© Julia Kaczorowska / Behance

Julia Kaczorowska pokazuje, jak wyglądają „WZORY” na ciele osób z bielactwem

Rozmawialiśmy z Julią Kaczorowską, autorką projektu portretowego „Wzory”, który przedstawia osoby z bielactwem. Bardzo często tego typu naznaczenie sprawia, że te osoby zostają częściowo wykluczone, zwłaszcza w młodym wieku. Dorosłość przynosi jednak wyróżnienie i nadaje dodatkowego charakteru.

Dlaczego zainteresowałaś się fotografią? Co było w niej tak wyjątkowego?

Czemu wybrałam fotografię, co w niej takiego wyjątkowego? Wszystko! A tak naprawdę, ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że fotografuję od zawsze i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Jednocześnie, jestem przecież wciąż początkująca — przede mną długa droga i ciekawa jestem, co i kogo na niej spotkam.

Marcin Watemborski: Julia, gdzie jest początek Twojej fotograficznej przygody?

Julia Kaczorowska: Robieniem zdjęć zainteresowałam się w gimnazjum. Przygoda z fotografią zaczęła się od klasycznych zdjęć koleżanek, kwiatków, innych mniej lub bardziej udanych prób. Na początku liceum poprosiłam tatę, który pracował kiedyś jako fotoreporter w Paryżu, o lustrzankę. Powiedział, że dostanę, ale pod jednym warunkiem – najpierw mam przynieść mu kilka dobrych kadrów, zrobionych jego starym, analogowym aparatem. I przyniosłam, choć teraz pewnie wstyd by mi było na nie spojrzeć.

Jak dalej rozwinęła się Twoja pasja?

Podczas studiów na Uniwersytecie Warszawskim (kierunek: fotografia prasowa, reklamowa, wydawnicza) eksperymentowałam z różnymi rodzajami i typami fotografii. W lipcu 2015 roku obroniłam dyplom licencjacki, którego częścią jest właśnie osobisty projekt pt. „Wzory”. Również w lipcu miała miejsce moja pierwsza indywidualna wystawa fotograficzna w Pracowni Duży Pokój w Warszawie.

Widzę, że szłaś podobną drogą jak ja. Kontynuujesz naukę?

Zobacz również: Jak korzystać z narzędzi zaznaczania w Adobe Photosop?

Obecnie jestem studentką fotografii na studiach magisterskich Uniwersytetu Warszawskiego. Wiele projektów, zarówno dokumentalnych, jak i reklamowych, realizuję z przyjaciółmi – Kasią i Filipem — w ramach kolektywu NEBA. Dla niektórych to może być zaskakujące, ale wyjątkowo dobrze pracuje nam się w zespole. Mimo że zdarzają się różnice zdań, to jednak dobrze uzupełniamy się nawzajem.

Opowiesz, na czym polegają „WZORY”?

Skóra to najbardziej widoczny organ ludzkiego ciała. Spełnia wiele funkcji ochronnych, ma wpływ na regulację temperatury ciała. To od jej wyglądu uzależnione jest często nasze samopoczucie.

Skóra 1–2% ludzkości pokryta jest białymi plamami. To vitiligo — bielactwo nabyte, jednostka chorobowa, objawiająca się utratą pigmentu na powierzchni skóry i/lub włosów. Sama mam bielactwo od 4 roku życia.

Tytuł mojego projektu, „WZORY”, nawiązuje zarówno do motywów na skórze, jak i do postaw bohaterów moich zdjęć. Każda ze sfotografowanych przeze mnie osób, niezależnie od narodowości, płci i wieku, może być wzorem do naśladowania dla osób, które nie radzą sobie ze swoim wyglądem.

W mojej pracy skupiam się nie na dramatycznych doświadczeniach związanych z bielactwem, lecz na osobach, które co prawda przeszły pewną drogę do samoakceptacji, ale dziś traktują swoje plamy jako coś naturalnego, lub wręcz uważają je za atut. Na chwilę obecną mój projekt zawiera 12 portretów. Wciąż mam jednak wielu chętnych, których historię chciałabym usłyszeć — stąd plan kontynuowania Wzorów, jak tylko znajdę czas.

