"Zdjęć jeszcze nieodnalezionych mam dziesiątki tysięcy". Chris Niedenthal o nowym albumie [wywiad]

Od poniedziałku 6 października w księgarniach można dostać najnowszy album Chrisa Niedenthala "Wybrane fotografie 1973-1989", pokazujący ostatnie blisko dwie dekady minionego ustroju. Jest to nie tylko kawał świetnej fotografii, ale i dokument tamtych czasów.

Smolarz. Bieszczady, lata 70.

Smolarz. Bieszczady, lata 70. (© Chris Niedenthal)

Czy fakt, że urodził się Pan na Zachodzie, pozwoliło Panu patrzeć na tutejszą rzeczywistość inaczej, niż polscy koledzy po fachu?

Zacznę od tego, że pracując dla zachodnich czasopism nigdy nie otrzymywałem jakichkolwiek instrukcji co do stylu pokazywania rzeczywistości w Polsce, w latach PRLu. To, że urodziłem się w Anglii i tam spędziłem pierwsze 22 lata mojego życia na pewno miało jakiś wpływ na moje fotografowanie – ale tak naprawdę, nie mnie mówić na czym to polegało. Zachodnia Europa i Wschodnia Europa tak diametralnie się różniły, że byłoby trudno w taki sam sposób te dwa rejony fotografować. Ale przecież moi polscy koledzy równie dobrze fotografowali PRL – choćby Krzysztof Barański, Sławek Biegański, Krzysztof Pawela i mnóstwo innych fotografów. Nie wiem, czy moją jedyną przewagą była ta, że fotografowałem na dobrych kolorowych filmach, i to diapozytywowych, a moi polscy koledzy zazwyczaj na filmach czarno-białych. Jeśli w ogóle można powiedzieć, że to akurat było przewagą.

Targ w Grójcu, stan wojenny, rok 1982.

A jakie miał Pan "stosunki" ze służbą bezpieczeństwa?

Myślę, że służby bezpieczeństwa zawsze były szczególnie zainteresowane zachodnimi fotoreporterami, i mieli nas na oku. Widać to choćby z mojej teczki IPN, którą otrzymałem kilka lat temu. Zapisywano moje pobyty w różnych niewinnych miejscach i przekazywano je szczegółowo do centrali (MSW) w Warszawie. Byliśmy znani agentom bezpieki i często nas po prostu zwijano z ulicy przed jakimiś większymi demonstracjami. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że traktowano nas w miarę ulgowo przy takich zatrzymaniach. Nie bito nas, nie wsadzano nas na 48 godzin. Teraz mi to łatwo mówić – ale wtedy wcale to jednak nie wyglądało aż tak różowo.

Danuta i Lech Wałęsa w 1980 roku.

Podobno niektóre ze zdjęć z albumu zostały odnalezione w Pańskim archiwum dopiero niedawno?

Dopiero teraz zaczynam przeglądać tysiące pudełeczek ze slajdami z dawnych lat. Przez to, że do "Time’a" czy "Newsweek’a" trzeba było wysyłać filmy naświetlone, ale niewywołane, nigdy nie widziałem efektów mojej pracy, poza tymi zdjęciami, które zostały opublikowane. Kiedy do mnie filmy wracały, byłem już zajęty innymi tematami i nigdy nie miałem czasu ich oglądać. Ale w tym albumie jest sporo zdjęć stosunkowo niedawno “odnalezionych” przeze mnie. Dwa lata temu znalazłem to zdjęcie, na którym Lech Wałęsa całuje swoją żonę Danutę przed wyjściem do pracy. W tym roku odnalazłem zdjęcie ze strajku okupacyjnego studentów Uniwersytetu Łódzkiego z 1981r., na którym widać szatnię tymczasowo przerobioną na magazyn z żywnością dla strajkujących studentów. Kiełbasy wiszą na hakach z numerkami! A zdjęć jeszcze nieodnalezionych mam sporo. Dziesiątki tysięcy na pewno. Ale czy tam są jakieś “perełki” to wolę tego słowa nie wypowiadać.

Wrocław, 1982 rok.

Czy zdjęcia z albumu powstały na zlecenie wspomnianych pism, czy przy okazji?

Moje fotografie z lat 70. były w większości robione dla siebie, często “do szuflady”. I te oczywiście były wywoływane tu w Warszawie i miałem je u siebie. Dopiero jak rozkręciła się praca dla amerykańskiego "Newsweek’a" a później "Time’a", to takie zdjęcia życia codziennego robiłem bardziej przy okazji. Choć akurat wszystkie zdjęcia z Wrocławia były zrobione podczas pracy nad reportażem o tym mieście dla niemieckiego "Geo". Pracowałem zawsze ściśle z dziennikarzami, ale czasami sam proponowałem tematy. Oczywiście wszystkie fotografie polityków i innych dygnitarzy lub po prostu interesujących ludzi robione były do zleconych reportaży.

Warszawa, sklep mięsny, lata 80.

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Co w zawodzie fotoreportera jest dla Pana najlepsze?

Bycie fotoreporterem to jest być tam, gdzie coś ciekawego się dzieje. A, jak często bywało akurat w moim przypadku, tam gdzie tworzy się historia. I to właśnie jest fantastyczne! Większość ludzi oglądało wydarzenia w prasie lub telewizji – a fotoreporter musiał być tam, na miejscu. I to blisko. To jest piękne uczucie.

