Olympus M. Zuiko Digital 25 mm f/1.2 PRO - prawdziwa portretówka [recenzja]

Japoński producent podczas ostatnich targów Photokina zaprezentował niezwykle ciekawy obiektyw portretowy o jasności f/1.2. Specyfikacja obiecuje naprawdę dużo, ale jak jest w rzeczywistości? Sprawdziłem to w praktycznym teście.

Opis i specyfikacja

Firma Olympus jako jedna z pierwszych weszła na rynek bezlusterkowców, całkowicie wycofując się z klasycznych lustrzanek. Od tamtego czasu minęło sporo czasu, a bezlusterkowce na dobre zadomowiły się na rynku. Jeszcze do niedawna liczba profesjonalnych obiektywów do systemów bez lustra była niewielka, ale w 2013 roku firma zaprezentowała pierwszy obiektyw serii PRO — model 12–40 mm f/2.8, który ekwiwalentem ogniskowych odpowiada typowo reporterskim szkłom — 24–80 mm. Obecnie w ofercie Olympusa znajdziemy 7 obiektywów serii PRO — od ultrajasnego rybiego oka 8 mm f/1.8 po teleobiektyw 300 mm f/4, który wykorzystuje synchronizowaną stabilizację matrycy i optyczną . Wizytówką obiektywów PRO są: metalowa obudowa, spójny design oraz uszczelnienia.

Pozostałe stałoogniskowe obiektywy dedykowane systemowi Mikro Cztery Trzecie są przede wszystkim małe — np. 12 mm f/2, 17 mm f/1.8 czy 45 mm f/1.8. Użytkownicy zaczęli się jednak domagać większej jasności. Firma Olympus, wychodząc im naprzeciw, zaprezentowała swój pierwszy obiektyw o jasności f/1.2 i ogniskowej 25 mm, który jest przedmiotem testu. W związku z tym, że aparaty systemu Mikro Cztery Trzecie mają mniejsze matryce, a ich przelicznik ogniskowej wynosi x2, mamy do czynienia z krótkim obiektywem portretowym o ekwiwalencie 50 mm f/1.2, przy czym głębia ostrości będzie zbliżona do zdjęć z obiektywu 50 mm f/2.2 podpiętego do matrycy pełnoklatkowej.

Najbliższym konkurentem testowanego obiektywu będzie konstrukcja Panasonika — 25 mm f/1.4. Do systemu Mikro Cztery Trzecie mamy jeszcze dwa obiektywy o tej samej ogniskowej — 25 mm f/1.8 od Olympusa i 25 mm f/1.7 od Panasonika, ale są to uboższe i tańsze konstrukcje. Nie biorę pod uwagę manualnych obiektywów, które nie będą bezpośrednią konkurencją. Cena obiektywu Olympus M. Zuiko Digital 25 mm f/1.2 PRO to 5690 zł.

Olympus M.Zuiko Digital ED 25mm F1.2 Pro
ProducentOlympus
RodzajStałoogniskowy
BagnetMikro Cztery Trzecie
Data premiery2016 r.
Optyka
Ogniskowa25 mm
Minimalna wartość przysłonyf/1,2
Maksymalna wartość przysłonyf/16
Średnica filtra62 mm
Dystans minimalny0.19 m
Maksymalne powiększenie0.11 x
Maksymalny formatCztery Trzecie
Konstrukcja
Elementy optyczne19
Ilość grup elementów14
Autofokustak
Rodzaj napęduAF
Ilość płatków przysłony9
Stabilizacja obrazunie
Dodatkowe informacje
Długość87 mm
Średnica70 mm
Waga410 g
Uszczelnieniatak

Budowa i jakość wykonania

Patrząc na testowany obiektyw, od razu widać, że mamy do czynienia z serią PRO, która charakteryzuje się czarnym wykończeniem i metalową konstrukcją. Dodatkowo, obiektyw wyposażony jest w szereg uszczelnień, które umożliwiają pracę w deszczu i przy dużym zapyleniu. Nieraz byłem świadkiem, kiedy po zdjęciach rajdowych, fotografowie wkładali aparat OM-D wraz z obiektywem pod strumień prysznica, a całość działała bez zarzutu. Wróćmy jednak do testowanego sprzętu.

Testowany obiektyw jest niemal tych samych rozmiarów co 12-40 mm f/2.8 PRO.

Porównując wielkość obiektywu do pozostałych stałek Olympusa, 25 mm f/1.2 jest naprawdę spory, a wielkością odpowiada konstrukcji 12–40 mm f/2.8 PRO. Jego waga to 410 gramów, a mocowanie filtra ma średnicę 62 mm.

25 mm, 1/80 s, f/1.4, ISO 400, 0.7 Pełna rozdzielczość

Konstrukcja wykonana jest z czarnego metalu z grafitowymi i niebieskimi elementami ozdobnymi. Na środku obiektywu znajdziemy duży, perforowany pierścień ostrości. Podobnie jak w innych obiektywach tej serii, przełączenie na ostrzenie ręczne odbywa się poprzez pociągnięcie go w stronę bagnetu. Wtedy też dostajemy dostęp do podziałki ostrości. Na obiektywie umieszczono również przycisk funkcyjny L-Fn, który możemy dowolnie zaprogramować z poziomu menu.

