Od zdjęć Żanety Hajnowskiej na pewno zgłodniejecie! Ta fotografka zna się na rzeczy

Żaneta Hajnowska zaczynała od prowadzenia bloga kulinarnego. Z czasem zobaczyła, że jej koleżanki po fachu robią całkiem niezłe zdjęcia i postanowiła się trochę podszkolić. Udało jej się to naprawdę dobrze, o czym z chęcią nam opowiedziała.

Marcin Watemborski: Co robiłaś, zanim zajęłaś się fotografią kulinarną?

Żaneta Hajnowska: Na każdym etapie mojego życia lubiłam coś tworzyć, wyżywać się artystycznie. Kiedyś bardzo dużo rysowałam, malowałam, szkicowałam. Później bawiłam się typesettingiem i tworzeniem efektów graficznych do napisów. 

Kilka lat temu zainteresowałam się fotografią kulinarną i wszystkie inne pasje odeszły w zapomnienie. Co więcej - powoli fotografia staje się moim sposobem na życie. Teraz to już nie tylko robienie zdjęć, ale pisanie artykułów tematycznych, prowadzenie grupy wsparcia na Facebooku i prowadzenie warsztatów. Okazuje się, że dzielenie się zdobytą przez lata wiedzą daje mi mnóstwo satysfakcji.
© Żaneta Hajnowska / Facebook

Marcin Watemborski: Co robiłaś, zanim zajęłaś się fotografią kulinarną?

Żaneta Hajnowska: Na każdym etapie mojego życia lubiłam coś tworzyć, wyżywać się artystycznie. Kiedyś bardzo dużo rysowałam, malowałam, szkicowałam. Później bawiłam się typesettingiem i tworzeniem efektów graficznych do napisów.

Kilka lat temu zainteresowałam się fotografią kulinarną i wszystkie inne pasje odeszły w zapomnienie. Co więcej - powoli fotografia staje się moim sposobem na życie. Teraz to już nie tylko robienie zdjęć, ale pisanie artykułów tematycznych, prowadzenie grupy wsparcia na Facebooku i prowadzenie warsztatów. Okazuje się, że dzielenie się zdobytą przez lata wiedzą daje mi mnóstwo satysfakcji.

Dlaczego wybrałaś tę dziedzinę fotografii?

Trudno powiedzieć, żebym ją wybrała. Można powiedzieć, że sama do mnie przyszła. Moja droga do fotografii kulinarnej jest taka sama, jak wielu innych blogerek kulinarnych, które po jakimś czasie blogowania zaczęły pasjonować się fotografią i stylizacją. 

Taka trochę naturalna kolej rzeczy. Na początku prowadzenia bloga w ogóle nie przykładałam wagi do tego, jak wyglądają zdjęcia - skupiałam się na przepisach. Później poznałam inne blogerki, które robiły cudowne fotografie jedzenia – m.in. Gosię Zabokrzycką i Olimpię Davies – i też chciałam, żeby moje ciasta i desery wyglądały tak pięknie jak u nich. 

I tu zaczęła się długa i żmudna droga od robienia zdjęć "małpką" do teraz. Poza tym nie ciągnie mnie do innych rodzajów fotografii. Ostatnio nawet przestaję zabierać ze sobą aparat na wakacje czy spotkania rodzinne i takie codzienne zdjęcia robię po prostu telefonem.
© Żaneta Hajnowska / Facebook

Dlaczego wybrałaś tę dziedzinę fotografii?

Trudno powiedzieć, żebym ją wybrała. Można powiedzieć, że sama do mnie przyszła. Moja droga do fotografii kulinarnej jest taka sama, jak wielu innych blogerek kulinarnych, które po jakimś czasie blogowania zaczęły pasjonować się fotografią i stylizacją.

Taka trochę naturalna kolej rzeczy. Na początku prowadzenia bloga w ogóle nie przykładałam wagi do tego, jak wyglądają zdjęcia - skupiałam się na przepisach. Później poznałam inne blogerki, które robiły cudowne fotografie jedzenia – m.in. Gosię Zabokrzycką i Olimpię Davies – i też chciałam, żeby moje ciasta i desery wyglądały tak pięknie jak u nich.

I tu zaczęła się długa i żmudna droga od robienia zdjęć "małpką" do teraz. Poza tym nie ciągnie mnie do innych rodzajów fotografii. Ostatnio nawet przestaję zabierać ze sobą aparat na wakacje czy spotkania rodzinne i takie codzienne zdjęcia robię po prostu telefonem.

Jak przygotowujesz się do zdjęć? Korzystasz z usług food stylistki czy sama zajmujesz się komponowaniem układu?

Wszystkim od początku do końca zajmuję się sama – od gotowania, przez stylizację, pozowanie do zdjęć i obróbkę. Cały proces zaczyna się zazwyczaj od pomysłu na danie, potem układam do niego stylizację. Choć bywa, że jest odwrotnie i najpierw w mojej głowie pojawia się pomysł na samo zdjęcie. 

