WD My Passport Wireless Pro - mobilny backup, zawsze i wszędzie [test]

Zewnętrzne dyski dla każdego fotografa, to coś absolutnie koniecznego. RAWy zabierają mnóstwo miejsca, więc musimy szukać dodatkowych rozwiązań. Przez ostatni tydzień testowałem najnowszy produkt od WD. Jak sprawdził się w codziennej pracy?

Opis i specyfikacja

O samej archiwizacji zdjęć wspominałem nieraz, zresztą napisałem o tym osobny artykuł. Wiele osób przekonało się na własnej skórze, jak bardzo bolesna jest utrata danych. Sam jestem zwolennikiem backupu na potęgę, szczególnie przy komercyjnych zleceniach, ale także podczas wyjazdów. Zazwyczaj zabieram ze sobą komputer, zewnętrzny dysk z RAIDem (WD My Passport Pro) i zgrywam zdjęcia po każdym dniu, nie kasując ich z kart. To dobre rozwiązanie, ale nie zawsze wygodne.

Mądra archiwizacja danych uchroni Cię od bolesnej straty Twojego fotograficznego dorobku [poradnik]

Niestety, utrata danych zdarzyła się niemal połowie osób, z którymi miałem do czynienia w ostatnim czasie. Kiedy podczas ostatniego wykładu zapytałem…

Ostatnio zaprezentowany dysk WD My Passport Wireless Pro pozwala na zgrywanie zdjęć z pominięciem komputera, a także obsługę przez urządzenia mobilne. Testowany dysk ma pojemność 2 TB, (niestety producent nie podaje linii dysku, a rozkręcenie raczej nie wchodziło w grę). Jak nazwa wskazuje, wyposażony jest on w Wi-Fi, dzięki czemu możemy uzyskać do niego dostęp bezprzewodowo. Do tego zastosowano w nim złącze kart SD 3.0, USB 3.0 do podłączenia do komputera, oraz USB 2.0 do podłączenia zewnętrznych urządzeń (aparatu, pendrive czy kolejnego dysku).

WD My Passport Wireless Pro — specyfikacja
   
Rodzaj: Dysk sieciowy Wi-Fi
Dyski: bd.
Pojemność: 2 TB
Porty:

— USB 3.0 (połączenie z komputerem)

— USB 2.0 (połączenie z zewnętrznymi urządzeniami)

— czytnik SD 3.0

Połączenie Wi-Fi

802.11ac, 2.4 i 5 GHz, dual band

Systemy:

— Windows Vista/7/8/10;

— Mac OS X, El Capitan Yosemite, Mavericks, Mountain Lion/Lion

Appki mobilne: Android, iOS, Windows Phone, interfejs www
Gwarancja: 2 lata
Data premiery: czerwiec 2016 r.
Cena w dniu premiery: 229 $ wersja 2TB, 249 $ wersja 3 TB

 

Budowa i wykonanie

Dysk przypomina zewnętrzny napęd DVD, a wykonany jest z twardego, matowego plastiku. Całość sprawia dobrze wrażenie, obudowa jest zwarta, odpowiednio spasowana, a przy tym prosta i kompaktowa. W porównaniu do klasycznych dysków 2.5” jest większa z uwagi na konieczność upakowania modułu Wi-Fi, elektroniki sterującej, a także baterii. Urządzenie jest jednak lekkie - waży 450 gramów.

Na górze obudowy znajdziemy oznaczenie modelu oraz sześć diod — jedna sygnalizuje status połączenia Wi-Fi, druga pracę dysku, a kolejne cztery — poziom naładowania baterii lub w przypadku zgrywania zdjęć — postęp procesu.

Zobacz również: Wideotest Canon EOS M

Górną ścianę zajmują przyciski i złącza. Włącznik, przycisk zgrywania kart SD, który również aktywuje wskaźnik baterii, a także złącza USB 3.0 (do podłączenia do komputera) i USB 2.0 (do podłączenia zewnętrznych urządzeń). Na lewej ścianie umieszczono czytnik kart SD. Dysk ładowany jest przez złącze USB 3.0 z komputera, lub przy pomocy ładowarki sieciowej dołączonej do zestawu. Zainstalowana bateria ma zagwarantować pracę przez 10 godzin i rzeczywiście, przy normalnym obciążeniu, wynik jest możliwy do osiągnięcia. Co ciekawe, My Passport Wireless Pro może pracować także jako powerbank, co mocno przydało mi się, kiedy potrzebowałem użyć Yanosika, a zapomniałem wziąć ze sobą ładowarki samochodowej. Dysk bez problemu naładował telefon.

