Sony A7R - wielkie serce w małym ciele [test]

Sony A7R to przedstawiciel bezlusterkowców Sony mających matrycę pełnoklatkową. Czy niewielki korpus w połączeniu z tak dużą matrycą dobrze się sprawdza w codziennym fotografowaniu?

Ten artykuł ma 6 stron:


Aparat zabrałem ze sobą do Dubaju, a następnie do Pragi. Dotarł do mnie w ostatnim momencie, 2 godziny przed wylotem na Bliski Wschód, ale niestety dostarczony obiektyw (Carl Zeiss 24/1.8) nie pokrywał pełnej klatki. Po powrocie otrzymałem obiektyw Carl Zeiss 35/2.8, więc dopiero zdjęcia z Pragi zrobione zostały przy wykorzystaniu całej matrycy. Zdjęcia z Dubaju z racji przycięcia mają 16 megapikseli, ale również pokazują potencjał matrycy.

Sony A6500 — flagowy bezlusterkowiec APS-C ze zmianami, na które czekaliśmy

Sony A6500 to nowy flagowy bezlusterkowiec z matrycą APS-C, który w ofercie japońskiego producenta jest lokowany ponad modelem A6300. Do cenionej i…

Sony A7R nie ma na rynku bezpośredniej konkurencji — to jedyna seria aparatów bezlusterkowych z autofokusem i pełną klatką. Jako konkurentów należy zatem rozpatrywać lustrzanki takie jak Canon 5D Mark III i 6D, Nikona D800 / D810, D610, ale także bezlusterkowce - Fuji X-T1, Olympusa OM-D E-M1, Panasonica Lumix GH4. Jak wypadnie na tle tej konkurencji? Przekonamy się w dzisiejszym teście.

Budowa i obsługa

Korpus wykonany jest z gładkiego stopu magnezowego. Nie znajdziemy na nim żadnych finezyjnych kształtów, a obłości należą do rzadkości. Wygląda jak zaprojektowany siekierą, w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie zabrakło jednak dobrze wyprofilowanego, sporego gripu pokrytego gumą, która przechodzi na tył aparatu na miejsce pod kciuk. Ważący około 470 gramów korpus jest zrobiony bardzo solidnie, a wszystkie elementy są dobrze spasowane.

Na tylnej ścianie znajdziemy ruchomy, 3-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 921 tys. punktów oraz wizjer elektroniczny XGA OLED Tru-Finder o rozdzielczości 2,36 mln. punktów. Główny ekran dobrze odwzorowuje barwy, do tego jest bardzo jasny, więc nie miałem problemów z używaniem go w pełnym słońcu. Szkoda, że nie wyposażono go w funkcję dotyku, co znacznie ułatwiłoby wybór punktów AF, o czym napiszę w dalszej części testu.

Wizjer jest duży i bardzo szczegółowy. Minusem jest spore smużenie w ciemniejszych miejscach, niemniej jednak niezależnie od warunków oświetleniowych scena wyświetlana w wizjerze jest dobrze widoczna.

Zobacz również: Sony A7S vs Canon 5D Mark III, porównujemy możliwości filmowe

Obok ekranu znajdziemy nawigator z przypisanymi funkcjami, który pełni rolę koła nastaw, dwa przyciski funkcyjne, przycisk podręcznego i klasycznego menu, a także przełącznik AF/MF i blokady ekspozycji. Nie zabrakło również koła nastaw, które jednak moim zdaniem powinno być bardziej wypukłe. Na krawędzi miejsca pod kciuk umieszczono przycisk nagrywania filmów. To moim zdaniem dobre rozwiązanie — wygodne i nie zdarzyło mi się ani razi wcisnąć go przez przypadek. Pod tym przyciskiem znajdziemy również slot kart SD/SDHC/SDXC/Memory stick pro. Za to należy się plus, bo producenci coraz chętniej umieszczają ten slot pod klapką baterii. Producent zapewnia, że korpus jest uszczelniony, natomiast nie doszukałem się klasycznych uszczelek przy gnieździe kart czy baterii. Obiektyw na łączeniu z korpusem również nie ma żadnej uszczelki. Nie testowałem aparatu w deszczu, ale do tych zapewnień podchodziłbym z rezerwą.

Na górnej ścianie znajdziemy spust migawki opleciony włącznikiem, tarczę korekty ekspozycji, koło trybów, a także kolejne koło nastaw przeznaczone do obsługi palcem wskazującym, jak również jeszcze jeden przycisk funkcyjny. Krzysiek w teście Sony A7 skarżył się na zbyt duży opór stawiany przez koła nastaw. Przypomnijmy, że test tego aparatu miał miejsce zaraz po premierze, więc aparat testowany przez Krzyśka był niemal zupełnie nowy. Testowany przeze mnie egzemplarz nie był wyciągnięty prosto z pudełka, więc domyślam się że przez ten czas koła nastaw wyrobiły się. W moim odczuciu ich obsługa jest wygodna. Zbyt duży opór stawia za to koło trybów, które trzeba chwycić dwoma palcami, aby je obrócić.

