Justine Tjallinks opowiada historię albinizmu w swoim projekcie „Jeweled”

Albinizm polega na braku posiadania pigmentu w skórze, włosach oraz tęczówce. Osoby z bielactwem są traktowane w bardzo różny sposób, w zależności od tego, gdzie mieszkają i jak postrzega je lokalna kultura. Justine Tjallinks pokazała prawdziwe piękno albastrowej skóry.

Marcin Watemborski: Skąd wzięło się Twoje zamiłowanie do fotografii?

Justine Tjallinks: Pochodzę z małej wioski na wschodzie Holandii. W tym miejscu ambicje nie są na pierwszym miejscu listy priorytetów mieszkańców. Poszukiwanie formy wyższej edukacji również nie było specjalnie zachęcające. Nigdy nie czułam tego, że pasuję do tego miejsca. Byłam marzycielką, outsiderką, chciałam się wyrwać od codziennego życia i zawsze marzyłam o ucieczce do wielkiego miasta. Od tego właśnie się zaczęło.
© Justine Tjallinks / justinetjallinks.com

Marcin Watemborski: Skąd wzięło się Twoje zamiłowanie do fotografii?

Justine Tjallinks: Pochodzę z małej wioski na wschodzie Holandii. W tym miejscu ambicje nie są na pierwszym miejscu listy priorytetów mieszkańców. Poszukiwanie formy wyższej edukacji również nie było specjalnie zachęcające. Nigdy nie czułam tego, że pasuję do tego miejsca. Byłam marzycielką, outsiderką, chciałam się wyrwać od codziennego życia i zawsze marzyłam o ucieczce do wielkiego miasta. Od tego właśnie się zaczęło.

Dokąd się wyprowadziłaś i co zmieniła Twoja przeprowadzka?

Kiedy skończyłam 19 lat, przeniosłam się do Amsterdamu. Zostałam dopuszczona do nauki w prestiżowym Amsterdam Fashion Istitute. To środowisko rządziło się prawem ambicji i perfekcji. Spędzałam każdą minutę na nauce.
© Justine Tjallinks / justinetjallinks.com

Dokąd się wyprowadziłaś i co zmieniła Twoja przeprowadzka?

Kiedy skończyłam 19 lat, przeniosłam się do Amsterdamu. Zostałam dopuszczona do nauki w prestiżowym Amsterdam Fashion Istitute. To środowisko rządziło się prawem ambicji i perfekcji. Spędzałam każdą minutę na nauce.

Co było dla Ciebie najważniejsze?

To, co mnie zainteresowało to estetyka rzeczy, które tworzyliśmy. Fantazja i kreatywność były rdzeniem moich codziennych zadań i w zupełności mi to odpowiadało.
© Justine Tjallinks / justinetjallinks.com

Co było dla Ciebie najważniejsze?

To, co mnie zainteresowało to estetyka rzeczy, które tworzyliśmy. Fantazja i kreatywność były rdzeniem moich codziennych zadań i w zupełności mi to odpowiadało.

Jak wyglądała dalej Twoja kariera?

Po ukończeniu szkoły, stwierdziłam, że to jest to, co chcę robić. Pracowałam jako projektantka przy kilku publikacjach modowych. Szybko awansowałam na stanowisko kierownika artystycznego. Byłam zakochana w zdjęciach magazynowych. Moda jest sprzedawaniem snów, a bycie na planie zdjęciowym to czysta magia.

Przez jakiś czas wiedziałam, że chcę być fotografką, ale strach przed techniką mnie ograniczał. W mojej ówczesnej pracy doświadczałam fotografii na co dzień i dzięki temu zaczęłam rozpoznawać jej różne typy.
© Justine Tjallinks / justinetjallinks.com

Jak wyglądała dalej Twoja kariera?

Po ukończeniu szkoły, stwierdziłam, że to jest to, co chcę robić. Pracowałam jako projektantka przy kilku publikacjach modowych. Szybko awansowałam na stanowisko kierownika artystycznego. Byłam zakochana w zdjęciach magazynowych. Moda jest sprzedawaniem snów, a bycie na planie zdjęciowym to czysta magia.