Przyjrzyjmy się konstrukcji optycznej. Producent w tej kwestii naprawdę zaszalał, umieszczając aż 19 soczewek (!) w 14 grupach. W ich skład wchodzą: 1 soczewka Super ED, 2 elementy ED, 1 E-HR, 3 HR i 1 szklany element asferyczny. Dodatkowo, zastosowano powłoki Z Coating Nano, które minimalizują flary. Liczba soczewek tłumaczy niemałe wymiary obiektywu, pamiętając, że obiektyw musi pokryć mniejsze pole obrazowe. Obecnie nie przychodzi mi do głowy żaden inny obiektyw o tak skomplikowanej konstrukcji, a już tym bardziej mając na względzie tą ogniskową. Jak zapewnia producent, dzięki temu obiektyw ma być ostry, a wady optyczne zminimalizowane. To sprawdzę w kolejnych częściach recenzji.

Obiektyw zbudowany jest z aż 19 soczewek.

Całość dopełnia 9-listkowa przysłona pracująca w zakresie f/1.2 — 16, która ma zapewnić ładny i miękki efekt bokeh. W zestawie otrzymamy dwa dekielki oraz osłonę przeciwsłoneczną. Szkoda że zabrakło etui lub woreczka transportowego.

Autofokus, makro, rozmycie

Autofokus

Testowany Olympus M. Zuiko Digital 25 mm f/1.2 PRO, mimo tak wielu soczewek w układzie, ustawia ostrość w mgnieniu oka. Dzieje się tak, ponieważ za ustawianie ostrości odpowiada tylko jedna, niewielka soczewka, a co za tym idzie — silnik nie porusza kilkoma, ciężkimi kawałkami szkła. Obiektyw był przypięty głównie do PENa-F, ale robiłem zdjęcia również OM-D E-M1 - pierwszą i drugą wersją. W każdym przypadku ostrość była ustawiania szybko, celnie. Obiektyw rzadko przejeżdża całą skalę, niezależnie od warunków oświetleniowych. Przy fotografii portretowej zawsze wykorzystuję wykrywanie twarzy z inteligentnym wykrywaniem oka (aparat ustawia ostrość na oko bliżej obiektywu), dzięki czemu odsetek nieostrych zdjęć jest naprawdę mały. Duży plus!

Makro

Obiektywy portretowe nie są przeznaczone do fotografii makro, ale testowany Olympus zapewnia ustawianie ostrości już od 30 cm, przy czym obiektywy o ogniskowej 50 mm (ekw. dla pełnej klatki) najczęściej ostrzą od około 45–50 cm. Mniejsza odległość ostrzenia może przydać się np. fotografom kulinarnym. Maksymalne powiększenie wynosi x0,22.

Rozmycie

W obiektywach portretowych rozmycie odgrywa ważną rolę. W przypadku testowanego obiektywu efekt bokeh jest bardzo miękki, a krążki rozmycia nie mają ostrych krawędzi. Obraz jest bardzo przyjemny w odbiorze, bokeh nie jest drażniący i z pewnością przypadnie do gustu portrecistom. Dobrze że Olympus zaoferował tak jasny obiektyw, dzięki czemu mając matrycę 4/3”, możemy osiągać silne, ale zarazem przyjemne rozmycie tła.

25 mm, 1/20 s, f/1.4, ISO 400, -0.3

Aberracja chromatyczna, winietowanie, dystorsja

Aberracja chromatyczna

Testy tej wady zawsze przeprowadzam, fotografując gałęzie lub liście na tle jasnego nieba. I w tej kwestii przyszło miłe zaskoczenie. Obiektyw właściwie nie boryka się z tą wadą optyczną. Na krawędziach gałęzi nie widać charakterystycznych, fioletowych obwódek. Jedynie w nieostrościach, na przysłonach do f/1.4, widać delikatne tendencje do zielonkawego zafarbu, ale w żaden sposób nie jest to dokuczliwe. Kolejny, bardzo duży plus!

Winietowanie

Bardzo jasne obiektywy bardzo często borykają się z dużym winietowaniem przy otwartej przysłonie. Testowany Olympus radzi sobie z tą wadą nadspodziewanie dobrze. Winietowanie przy f/1.2 to zaledwie 1.1 EV. Przy f/2.0 spada o 0,7 EV, a przy f/2.8 — zaledwie 0,1 EV i utrzymuje się do maksymalnie domkniętej przysłony. Duży plus!

Dystrorsja

Z jednej strony, obiektyw 25 mm to konstrukcja szerokokątna, ale z drugiej — obiektyw przypięty do matrycy 4/3” staje się obiektywem standardowym, przy czym korekcja dystorsji nadal odbywa się tak jak w przypadku obiektywów szerokokątnych. Muszę przyznać, że kiedy zgrałem zdjęcia tablicy testowej, musiałem sprawdzić czy nie mam włączonej automatycznej korekcji dystorsji, bo ta w testowanym obiektywie właściwie nie występuje. Pewnie dokładne narzędzia pomiarowe wykazałyby lekką beczkę lub poduszkę, ale w codziennym fotografowaniu nie ma szans, żeby dostrzec jakąkolwiek dystorsję. W żadnej z moich recenzji nie spotkałem się z tak dobrze skorygowanym, pod tym kątem, obiektywem. Brawo!

