© MW

Czy wizja Wrześni według Adama Lacha dekonstruuje utopijną wizję niewielkich miast?

Adam Lach jest moim ulubionym współczesnym fotoreporterem, eseistą. Zafascynowała mnie jego twórczość, gdy wypuścił materiał "Święty Azyl” o pensjonariuszach ze Szczytnej. Tym razem w moje ręce wpadł jego najnowszy materiał "Nibyland / Neverland” opowiadający o życiu miasta i gminy Września.

Adam Lach

Adam Lach urodził się w 1983 roku w Poznaniu. Ukończył studium fotograficzne AFA we Wrocławiu. Jest członkiem-założycielem polskiej agencji fotograficznej Napo Images. Od 2008 do 2013 roku publikował cyklicznie w "Newsweeku".

Na swoim koncie ma publikacje w takich pismach jak: "The New York Times", "Le Monde", "L'espresso", "Die Zeit", "International Herald Tribune", "Solid Ground", "Le'Magazine", "Svenska Dagebladet", "Polityka", "Przekrój" oraz "Wprost".

Lach był wielokrotnie nagradzany za swoje zdjęcia na licznych konkursach oraz wystawiany w Polsce i zagranicą.

Strona internetowa
Facebook
Instagram

Każdego roku władze gminy Września zwracają się do polskich fotoreporterów z prośbą o zrealizowanie materiału dotyczącego ich miejsca zamieszkania. Każdy z wybrańców ma prawo pokazać Wrześnię tak, jak ją widzi i czuje. Po zakończeniu projektu dołącza on do "Kolekcji wrzesińskiej”. Edycja na rok 2015 przypadła Adamowi Lachowi, członkowi-założycielowi agencji NAPO.

Powiem wprost – Lach zasiada na górze mojego panteonu współczesnych polskich fotoreporterów. Od kiedy uroniłem łzę, oglądając fotokast "Sacred Refugee”, śledzę jego karierę dość dokładnie. Czy pokazuje Ateny, czy polskich Romów w projekcie "Stigma”. Zanim w moje ręce wpadł doroczny album Kolekcji wrzesińskiej, zastanawiałem się – co tym razem pokaże Adam.

Temat był narzucony z góry. Było to życie społeczności gminy Września. Po tego typu materiałach spodziewam się zdjęć ulicznych, sytuacyjnych. Chcę wiedzieć, jak wygląda prawdziwe życie tych mieszkańców – nie chcę widzieć np. Górali na Krupówkach sprzedających oscypek, tylko zobaczyć ludzkie emocje – czy będzie to facet z obsesją na punkcie swojego pudla, czy miejscowe kółko wzajemnej adoracji walące „brudzia”. I proszę – mówię i mam. Ciach! Oczekuję prawdziwości, szczerości materiału, niepozowanych scen i wiem, że Lach da mi to, czego potrzebuję. Wiem, że oprócz dojrzałej czarno-białej formy dostanę tonę treści dokumentalnej.

Album ma 112 stron i prezentuje 50 fotografii. Okładka jest minimalistyczna – są zakrzywione linie, niewielki tytuł, bez autora. Jest jasnobłękitna. Papier jest w porządku, dobrze przewraca się strony. Fotografie są wydrukowane jednostronnie, przeważnie z miejscem obok, czasem są dwie, po obu stronach. Niekiedy zdjęcia przeplatane są wierszami autorstwa Nadii Smolarkiewicz, uczennicy VI kasy SP Zespołu Szkół w Otocznej, w gminie Września. Za ich wybór i redakcję odpowiadała Katarzyna Lach. Kuratorem wystawy i projektu jest Karol Szymkowiak (dzięki za album!), natomiast za projekt książki odpowiadali: Adam Lach oraz Tomek Wojciechowski.

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Dobrze, a teraz do sedna. Zdjęcia są dla mnie najważniejsze. Otwieram album, patrzę na to, kto co robił, schodzę do pola "edycja zdjęć” i co? Filip Ćwik. Genialnie, ucieszyłem się jak diabli, bo wiem, że ten eseista NAPO ma do tego niezłą smykałkę. Wiedziałem, że selekcja będzie naprawdę dobra, przynajmniej tak założyłem. Zresztą Filip miał mi pomagać przy pracy magisterskiej kilka lat temu, za co bardzo szanuję tego gościa.

"To zwyczajna opowieść o życiu, emocjach, relacjach, unikająca sztucznych perypetii. To jednocześnie podróż do niezwykłego świata, którego mieszkańcy odkryją przed nami magię swojej codzienności. Jesteśmy świadkami zarówno cichych, intymnych momentów i relacji z najbliższymi, jak i masowych wydarzeń, zbiorowych emocji. W tej pozornie niewyróżniającej się przestrzeni odnajdujemy wiele osobliwości” - tak głosi opis projektu. Szczerze mówiąc, po przejrzeniu zdjęć – nie do końca się z nim zgodzę.