Zastanawiałaś się, co daje Ci fotografowanie? Co czujesz, kiedy robisz zdjęcia?

Fotografia często daje możliwość wypowiedzenia się tym, których normalnie nikt by nie posłuchał — mam na myśli bohaterów zdjęć, a nie samych fotografów. Trudno jest mi mówić bardzo ogólnie, każdy projekt wiąże się z innymi motywacjami i emocjami, więc skupię się może na uczuciach i emocjach, jakie pojawiły się przy okazji realizacji projektu Wzory.

Od razu wiedziałam, że ten projekt, to nie są po prostu „portrety ludzi z jakimś schorzeniem”. Przede wszystkim, jest to dla mnie projekt bardzo osobisty, jako że sama jestem jego częścią. Jednak jak ważny może on być dla innych dotarło do mnie, gdy zaczęły napływać maile od chcących wziąć udział w sesji.

Usłyszałam wiele ciepłych słów. Okazało się, że wielu z nas chce pokazać innym „plamiastym”, że nasze plamki mogą być czymś wyjątkowym — w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Którą wiadomość najbardziej zapamiętałaś?

Najbardziej chyba poruszył mnie mail od 59- letniej Francuzki, Florence — ma bielactwo od 16 roku życia. Próbowała wielu terapii. Gdy była młoda, o bielactwie nie było tak głośno jak teraz, a temat vitiligo praktycznie nie pojawiał się w mediach.

Cytuję jej wiadomość: Co za uczucie ulgi, zobaczyć teraz młode kobiety, które pokazują zdjęcia swojego bielactwa, to „zmniejsza” naszą chorobę i pokazuje, że nie jesteśmy sami. Mogłabym pisać Ci o bielactwie godzinami, jest to postęp, wcześniej nie byłam w stanie zacząć tego tematu bez poczucia smutku. Dlatego cieszę się, że Cię poznałam – to kolejny krok na przód. W załączniku zdjęcia, które zrobiła mi wczoraj córka w stroju kąpielowym. Jest to również gest, na który nie odważyłabym się wcześniej.

To może zabrzmieć pompatycznie, ale po przeczytaniu takiej wiadomości czuję, że to, co robię, ma sens. Niestety, nie udało mi się na razie odwiedzić Florence, głównie ze względu na brak funduszy.
Pamiętam też Hanię, dziewczynkę z podstawówki, której rodzice odezwali się do mnie na samym początku, gdy szukałam ludzi do projektu. Powiedzieli, że ich córka ma bielactwo, które postępuje i jest jej z tym dość ciężko. Zapytali, czy będę mogła się z nią spotkać, porozmawiać, pokazać, że „to nie koniec świata”. Nie wiedzieli nawet, czy Hania da się namówić na zdjęcia. Spotkałam się z nią parę miesięcy później i poznałam niezwykle inteligentną, sympatyczną dziewczynkę, która już coraz łagodniej podchodzi do swoich plam. Spędziłyśmy bardzo wesoło czas na sesji zdjęciowej. Na wystawę, którą miałam w lipcu, Hania przyszła już w krótkich spodenkach, odsłaniając plamy.- Dowiedziałam się, że w lecie, na obozie, tłumaczyła z uśmiechem dzieciom, czym są te białe plamki na jej nogach, zamiast się kryć i wstydzić.

Czy są fotografowie, który Cię inspirują?

Nie wymienię tu jednego fotografa, którego podziwiam, który jest dla mnie natchnieniem itp. itd – bo nie ma jednej takiej osoby.

Inspiracje znajduję zaglądając na zagraniczne portale, scrollując Instagrama, śledząc czołowe konkursy fotograficzne, odwiedzając w miarę możliwości inicjatywy takie jak: „Wszyscy Jesteśmy Fotografami”, dyskutując ze znajomymi. Uwielbiam też rano usiąść z kubkiem zielonej herbaty i znaleźć jakiś ciekawy reportaż w „Dużym Formacie” lub „Wysokich Obcasach”.

Po prostu, im więcej z tych rzeczy robię, tym częściej mój mózg sam zaczyna myśleć o fotografii, widzieć kadrami, zauważać ciekawe tematy.

Skoro widzisz kadry – na pewno nie tkwią one tylko w Twoim umyśle. Czym fotografujesz?

