Sony RX100 III - małe jest jeszcze lepsze [test]

Sony RX100 III odziedziczył wszystko, co najlepsze po poprzedniku, a otrzymał wiele nowości: jaśniejszy obiektyw (24-70 mm f/1,8-2,8), wbudowany wizjer elektroniczny i lampę błyskową, lepszy procesor, mechanizm odchylania ekranu i bogate funkcje filmowe. Czy jest coś w czym ten maluch sobie nie radzi?

Budowa i obsługa

Wykonanie

Obudowa aparatu Sony RX100 III prawie nie różni się od poprzednika. To malutki, świetnie wykonany aparat, który mieści się w kieszeni i jest bardzo lekki: waży ok. 290 g (z akumulatorem i kartą pamięci). W porównaniu do poprzednika, RX100 III został pozbawiony gorącej stopki, ale ma wbudowany wizjer elektroniczny OLED o rozmiarze 0,39" i rozdzielczości 1 440 000 punktów, który całkowicie chowa się w obudowie.

Nie zabrakło też wbudowanej lampy błyskowej. Niektórzy zapewne powiedzą, że brak tego złącza to spory mankament i ograniczenie, ale powiedzmy sobie szczerze: do tak małego i kompaktowego aparatu mało kto podpina akcesoria. A jeśli już, to zapewne właśnie wizjer, który teraz jest wbudowany.

Z tyłu znajduje się 3-calowy, dotykowy ekran LCD o rozdzielczości 1 228 800 punktów, który w nowym modelu można odchylić o 180 stopni (84 stopnie w górę oraz 45 stopni w dół w modelu RX100 II). Krótko mówiąc to funkcja dla miłośników pięknych zdjęć selfie. Poza tym, odchylana konstrukcja ekranu jest sporo cieńsza i smuklejsza. Do tego stopnia, że prawie nie widać na pierwszy rzut oka, że to uchylany ekran.

Niektórzy użytkownicy poprzednich wersji aparatu sugerowali, że warto byłoby zmienić konstrukcję obiektywu w nowej odsłonie RX100. Trzeba przyznać, że mieli sporo racji, ponieważ obiektyw był odrobinę zbyt wąski (28–100 mm) oraz nieco ciemny na długim końcu (f/1,8–4,9). I tak oto powstał obiektyw Carl Zeiss Vario-Sonnar T* 24–70 milimetrów f/1,8–2,8, który dokładnie spełnia życzenia wymagających klientów.

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Poszerzono dolną granicę ogniskowej z 28 mm do 24 mm, a górną ograniczono ze 100 mm do 70 mm. W efekcie obiektyw jest o wiele jaśniejszy i w końcu ma ogniskową 24 mm 0 idealną np. do zdjęć krajobrazowych. To dobre posunięcie i w zupełności nie brakuje mi większego przybliżenia. Sony RX100 III jest wyposażony w niezwykle jasny i uniwersalny obiektyw, który deklasuje konkurencję.

Sercem aparatu Sony RX100 III jest 1-calowa matryca CMOS Exmor R o rozdzielczości 20,2 megapiksela wykonana w technologii BSI. To ten sam sensor co w poprzedniku. W połączeniu z nowym, wydajnym procesorem BIONZ X (znanym np. z serii Sony A7) aparat umożliwia fotografowanie z czułością ISO 100–12800 (z rozszerzeniem także od ISO 80), prędkością do 10 kl./s (w trybie ciągłym z priorytetem szybkości) lub 2,9 kl./s (w trybie ciągłym) oraz nagrywanie filmów o rozdzielczości Full HD (60 kl/s), także w formacie XAVC S przy przepływności 50 Mb/s. System 5-osiowej stabilizacji obrazu działa zarówno podczas fotografowania, jak i filmowania. Są też moduły Wi-Fi i NFC, a także dostęp do sklepu z aplikacjami PlayMemories Camera Apps.

Obsługa

Pod względem obsługi praktycznie nic się nie zmieniło w porównaniu do poprzednika.
Tarcza ulokowana u góry pracuje z odpowiednim oporem – na tyle ciężko, że nie przestawi się przypadkiem, ale zarazem na tyle delikatnie, że można ją obsługiwać jednym palcem, np. kciukiem.

