Nowe MacBooki Pro z dotykowym panelem Touch Bar. Wydajne, nowoczesne i drogie narzędzie dla fotografa?

W dniu 25. rocznicy premiery pierwszego notebooka Apple, firma zaprezentowała zupełnie nową linię komputerów MacBook Pro.

Dotykowy panel Touch Bar i nowy wyświetlacz o szerokim gamucie

W trakcie czwartkowej prezentacji zobaczyliśmy w sumie trzy nowe modele notebooków z serii MacBook Pro - dwa 13-calowe oraz jeden 15-calowy, a każdy z nich w różnych wariantach. Nowe urządzenia są kierowane do fotografów, filmowców, muzyków czy grafików, zatem warto się im przyjrzeć pod tym kątem.

Zgodnie z plotkami, najważniejszą nowością w MacBookach Pro jest dotykowy Touch Bar, który ulokowano tuż nad klawiaturą. Touch Bar to OLED-owy panel Retina z 10-punktowym wielodotykiem wyświetlający wirtualne elementy interfejsu dostosowywane do potrzeb danych programów i obsługiwane dotykowo. Do tego w prawym górnym rogu ulokowano czytnik linii papilarnych TouchID. To klasyczny przykład na innowację „made by Apple”. Firma z Cupertino nie jest pierwszą, która zastosowała panel dotykowy w notebookach. Jest wręcz jedną z ostatnich. Ale jak już to zrobili, to wyszło tak, że konkurencja może tylko pomarzyć. Touch Bar wydaje się być świeżym, praktycznym i nowoczesnym rozwiązaniem, które realnie ulepsza nowe MacBooki Pro i wprowadza je w nowe czasy.

Touch Bar nie jest tylko gadżetem, służącym do przyciągnięcia uwagi i wyciągnięcia pieniędzy. Jest sprytnym połączeniem ekranu dotykowego w wersji znanej ze smartfonów z klasyczną klawiaturą. Dodatkiem, który w odczuwalny sposób może uprościć, przyśpieszyć pracę na komputerze i realnie poprawić wydajność. Co więcej, to rozwiązanie, które wydaje się być niezwykle naturalne, intuicyjne i bardzo uniwersalne w erze smartfonów czy aparatów z dotykowymi ekranami, do których już prawie wszyscy przywykliśmy.

Touch Bar dostosowuje się do wykonywanych czynności i otwieranych programów, a Apple ma pomysł na jego praktyczne zastosowanie w wielu ważnych programach — w tym także Adobe Photoshop czy nowym Final Cut. Lada chwila zapewne zobaczymy też nowe wersje takich aplikacji, jak Adobe Lightroom, Premiere, Pixelmator czy Polarr Photo Editor. W czasie premiery gościem była przedstawicielka firmy Adobe, która pokazała dobrodziejstwa współpracy Touch Bara z nowym Photoshopem. W trakcie pracy ze zdjęciami na nowym panelu dotykowym wyświetlały się nie tylko różne najważniejsze funkcje, ale też można było skalować rozmiar wykorzystywanego narzędzia czy zmieniać odcień kolorów. To wszystko robiło dodatkowe wrażenie, kiedy program pracował w trybie pełnoekranowym, a zdjęcie w pełni wypełniało cały ekran.

Jedyne, nad czym się zastanawiam, to rozmiar całego panelu. Oglądając wideoprezentację Apple odniosłem wrażenie, że Touch Bar jest niewystarczająco wysoki, a w efekcie wyświetlane ikony zbyt małe. Może to być jednak tylko wrażenie, które z chęcią sprawdzę w najbliższym czasie. Więcej na temat Touch Bar przeczytacie na gadzetomania.pl.

Zobacz również: Przyszłość fotografii. Premiera Huawei P30

Już poprzednie MacBooki Pro, szczególnie wersje 15-calowe, słynęły z naprawdę niezłych ekranów, nawet jak na potrzeby fotografii. W najnowszych wersjach tych komputerów jeszcze je poprawiono. Ekrany mają się charakteryzować kontrastem oraz jasnością wyższymi o 67 proc. Oprócz tego, podobnie jak w iMakach z końca 2015 roku, nowe MacBooki Pro mają wyświetlacze pokrywające barwy w przestrzeni P3, czyli zaliczające się do ekranów szerokogamutowych.