Obiektyw charakteryzuje się niemal zerową dystorsją.

Ostrość

25 mm, 1/50 s, f/1.2, ISO 200Pełna rozdzielczość

W celu pomiaru ostrości wykonałem serię zdjęć tablicy ISO 12233 z różnymi wartościami przysłony. Następnie wybrałem wycinki o szerokości 1500 pikseli z centrum i górnego lewego rogu kadru.

Centrum kadru

Olympus radzi sobie świetnie już od w pełni otwartej przysłony. Na f/1.2 jest już naprawdę ostry, ale domknięcie go do wartości f/1.4 sprawia, że mamy do czynienia z prawdziwą żyletką, która utrzymuje się do wartości f/8. Od f/11 zaczyna być dostrzegalna dyfrakcja. Chcąc wykorzystać maksimum możliwości szkła, najlepiej pracować w zakresie f/1.4–8.

Róg

Brzegi kadru również wyglądają bardzo obiecująco. Nie ma mowy o jakimkolwiek braku czytelności obrazu, choć oczywiście zdjęcia nie są tak ostre jak w centrum. Od f/1.2 do f/4 obraz jest wysokiej jakości, choć pojawiają się delikatne nieostrości. Przy f/5.6 i f/8 uzyskamy jednak najlepszą jakość od centrum do samych rogów.

Ostrość w praktyce

Zdjęcia przykładowe

Zdjęcia wykonywałem aparatem Olympus PEN-F w trybie RAW, które następnie przy standardowych ustawieniach wywołałem w Adobe Lightroom CC. Obrobione zdjęcia Kingi wywoływałem w Capture One 10, a następnie retuszowałem je w Adobe Photoshop.

Zdjęcia miejskie

Zdjęcia portretowe

Obrobione zdjęcia portretowe

Podsumowanie

Co nam się podoba

Testowany Olympus M. Zuiko Digital 25 mm f/1.2 to jeden z najlepszych obiektywów, który do mnie trafił. Jest świetnie wykonany, ma zaawansowany układ optyczny, co przekłada się na bardzo dobrą ostrość w pełnym zakresie przysłon — zarówno w centrum, jak i na brzegach. Największe wrażenie zrobił na mnie zupełny brak dystorsji, wspaniała korekta winietowania i bardzo dobra korekta aberracji chromatycznych. Nie sposób nie wspomnieć o sporym i przyjemnym dla oka, miękkim rozmyciu tła.

Co nam się nie podoba

Pisząc o wadach testowanego obiektywu, naprawdę trzeba szukać dziury w całym. Jak na obiektyw stałoogniskowy, jest naprawdę słusznych rozmiarów. Cena dla wielu osób może okazać się największą przeszkodą, a także szkoda że producent nie przewidział żadnego etui.

Werdykt

Testowany obiektyw wypadł naprawdę rewelacyjnie. Podczas recenzowania innych obiektywów zazwyczaj korekta jednej wady uwydatniała inną. Niestety, podczas konstruowania obiektywów nie da się zachować świetnej ostrości, winietowania i dystorsji, a przy tym niewielkich rozmiarów. Dobrym przykładem są obiektywy Zeiss Otus, które są niemal idealne pod każdym względem, ale rozmiary, waga i cena sprawiają, że to szkła dla nielicznych. Olympus, obiektywem 25 mm f/1.2 PRO, również poszedł w tę stronę, bo zaprojektował najbardziej zaawansowany układ z 19 soczewkami, a do tego perfekcyjnie skorygował niemal wszystkie wady optyczne. Jednak mniejsze pole obrazowe wymagane przez matryce 4/3" pomogło zbudować obiektyw o normalnych, choć dużych, jak na Mikro Cztery Trzecie, rozmiarach. Obiektyw jest naprawdę rewelacyjny i mam nadzieję, że niebawem trafi na stałe do mojej torby.

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy obiektywów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Zalamo - narzędzie wspierające fotografów ślubnych [cz.1] WD My Passport Wireless Pro - mobilny backup, zawsze i wszędzie [test] Nikon D500 - pierwsze wrażenia z Las Vegas Panasonic Lumix GF2 - pierwsze zdjęcia [galeria] Test: Wszystkorobiący, kompaktowy Samsung NV9 Nikon D500 - test profesjonalnej lustrzanki z matrycą APS-C Sony A7R III - wszystko, co o nim wiemy. Pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe Leica Q – tradycja i nowoczesność bez kompromisów [test] Wacom Cintiq 13HD - dotyk jeszcze bliżej [test] Panasonic Lumix G80 jest bliziutko ideału [test] Panasonic GX8 w naszych rękach Sony HX90 – pierwsze wrażenia z premiery