32 mm, 1/400 s, f/8, ISO 100, - 1/3 EV, JPEG

32 mm, 1/400 s, f/8, ISO 100, - 1/3 EV, JPEG

Fujifilm GFX 50S
Pierwsze zdjęcia i wrażenia z Nicei

Piękna Nicea, Lazurowe Wybrzeże, słońce, palmy i nowy średnioformatowy bezlusterkowiec Fujifilm GFX 50S.

Japońska rewolucja we Francji, czyli Nicea razy trzy

Lecąc do Nicei, z sentymentem wspominałem swój pierwszy pobyt w tym mieście w 2009 roku, kiedy to zmierzałem na drugą edycję mało znanego w świecie konkursu Sony World Photography Awards w Cannes. To był mój pierwszy służbowy wyjazd, od kiedy zacząłem pracować w Fotoblogii. Teraz, po tylu latach, powróciłem na Lazurowe Wybrzeże, ale w zupełnie innym celu — aby zobaczyć i przetestować nowe aparaty Fujifilm. Przez tych osiem lat wiele się zmieniło w świecie fotografii, gdzie coraz mocniej rozpychają się bezlusterkowce oraz kompakty z dużymi matrycami. Świetnie obrazują to właśnie premierowe modele pokazywane w Nicei. Zresztą to miejsce nie jest raczej przypadkowe. Japoński producent reklamuje średnioformatowy model GFX 50S pod hasłem fotograficznej rewolucji (nie on jeden), zatem francuskie klimaty świetnie się w ten temat wpisują.

Gwiazdą wyjazdu był oczywiście średnioformatowy aparat Fujifilm GFX 50S. Wprawdzie premiera tego urządzenia miała miejsce w czasie targów Photokina 2016, które odbyły się we wrześniu ubiegłego roku w Kolonii, ale dopiero teraz w nasze ręce wpadły aparaty zbliżone do wersji finalnych, a nie mock-upy. Producent wyraźnie zaznaczał jednak, że nie są to jeszcze zupełnie skończone egzemplarze z oprogramowaniem w wersji 1.0, ale jest już naprawdę blisko. Pierwsze sztuki aparatów Fujifilm GFX 50S mają trafić na półki sklepowe w Polsce już w połowie marca. Trochę w cieniu ogromnej matrycy GFX-a schowały się dwa inne modele, które swoją premierę miały pod koniec stycznia. Byłem bardzo ciekawy, jak sprawują się Fujifilm X100F oraz X-T20.

Centrala Fujifilm z Japonii zadbała o to, aby każdy z nas był w stanie chociaż przez chwilę potestować wszystkie nowości w różnych sceneriach. Przez dwa dni mieliśmy okazję brać udział w warsztatach oraz sesjach zaaranżowanych w pięciogwiazdkowym hotelu Negresco położonym przy słynnej Promenadzie Anglików w Nicei. Każda grupa składała się z przynajmniej kilkunastu dziennikarzy z różnych części Europy. Polacy współpracowali z Czechami i Słowakami. Do dyspozycji mieliśmy po trzy egzemplarze Fujifilm GFX 50S, trochę więcej sztuk modeli X100F oraz X-T20. Biorąc pod uwagę, że każdy chciał wykonać trochę zdjęć podczas trwających ok. 45 minut warsztatów, a w dodatku najpierw o koncepcji sesji opowiadał prowadzący, to na testowanie wcale nie było dużo czasu.

32 mm, 1/1000 s, f/4, ISO 1600, - 1/3 EV | GF 32-64 mm F/4 R LM WR

Zajęcia dostosowano głównie do modelu GFX 50S, zatem wszystkie warsztaty, na których można było robić zdjęcia, były poświęcone fotografii portretowej. Po części to rozumiem, jednak szkoda, że organizatorzy nie pomyśleli o możliwości wykonania zdjęć także na zewnątrz. Szczególnie że okolica jest fascynująco piękna, a pogoda dopisała. Albo inaczej — po prostu trafiliśmy na dwa z trzystu słonecznych dni w Nicei. Na szczęście w czasie wyjazdu udało się także wygospodarować trochę czasu na spacer po mieście z GFX 50S w ręku, zatem dołożyłem trochę zdjęć z zewnątrz.