Czasem inspiracją są nowo kupione naczynia czy zdobyte tła, a do tego wszystkiego wymyślam sobie potrawę. Lubię bogate stylizacje. Na zdjęciach wykorzystuję dużo małych dodatków, materiałów, kwiatów, ziół, ale zdarza się też, że idę w totalny minimalizm i skupiam się tylko na danej potrawie.
© Żaneta Hajnowska / Facebook

Jak przygotowujesz się do zdjęć? Korzystasz z usług food stylistki czy sama zajmujesz się komponowaniem układu?

Wszystkim od początku do końca zajmuję się sama – od gotowania, przez stylizację, pozowanie do zdjęć i obróbkę. Cały proces zaczyna się zazwyczaj od pomysłu na danie, potem układam do niego stylizację. Choć bywa, że jest odwrotnie i najpierw w mojej głowie pojawia się pomysł na samo zdjęcie.

Czasem inspiracją są nowo kupione naczynia czy zdobyte tła, a do tego wszystkiego wymyślam sobie potrawę. Lubię bogate stylizacje. Na zdjęciach wykorzystuję dużo małych dodatków, materiałów, kwiatów, ziół, ale zdarza się też, że idę w totalny minimalizm i skupiam się tylko na danej potrawie.

Jak patrzysz na kwestię oświetlenia? Świecisz lampami ciągłymi, błyskiem czy pracujesz przy świetle zastanym?

Pracuję w 99 procentach przy świetle zastanym, bo lubię kiedy moje zdjęcia wyglądają jak najbardziej naturalnie. W moim mieszkaniu, bo tu właśnie fotografuję, jest bardzo jasno, więc nawet w pochmurne dni nie muszę sięgać po lampę. 

Plan zdjęciowy układam niedaleko okna wychodzącego na zachód. Zazwyczaj firana w oknie radzi sobie z rozproszeniem światła, a jeśli nie, używam dodatkowo dyfuzora. Czasami korzystam z białej lub srebrnej blendy, ale lubię mocne cienie na zdjęciach, więc nie jest to regułą. Przy ciemnych stylizacjach bawię się blokowaniem światła tak, żeby jedne części planu pozostawały w mroku, a inne były dobrze oświetlone. 

Mam wprawdzie jedną lampę światła stałego, ale korzystam z niej w awaryjnych sytuacjach – kiedy mam np. pilne zlecenie dla klienta i muszę pracować po zmroku, albo kiedy światła dziennego jest naprawdę mało.
© Żaneta Hajnowska / Facebook

Jak patrzysz na kwestię oświetlenia? Świecisz lampami ciągłymi, błyskiem czy pracujesz przy świetle zastanym?

Pracuję w 99 procentach przy świetle zastanym, bo lubię kiedy moje zdjęcia wyglądają jak najbardziej naturalnie. W moim mieszkaniu, bo tu właśnie fotografuję, jest bardzo jasno, więc nawet w pochmurne dni nie muszę sięgać po lampę.

Plan zdjęciowy układam niedaleko okna wychodzącego na zachód. Zazwyczaj firana w oknie radzi sobie z rozproszeniem światła, a jeśli nie, używam dodatkowo dyfuzora. Czasami korzystam z białej lub srebrnej blendy, ale lubię mocne cienie na zdjęciach, więc nie jest to regułą. Przy ciemnych stylizacjach bawię się blokowaniem światła tak, żeby jedne części planu pozostawały w mroku, a inne były dobrze oświetlone.

Mam wprawdzie jedną lampę światła stałego, ale korzystam z niej w awaryjnych sytuacjach – kiedy mam np. pilne zlecenie dla klienta i muszę pracować po zmroku, albo kiedy światła dziennego jest naprawdę mało.

Co chcesz pokazać przez swoje zdjęcia oprócz samego jedzenia?

Staram się, żeby moje zdjęcia wzbudzały jakieś emocje, żeby nie był to po prostu talerz z jedzeniem, ale jakiś wycinek wymyślonego przeze mnie świata. Stąd też to umiłowanie do bogatych, otwartych kompozycji. Zdjęcia często są odzwierciedleniem mnie, mojego nastroju i charakteru. Dlatego najczęściej można zobaczyć u mnie zdjęcia w klimacie dark mood, bo zawsze ciągnęło mnie na tę ”ciemną stronę mocy”.
© Żaneta Hajnowska / Facebook

Co chcesz pokazać przez swoje zdjęcia oprócz samego jedzenia?

Staram się, żeby moje zdjęcia wzbudzały jakieś emocje, żeby nie był to po prostu talerz z jedzeniem, ale jakiś wycinek wymyślonego przeze mnie świata. Stąd też to umiłowanie do bogatych, otwartych kompozycji. Zdjęcia często są odzwierciedleniem mnie, mojego nastroju i charakteru. Dlatego najczęściej można zobaczyć u mnie zdjęcia w klimacie dark mood, bo zawsze ciągnęło mnie na tę ”ciemną stronę mocy”.