Z tyłu główną cześć stanowi tarcza obrotowa z przyciskiem w środku oraz dodatkowymi przyciskami na 4 krawędziach. Tarcza pracuje z dużą kulturą, ale nie aż tak delikatnie, jak u poprzednika. Jest w sam raz. Dookoła tarczy ulokowano 4 przyciski funkcyjne: Fn, Menu, Podgląd C. Wyżej ulokowano przyciski dedykowany nagrywaniu filmów. Wszystkie przyciski pracują z dużą kulturą, mają odpowiedni skok, nie są zbyt małe.

Dobrym rozwiązaniem jest tarcza przy obiektywie, która służy nie tylko do zmiany zoomu, ale też między innymi ustawiania czułości ISO, balansu bieli czy wartości ekspozycji. Ogniskową można ustawiać płynnie lub skokowo.

Nowością są dwie nieduże dźwignie na obudowie. Pierwszą, służącą do otwierania małej wbudowanej lampy błyskowej, ulokowano obok przycisku ON/OFF. Druga znajduje się z boku i służy do wysuwania wizjera. Obie są dobrze zaprojektowane i odpowiednio wykonane.

Menu

Główne menu jest podzielone na 6 kategorii po kilka stron w każdym. Jest rozbudowane, ale dosyć przejrzyste. Nieco zmieniono układ ikon kategorii oraz podstron, przez co menu jest teraz bardziej przejrzyste.

Dobrze sprawdza się skrócone menu, wyświetlane na podglądzie kadru w postaci dwóch rzędów małych ikon na dole. Identycznie, jak w aparatach serii Sony Alfa. W sumie, mieści się tam do 12 parametrów. Każdy z nich można zmieniać w głównym menu.

Fotografowanie w praktyce

Wykonywanie zdjęć

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że to niesamowite, że projektantom udało się zmieścić w tak malutkiej obudowie tyle elementów: uniwersalny i bardzo jasny obiektyw, 1-calową matrycę, odchylany ekran oraz wbudowaną lampę błyskową i elektroniczny wizjer.

Zacznijmy od tego, co najciekawsze, czyli wizjera. Wysuwamy go poprzez małą dźwignię ulokowaną z boku aparatu. Po jej przesunięciu w dół nie tylko wyskakuje ku górze wizjer, ale aparat automatycznie się uruchamia (zajmuje mu to ok. 2 s.). I analogicznie – urządzenie kończy pracę po schowaniu wizjera. Ogólnie to naprawdę praktyczne rozwiązanie. Szkoda jedynie, że nie mamy możliwości ręcznego ustawienia, jak zachowa się aparat po zamknięciu wizjera. Nie zawsze przecież chcemy kończyć zdjęcia.

Niestety, byłem nieco zaskoczony, kiedy pierwszy raz spojrzałem w wizjer tuż po wysunięciu, ponieważ obraz z niego był całkowicie rozmazany. Aby wizjer działał trzeba go jeszcze chwycić dwoma palcami i wysunąć w poziomie. Niestety to rozwiązanie nieco utrudnia jego obsługę, szczególnie, że konstrukcja wydaje się dosyć delikatna. Szkoda, że nie można wysuwać tego elementu jednym palcem. Po wysunięciu, u góry pojawia się bardzo czuła, mała dźwignia służąca do ustawiania korekcji dioptrii.

Wizjer jest dosyć duży, przejrzysty i jasny. W zupełności wystarcza do tak małego aparatu. Jakość obrazu jest dobra, chociaż nie jest to absolutny szczyt możliwości japońskich konstruktorów. Widać chociażby delikatne opóźnienia przy szybki ruszaniu aparatem.

Tuż obok wizjera, na środku górnej ścianki, znajduje się malutka, wysuwana lampa błyskowa. Po przesunięciu dźwigni, flasz błyskawicznie wyskakuje do przodu. Plus za możliwość ręcznej zmiany ustawienia kierunku błyskania, np. do góry na sufit.