W 2009 roku, kiedy byłem po raz pierwszy w Nicei, chyba nikt nie pomyślałby, że za kilka lat będziemy fotografować w tym miejscu średnioformatowym bezlusterkowcem

I to jeszcze wyprodukowanym przez firmę Fujifilm. Szczególnie że przedstawiciele tej marki zarzekali się, że nie zaprezentują nawet aparatu pełnoklatkowego. I rzeczywiście tego nie zrobili, ale za to zaoferowali coś ciekawszego — cyfrowy aparat średnioformatowy. Wydaje się, że to trafiony ruch. Fujifilm w ten sposób nie konkuruje bezpośrednio z mocnymi bezlusterkowcami serii Sony A7, ale także dopracowanymi w każdym calu pełnoklatkowymi lustrzankami Canona i Nikona, które dzielą między siebie znaczącą część rynku. GFX 50S z miejsca wydaje się być głównym kandydatem na lidera wyższego segmentu, w którym konkuruje z Hasselbladem, Pentaxem oraz Leiką.

32 mm, 1/400 s, f/8, ISO 100, - 1/3 EV | GF 32-64 mm F/4 R LM WR

Fujifilm GFX 50S to Japończyk pełnej krwi

Aparatem Fujifilm GFX 50S pracuje się jak nowoczesnym aparatem: rasową lustrzanką czy profesjonalnym bezlusterkowcem. On zupełnie nie przypomina starych średnioformatowców, które były powolne, ciężkie i awaryjne. GFX 50S to po prostu współczesny aparat Fujifilm wykonany w stylu zbliżonym do innych aparatów tego producenta i oferującym podobny, wysoki poziom pracy. Tyle że w środku siedzi matryca średnioformatowa CMOS o rozmiarze 43,8 x 32,9 mm i rozdzielczości 51,4 megapiksela bez filtra AA.

36.2 mm, 1/100 s, f/4, ISO 100, -0.67 | GF 32-64 mm F/4 R LM WR

Wprawdzie miałem do dyspozycji jeszcze wersję przedprodukcyjną, ale mimo to aparat pracował szybko, płynnie, nie zacinał się. Pierwsze wrażenia, pod względem ergonomii, opisaliśmy już we wrześniu.

Fujifilm GFX 50s jest bardzo solidnie wykonany z materiałów wysokiej jakości

Korpus jest uszczelniony przed pyłem czy wilgocią, co słusznie jest standardem wśród nowoczesnych, profesjonalnych aparatów. Dzięki temu GFX 50S może być pewnym narzędziem w czasie zleceń w terenie, w trudnych warunkach. W kwestii wykonania, jakości trudno się do czegokolwiek przyczepić.

64 mm, 1/125 s, f/5.6, ISO 100 | GF 32-64 mm F/4 R LM WR
64 mm, 1/125 s, f/5.6, ISO 100 crop 100%

Ergonomia również stoi na wysokim poziomie. Aparat ma duży, głęboki i dobrze wyprofilowany grip, dzięki czemu pewnie leży w dłoniach. Styl układu przycisków i pokręteł jest typowy dla tego producenta. Użytkownicy aparatów Fujifilm powinni zatem bez problemu odnaleźć się w obsłudze GFX 50S. Zresztą, układ jest klasyczny i przemyślany, dzięki czemu zacząłem komfortowo pracę z tym aparatem praktycznie od pierwszego kontaktu, mimo że fotografuję aparatami Fujifilm tylko od testu do testu. Jedynym elementem, który niezbyt przypadł mi do gustu, jest ulokowanie przycisku podglądu tuż nad ekranem. Nie ma mowy, aby móc dosięgnąć tam palcem prawej dłoni bez odrywania jej od korpusu. Poza tym, wszystko jest na swoim miejscu. Świetnie sprawuje się joystick, który służy do wyboru punktów AF. Po jego wciśnięciu mamy możliwość zmiany wielkości punktu, co pozwala na bardziej precyzyjne ustawianie ostrości. To bardzo istotne i przydatne, szczególnie przy aparacie do portretów, który oferuje tak małą głębię ostrości. Producent stosuje obecnie ten element we wszystkich zaawansowanych i profesjonalnych aparatach i chwała mu za to.