Obsługa

Konfiguracja WD My Passport Wireless Pro jest niesamowicie prosta, podobnie jak innych urządzeń producenta. Dysk może pracować jako sieciowy, jak również jak zwykły, podłączany przez USB, wtedy funkcje Wi-Fi są dezaktywowane. Sieciowo, dysk obsługujemy przy pomocy dedykowanej aplikacji WD My Cloud na smartfony (iOS, Android, Windows Phone) lub z poziomu przeglądarki internetowej na komputerze.

Zrzuty ekranu z aplikacji WD My Cloud na iOS

Pierwsze uruchomienie i połączenie z siecią zrealizowałem przy pomocy iPhone 6, a całość zajęła zaledwie kilka minut. Wi-Fi pracuje na dwóch częstotliwościach — 2.4 i 5 GHz a podczas pierwszego włączenia, smartfona połączyłem bezpośrednio z dyskiem. Następnie w ustawieniach, dysk przyłączyłem do mojego routera, więc dostęp do danych mamy ze wszystkich urządzeń w obrębie sieci Wi-Fi. Co ciekawe, dysk może posłużyć jako router Wi-Fi, choć sam musi być połączony z routerem, więc nie do końca znajduję zastosowanie dla tej opcji.

Interfejs obsługi dysku z poziomu przeglądarki internetowej

W ustawieniach decydujemy również o imporcie zdjęć z urządzeń zewnętrznych — czy ma się odbywać automatycznie po podpięciu urządzenia i czy karta ma być automatycznie czyszczona. Generalnie opcji jest naprawdę sporo, ale każdy średnio zaawansowany użytkownik poradzi sobie z tym bez najmniejszego problemu. Obsługa z poziomu smartfona również jest banalnie prosta, a funkcjonalność aplikacji, również bogata w opcje konfiguracyjne. Z jej poziomu możemy przeglądać pliki, a także wymuszać importowanie plików z kart lub zewnętrznych urządzeń.

WD My Cloud EX2 Ultra — bezpieczne dane w domowej chmurze [recenzja]

Zdalny dostęp do dużej ilości danych w dzisiejszym, coraz szybciej pędzącym świecie staje się koniecznością w życiu fotografa. Czy dysk sieciowy…

Dysk obsługuje się niemal identycznie jak stacjonarne rozwiązania WD My Cloud, przy czym nie ma możliwości udostępnienia materiałów poprzez wygenerowanie linku.

Z poziomu komputera, przy połączeniu Wi-Fi, mamy dostęp do plików z poziomu Findera, gdzie Wireless Pro wykrywany jest jako klasyczny dysk sieciowy, natomiast przy połączeniu USB — jak każdy inny dysk.

Po przyjściu do domu, chcąc pracować nad materiałami, lepiej podłączyć dysk przez USB 3.0. Dzięki temu osiągnięmy maksymalną prędkość.

Główną, z punktu widzenia fotografa, funkcją będzie możliwość zgrywania materiału z zapełnionych kart pamięci. W zależności od wcześniej wybranej opcji, karta może być zgrana automatycznie, bądź po wciśnięciu przycisku na obudowie lub wybierając odpowiednią opcję na ekranie smartfona. Ja korzystałem z pierwszej opcji, w której karta zgrywana była automatycznie, przy czym zdjęcia były kopiowane, a nie przenoszone. Zazwyczaj, podczas wyjazdów lub zleceń, staram się mieć zdjęcia w dwóch miejscach, więc nie formatuję kart. Zgrywanie działa naprawdę szybko. Import zdjęć z karty SDHC Toshiba Exceria 16 GB z materiałem zdjęciowym wielkości 14.5 GB trwało: 5.5 minuty.

Po włożeniu karty do czytnika, importowanie może odbywać się automatycznie lub po wciśnięciu przycisku na obudowie

Ta opcja, to z punktu widzenia fotografa, główna zaleta testowanego produktu. Żałuję, że nie udało mi się wziąć ze sobą tego dysku na ostatni urlop na Maderze. Byłem tam pierwszy raz, więc siłą rzeczy zrobiłem całe mnóstwo zdjęć, w tym kilka timelapsów. Miałem ze sobą 7 kart SD, które zapełniłem w całości w tydzień. Jeśli miałbym posiedzieć tam jeszcze kilka dni, musiałbym kupić jeszcze przynajmniej dwie, po 16 GB. W tym momencie, dysk taki, jak Passport Wireless Pro, byłby świetnym rozwiązaniem, bo karty zgrywałyby się praktycznie same, nawet bez użycia smartfona.

Po włożeniu karty, dysk importuje zdjęcia do foldera SD Card Imports, następnie tworzy folder z datą, a następnie z nazwą karty pamięci. Co ważne, rozpoznaje producenta karty, więc folder może nazywać się Sandisk, Kingston czy Toshiba. Potem, oczywiście trzeba zrobić porządek, bo karty zgrywane są w całości, włącznie z folderami DCIM, Private itd. Porządek możemy zrobić jeszcze z poziomu smartfona, kopiując zdjęcia między folderami, choć z mojego punktu widzenia, łatwiej będzie zrobić to później, na komputerze.