Przez jakiś czas wiedziałam, że chcę być fotografką, ale strach przed techniką mnie ograniczał. W mojej ówczesnej pracy doświadczałam fotografii na co dzień i dzięki temu zaczęłam rozpoznawać jej różne typy.

Co pociąga Cię w fotografii?

Połączenie Diane Arbus i Mario Testino. Kiedy odeszłam ze stanowiska kierownika artystycznego, kupiłam pierwszy aparat. Było to 2,5 roku temu. Uwielbiam fotografować ludzi wyjątkowych, często pomijanych przez społeczeństwo. 

Kluczową kwestią moich prac jest piękno różnorodności.
© Justine Tjallinks / justinetjallinks.com

Co pociąga Cię w fotografii?

Połączenie Diane Arbus i Mario Testino. Kiedy odeszłam ze stanowiska kierownika artystycznego, kupiłam pierwszy aparat. Było to 2,5 roku temu. Uwielbiam fotografować ludzi wyjątkowych, często pomijanych przez społeczeństwo.

Kluczową kwestią moich prac jest piękno różnorodności.

Jak powstał Twój projekt „Jeweled”?

Często fotografuję dzieci. To, co mnie interesuje to ich niewinność, nieskażone piękno. Ryzykiem w pracy z nimi jest ich brak doświadczenia życiowego, ale jeśli wszystkie klocki się spasują, rezultat może być magiczny.

„Jeweled” to mój najnowszy cykl. Kiedy natknęłam się na Anke w mediach społecznościowych, zostałam oczarowana przez jej piękno. Po mojej serii „Nude” z 2014 roku, ukazującej Azjatkę z albinizmem, dowiedziałam się wiele na ten temat. 

To, jak jesteś traktowany będąc albinosem, zależy od tego, gdzie mieszkasz. W krajach zachodnich albinizm jest tak rzadki, że ludzie postrzegają to jako unikatowość, a nawet coś pięknego. Z drugiej strony – w niektórych częściach Afryki, albinizm jest szykanowany, a ludzie z nim są ścigani. Wierzą, że kończyny albinosów przynoszą bogactwo. To okropne. 

Dzięki możliwości dzielenia się informacjami w łatwiejszy sposób, młode pokolenia odchodzą od tych myśli. Sprzeciw względem starych przekonań zmienia podejście do tego, co jest akceptowane i piękne. Wszyscy powinniśmy doceniać to wyjątkowe piękno.
© Justine Tjallinks / justinetjallinks.com

Jak powstał Twój projekt „Jeweled”?

Często fotografuję dzieci. To, co mnie interesuje to ich niewinność, nieskażone piękno. Ryzykiem w pracy z nimi jest ich brak doświadczenia życiowego, ale jeśli wszystkie klocki się spasują, rezultat może być magiczny.

„Jeweled” to mój najnowszy cykl. Kiedy natknęłam się na Anke w mediach społecznościowych, zostałam oczarowana przez jej piękno. Po mojej serii „Nude” z 2014 roku, ukazującej Azjatkę z albinizmem, dowiedziałam się wiele na ten temat.

To, jak jesteś traktowany będąc albinosem, zależy od tego, gdzie mieszkasz. W krajach zachodnich albinizm jest tak rzadki, że ludzie postrzegają to jako unikatowość, a nawet coś pięknego. Z drugiej strony – w niektórych częściach Afryki, albinizm jest szykanowany, a ludzie z nim są ścigani. Wierzą, że kończyny albinosów przynoszą bogactwo. To okropne.

Dzięki możliwości dzielenia się informacjami w łatwiejszy sposób, młode pokolenia odchodzą od tych myśli. Sprzeciw względem starych przekonań zmienia podejście do tego, co jest akceptowane i piękne. Wszyscy powinniśmy doceniać to wyjątkowe piękno.

Zobacz również: Przyszłość fotografii. Premiera Huawei P30

Czym fotografujesz?

Nie lubię mówić o technicznej stronie moich zdjęć, ponieważ to nie jest to, na czym się koncentruję. Według mnie ten typ fotografii polega na wizji, opowiadaniu Twojej historii, historii kogoś innego, wyczuciu smaku etc. Nawet najdroższy aparat na świecie nie sprawi, że zrobisz niesamowite zdjęcie, jeśli nie masz odpowiedniej wizji. To tylko narzędzie. 