Karlino, rok 1981.

Czy w dzisiejszej codzienności w Polsce widzi Pan jakieś interesujące historie, które warto sfotografować, a może jeszcze nie zostały udokumentowane?

Na pewno jest mnóstwo interesujących rzeczy do sfotografowania w Polsce, i to wcale nie musi być gdzieś daleko – może być niedaleko domu. Trzeba mieć w sobie ciekawość – wtedy do różnych niesamowitych ludzi, rzeczy, czy wydarzeń można śmiało dotrzeć. Wcale nie trzeba jechać na drugi koniec świata, do tzw. “egzotycznych” krajów, żeby dopiero tam zrobić coś dobrego i interesującego. Oczywiście trudno dziś powiedzieć co już było udokumentowane, a co nie. Ale jak nie spróbujesz – to nigdy się tego nie dowiesz!

Kalwaria Pacławska, rok 1977.

A czy współcześni młodzi fotografowie "prawidłowo" reagują na otaczającą ich rzeczywistość dokumentując ją?

Dlaczego mieliby nie reagować “prawidłowo”? Przecież to jest instynkt i wynik wrażliwości każdego fotoreportera. Dzisiaj dokumentuje się w nieco inny sposób, niż za moich czasów, ale to jest prawo młodości, i przyszłość należy właśnie do młodych.

Jakie wydarzenie dziś byłoby na tyle interesujące, aby poszedł Pan na nie z aparatem, żeby je udokumentować?

Wolałbym nie wywoływać wilka z lasu!

Chris Niedenthal "Wybrane fotografie 1973–1989"
Wstęp: Jerzy Pilch
Wydawnictwo: Bosz
Liczba stron: 312
Liczba zdjęć: 288
Format: 205 x 275 mm
Język: polsko-angielski
Cena: 79,90zł


Chris Niedenthal



polski fotograf i fotoreporter urodzony w 1950 roku w Londynie. Laureat nagrody World Press Photo w 1986 za portret Jánosa Kádára, węgierskiego przywódcy komunistycznego (znajduje się w albumie). Jego zdjęcie przedstawiające opancerzony transporter na tle Kina Moskwa z billboardem z „Czasu Apokalipsy” stało się ikoną stanu wojennego i obiegło cały świat.

 

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Słynny pocałunek z Times Square powielony w różnych miejscach na świecie Turysta - interesująca droga do ciekawego cyklu Małe planety z pomysłem: start rakiety, łazik na Marsie czy pokaz lotniczy Sądząc Amerykę, czyli portrety uprzedzeń Zwierzęta z zoo, ale jak na wolności Norwegia nigdy nie była tak piękna, jak na tym filmie poklatkowym 150 podświetlonych alpinistów, kilka lustrzanek i Matternhorn na jednej sesji Melancholia i smutek zwierząt z ogrodów zoologicznych na poruszających zdjęciach 365 twarzy Paryża w 365 dni Abstrakcyjne formy z kolorów Wieżowce w Hong Kongu i zachwycający świat kolorów, faktur i symetrii Wybuchowe zdjęcia ręcznie zamrożone w czasie Zdjęcia Polaka zachwyciły jurorów National Geographic Perska architektura w obiektywie 23-latka z Iranu Trudny "Powrót" na właściwy tor życia na zdjęciach Adriana Wykroty Inspirujące portrety kobiet otoczonych kwiatami Być jak John Malkovich... na legendarnych zdjęciach Każdy ma swoje kółko zainteresowań - portrety grupowe z pomysłem Estońska opowieść o portretach ze snów "To, co kocham", czyli różne odcienie miłości na zdjęciach fotografów z całego świata Latający, ekspresyjni i czarno-biali ludzie na kwadratowych zdjęciach Inspirująca fotografia uliczna z Hong Kongu sprzed 60 lat Oto dowody, że tanim aparatem też można zrobić świetne zdjęcia Piękna amerykańska przyroda na zdjęciach konkursu Wilderness Forever

Popularne w tym tygodniu:

Sonda Cassini jest w kosmosie już od 20 lat. Oto najlepsze zdjęcia Saturna, które zarejestrowała ”Słabe żarty i mocne zdjęcia” to specjalność Elżbiety Adamskiej vel "Nieśmigielskiej" Portretowanie z mocą natury. Fotografka wykonała zdjęcia obiektywem z... wody "Hello, Is This Planet Earth" - zachwycające zdjęcia z orbity Ziemi Fotograf spędził 3 tygodnie z kłusownikami... mamutów Kolorowa fotografia ma już 110 lat. Zobaczcie, jak wyglądały pierwsze autochromy Współczesna, pompatyczna architektura na terenie byłego ZSRR Łukasz Bożycki jedynym Polakiem nagrodzonym na prestiżowym konkursie fotografii przyrodniczej ASFERICO 2017 Jan Kempenaers sfotografował opuszczone obiekty w dawnej Jugosławii. Wyglądają jak statki obcej cywilizacji Czy rozwój technologii fotograficznej osiągnął już swój szczyt? Czy wymyślimy coś nowego? Najpiękniejsze sceny myśliwskie i zdjęcia przyrody w konkursie im. Włodzimierza Puchalskiego Oto najbardziej urocze zdjęcia psów w konkursie The Kennel Club Dog Photographer of the Year