował własnoręcznie miniaturę każdego z pokoi, które widzicie na zdjęciach. Widać na nich również aktorów, którymi są dwie kobiety, trener gimnastyki oraz dzieci znajomych fotografa. Każda ze scen w materiale „Pewnego razu na Kazimierzu” została zrealizowana z wykorzystaniem pełnych stylizacji aktorów, którzy później zostali umieszczeni za pomocą Photoshopa w pokojach.
© Richard Tuschman / www.richardtuschman.com

Tuschman zbudował własnoręcznie miniaturę każdego z pokoi, które widzicie na zdjęciach. Widać na nich również aktorów, którymi są dwie kobiety, trener gimnastyki oraz dzieci znajomych fotografa. Każda ze scen w materiale „Pewnego razu na Kazimierzu” została zrealizowana z wykorzystaniem pełnych stylizacji aktorów, którzy później zostali umieszczeni za pomocą Photoshopa w pokojach.

Rodzina, przedstawiona w materiale, nigdy nie istniała. Artysta został zainspirowany do jego stworzenia dzięki licznym podróżom do Krakowa ze swoją żoną, Ewą, która spędziła tam dzieciństwo.
© Richard Tuschman / www.richardtuschman.com

Rodzina, przedstawiona w materiale, nigdy nie istniała. Artysta został zainspirowany do jego stworzenia dzięki licznym podróżom do Krakowa ze swoją żoną, Ewą, która spędziła tam dzieciństwo.

Artysta porównuje projekt do powieści – jest to fikcja historyczna, z prostą, aczkolwiek estetyczną fabułą. Jest to opowiadanie traktujące o stylu życia ludzi w zamierzchłych czasach – o tym jak pracowali oraz odpoczywali. O tym jak kochali. W obliczu wydarzeń, które nastąpiły po okresie realizacji projektu, Tuschman wspomina, że młody chłopiec ze zdjęć prawdopodobnie tragicznie zmarł, i jedynym co po nim zostało są te fotografie.
© Richard Tuschman / www.richardtuschman.com

Artysta porównuje projekt do powieści – jest to fikcja historyczna, z prostą, aczkolwiek estetyczną fabułą. Jest to opowiadanie traktujące o stylu życia ludzi w zamierzchłych czasach – o tym jak pracowali oraz odpoczywali. O tym jak kochali. W obliczu wydarzeń, które nastąpiły po okresie realizacji projektu, Tuschman wspomina, że młody chłopiec ze zdjęć prawdopodobnie tragicznie zmarł, i jedynym co po nim zostało są te fotografie.

- Byłem niesamowicie poruszony architekturą Krakowa - wyznaje Tuschman w rozmowie z Fotoblogia.pl. Dodatkową inspiracją było moje żydowskie pochodzenie. Moi przodkowie pochodzili z Warszawy i okolic. Zwiedzanie historycznej dzielnicy, jaką jest Kazimierz w Krakowie, napełniało mnie motywacją, zarówno estetyczną oraz rodową. Chciałem stworzyć projekt, w którym każdy obraz jest mocno narracyjny, prawie tak silnie jak kadry w filmie - dodaje.
© Richard Tuschman / www.richardtuschman.com

- Byłem niesamowicie poruszony architekturą Krakowa - wyznaje Tuschman w rozmowie z Fotoblogia.pl. Dodatkową inspiracją było moje żydowskie pochodzenie. Moi przodkowie pochodzili z Warszawy i okolic. Zwiedzanie historycznej dzielnicy, jaką jest Kazimierz w Krakowie, napełniało mnie motywacją, zarówno estetyczną oraz rodową. Chciałem stworzyć projekt, w którym każdy obraz jest mocno narracyjny, prawie tak silnie jak kadry w filmie - dodaje.

