W retuszerskiej pracowni, czyli wywiad z Tomaszem Pluszczykiem

Tomasz Pluszczyk to jeden z bardziej rozpoznawalnych retuszerów w Polsce, mimo że wcale w naszym kraju nie mieszka. Specjalnie dla Fotoblogia.pl dzieli się wielona cennymi radami - w szczególności dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z fotograficznym retuszem.

Od czego się u Ciebie zaczęło? Od fotografowania, a może bardziej ciągnęło Cię w kierunku ich retuszu?

Najpierw była obróbka, ale nawet nie tyle retusz, co po prostu zabawa ze zdjęciami. To było bardzo dawno temu. Prawdziwy retusz zaczął się w momencie, kiedy sam zająłem się fotografowaniem — denerwowało mnie, że standardowe narzędzia zazwyczaj mają skutki uboczne — zatraca się faktura skóry, przy podnoszeniu kontrastu nasycenie kolorów jest zmieniane (więc skóra przestaje wyglądać jak powinna), usuwając odstające włosy musiałem uważać żeby nie zepsuć tła studyjnego za nimi itd.

Chyba każdy spotkał się z tymi problemami, które przecież można ominąć jeśli się tylko zna odpowiednie metody. Jak już się ich nauczyłem, to retusz stał się dość istotnym zajęciem dla mnie.

W dzisiejszych czasach wielu retuszerów pracuje zdalnie. Ty także. Jeśli możesz, zdradź nam z których krajów masz najwięcej klientów?

Gdybym chciał się skupić wyłącznie na retuszu, to na pewno działałbym międzynarodowo. Jednak mimo że od niedawna w Polsce już nie mieszkam, to dalej mam w niej klientów, bo tak jak napisałeś, praca zdalna to standard. Jednak skierowana na cały świat będzie dopiero moja druga działalność retuszerska, która dopiero powstaje. Wszystko leci przez Internet, więc na pewno będę celował w USA, Kanadę i inne kraje anglojęzyczne.

Obecnie magazynach praktycznie nie ma zdjęć bez obróbki. Czy uważasz, że to nieuchronny trend, który będzie jeszcze mocniej widoczny w każdej przestrzeni naszego życia?

W dzisiejszych czasach chcemy, aby postacie na zdjęciach i w filmach wyglądały jak najdoskonalej, a przy modelach 3D jest wręcz odwrotnie — bo jeśli są skazy na skórze, to dana postać bardziej przypomina prawdziwą. Technologia pozwala na tworzenie coraz bardziej realistycznych postaci 3D w coraz prostszy sposób. Nie zdziwiłbym się, gdyby doszło do sytuacji, kiedy postacie z gier będą wyglądały bardziej realistycznie, niż te z bilbordów. Jak nastaną takie czasy, to retusz dalej będzie wszędzie, ale bardzo możliwe, że zacznie zmieniać kierunek i przestanie być tak mocny.

Teraz coś dla sprzętowców. Zdradzisz nam jak wygląda Twój zestaw, na którym odbywa się cała magia?

Siedzę na macach, bo po prostu lubię ich system operacyjny i to jak działa w nim zarządzanie barwą. Jeśli kogoś zainteresuje ten temat, to tutaj trochę o tym pisałem. Pracowałem na nieco ulepszonym macu mini (z dołożonym dyskiem SSD i pamięcią zwiększoną do 16 GB). Ostatecznie był podpięty był do Eizo CG246, jednak musiałem zmienić komputer na laptopa. Wybór był bardzo prosty — Macbook Pro Retina (w moim przypadku 15”), bo to w zasadzie jedyny laptop z ekranem faktycznie nadającym się do retuszu (w przestrzeni sRGB, czyli np. pod Internet). Już wiele osób się zdziwiło, jak dobry ekran tam siedzi — jak na laptopa oczywiście.

Zobacz również: Korzystanie z dwóch monitorów

Panuje przekonanie, że jeśli jakiś laptop ma matrycę IPS, to automatycznie czyni go zdatnym do grafiki, co jest absolutnie nieprawdą. Sama matryca ma niewielkie znaczenie, liczy się to, jaka elektronika nią steruje — co za tym idzie jaka jest równomierność podświetlenia, punktu bieli, pokrycie przestrzeni barwnej sRGB/AdobeRGB itd. Dlatego nawet najlepsze modele monitorów Dell, Samsung, LG itd, wypadają bardzo słabo przy Eizo i NEC (i to nawet porównując je do niskich modeli tych firm). Dopiero połączenie dobrej matrycy i dobrej elektroniki, daje dobry ekran. Jednak tak jak wpomniałem, Retina ma wyświetlacz sRGB, a nie AdobeRGB, poza tym jest niewielki, więc na dłuższą metę dodatkowy monitor fotograficzny i tak staje się koniecznością.