Pomimo swoich niewielkich rozmiarów, aparat dosyć pewnie leży w dłoni i zapewnia niezły komfort fotografowania, jak na sprzęt tego typu i takiej wielkości. Nie jest możne zupełnym mistrzem ergonomii, ale elementy sterując są ulokowane na miejscu i wykonane z dużą starannością. Osobiście nie czuję wielkiej przyjemności i czystej frajdy z fotografowania nim. Aparat ma ogromny potencjał pod względem jakości zdjęć, który momentami trochę trudno wydobyć w trybie manualnym.

Aby dostać się do funkcji wyboru pola AF trzeba przejść przez aż trzy poziomy w menu, co w praktyce oznacza wciskanie przycisku przynajmniej trzy razy, aby aktywować możliwość zmiany pozycji punktu AF. Za każdym razem. To rozwiązanie w praktyce zupełnie zniechęca do korzystania ze swobodnego ustawania pola AF. A przecież do wyboru mamy naprawdę sporą część kadru. W efekcie siłą rzeczy wybieram punkt centralny. Brakuje też możliwości pełnej personalizacji wszystkich przycisków czy tarcz. Oprogramowanie daje możliwość zmiany na tylko niektóre funkcje.

Sony RX100 III jest naprawdę bardzo mały i lekki. Na tyle, że można go włożyć do torby nie czując nawet różnicy w wadze czy po prostu włożyć go do kieszeni spodni. Dzięki wbudowanemu modułowi Wi-Fi zdjęcia można błyskawicznie przesłać na smartfona czy tablet, obrobić i umieścić w Sieci. Roboty nie ma wcale aż tak znowu wiele więcej, niż przy fotografowaniu smarfonem, a jakość zdjęć o niebo lepsza.

Sony RX100 III zwykle dobrze oddaje barwy, ustawia ekspozycję oraz automatyczny balans bieli – nawet przy mieszanym świetle. Nie mam także większych uwag do oddania koloru skóry ani kolorów na zdjęciach nocnych, co wielu aparatom kompaktowym sprawia problem. Aparat zapisuje zdjęcia o nasyconych, ale naturalnych kolorach, które naprawdę mogą się spodobać – nawet prosto z karty, bez obróbki. W aparacie znajduje się wprawdzie identyczna matryca, co u poprzednika, ale nowy, wydajniejszy procesor umożliwił lepszą obróbkę rejestrowanych zdjęć. Odczujemy to przede wszystkim przy fotografiach zapisywanych w formacie JPEG.

Wprowadzono nowy tryb kompresji plików Extra Fine, który zawiera o wiele więcej detali. Aby zilustrować jego przewagę nad trybem Fine, warto spojrzeć na rozmiar plików zdjęć wykonanych w identycznych warunkach, ale przy różnej kompresji. Zdjęcia zapisane w trybie Fine mają ok. 6 MB, a Extra Fine ok. 12–13 MB. Niestety, nie mieliśmy do dyspozycji dwóch egzemplarzy RX100 II oraz III, aby bezpośrednio je porównać. Przykładowe zdjęcia pokazane nam podczas premiery wyraźnie wskazywały, że jakość fotografii w trybie Extra Fine jest znacząco wyższa.

Ciekawym rozwiązaniem wydaje się też system strefowego odszumiania, który analizuje fotografowaną strukturę i w odpowiednich miejscach mocniej redukuje cyfrowe ziarno (np. na jednolitych powierzchniach), a tam, gdzie znajduje się dużo detali obniża swoją moc. Nareszcie możemy też zupełnie wyłączyć odszumianie, a nie tylko je zminimalizować.

To dobrze, że producent zadbał o lepszą jakość plików JPEG. Nie zawsze przecież potrzebujemy zapisywać potężne pliki RAW, które zajmują o wiele więcej miejsca i potem trzeba je jeszcze obrabiać. Fotografując na wakacjach czy u znajomych na imprezie wysokiej jakości JPEGi w zupełności większości wystarczą.