Projekt został zrealizowany przy wykorzystaniu Canona EOS 7D z obiektywami Sigma 30 mm f/1.4 oraz Sigma 50 mm f/2.8. Do kilku miniatur Tuschman użył szkła Rokinon 14 mm f/2.8. Sceny zostały oświetlone lampami Nissin Di866, Yongnuo 560 oraz Alien B B400.
© Richard Tuschman / www.richardtuschman.com

Projekt został zrealizowany przy wykorzystaniu Canona EOS 7D z obiektywami Sigma 30 mm f/1.4 oraz Sigma 50 mm f/2.8. Do kilku miniatur Tuschman użył szkła Rokinon 14 mm f/2.8. Sceny zostały oświetlone lampami Nissin Di866, Yongnuo 560 oraz Alien B B400.

Zobacz również: Polska z drona jest nie do poznania

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.
© Richard Tuschman / www.richardtuschman.com

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.

© Richard Tuschman / www.richardtuschman.com
Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Zamarznięte mydlane bańki Piotra Załuski podbijają świat! Osobliwe przystanki z terenów byłego ZSRR Mroźny reportaż z najzimniejszego miejsca na świecie, gdzie temperatura sięga -71.2 C Magia dobrego zdjęcia tkwi w oczach, zwłaszcza jak jest ich kilka par. Ireneusz "Irass" Walędzik opowiada o swoich bliskich spotkaniach z przyrodą Oliwia Papatanasis i jej pełne pasji do życia fotografie podróżnicze Fotografia mody i ochrona środowiska, czyli afrykańskie portrety modelek ubranych w śmieci Królewski retusz z Krakowa Najbardziej absurdalne prawa w USA zostały sfotografowane Współczesna, pompatyczna architektura na terenie byłego ZSRR Niepokojące wizje paraliżu sennego na zdjęciach Nicolasa Bruno Surrealistyczne autoportrety Flory Borsi, czyli zwierzęcy zew i kobieca delikatność w jednym Dziewczyna Mikaela wciąż ucieka przed aparatem, ale mimo to wygląda świetnie Sebastian Janicki tłumaczy, jak dostrzec niedostrzegalne Turecka incepcja Aydina Büyüktasa Kreatywny przekręt: 6 fotografów, 1 model - zobacz zaskakujący rezultat sesji Uroczy dziecięcy świat w oczach Iwony Podlasińskiej Portrety twardzieli z największego, nowozelandzkiego gangu Portret telefonem? Dlaczego nie! – prezentujemy fragment projektu „i like my i” Łukasza Gawrońskiego Tajwańska para sparodiowała projekt #FollowMeTo Jakie są „Kobiety” w albumie Andrzeja „Fetisha” Frankowskiego? Pełne radości zdjęcia dokumentujące dorastanie dzieci w projekcie Tomasza Laskowskiego Julia Kaczorowska pokazuje, jak wyglądają „WZORY” na ciele osób z bielactwem Lorenzo Grifantini pokazuje jak wygląda „włoskie lato” Jak sprawdza się Hasselblad H5D z lampami Broncolor Siros L w kraju kwitnącej wiśni?

Popularne w tym tygodniu:

Rząd Korei Północnej zakazał publikacji tych zdjęć. Pokazują jak wygląda rzeczywistość Zamarznięte mydlane bańki Piotra Załuski podbijają świat! Wielu Polaków na podium w konkursie Monochrome Photography Awards 2017 Fotograf ujął przerażająco szybki rozwój Hongkongu. Betonowa dżungla wciąż rośnie Hubert Kamieniew: ”Osoby pozujące do zdjęć cierpią na własne lub moje życzenie” Dwóch Polaków otrzymało nagrodę w prestiżowym konkursie Hasselblad Masters Wymarzona sesja zaręczynowa wcale nie musi być skąpana w złotym świetle. Ta para wolała lód i śnieg Zdjęcia ślubne ze zwierzętami zyskują coraz większą popularność. Są urocze! Derenk - znikł ostatni bastion polskości na Węgrzech. Pokazał to Michał Adamski Najlepsze zdjęcia z dronów w 2017 roku według portalu Dronestagram Chervona Vorona zrobiła najwspanialszą sesję w klimacie ”Pięknej i Bestii” jaką widzieliście Najlepsze zdjęcia ślubne według portalu MyWed dostarczają dawki świetnych inspiracji