Sprzedaję moje zdjęcia w The Sophie Maree Gallery w Hadze, więc fotografuję pełną klatką, by wydruki miały większy rozmiar. Obecnie używam Nikona D800, praktycznie zawsze z obiektywami stałoogniskowymi. Często wypożyczam softboksy, w większości są to narzędzia marki Profoto.
© Justine Tjallinks / justinetjallinks.com

Czym fotografujesz?

Nie lubię mówić o technicznej stronie moich zdjęć, ponieważ to nie jest to, na czym się koncentruję. Według mnie ten typ fotografii polega na wizji, opowiadaniu Twojej historii, historii kogoś innego, wyczuciu smaku etc. Nawet najdroższy aparat na świecie nie sprawi, że zrobisz niesamowite zdjęcie, jeśli nie masz odpowiedniej wizji. To tylko narzędzie.

Sprzedaję moje zdjęcia w The Sophie Maree Gallery w Hadze, więc fotografuję pełną klatką, by wydruki miały większy rozmiar. Obecnie używam Nikona D800, praktycznie zawsze z obiektywami stałoogniskowymi. Często wypożyczam softboksy, w większości są to narzędzia marki Profoto.

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autorki.
© Justine Tjallinks / justinetjallinks.com

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autorki.

© Justine Tjallinks / justinetjallinks.com
© Justine Tjallinks / justinetjallinks.com
Justine Tjallinks

Justine Tjallinks urodziła się w 1984 roku i jest holenderską fotgorafką i dyrektorką artystyczną, obecnie mieszkającą w Amsterdamie. Ukończyła Amsterdam Fashion Institute, po czym rozpoczęła pracę jako dyrektor artystyczna m.in. dla L'Officiel Magazine. Po kilku latach postanowiła zająć się fotografią. W każdym z jej zdjęć dominuje spokój. Daje to poczucie intymności pomiędzy odbiorcą, a bohaterem fotografii.

Strona internetowa
Instagram
Facebook

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Victor Aerden poznaje swój nowy dom – Kanadę – poprzez piękne fotografie krajobrazowe Zobaczcie zapierający dech w piersiach krajobraz Oregonu, uchwycony z drona Miasto w deszczu, jak na impresjonistycznych obrazach Nowy Jork, jakiego jeszcze nie widzieliście. To najlepszy timelapse, jaki oglądaliśmy Michał Ostrowski: "Mieszkając w górach zapragnąłem zachować choć część tego co widzę nie tylko w pamięci" Koniec dużych zdjęć w Sieci? Dawid Misiorny, czyli ten bałagan ma sens Odtworzył twarze cesarzy rzymskich. Wystarczyła AI i trochę Photoshopa Bezdomna artystka zmieniła budkę fotograficzną w swoje studio World Press Photo 2011 - galeria zwycięzców Jak pies z sową. Urocze zdjęcia Tanji Brandt Nie wszystkie pszczoły wyglądają tak samo. Bliskie portrety pokazują znaczne różnice

Popularne w tym tygodniu:

Rzadkie zjawisko na niebie. Tajemnicze znaki wystąpiły naprawdę Najlepsze zdjęcie zaćmienia Księżyca, jakie kiedykolwiek widzieliśmy Zdjęcia niesamowitych ludzi w metrze. Co zrobisz, gdy ich spotkasz? Kryzys na granicy: Białorusini pomagają budować obóz migrantom i dostarczają im prąd Okładka płyty Maty to plagiat? Autorka wywołana do odpowiedzi Suczka dostała 4 nowe łapy po amputacji. Te zdjęcia od razu poprawią ci humor Najzabawniejsze zwierzaki roku 2021 już wybrane. Nie powstrzymasz uśmiechu! Zdjęcie dnia: Kobieta pokazuje zdjęcie, które wysłał jej syn z granicy białorusko-polskiej Ocalił setki Żydów przed zagładą: Właściciel fabryki Leiki pomógł wielu ludziom Nowojorska ulica w obiektywie Erika Kogana zapada w pamięć na długo Niezwykłe zdjęcia pokazują, jaka naprawdę jest natura – piękna i niebezpieczna Znalazł się w piekle wojny. Kangur pomagał mu przetrwać