Fotografuję głównie Nikonem D800e, z obiektywami 24–70 mm, 70–200 mm, światło 2.8. Ostatnio ten najbardziej uniwersalny zaczął szwankować, wiec często korzystam ze stałki 50 mm f/1.8.

Fotografie wykorzystane za zgodą autorki

JULIA KACZOROWSKA

Fotografka mieszkająca w Warszawie, skupiona przede wszystkim na fotoreportażu, dokumencie oraz fotografii reklamowej i ślubnej. Razem z Kasią Kiełbasińską oraz Filipem Chlebdą tworzą „NEBA Studio".
Uzyskała licencjat na Uniwersytecie Warszawskim w lipcu 2015 r . Obecnie studiuje na tym samym uniwersytecie, aby otrzymać tytuł magistra w fotografii. Więcej zdjęć: www.behance.net/kaczorowska.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Niepokojące wizje paraliżu sennego na zdjęciach Nicolasa Bruno Surrealistyczne autoportrety Flory Borsi, czyli zwierzęcy zew i kobieca delikatność w jednym Dziewczyna Mikaela wciąż ucieka przed aparatem, ale mimo to wygląda świetnie Sebastian Janicki tłumaczy, jak dostrzec niedostrzegalne Turecka incepcja Aydina Büyüktasa Kreatywny przekręt: 6 fotografów, 1 model - zobacz zaskakujący rezultat sesji Uroczy dziecięcy świat w oczach Iwony Podlasińskiej Portrety twardzieli z największego, nowozelandzkiego gangu Mroźny reportaż z najzimniejszego miejsca na świecie, gdzie temperatura sięga -71.2 C Portret telefonem? Dlaczego nie! – prezentujemy fragment projektu „i like my i” Łukasza Gawrońskiego Tajwańska para sparodiowała projekt #FollowMeTo Lorenzo Grifantini pokazuje jak wygląda „włoskie lato” Jak sprawdza się Hasselblad H5D z lampami Broncolor Siros L w kraju kwitnącej wiśni? Fotografia uliczna pozbawiona twarzy w projekcie Diego Bardone Czym jest "zapach życia" w architektonicznym ujęciu Bruno Candiotto? Artur Stanisz rejestruje niesamowite chwile, dodając do nich szczyptę swoich przeżyć Dwie artystki tworzą miniaturowe postapokaliptyczne światy Jens Lennartsson stworzył najmniejsze mobilne biuro fotograficzne na świecie Jak powstają magiczne obrazy według Konrada Bąka? Nydia Lilian opowiada na czym polega magia fotografii przyrody Oliwia Papatanasis opowiada o fotografii podróżniczej i krajobrazowej Przejawy kultury japońskiej w obiektywach siedmiu fotografów Central Park uchwycony w surrealistyczny sposób Piękno Singapuru uchwycone z drona

Popularne w tym tygodniu:

Pete Souza, fotograf Obamy, oficjalnie odpowiada za zdjęcia prezydenta Underwooda z „House of Cards” 100 urodziny i fantastyczne kolorowe zdjęcia - te staruszki na pewno nie zapomną tego dnia Erik Johansson zaskakuje ponownie. Tak powstała praca ”Full Moon Service” ”Słabe żarty i mocne zdjęcia” to specjalność Elżbiety Adamskiej vel "Nieśmigielskiej" Twórczość Marcina Błocha to definicja makrofotografii. Poznajcie jego spojrzenie na piękno owadów Zdjęcia uliczne Franka Herforta opowiadają ”Rosyjskie Bajki” dzisiejszego świata Genialny montaż, dynamiczny dźwięk i wspaniałe zdjęcia - takiego Nowego Jorku jeszcze nie znacie Porzuciła sport, by fotografować urocze niemowlaki. Jej zdjęcia są wspaniałe! Magazyn "Junebug" zaprezentował 50 najlepszych zdjęć zaręczynowych 2017 roku Czekanie na pociąg może być piękne. Luke Agbaimoni spojrzał na temat w nowy sposób Palety barw Pantone'a otaczają nas wszędzie. Oto niepodważalny dowód Ponad 2 miliony zdjęć z początków fotografii zostało udostępnione do pobrania całkiem za darmo