Nie zabrakło również gorącej stopki, do której prócz lampy, możemy wpinać akcesoria, w tym adapter gniazda XLR czy zewnętrzny stereofoniczny mikrofon. Na lewej ścianie znajdziemy dwie zaślepki. Pod jedną ukryto gniazdo mikrofonu i słuchawek, pod drugą gniazdo USB i „czyste” gniazdo HDMI.

Obsługa

Sony A7R naprawdę dobrze leży w dłoni. Mimo że korpus jest dość mały, ciężko mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Koła nastaw w testowanym egzemplarzu chodzą z odpowiednim oporem, choć szczególnie to, usytuowane na tylnej ścianie mogłoby bardziej wystawać poza obrys obudowy.

To, co mocno denerwuje mnie w większości aparatów Sony to brak bezpośredniego przełożenia skoków tarczy na zmianę parametrów. Tyczy się to szczególnie zmiany przysłony i czasu. Jeśli szybko przekręcimy koło nastaw o np. 6 kroków, przysłona zmieni się o 2–3 wartości. Wszystko ozdobione jest niepotrzebną animacją. Niestety zmiana wartości od f/2.8 do f/22 trwa dość długo. Co ciekawe, nie ma żadnych opóźnień w przypadku zmiany korekty ekspozycji czy ISO.

Krzysiek w teście Sony A7 mocno narzekał na zmianę punktów ostrości. Rzeczywiście rozwiązanie wymaga przyzwyczajenia, ale po niemal dwóch tygodniach codziennego fotografowania przyzwyczaiłem się do niego i nie sprawiało mi to większych trudności. Niemniej jednak w większości lustrzanek wybór jednego z punktów AF jest znacznie szybsze.

Na plus zasługuje przełącznik AF/MF, dzięki któremu bardzo szybko możemy wyostrzyć dany obiekt, wykorzystując do tego peaking. Kolejny plus należy się za możliwości personalizacji. Do każdego z przycisków funkcyjnych możemy dodać jedną z niemal 50 funkcji. Wielu producentów ogranicza tę liczbę do kilku najważniejszych funkcji. Podoba mi się, że każdy fotograf może spersonalizować aparat do własnych potrzeb.

Wiele osób w pierwszych rozmowach po premierze skarżyło się na słabą baterię. Rzeczywiście akumulator nie jest rewelacyjny, ale podczas fotografowania w lecie wytrzymywał zrobienie około 350 zdjęć wraz z przeglądaniem ich na bieżąco. Warto jednak wspomnieć, że seria A7 miała premierę w zimie, co zdecydowanie przełożyło się na szybsze rozładowywanie się baterii. Duży minus należy się za brak klasycznej ładowarki w komplecie. Jedyne, co otrzymujemy to ładowarkę z kablem micro USB. To duże nieporozumienie.

Menu

Układ menu jest klasyczny dla aparatów Sony. Na górze ekranu znajdziemy 6 zakładek, w których znajduje się od 1 do 6 kart. Menu jest obszerne, ale wygodne w obsłudze, choć również wymaga przyzwyczajenia. Na szczęście pod przyciskiem Fn znajduje się czytelne menu podręczne, w którym zmienimy większość interesujących nas parametrów. Lubię menu aparatów Sony — układ jest przejrzysty, a wyświetlana ilość kart w poszczególnych zakładkach ułatwia poruszanie się po nim.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy bezlusterkowców

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Samsung Galaxy K Zoom - zdjęcia testowe Nikon D810 - zdjęcia testowe i przykładowe Panasonic Lumix FZ-1000 - kompaktowy mistrz uniwersalności [test] Fotografia kulinarna dla blogerów - recenzja książki LG G3 - smartfonowy mistrz barw [test aparatu] Sony RX100 III - małe jest jeszcze lepsze [test] WD My Cloud 2TB - domowa chmura okiem fotografa [test] Sony A7S - zdjęcia testowe do ISO 409 600 Sony RX100 III - pierwsze wrażenia i zdjęcia testowe Nikon 1 V3 - bezlusterkowy karabin maszynowy [test] Sony A77 II – nowoczesny aparat w klasycznej obudowie i ze starymi błędami [test] Adobe Photoshop Mix - recenzja aplikacji Panasonic Lumix GH4 - zawodowy aparat bez lustra, ale z filmami 4K [test] Canon G1X Mark II - aparat pełen sprzeczności [test] Sony A6000 - solidny bezlusterkowiec w rozsądnej cenie [test] Nikon D3300 - test popularnej amatorskiej lustrzanki z Wi-Fi i GPS [wideo] Sony A77 II - przykładowe zdjęcia testowe Sony A77 II - pierwsze wrażenia Leica T – pierwsze wrażenia i zdjęcia testowe Phottix Mitros+ - błyskający kombajn w rozsądnej cenie Canon EOS 1200D - budżetowa lustrzanka dla niewymagających [test] Wyzwalacze radiowe Phottix Odin - i czas synchronizacji przestaje mieć znaczenie [test] Uliczny test aparatu Sony RX1 Samsung NX30 - solidny, wygodny, ale nie bez wad [test]

Popularne w tym tygodniu:

Feiyu Tech A2000 - wideotest nowego gimbala z dalekiego wschodu