Jeśli aparat pracuje w innym standardzie niż SD, do dysku możemy podłączyć zarówno cały aparat, jak i czytnik kart SD. Szkoda, że USB do zgrywania materiału pracuje w standardzie 2.0, przez co import zdjęć jest zdecydowanie dłuższy. Efektywna prędkość to około 1 GB na minutę, więc przy 16-gigabajtowych kartach, trwa to dość długo.

WD My Cloud EX2100 8 TB — domowa chmura dla wymagających fotografów [test]

„Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej" - mówi stare powiedzenie. Sprawdzamy czy to samo tyczy się miejsca do przechowywania zdjęć. Czy domowy dysk…

Z poziomu aplikacji na urządzenia mobilne możemy przeglądać zgrany materiał, ale tylko w formacie JPG. Niestety, pliki RAW nie są odczytywane przez aplikację, więc chcąc np. szybko przejrzeć zdjęcia podczas wyjazdu, obrobić je na telefonie i opublikować na serwisach społecznościowych, czy przesłać dalej, konieczny będzie zapis RAW + JPG. Trochę szkoda, szczególnie że produkt dedykowany jest profesjonalistom, którzy znacznie częściej sięgają po RAWy. Na szczęście przeglądanie plików zapisanych na dysku jest bardzo szybkie, więc chcąc pokazać np. zdjęcia z wakacji na iPadzie, z którym pojedziemy do babci, nie musimy czekać na załadowanie się kolejnych zdjęć.

Niestety pliki RAW nie są odczytywane przez aplikację

Szybkość działania

Podczas testów sprawdziłem transfery przy pomocy programu Balckmagic Disk Speed Test w trzech różnych konfiguracjach — po USB, przez Wi-Fi łącząc dysk bezpośrednio z komputerem, jak i łącząc dysk z routerem, a router z komputerem. Test przeprowadzałem na paśmie 5GHz na routerze ASUS RTAC55U.

Odczyt prędkości dla połączenia USB 3.0

Przy połączeniu USB dysk pracuje zdecydowanie najszybciej. Prędkość działania to około 100 MB/s zarówno przy zapisie, jak i odczycie. Dysk pracuje z taką samą szybkością, jak klasyczne rozwiązania, nieposiadające funkcjonalności Wi-Fi.

Odczyt prędkości przy połączeniu Wi-Fi 5GHz

Przy połączeniu Wi-Fi, niezależnie czy dysk jest spięty bezpośrednio z komputerem, czy przez router, szybkość działania była około 4–5-krotnie niższa niż przy połączeniu przez USB. Transfer wynosił około 25 MB/s przy zapisie i do 20 MB/s przy odczycie. Do przeglądania zdjęć, czy strumieniowego oglądania filmów HD, prędkość będzie w zupełności wystarczająca, natomiast chcąc pracować z plikami RAW, zdecydowanie lepiej podłączyć dysk przez USB.

Funkcje dodatkowe

Prócz tego, że dysk posłuży nam jako magazyn zdjęć i mobilne narzędzie do backupu, może pracować jako domowe centrum rozrywki. Obsługuje DLNA i Plex, więc mając telewizor obsługujący te standardy, możemy oglądać zapisane na dysku filmy, bez podłączania dysku do telewizora. Dodatkowo, mając kilka urządzeń, możemy równocześnie korzystać z dysku. Nie zauważyłem również mocnego spadku prędkości przy jednoczesnym korzystaniu z dysku z dwóch komputerów i smartfona.

Dysk może pracować jako serwer Plex, a także umożliwia kopiowanie materiałów na serwisy takie jak dropbox czy creative cloud

Dodatkowo, mamy możliwość integracji z platformami Dropbox i Creative Cloud, więc bezpośrednio, z poziomu urządzeń mobilnych, możemy przesyłać dane z dysku, do ogólnodostępnych chmur. To z kolei może być przydatne, jeśli chcemy wysłać zdjęcia np. do redakcji po szybkiej sesji. Wystarczy skopiować cały folder i wkleić go do któregoś z serwisów, tak, aby osoby mające dostęp do tego konta, mogły od razu pracować nad materiałem.

