Timelapse dla początkujących - podstawy warsztatu [poradnik]

Timelapse to niezwykle popularna technika, łącząca fotografię z filmem. Wielu fotografów uważa, że przygotowanie filmu poklatkowego jest bardzo trudne i że pochłonie mnóstwo czasu. W tym poradniku postaram się przedstawić podstawy tej techniki i pokazać, że naprawdę warto spróbować.

Bevan Percival - Our Weather Timelapse

Timelapse — co to w ogóle jest?

Mogę się założyć, że każdy z nas swoje pierwsze timelapse'y widział już kilkanaście lat temu, głównie w programach przyrodniczych czy filmach fabularnych. Sam zawsze zastanawiałem się, jak filmowcom z BBC udaje się uchwycić np. proces wzrostu kwiatów czy przejście między dniem i nocą w kilka sekund. W dzisiejszych czasach, gdy mamy łatwy dostęp do niezłych aparatów i mocnych komputerów, również dostęp do techniki poklatkowej jest dużo szerszy. Polega ona na wykonaniu serii zdjęć i połączeniu ich w płynną animacje w przyspieszonym tempie. Zresztą myślę, że każdy średnio zorientowany fotograf doskonale wie, na czym to polega.

Co będzie potrzebne

Zabawę z timelapse'ami należy zacząć od skompletowania odpowiednich elementów, które pozwolą na rejestrację animacji. Prócz aparatu niezbędne są:

— solidny statyw,
— wężyk spustowy z interwałometrem,
— zapas kart pamięci,
— dodatkowy akumulator.

Niektóre aparaty są wyposażone w interwałometr, np. moja bardzo leciwa Minolta A1, ale już zdecydowanie nowszy Canon 50D czy 5D (mark II i III) nie mają takiej funkcji. Warto przejrzeć zakurzoną szafkę ze starymi aparatami, być może znajdziecie aparat z taką opcją.

Jeśli nie macie ani wężyka z interwałometrem, ani wbudowanej tej funkcji w aparat, możecie posłużyć się komputerem, do którego należy podpiąć aparat i z poziomu odpowiedniego oprogramowania uruchomić tę funkcję. Początkującym mogę polecić również korzystanie z aplikacji na urządzenia mobilne, takich jak TimeLapse czy LapseIt.

Myślę również, że na początku drogi z tą techniką warto posłużyć się nieco gorszym sprzętem niż ten, którego używacie na co dzień. Zrobienie płynnej animacji, która będzie trwała 60 sekund, pochłonie przynajmniej 1440 klapnięć migawki, a jak wiadomo, migawka zużywa się w każdym aparacie.

Zobacz również: Nie bój się Lightrooma, czyli jak bezboleśnie opuścić Bridge i Camera RAW

Od czego zacząć?

Efektowne przejścia między dniem i nocą rzeczywiście robią wrażenie, jednak dla początkującego timelapse'owca ogarnięcie ręcznej zmiany parametrów może okazać się zbyt trudne. Najlepiej zacząć od animacji robionych we w miarę stałych warunkach oświetleniowych. W takim wypadku manualne ustawienia pomogą uniknąć migotania obrazu, które powstaje podczas używania automatyki aparatu.

Oczywiście nie twierdzę, że nie warto eksperymentować, ale animacje wykonywane w stałych warunkach oświetleniowych są zdecydowanie łatwiejsze do przygotowania.

Ile zdjęć trzeba zrobić?

W zależności od fotografowanej sceny należy ustalić odpowiedni odstęp między kolejnymi klatkami. Jeśli fotografuje się dynamiczne scenerie, takie jak miasto, jeżdżące samochody czy ludzie, odstęp między kolejnymi zdjęciami powinien wynosić od ok. 1 kl./s do 0,3 kl./s. Dzięki tak dużej częstotliwości fotografowania możliwe będzie uzyskanie płynnych scen pokazujących dynamiczne życie miasta.

Jeśli zaś tworzy się animacje krajobrazów, np. zmieniające się chmury, odstęp między klatkami musi być odpowiednio większy, aby przyspieszenie było zdecydowanie większe. W takich scenach kolejne zdjęcia powinny powstawać w odstępach od 5 do 15 sekund. Przygotowanie takich animacji zajmuje dużo więcej czasu. Zakładając odtwarzanie z prędkością 24 kl./s i robienie zdjęć z szybkością 4 kl./min, wykonanie każdej sekundy filmu zajmie 6 minut.