Autofokus działa zadziwiająco szybko, a migawka ma nieduże opóźnienie

Fujifilm GFX 50S ma autofokus oparty na detekcji kontrastu. W dobrych warunkach ustawienie ostrości zajmuje mu poniżej sekundy. W nocy, przy świetle żarowym na ulicach Nicei, aparat radził sobie już gorzej, ale i tak było akceptowalnie, jak na tego typu sprzęt. Oczywiście, to nie jest aparat do fotoreportażu czy fotografii sportowej, bo oferuje prędkość zdjęć seryjnych do 3 kl./s (JPEG do 13 zdjęć w serii), ale przy spokojnym fotografowaniu radzi sobie bardzo dobrze. Z precyzją AF bywa różnie - czasami zdarza mu się zasygnalizować uchwycenie ostrości, kiedy obraz jest wyraźnie rozmyty. W każdym razie na końcowy werdykt i tak trzeba poczekać do czasu otrzymania wersji produkcyjnej z finalnym oprogramowaniem. Niemniej, nawet gdyby jakość AF była na takim samym poziomie, to projektanci Fujifilm zasługują na pochwałę.

37.6 mm, 1/220 s, f/8, ISO 100| GF 32-64 mm F/4 R LM WR

Aparat ma migawkę mechaniczną, która umożliwia fotografowanie z czasami w zakresie 60 s. — 1/4000 s.
W czasie zdjęć zauważyłem za to nieduże opóźnienie migawki. W przypadku fotografowania z migawką elektroniczną trzeba się liczyć z nawet trochę większym opóźnieniem, ale za to możemy uzyskać dużo krótszy czas do 1/16 000 s. Najkrótszy czas synchronizacji z lampą to 1/125 s. W czasie testów będę chciał się temu przyjrzeć bliżej przyjrzeć, a także sprawdzić drgania migawki.

Od dawna powtarzam, że wyświetlacze w profesjonalnym sprzęcie powinny mieć funkcję dotyku i być odchylane. W GFX 50S tak właśnie jest

3-calowy, odchylany i dotykowy ekran LCD, to powinna być norma wśród aparatów profesjonalnych, ale np. w lustrzankach wciąż trudno uświadczyć oba elementy. Fujifilm GFX 50S pod tym względem daje dobry wzór. Ekran nie tylko jest jasny, przejrzysty i kontrastowy, ale też świetnie radzi sobie z dotykiem. Wszyscy jesteśmy już przyzwyczajeni, że zdjęcia na ekranie powiększa się dwukrotnym, szybkim dotknięciem, jak w smarfonie. W GFX 50S tak właśnie jest. W naszych czasach to po prostu naturalne, oczywiste i najprostsze rozwiązanie.

40.3 mm, 1/60 s, f/11, ISO 320 | GF 32-64 mm F/4 R LM WR

Bardzo mocnym punktem aparatu jest wizjer elektroniczny OLED o wysokiej rozdzielczości 2,36 miliona punktów i powiększeniu 0,77x. Wizjer sprawuje się wyśmienicie. Nie tylko jest ogromny, ale też bardzo jasny i przejrzysty. Opóźnienie występuje, ale jest minimalne i nie przeszkadza, szczególnie że GFX 50S będzie raczej wykorzystywany dosyć statycznie. Bardzo podoba mi się, że wizjer można wymienić na bardziej zaawansowany, czyli na model z możliwością odchylania do góry. Niestety, nie miałem możliwości sprawdzenia go w czasie testów.