Przestrzeń barw P3, a dokładniej mówiąc DCI-P3, to standard oferujący paletę barw znacząco szerszą, niż w wykorzystywanych do tej pory wyświetlaczach pokrywających paletę sRGB, ale nieco mniejszą, niż wykorzystywany przez fotografów Adobe RGB. Paleta P3 oferuje ok. 90% barw, które mamy w Adobe RGB i jest stosowana głównie przy produkcjach filmowych. Widać zatem, do kogo głównie kieruje swoje notebooki Apple. Na szczegółowe testy zapewne przyjdzie czas za ponad miesiąc, kiedy to nowe MacBooki Pro będą dostępne, ale już na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że to bardzo dobra wiadomość także dla fotografów, którzy z pewnością docenią nowe matryce. Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w naszym poradniku o wyborze monitora dla fotografa:

„Szeroki gamut otwiera przed fotografem zupełnie nowe możliwości reprodukowania barw, które nie byłyby możliwe do zobaczenia na konsumenckim monitorze. Dobre monitory oferują pokrycie ok. 99% szerokiego gamutu Adobe RGB i są w stanie wyświetlić o wiele bardziej nasycone czerwienie, pomarańcze czy zielenie. Ta zaleta, prócz samej możliwości uzyskiwania bardziej nasyconych barw, ma jeszcze jedno, kluczowe znaczenie. Jeśli decydujemy się na druk, korzystamy z gamutu drukarki i papieru, który w przypadku dobrych drukarek znacznie wychodzi poza konsumencką przestrzeń sRGB. Dzięki szerokiemu gamutowi monitora jesteśmy w stanie robić bardzo dokładny soft proofing. Taką funkcję znajdziemy m.in w Photoshopie i Lightroomie, dzięki której na ekranie szerokogamutowego, skalibrowanego monitora możemy w bardzo dokładny sposób symulować wydruk. To niesamowicie przydatne, szczególnie że koszt dobrego wydruku na drukarce A2 to nawet kilkadziesiąt złotych”.

Cztery porty USB-C/Thunderbolt 3 i mini-jack, ale zabrało czytnika kart SD

Jeśli ktoś na rynku technologicznym mógłby to zrobić, to jest to tylko firma Apple. Nowe notebooki dla profesjonalistów mają tylko porty USB-C/Thunderbolt 3. Co ciekawe, jeden z nich (dowolny) może pełnić funkcję portu zasilającego, co oznacza, że to koniec złącza MagSafe. Tak, koniec bezpiecznego złącza zasilania, z którego słynął MacBooki. Nikt chyba nie miał wątpliwości, że było to naprawdę świetne rozwiązanie. Nowe MacBooki Pro z Touch Barem mają po 4 porty, a model najtańszy ma tylko 2 porty.

MacBook Air i nowy MacBook Pro

Nie mamy już klasycznych HDMI czy nawet USB. Zabrakło również czytnika kart SD, co z perspektywy fotografów jest bardzo złą wiadomością, ponieważ karty SD są cały czas bardzo popularne. Apple daje nowe możliwości, ale niestety także zabiera niektóre podstawowe funkcje. MacBook Pro nie jest wcale taki idealny. Zostało natomiast złącze min-jack do podłączenia słuchawek. Dziwne, że na to projektanci znaleźli miejsce.

Mniejsze i lżejsze konstrukcje, ogromy gładzik, lepsza klawiatura i wyższa wydajność

Poza tym, nowe MacBooki bazują na aluminiowej konstrukcji, którą wykonano z jednego kawałka - podobnie, jak u poprzedników, tyle że tym razem obudowa jest znacznie mniejsza, cieńsza i lżejsza. Zastosowano także dwukrotnie większy gładzik, który obsługuje technologię Force Touch umożliwiającą rozpoznawanie różnych poziomów nacisku. Z kolei odświeżona klawiatura ma mechanizm Butterfly 2, dzięki czemu komfort pisania ma być jeszcze wyższy. Nowe MacBooki Pro otrzymały także dużo lepsze głośniki z dwa razy szerszym zakresem dynamicznym (przydatne przy pracy z wideo czy muzyką), ulepszony system chłodzenia.

W środku zastosowano nowe układy. Model 15-calowy ma czterordzeniowy procesor Intel Core i7 szóstej generacji (2133 MHz) oraz karty graficzne z serii AMD Radeon Pro i 16 GB pamięci oraz 256 GB dysk SSD. Wersje 13-calowe mają niestety tylko dwurdzeniowe procesory Intel Core i5 lub i7, współpracujące z grafiką Intel Iris. Standardowo mamy do dyspozycji 8 GB pamięci RAM i dysk SSD o pojemności 256 GB. Z tego względu to właśnie większa wersja wydaje się być komputerem spełniającym potrzeby wymagającego fotografa czy filmowca.

Ceny z kosmosu — nawet jak na Apple

Zawiodłem się jedynie w kwestii cen nowych MacBooków Pro, ale niestety do podwyżek trzeba się przyzwyczaić. „Biedna wersja” MacBooka Pro 13” bez panelu Touch Bar i z dwoma portami Thunderbolt 3 to wydatek aż 7499 zł, czyli o ok. 2000 zł drożej, niż poprzednia podstawowa wersja tej serii i o 3000 zł więcej, niż najtańszy 13-calowy MacBook Air. Normalny, 13-calowy nowy MacBook Pro z Touch Barem, 4 portami Thunderbolt 3, 256 GB SSD i 8 GB RAM 8999 zł, a kosztuje, model z dyskiem 512 GB aż 9999 zł. Odjazd.