RAW czy JPG — oto jest pytanie

Format zapisu fotografii RAW ma oczywistą przewagę nad formatem JPG: pozwala na daleko idące zmiany przy obróbce i cechuje się zdecydowanie szerszą rozpiętością tonalną. Jednak bezstratny format ma też jedną wadę: rozmiar plików. Jeśli fotografujecie np. Nikonem D3200, który zapisuje pliki RAW tylko w rozdzielczości 24 Mpix, to zapewne korzystacie z wielu kart pamięci i macie komputer o sporej mocy obliczeniowej.

Do przygotowania pierwszego filmu poklatkowego polecam raczej format JPG. Przed rozpoczęciem zdjęć koniecznie pamiętajcie o ręcznym dopasowaniu balansu bieli. Jeśli zdacie się na automatykę aparatu, może się okazać, że na filmie pojawią się migające odcienie pomarańczu i błękitu. Rozdzielczość zdjęć nie musi być również największa z możliwych. Pamiętajcie, że Full HD to niewiele ponad 2 mln pikseli, więc zapis w rozdzielczości 4–5 Mpix w zupełności wystarczy. Wasze karty pomieszczą więcej zdjęć, a komputer nie odmówi posłuszeństwa po zgraniu materiału.

Oczywiście osoby profesjonalnie zajmujące się tworzeniem timelapse'ów pracują w formacie RAW, korzystają również z techniki HDR, ale jako początkujący nie porywałbym się z motyką na słońce i zaczął od podstawowych ustawień.

Mamy materiał — co dalej?

Wbrew pozorom do złożenia pierwszego filmu poklatkowego wcale nie potrzeba całego pakietu Adobe CC. Wystarczy podstawowy iMovie, który złoży sekwencję w film. Niemal każdy edytor wideo poradzi sobie ze stworzeniem sekwencji timelapse, od iMovie po Adobe Premiere. Przed zaimportowaniem zdjęć do programu warto zmniejszyć zdjęcia do rozmiarów nieznacznie przekraczających Full HD. Zapewni to sprawniejszą pracę nad materiałem, a jednocześnie nie pozbawi możliwości bezstratnego zbliżania obrazu czy tworzenia najazdów Ken Burns. W związku z tym, że filmy mają proporcje boków 16:9, a zdjęcia 3:2 lub 4:3, warto już wcześniej, np. w Lightroomie, dociąć odpowiednio sekwencję zdjęć.
Korekty barwnej możemy dokonać już na etapie obróbki zdjęć, jak również po zmontowaniu sekwencji. Moim zdaniem warto to zrobić jeszcze przed jej połączeniem.

Podsumowanie

Pisząc ten poradnik, chciałem trafić do osób, których doświadczenie w tworzeniu timelapse'ów jest znikome. Nie sztuką jest napisać poradnik uwzględniający np. użycie szyn z silnikami krokowymi czy urządzenia do podgrzewania optyki, który trafi w szczególności do osób, które mają niejeden film poklatkowy za sobą. Oczywiście takie teksty są wartościowe, ale przeznaczone dla zupełnie innego grona odbiorców.

Myślę, że zaczynając przygodę z tego typu animacjami, warto wykorzystać dogodne warunki oświetleniowe, zapis JPG i darmowe oprogramowanie.
Dzięki temu zasmakujecie w tym rodzaju fotografii i będziecie mogli ocenić, czy jest to ten rodzaj fotografii, którym chcecie się dalej zajmować. Na pliki RAW, szyny, technikę HDR i podgrzewane obiektywy przyjdzie jeszcze czas :)

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Poradniki:

Fotografowanie wydarzeń potencjalnie niebezpiecznych [poradnik] Nadaj charakter zdjęciom przy użyciu mapy gradientu [wideoporadnik] Atramentem malowane, czyli pomysł na jesienną nudę [zrób to sam] Jak obrobić jesienne portrety? [wideoporadnik] Gorące piksele na zdjęciach - jak się ich pozbyć? [wideoporadnik] Jak wykonać jesienny portret? [poradnik] Podwójna ekspozycja w 5 minut w Adobe Photoshop [wideoporadnik] Efekt tilt-shift w Gimpie – szybko, łatwo i za darmo Świeże kąski w Adobe Camera RAW 8.1 [wideoporadnik] Adobe Photoshop CC – co nowego? [wideoporadnik] Efekt retro w Gimpie? Wystarczy 5 minut! [wideoporadnik] Podstawy fotografowania jedzenia - prosto, naturalnie i w domu [poradnik]

Popularne w tym tygodniu:

Jak fotografować Perseidy, czyli spadające gwiazdy? [poradnik] 10 powodów, dla których nie warto wiązać się z fotografem górskim Fotografia z cenzurą