Widać też spory postęp przy konstrukcji obiektywu. Producent chwali się zastosowaniem zupełniej nowej technologii: połączeniach dwóch elementów asferycznych w jednym. To umożliwiło stworzenie tak niedużej i zarazem jasnej konstrukcji. W efekcie widać też, że zdjęcia są naprawdę ostre na brzegach kadru, gdzie u poprzednika bywało różnie. Ciekawym rozwiązaniem jest wbudowany szary filtr zmniejszający ekspozycję o 3 EV.

Sony RX100 III może dobrze sprawdzić się nie tylko, jako towarzysz codziennego życia, ale też główny aparat w czasie podróży. Jedynymi mankamentami mogą się tu okazać brak uszczelnienia obudowy oraz brak zewnętrznej ładowarki. Aparat jest ładowany przez gniazdo USB specjalnym zasilaczem lub po podłączeniu do komputera. Nie można wyciągnąć baterii, podłączyć do ładowania, a do aparatu włożyć drugiej, pełnej. Oczywiście, taką dodatkową ładowarkę można dokupić, ale w zestawie za ponad 3000 zł oczekiwałbym jej już w pudełku.

W pełni naładowana bateria starcza na wykonanie do ok. 320 zdjęć, co jest wynikiem dobrym, jak na sprzęt tej klasy. Niestety, korzystając z Wi-Fi oraz wizjera, możemy ograniczyć ilość zdjęć nawet o połowę.

Interesującym dodatkiem jest też sklep z aplikacjami PlayMemories Camera Apps, który od kilku miesięcy jest dostępny również w Polsce. Po podłączeniu aparatu do Sieci możemy tam pobierać za darmo lub kupować różne aplikacje poszerzające możliwości naszego aparatu, np. program do tworzenia filmów poklatkowych.

Autofokus

Sony RX100 III ma system AF oparty na detekcji kontrastu, który jest szybki i precyzyjny. Może nie aż tak szybki, jak w najnowszych bezlusterkowcach m4/3, ale nieco szybszy, niż u poprzednika. W kiepskich warunkach oświetleniowych RX100 III wydaje się radzić sobie odrobinę gorzej, niż poprzednik. Ogólnie jednak to bardzo szybki i precyzyjny AF.

Szybkość i wydajność

Aparat startuje w czasie ok 1,5 s. czyli nieco szybciej, niż poprzednik (2,2 s.). Jak na sprzęt tej klasy to dobry wynik, szczególnie, że kompakt ma do wysunięcia całkiem spory obiektyw. Sony RX100 III szybko odpowiada na wszelkie polecania. Nie zauważyłem większych opóźnień.

W trybie zdjęć seryjnych Sony RX100 III osiąga do 3,3 kl./s (producent podaje 2,9 kl./s) przez 26 s. w formacie JPEG Extra Fine oraz 2,8 kl./s w formacie RAW przez 18 s.

W trybie zdjęć seryjnych z priorytetem szybkości kompakt umożliwia fotografowanie z prędkością aż do 10 kl./s przez 4,7 s w jakości JPEG Extra Fine, a później zwania do ok. 1,2 kl./s. Zapisując pliki RAW prędkość jest utrzymywana na poziomie 7 kl./s przez 3,3 s, a później spada do ok. 1,2 kl./s.

Bez względu na to czy fotografujemy w formacie JPEG czy RAW, nawet po krótkiej serii aparat bardzo długo zapisuje zdjęcia. W tym czasie nie możemy niestety podejrzeć efektów swojej pracy, ani wejść do menu. Na szczęście aparat nie zamiera w zupełności i można zmieniać parametry ekspozycji. Nie ma chyba aparatu Sony, o którym nie mógłbym napisać podobnego zdania w tej sprawie. Niektórzy uważają, że to po prostu cecha tych aparatów, a nie wada, ale do mnie te słowa absolutnie nie przemawiają.

Filmy

Sony RX100 III został wyposażony w sporo nowych funkcji w zakresie nagrywania filmów. Maluch umożliwia nagrywanie filmów o rozdzielczości Full HD (60 kl./s) w formacie XAVC S przy przepływności 50 Mb/s. Dla porównania poprzednik oferował 28Mbps przy 1080/60p oraz 24Mbps przy 1080/24p. Widać zatem wyraźnie, że RX100 III nagrywa o wiele więcej danych z którymi możemy pracować, gwarantując przy tym wyższą jakość nagrania. Co więcej, RX100 III umożliwia też rejestrowanie filmów HD 720p z prędkością 120 kl./s.