Fujifilm GFX 50S ma chyba wszystko, czego wymagam od współczesnego, profesjonalnego aparatu

To po prostu nowoczesny sprzęt posiadający wszelkie dobrodziejstwa aparatów Fujifilm i do nich trafnie nawiązujący. Nie jest wprawdzie mistrzem prędkości zdjęć seryjnych, ale nie do tego został stworzony. Jest za to wydajny, sprawny, ma zaawansowane, nowoczesne rozwiązania: ekran dotykowy, świetny wizjer czy uszczelnioną konstrukcję. Autofokus dobrze radzi sobie przy spokojnej pracy. Fotografowanie nim to przyjemność.

Fujifilm GFX 50S ma wejść do sprzedaży w połowie marca 2017 r. w cenie ok. 30 000 złotych.

32 mm, 1/40 s, f/4, ISO 6400 | GF 32-64 mm F/4 R LM WR

Zdjęcia przykładowe z warsztatów oraz ulic Nicei

Jak wspominałem na początku, czasu na fotografowanie nie było specjalnie dużo, a jak już był, to za plecami czekali inni. Starałem się, jak mogłem. Z pewnością zaaranżujemy specjalne sesje w czasie pełnych testów, aby wykonać trochę zdjęć na spokojnie, z dbałością o każdy szczegół.

Wszystkie fotografie wykonywałem i zapisywałem w maksymalnej jakości w formacie RAW i JPEG. Jako że obecnie nie miałem jak wywołać zdjęć z RAW-ów, zatem wszystkie zdjęcia tu prezentowane są zapisane w formacie JPEG i pochodzą prosto z aparatu.

Oryginalny kadr

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy bezlusterkowców

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Czekając na Sony A9? Moje dwa lata z Sony - podsumowanie Sony A6500 - topowy bezlusterkowiec pełen sprzeczności [test] Panasonic – dwa mikrozoomy do Mikro 4/3 [test] Affinity Photo - czy Adobe ma powody do obaw? [recenzja] Leica M10 - pierwsze zdjęcia z Wetzlar Canon EOS 5D Mark IV - test trybu filmowego Canon EOS M5 - test bezlusterkowca, na którego długo czekaliśmy Fujifilm 56 mm f/1.2 APD – prawie test, czyli kadrów kilka z nowej portretówki Sigma 12-24 mm f/4 DG HSM ART – jeśli nie rekord, to co? [test] Nikon D5600 - test lustrzanki z Wi-Fi i Bluetooth dla entuzjastów fotografii Taka mała, taka duża – dwie kulowe głowice Vanguarda [test] Olympus OM-D E-M1 Mark II - najszybszy na rynku [test] Panasonic Lumix GH5 to marzenie filmowców i technologiczny pokaz siły. Nasze pierwsze wrażenia Test Fotoksiążki od Saal Digital Olympus M. Zuiko Digital 12-100 mm f/4 IS PRO - uniwersalny profesjonalista [recenzja] Voigtländer VM 50 mm f/1.1 Nokton - bardzo jasna pięćdziesiątka, która kreuje własną rzeczywistość [test] Lomo'Instant Wide – sensowny współczesny aparat natychmiastowy czy kolejny hipsterski wymysł? Panasonic Lumix G80 jest bliziutko ideału [test] Lexar Workflow, czyli jak sobie poradzić z powodzią zdjęć (test) Stroppa – nowa marka pasków premium. Jak sprawują się w praktyce? Crumpler The Base Park - praktyczny plecak dla cyfrowych nomadów z aparatem Olympus M. Zuiko Digital 25 mm f/1.2 PRO - prawdziwa portretówka [recenzja] Nowoczesny ekosystem fotograficzny Canona. Sprawdzamy, jak działa w praktyce Wkłady Fujifilm instax mini Monochrome to gratka dla sentymentalnego minimalisty

Popularne w tym tygodniu:

Więcej światła z Chin. Mitakon Speedmaster 85 mm f/1.2 Peak Design Everyday Backpack to plecak fotograficzny, z którego chcę korzystać każdego dnia