Nie każdy może pozwolić sobie na złożenie w pełni profesjonalnego zestawu. Na co powinno się zwrócić uwagę kompletując zestaw, który pozwoli na komfortową pracę ze zdjęciami i nie zrujnuje budżetu?

Ja z pewnością poleciłbym komputery Apple ze względu na system operacyjny, który w przypadku zastosowań fotograficznych sprawdza się lepiej, chociaż oczywiście będą przeciwnicy takiego rozwiązania. Do retuszu radziłbym kupić Maca Mini z 16GB RAM-u i dyskiem SSD. Tańsza wersja ma procesor i5 dwurdzeniowy, droższa i7 czterordzeniowy. Niestety w Polsce te komputery wciąż są dużo droższe niż za granicą. iMac to nie za ciekawa opcja dla fotografa, ze względu na ekran. Cały czas mam na myśli retusz, bo do wielkich składania panoram itd. sprawdzi się lepiej inny sprzęt.

Do tego najlepszy monitor, na jaki Cię stać. Bo jaki jest sens kupowania dobrego sprzętu fotograficznego, jeśli nie widzi się później efektu końcowego (na słabym monitorze właśnie tak będzie), a co za tym idzie nie da się poprawnie przygotować zdjęć do publikacji. Nie ma się co łudzić, że monitory innych firm niż Eizo i NEC nadają się do retuszu, chociaż marketingowcy robią co mogą żeby ludzie myśleli inaczej. Jasne, że można ich używać i prawie każdy od tego zaczyna — po prostu trzeba mieć świadomość, że fotografie będą wyglądały na czymś takim inaczej w rzeczywistości. Sam długo używałem monitorów innych firm — wiele osób twierdziło, że są świetne do zdjęć. Sam tak na początku myślałem! Teraz wiem, jak ogromna przepaść jest między nimi, a prawdziwie fotograficznym monitorem, i jak wiele problemów z tego wynika. Mimo że były kalibrowane tym samym sprzętem, to jednak obraz prezentował się zupełnie inaczej — na amatorskim monitorze często wystarczy przeciągnąć zdjęcie z lewej strony ekranu na prawą i już kolory się zmienią, a problemy z kolorami to dopiero początek. Jeśli więc obrabia się na słabym monitorze, a do tego ktoś w internecie też będzie oglądał na czymś amatorskim (pewnie nieskalibrowanym), to nie ma co sobie wmawiać, że suma tych wszystkich błędów da dobry rezultat. Gdy zdjęcie jest poprawnie obrobione, efekt finalny na pewno będzie lepszy, a przy wydrukach po prostu dostaniemy dokładnie to co chcemy. Niestety to bardzo obszerny temat i ciężko go streścić w wywiadzie. Minimum do retuszu jest sprzęt klasy NEC P232W lub lepszy Eizo CS230 (sRGB). Wszystko poniżej jest do innych zastosowań i w retuszu będzie się to dawało o sobie znać. Model SX2262W to dużo lepszy wybór (szczególnie jeśli mowa o wydrukach, ponieważ ma szeroki gamut). A czymś rewelacyjnym w kategorii cena/jakość jest Eizo CX240 lub CX241. To już większy wydatek, ale jego jakość to w pełni tłumaczy. Jednak temat ekranów jest bardzo szeroki i nie sposób więc streścić takich informacji w wywiadzie. Więcej na ten temat napisałem na moim blogu.

Jakich rad udzieliłbyś początkującym fotografom retuszującym swoje zdjęcia? Czy w retuszu są elementy, które koniecznie muszą się znaleźć i inne — których pod żadnym pozorem nie możemy użyć?