Warto podkreślić, że kodek XAVC S zapisuje filmy w formacie MP4, ale z szeregiem dodatkowych filmów na karcie pamięci. I tu istotna sprawa – aby skorzystać z tego systemu zapisu filmów musimy mieć kartę SDXC o bardzo wysokiej szybkości. Sprawdziłem kilka moich kart. Nadają się z pewnością Sony SDXC I 64 GB 94 MB/s klasy 10 oraz Sandisk SD XC 1 Extreme Pro 64 GB 95 MB/s. klasy 10.

Oczywiście, do wyboru mamy też wszystkie inne tryby zapisu filmów, jakie są dostępne u poprzednika. Możemy zatem wybrać inne kodeki: AVCHD oraz MP4.

Sony RX100 III ma specjalny tryb do filmowania, który automatycznie ustawia wszystkie parametry. Jednak miłośnicy ustawień manualnych nie będą zawiedzeni, ponieważ wystarczy włączyć tryb M, aby mieć dostęp do ustawień wartości przysłony, czasu, czułości ISO, ale też filtra ND oraz rodzaju AF (AF-C lub M). Te wszystkie ustawienia można zmieniać przed ale również w trakcie nagrywania filmu.

Jakość nagrań jest wysoka. Filmy mają przyjemne barwy, a niska minimalna wartość przysłony f/1,8–2,8 umożliwia uzyskanie stosunkowo dużego rozmycia tła. Aparat został wyposażony w 5-osiowy system optycznej stabilizacji obrazu, który skutecznie działa także w trybie filmowania. Autofokus pracuje z dużą kulturą, dosyć szybko i celnie.

Jakość zdjęć — szumy i detale

Pierwsze, bardzo delikatne szumy pojawiają się przy ISO 400, jednak dopiero przy ISO 1600 są mocno zauważalne. Sporo szumów widać przy ISO 3200 i jest to w zasadzie najwyższa rozsądna wartość do użytku.

Zdjęcia są pełne detali praktycznie do ISO 1600. Dopiero przy ISO 3200 widać znaczący spadek detali.

Przykładowe zdjęcia

JPEG Extra Fine

RAW

Podsumowanie

Co nam się podoba

Sony RX100 III wyróżnia się przede wszystkim świetną jakością zdjęć z niskimi szumami i dobrym oddaniem szczegółów oraz naturalnymi barwami. Zachwyca niewielkimi rozmiarami obudowy, w której zmieszczono solidny wizjer elektroniczny oraz malutką lampę błyskową. Zastosowano też zupełnie nowy i bardzo jasny (f/1.8–2.8) obiektyw o uniwersalnym zakresie ogniskowej 24–70 mm. Cieszy odchylany, wysokiej jakości ekran LCD oraz przydatny moduł Wi-Fi i NFC czy filtr ND. Producent zadbał też o lepszą jakość obróbki plików JPEG, a także bardzo rozwinął możliwości filmowe. Nie można też zapomnieć o klasycznych już dodatkach typowych dla aparatów Sony, czyli funkcje panoramy z ręki czy HDR.

Co nam się nie podoba

Aparat ma duży potencjał pod względem jakości zdjęć, jednak czasem trudno go w pełni wykorzystać w trybie manualnym. Aby ustawić ręcznie punkt ostrości trzeba się nieźle naklikać. Odczuwalne jest delikatne opóźnienie przy ustawianiu parametrów. RX100 III wprawdzie umożliwia wysoką prędkość fotografowania do 10 kl./s, jednak trapi do typowy dla aparatów Sony mankament — urządzenie zamiera po wykonaniu nawet krótkiej serii zdjęć i uniemożliwia dostęp do menu czy podglądu. Brakuje też zewnętrznej ładowarki

Werdykt

Sony RX100 III ma wszystkie najlepsze cechy poprzednika: gwarantuje wysoką jakość zdjęć, szybki AF, dobre wykonanie i przede wszystkim niewielką obudowę, która mieści się w kieszeni. Do tego wszystkiego dodano jaśniejszy i ostrzejszy obiektyw, wbudowany wizjer wysokiej jakości, lampę błyskową oraz bardzo rozbudowane funkcje filmowe. Czego chcieć więcej?