15-calowy MacBook Pro to maszyna, która mnie najbardziej zainteresowała. Niestety, mój entuzjazm do zakupu szybko opadł, kiedy zobaczyłem ceny. Komputer z 4-rdzeniowym procesorem Intel Core i7 2,6 Ghz, 16 GB RAM, 256 GB SSD, kartą graficzną AMD Radeon Pro 450 z 2 GB pamięci to wydatek pięciocyfrowy — 11999 zł. Wersja mocniejsza z szybszym procesorem, dyskiem 512 GB i mocniejszą kartą graficzną Radeon Pro 455 to koszt aż 13899 zł. Za najmocniejszą wersję konfigurowaną na zamówienie przyjdzie na zapłacić… 22 000 zł!

W USA ceny są tradycyjnie nieco niższe — odpowiednio 1499, 1799 i 2399 dolarów, jednak nie obejmują podatków. W Wielkiej Brytanii mamy odpowiednio 1449, 1749 i 1949 funtów. W każdym przypadku daje to przynajmniej kilkaset złotych oszczędności, przynajmniej przy obecnym kursie. Tak czy inaczej, ceny są bardzo wysokie. Niestety, trend kilkukrotnego podwyższania cen za produkty z tej samej półki jest także widoczny w branży fotograficznej, gdzie np. Canon EOS 5D Mark IV jest o połowę droższy od swojego poprzednika w dniu premiery. Ceny nowych wersji niektórych obiektywów poszybowały nawet dwukrotnie, ale to wątek na osobny temat.

Jest mi też przykro, że Apple nieco po cichu uśmiercił serię ultralekkich notebooków MacBook Air — komputerów legendarnych, popularnych, od których zaczęło się wiele innowacji Apple’a. Od dawna nie były aktualizowane, a ostatnio można było je kupić w promocjach, w dobrej cenie. W nowej ofercie nie ma dla nich miejsca, co jest zrozumiałe patrząc na możliwości dzisiejszych nowości. Po cichu liczę jednak, że to nie koniec serii Air, a Apple ja wskrzesi za rok, pokazując jeszcze bardziej odjechany produkt.

Podsumowując, nowe MacBooki Pro z Touch Barem to moim zdaniem najciekawsze nowości Apple’a w tym roku, a już z pewnością z perspektywy fotografa czy filmowca. I to mimo braku czytnika kart SD. Jednak przy takich cenach zapewne nie zobaczymy ich zbyt wiele w Polsce.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Sprzęt:

Nowy telezoom AF-P Nikkor 70-300 mm f/4.5-5.6E ED VR - obiecuje bardzo dużo za niedużo Zapowiedź nowego Olympusa zdradza, jak będzie wyglądał aparat Z iPhone?em na wojnę, czyli fotoreportaż z Afganistanu wykonany telefonem Apple'a Adaptery do standardu Mikro 4/3 Nikon 18-300 mm f/3,5-6,3G VR - uniwersalny superzoom dla amatorskich lustrzanek Sigma 50–150mm F2.8 – jasny teleobiektyw do lustrzanek APS-C Magazyn ze zdjęciem na okładce wykonanym w ISO 3200 DJI Ronin 2 - stabilizator dla profesjonalnych filmowców Canon z funkcją rozpoznania głosu - już niedługo? Yongnuo prezentuje obiektyw YN 60 mm f/2 Macro Black Friday z Fujifilm. Uzyskaj do 2580 zł zwrotu Casio Exilim EX-Z350 - 100 gramów w kieszeni

Popularne w tym tygodniu:

Leica M10 Monochrom oficjalnie: czarno-biała matryca, 40 Mpix i ISO 100 000 Nikon D780 – pełna klatka, 273 pola AF, kręcenie 4K i wiele innych Canon zaprzestaje produkcji obiektywów EF na rzecz rozwoju bagnetu RF Sony przebiło Olympusa na japońskim rynku. Canon na pierwszym miejscu Canon EOS-1D X Mark III to aparat na miarę XXI wieku. Canon odrobił lekcje Nikkor AF-S 120-300 mm f/2.8E FL ED SR VR – jasne, że drogi. Kosztuje ponad 36 tys. złotych Hasselblad XCD 45 mm f/4 (45P) - najlżejszy średnioformatowy obiektyw z AF Nikkor Z 70-200 mm f/2.8 VR S to stabilizowany zoom z bagnetem Nikon Z Nikon Coolpix P950 ma aż 83-krotnego zooma, czyli ogniskową 2000 mm Manfrotto prezentuje niezniszczalne karty pamięci. Sony zagrożone? Tokina ATX-M 85 mm f/1.8 FE – nowa linia obiektywów do bezlusterkowców Canon RF 135 mm f/1.4L USM – może powstać portretowy obiektyw marzeń