Faktycznie, "Nibyland” pokazuje codzienność mieszkańców Wrześni, są te intymne chwile – są ukryte, szczeniackie miłości, wódka przy stole, dzieciaki w polu oraz nie zabrakło zdjęć pokazujących, jak mieszkańcy bawią się na wspólnych imprezach. To, czego mi brakuje, to te indywidualne historie. Oglądając album, czuję bardzo delikatną narrację, motyw podróży – od początku wejścia do Wrześni, aż po wyjście. Można odczuć, że album jest delikatnie fabularyzowany za sprawą edycji Ćwika.

Co do samych zdjęć – są bardzo spójne, czarnobiel jest kontrastowa, przyjemna dla oka. Kadry, typowe dla Lacha, są urozmaicone, skomponowane dość różnie, niekiedy przekrzywione i widać pewnego rodzaju skróty perspektywiczne. Osobiście wolałem jego estetykę zachowaną w "Stigmie”, gdzie najważniejsze było to, co dzieje się w kadrze, a spójność polegała na zachowaniu linii prowadzących.

Na podstawie materiału z "Nibylandu” można zauważyć pewną prawidłowość. Ten esej to próba stworzenia uniwersalnej prawdy. Takich gmin są w Polsce setki. Każda niewielka wspólnota, charakteryzuje się pewnego rodzaju poczuciem tożsamości, przynależności. Tej historii nie można traktować dosłownie, jako konkretnej kroniki tego miejsca. Musimy pamiętać, że żyjemy w świecie wielkich, gwałtownych przemian. Ludzie żyjący w metropoliach zatracili poczucie przynależności – są obywatelami świata, gdzie ci, pochodzący z mniejszych miejscowości, są związani ze społeczeństwem, wartościami i tradycjami, wywodzącymi się z ich pierwotnego punktu na tej Ziemi.

Poświęcając czas na "Nibyland”, zrozumiałem, jak istotne w życiu każdego człowieka jest poczucie przynależności, tożsamości, wszak "człowiek jest istotą stadną”, co dobitnie udowodnił Adam Lach w swoim najnowszym projekcie. Projekt pozwala zrozumieć piękno prostoty, gdzie czas rządzi się swoimi prawami, a ludzie żyją szczęśliwie, bez potrzeby pogoni za karierą i spełnianiem oczekiwań grubych ryb.

Według mnie ten album nie jest kierowany tylko do mieszkańców Wrześni, jako pamiątkowy zbiór fotografii. Każdy czytelnik, wymagający odbiorca, który ma w sobie krztę inteligencji emocjonalnej oraz zauważa wokół siebie wyścig szczurów, powinien wziąć do ręki "Nibyland” i przypomnieć sobie, że najważniejszą wartością w życiu człowieka jest spokój ducha oraz odnalezienie tych, którzy pozwolą nam żyć, jak chcemy.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Elektroniczny taniec w formie timelapse - niesamowite! [VIDEO] Holga.pl - nowe miejsce dla fascynatów fotografii lo-fi Alban Henderyckx i jego zapierające dech krajobrazy z Islandii Całkowite zaćmienie Księżyca na zdjęciach ze świata. Kolejne za 7 lat Zobacz najlepsze zdjęcia Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic Polska [galeria] Zobacz, jak podczerwień może zmienić widziany przez ciebie świat Kolorowe, nocne krajobrazy, długie czasy i masa gwiazd Oniryczne czarno-białe autoportrety 24-letniej Noell Oszvald Legendarna walka o niepodległość na Białorusi na historycznych fotografiach [galeria 960 px] „The Dog People” - zabawne portrety ludzi, którzy naśladują swoje psy Lawa, Wenus, Mars, Saturn, Księżyc i Droga Mleczna na jednym zdjęciu Polacy zdominowali konkurs Fine Art Photography Awards

Popularne w tym tygodniu:

Konkurs Big Picture rozwiązany. Zobacz najpiękniejsze zdjęcia dzikiej przyrody Matki ze swoimi młodymi, czyli jak zwierzęta dbają o potomstwo Znana retuszerka zablokowana na Facebooku za zdjęcia z II wojny światowej Beztroskie dzieciństwo ukazane dzięki miłości do zwierząt Artystka odtwarza renesansowe dzieła sztuki. Wychodzi jej to genialnie! Pomysł na zdjęcia dzieci. Potrzebujesz tylko kredy i smartfona! Kampania Gucci zrealizowana bez fotografów. Modele robili zdjęcia sobie sami Co się stanie, gdy fotograf podwodny pójdzie robić zdjęcia ptaków? Kwitnąca lawenda to dla niej pole do popisu Artystka przerobiła Lomo Instant, by robić zdjęcia techniką mokrej płyty Eksperymentowały z kolorami, by dodać otuchy podczas kwarantanny Były inżynier NASA zbudował budki fotograficzne dla wiewiórek. Wyszło świetnie!