Czystej radości z fotografowania. Technicznie Sony RX100 III jest kapitalny. Trudno znaleźć aparat o podobnych parametrach oraz takich rozmiarach, który sprawdzi się na tak szerokim polu użytkowania i da tak wysoką jakość zdjęć. Niestety, kompakt sprawia momentami wrażenie, jakby nie był do końca chętny do współpracy z zaawansowanym fotografem, który potrzebuje w pełni manualnych ustawień. Zdaję sobie sprawę, że to dosyć subiektywna kwestia, a w dodatku RX100 III to aparat kompaktowy. Z drugiej strony to urządzenie, które kosztuje ponad 3000 zł i jest liderem w swojej kategorii. Wiele zatem zależy od indywidualnych preferencji. Jeśli częściej fotografujesz w trybach półautomatycznych lub zupełnie automatycznych i lubisz ustawiać ostrość na środek to zapewne nawet nie zauważysz większości głównych mankamentów tego malucha.

Warto też wspomnieć, że producent zapowiedział pozostawienia na rynku wszystkich trzech wersji aparatu Sony RX100. To daje duże możliwości wyboru w zależności od zasobności portfela. Zastanawiając się zatem nad zakupem tego aparatu warto rozpatrzyć wszystkie trzy wersje.


Zobacz więcej artykułów z serii: Testy aparatów kompaktowych

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

WD My Cloud 2TB - domowa chmura okiem fotografa [test] Sony A7S - zdjęcia testowe do ISO 409 600 Sony RX100 III - pierwsze wrażenia i zdjęcia testowe Nikon 1 V3 - bezlusterkowy karabin maszynowy [test] Sony A77 II – nowoczesny aparat w klasycznej obudowie i ze starymi błędami [test] Adobe Photoshop Mix - recenzja aplikacji Panasonic Lumix GH4 - zawodowy aparat bez lustra, ale z filmami 4K [test] Canon G1X Mark II - aparat pełen sprzeczności [test] Sony A6000 - solidny bezlusterkowiec w rozsądnej cenie [test] Nikon D3300 - test popularnej amatorskiej lustrzanki z Wi-Fi i GPS [wideo] Sony A77 II - przykładowe zdjęcia testowe Sony A77 II - pierwsze wrażenia Leica T – pierwsze wrażenia i zdjęcia testowe Phottix Mitros+ - błyskający kombajn w rozsądnej cenie Canon EOS 1200D - budżetowa lustrzanka dla niewymagających [test] Wyzwalacze radiowe Phottix Odin - i czas synchronizacji przestaje mieć znaczenie [test] Uliczny test aparatu Sony RX1 Samsung NX30 - solidny, wygodny, ale nie bez wad [test] Poznaj Sony! Subiektywny test bezlusterkowca A7R „Efekty uboczne” obecności człowieka w naturze w pięknym albumie Kacpra Kowalskiego Panasonic Lumix GH4 - pierwsze wrażenia i ceny [aktualizacja] Olympus OM-D E-M10 - dopracowany, rozsądny i piękny [test] Nikon ED Nikkor AF-S 35 mm f/1,8G - zdjęcia testowe Olympus Stylus 1 na nartach - subiektywny test

Popularne w tym tygodniu:

Huion Inspiroy Q11K - obiecujący, duży i niedrogi tablet z dalekiego wschodu [test] Voigtlander 10 mm f/5.6 Hyper Wide Heliar Aspherical - test spektakularnego hiperobiektywu Olympus TG-5 - wakacyjny test. Twardziel na sterydach: z filmami 4K i zapisem RAW Voigtländer 21 mm f/4 Color Skopar P-Typ, czyli małe zaskoczenie [test]