Podsumowanie

Co nam się podoba

Podczas testu bardzo doceniłem ideę dysku. To bardzo proste, ale zarazem zaawansowane urządzenie, które z pewnością przyda się w pracy fotografa. Tuż przed otrzymaniem dysku do testów, miałem dwie sytuacje, w których takie rozwiązanie byłoby zbawienne. Dysk jest niesamowicie prosty w konfiguracji i obsłudze, karty zgrywają się szybko, a przy zapisie JPG mamy natychmiastowy dostęp do materiałów z poziomu urządzeń mobilnych. Do tego dysk jest dobrze wykonany, a dzięki niewielkim wymiarom, bardzo mobilny. Plus należy się za wytrzymałą baterię i funkcję działania jak power bank.

Co nam się nie podoba

Szkoda, że dedykowana aplikacja nie odczytuje plików RAW. Zapisując jedynie RAWy, nie mamy możliwości podglądu na bieżąco. Złącze USB 2.0 do zgrywania materiałów również nie należy do najszybszych, więc pracując z zewnętrznym czytnikiem musimy uzbroić się w cierpliwość przy zgrywaniu materiałów. Szkoda również, że wzorem serii My Cloud, nie ma możliwości udostępniania linków z materiałem, np. naszym klientom.

Werdykt

WD Passport Wireless Pro to bardzo udany produkt. Z punktu widzenia fotografa, bardzo potrzebny w codziennej pracy. Podczas wyjazdów czy zleceń, gdzie nie mamy dostępu do komputera, możliwość zgrania materiału na zewnętrzny nośnik znacząco podnosi bezpieczeństwo danych. Myślę, że produkt powinni docenić fotografowie ślubni, którzy robią często kilka tysięcy zdjęć podczas reportażu. Aby zgrać kartę, wystarczy włożyć ją do czytnika w dysku, a kopia zapasowa może zostać wykonana nawet w większej kieszeni marynarki. Przy fotografii podróżniczej, czy zwykłych wczasów, My Passport Wireless Pro, pozwoli zaoszczędzić na kolejnych kartach lub zrobi backup na wypadek uszkodzenia, lub zgubienia karty.

Następnie, po przyjeździe do domu, dysk może pracować jak klasyczny, szybki dysk przez USB 3.0. Cena 229 $ za wersję 2TB i 249 $, czyli pewnie około 1100–1200 zł, jest jak najbardziej rozsądna, szczególnie biorąc pod uwagę oferowane możliwości, wygodę działania, jak również bezpieczeństwo danych. Produkt jest zdecydowanie godny polecenia, choć nie obeszło się bez drobnych wpadek, o których pisałem. Niemniej jednak, chętnie zobaczyłbym ten dysk w mojej kolekcji.

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy akcesoriów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

ASUS ZenFone Zoom – fotograficzny test smartfona z 3-krotnym zoomem optycznym Ricoh Theta S - test kamerki 360 stopni Czy mobilny notebook ASUS ZenBook UX305UA sprawdzi się w produkcji wideo? Sprawdzam w praktyce Testowaliśmy pasek firmy Strapophilia, zrobiony specjalnie dla nas Asus Transformer T100 – czy mobilny notebook 2w1 sprawdzi się w pracy redakcyjnej? Nikon Coolpix P900 – dwumetrowy zoom! ASUS Transformer T100HA w podróży fotografa Canon EOS-1D X Mark II - test najszybszej lustrzanki na świecie Canon G7X Mark II - test kieszonkowego kompaktu premium Paryż z szerszej perspektywy - Voigtländer Super Wide Heliar 15 mm f/4.5 Aspherical III Nikon D500 - test profesjonalnej lustrzanki z matrycą APS-C Canon EOS-1D X Mark II - pierwsze zdjęcia przykładowe Asus ZenBook UX305 - czy mobilny laptop sprawdzi się jako jedyny komputer dla fotografa? Canon G7X Mark II - pierwsze zdjęcia przykładowe Leica X Vario - test kompaktu klasy premium Vanguard Havana 33 – recenzja wygodnej torby fotograficznej w miejskim stylu Tamron 15-30 mm f/2.8 – superszeroko i ze stabilizacją [test] Apoteoza czterdziestu milimetrów, czyli Voigtländer Nokton 40 mm f/1,4 Classic Lowepro Streetline BP 250 - stylowy plecak przeznaczony do miejskiej dżungli [recenzja] Canon EOS 80D - niewielkie zmiany, które zmieniły naprawdę wiele [test] Pentax K-1 - test plenerowej pełnej klatki, na którą czekaliśmy wiele lat Nikon D500 - pierwsze w Polsce zdjęcia testowe i porównanie szumów Sony RX10 III - nasze pierwsze zdjęcia testowe z premiery Sony FE 50 mm f/1.8 - zdjęcia przykładowe

Popularne w tym tygodniu:

Sigma 8-16 mm f/4.5-5.6 DC HSM - stare, ale jare i rekordowo szerokie szkło APS-C [test] House of Retouching o Wacom Intuos Pro Panasonic Lumix DMC-GH5 – test trybu filmowego