Zakładając, że są to zdjęcia, którymi ja się zajmuję (beauty, fashion) to zdecydowanie da się wyróżnić kilka elementów. Na początku zawsze warto podzielić zdjęcie na wysoką i niską częstotliwość (tzw. split frequency). Dzięki temu np. poprawianie skaz na skórze można bardzo przyspieszyć i bez większych problemów retuszować w miejscach, gdzie normalnie by to było bardzo czasochłonne. Metoda dodge&burn to już zupełna podstawa, bez niej nie da się zrobić perfekcyjnej cery zachowując przy tym fakturę. Trzeba też wyłączyć kolory, bo tylko w ten sposób będzie wiadomo, czy w danym miejscu problem stanowi kolor skóry, czy jej jasność — te dwie rzeczy poprawia się osobno. Podnosić kontrast należy metodami, które nie zwiększają nasycenia kolorów, bo inaczej zepsujemy m.in. odcień skóry. Bardzo polecam też zaznajomienie się z pluginem Viveza2, który potrafi bardzo przyspieszyć lokalne korekty jasności, kontrastu i kolorów.

Czego absolutnie nie należy robić — na pewno nie można poprawiać skóry stemplem (a czym większy rozmiar końcówki, tym gorzej), bo on rozmywa wszystko wokoło, a przy twardym ustawieniu efekt jest nienaturalny. Dużo lepiej sprawdzi się pędzel korygujący, szczególnie na wspomnianej wcześniej wysokiej częstotliwości. Absolutnie żadne rozmywanie skóry nie wchodzi w grę, co wcale nie znaczy, że jej retuszu nie da się zautomatyzować. Filtr kurz i rysy odpowiednio użyty działa cuda jednocześnie zachowując w pełni fakturę (ale źle użyty rozmyje wszystko). Nie można retuszować w pomieszczeniu o takim oświetleniu, przy którym monitor sprawia wrażenia świecącego — to wbrew podstawowym zasadom kalibracji i jakich technik byśmy nie używali, to efekt finalny w takim świetle i tak będzie niepoprawny. Nie można też sugerować się tym, jak skończone zdjęcia wyglądają w podglądzie systemu Windows, bo zostaną wyświetlone w gamucie monitora, zamiast w przestrzeni barwnej, w jakiej były obrobione.

Czy w czasie Twojej przygody z retuszem pojawiły się jakieś nowe techniki? A może pewne metody odeszły zupełnie do lamusa, wyszły z mody?

Nic takiego nie zaobserwowałem. Jak już ktoś wypracuje swoje sprawdzone metody, to raczej ich nie zmienia, bo stricte do retuszu od czasów Photoshopa CS4 nie dodano jakichś rewolucyjnych funkcji, a ten miał premierę już dość dawno. Do fotomontażu czy grafiki pojawia się znacznie więcej nowości wartych uwagi. Każdy ma swoje metody, ale zazwyczaj prowadzą do takiego samego efektu finalnego, po prostu w nieco inny sposób. Mam tutaj na myśli tych, którzy mają retusz w małym palcu. Jeśli ktoś się uczy z bezpłatnych poradników tekstowych czy filmowych, to techniki będzie zmieniał bardzo często, aż dojdzie do tych najlepszych. Jest tego tysiące więc trudno znaleźć od razu te warte uwagi. Najważniejsze żeby się nie przyzwyczajać do kiepskich rozwiązań, tylko cały czas je wymieniać na lepsze.

Dziękujemy za wywiad i życzymy wielu sukcesów!


Tomasz Pluszczyk Urodzony na Śląsku w roku 1987. Przez wiele lat zacięty motocyklista – zarówno hobbystycznie, jak i zawodowo. Grafiką amatorsko zajmował się od kiedy sięga pamięcią. Jego pierwszy komputer miał dołączony program Corel Draw 4, który później został zastąpiony dorzuconym do czasopisma Photo Impactem 3. Gdy wziął się za profesjonalny retusz, to i tak musiał wszystkiego uczyć się od zera. Zawodowo zajmuje się szkoleniem fotografów i hobbystów z retuszu, a także retuszuje na zlecenie, chociaż powoli od tego odchodzi. Pod koniec 2013 roku przeprowadził się do Azji i mieszka tam do tej pory. Nie ma w planach ponownego zamieszkania w Polsce.
Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Ciekowstki:

Metoda czyszczenia, która zabije każdy aparat. Nie róbcie tego w domu! Nie masz jasnego obiektywu? Z pomocą przyjdą nowe tła Lastolite! Co robi 50 Canonów 1D X na szwajcarskiej rzece? Czy można nauczyć się robić zdjęcia nie trzymając w ręce aparatu? Profesjonalny fotograf pokaże Wam, jak zrujnować każdy ślub