Jak wygląda Twoje zaplecze kompozycyjne?

Zawsze mówię, że wcale nie mam dużo akcesoriów do stylizacji, a potem pokazuję moją szafę i dla wielu osób to jest naprawdę ogrom rzeczy. Myślę, że prawda leży gdzieś pośrodku, bo faktycznie trochę się tego uzbierało przez 4 lata blogowania, ale dobrych teł czy akcesoriów nigdy za dużo.

Staram się utrzymać na zdjęciach jeden styl i zbierać tylko takie akcesoria, które będą do niego pasowały. Mam więc sporo starych, zniszczonych, często zardzewiałych czy obitych talerzy, pater, sztućców i kubeczków. Jest też trochę porcelany, dużo ściereczek i tzw. wypełniaczy tła – małych miseczek, karteczek, sznureczków, spodeczków itp.
© Żaneta Hajnowska / Facebook

Jak wygląda Twoje zaplecze kompozycyjne?

Zawsze mówię, że wcale nie mam dużo akcesoriów do stylizacji, a potem pokazuję moją szafę i dla wielu osób to jest naprawdę ogrom rzeczy. Myślę, że prawda leży gdzieś pośrodku, bo faktycznie trochę się tego uzbierało przez 4 lata blogowania, ale dobrych teł czy akcesoriów nigdy za dużo.

Staram się utrzymać na zdjęciach jeden styl i zbierać tylko takie akcesoria, które będą do niego pasowały. Mam więc sporo starych, zniszczonych, często zardzewiałych czy obitych talerzy, pater, sztućców i kubeczków. Jest też trochę porcelany, dużo ściereczek i tzw. wypełniaczy tła – małych miseczek, karteczek, sznureczków, spodeczków itp.

Zobacz również: Przyszłość fotografii. Premiera Huawei P30

Jakiego sprzętu używasz do fotografowania?

Korzystam z Canona 750D z obiektywem 50 mm. Ostatnio moje serce podbiła aplikacja Canon Camera Connect i korzystam z niej przy robieniu zdjęć z dłońmi. Na większości zdjęć sama sobie pozuję, więc ta aplikacja i sterowanie aparatem z poziomu telefonu jest dla mnie wybawieniem.
© Żaneta Hajnowska / Facebook

Jakiego sprzętu używasz do fotografowania?

Korzystam z Canona 750D z obiektywem 50 mm. Ostatnio moje serce podbiła aplikacja Canon Camera Connect i korzystam z niej przy robieniu zdjęć z dłońmi. Na większości zdjęć sama sobie pozuję, więc ta aplikacja i sterowanie aparatem z poziomu telefonu jest dla mnie wybawieniem.

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autorki.
© Żaneta Hajnowska / Facebook

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autorki.

© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
© Żaneta Hajnowska / Facebook
Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

Krótki błysk w lampach studyjnych - do czego go zastosować? Zdjęcie dnia. Grzeczny bizon przechodzi przez ulicę we wskazanym miejscu Marc Silber zdradza, jak dobrze komponować kadry w najnowszej książce Osobiste portrety zwierząt w minimalistycznej odsłonie Fotografka pokazuje dorastanie psów w uroczy sposób. Nie sposób się im oprzeć Zdjęcia wypełniły renesansowe obrazy. Piękny przykład współczesnej sztuki Portret w plenerze to świetny pomysł na spędzenie wolnego czasu Martwa natura oceanu. Mandy Barker pokazuje, jak plastik zabija świat World Press Photo 2021: Troje Polaków wśród nominowanych "Tutejsi", czyli co łączy Polaków, Ukraińców i Białorusinów na zdjęciach Mateusza Baja BMW serii 2 w 24-godzinnej odjazdowej sesji zdjęciowej Peppera Yandella Karol o fotografii: Niewidzialna Mapa Wrocławia #1

Popularne w tym tygodniu:

Niemcy spalili w stodole ponad 1000 ludzi. W większości Polaków. Mało kto o tym wiedział Koloryzowane historyczne zdjęcia z Holokaustu nadają mu nowego wymiaru Dziewczynka z zespołem Downa została gwiazdą marek odzieżowych. Pozuje już od 2 lat To nie walka, a zabawa! Niesamowite zdjęcia pluskających się niedźwiedzi polarnych Wildlife Photographer of the Year 2021. Oto zwycięskie zdjęcia Zdjęcia surrealistyczne. Można je zrealizować bez filtrów Zerwała z narzeczonym, ale i tak zrobiła sobie piękną "sesję ślubną" Chcieli mieć dobre ujęcia. Przypadkowo uratowali życie zbrodniarzowi Tworzy surrealistyczne obrazy ku pamięci swojego kota. Zwierzę zastępują gigantyczne krzewy Dziwne błyskawice nad Ziemią. Astronauta ujął je z ISS Miejsce do sfotografowania. Dzielnica Filmowa to pomysł na weekendową sesję