10 lat festiwalu "Burning Man" zamknięte w albumie "Dust to dawn"

"Dust to Dawn" to dokumentacja jednego z najbardziej niezwykłych festiwali na świecie, wykonana przez brytyjskiego fotografa Philipa Volkersa. Przez 10 lat uchwycił on wiele wyjątkowych kadrów, które oddają ducha "Burning Mana".

Co roku na pustyni Black Rock w stanie Nevada na tydzień powstaje tymczasowe miasteczko. A to za sprawą festiwalu Burning Man, którego punktem kulminacyjnym jest spalenie wielkiej kukły. Co roku zjeżdżają się w to miejsce tysiące ludzi, żeby uczestniczyć w różnego rodzaju widowiskach, koncertach i spektaklach teatralnych. Kilka dni temu zakończyła się tegoroczna edycja.
© Philip Volkers / philipvolkers.com

Co roku na pustyni Black Rock w stanie Nevada na tydzień powstaje tymczasowe miasteczko. A to za sprawą festiwalu Burning Man, którego punktem kulminacyjnym jest spalenie wielkiej kukły. Co roku zjeżdżają się w to miejsce tysiące ludzi, żeby uczestniczyć w różnego rodzaju widowiskach, koncertach i spektaklach teatralnych. Kilka dni temu zakończyła się tegoroczna edycja.

Wszystko zaczęło się 22 czerwca 1986 roku, kiedy Larry Harvey i Jerry James zbudowali 2,5-metrową kukłę w kształcie człowieka i spalili ją na plaży w San Francisco. Wtedy widownia liczyła zaledwie 20 osób. Przyjaciele oblali kukłę benzyną i podpalili, a ponieważ opary benzyny palą się bardzo szybko, kukła zamieniła się w ognista kulę i przyciągnęła innych plażowiczów. Wtedy rozpoczął się spektakl. Jeden z oglądających kukłę widzów stanął ze spodniami na głowie i zaczął grać na niewidzialnej gitarze, śpiewając piosenkę o ogniu. Wkrótce potem śpiewali już wszyscy. Jedna z kobiet podeszła do kukły, a ponieważ wiatr zwiewał płomienie na jedną stronę wyciągnęła dłoń, jakby chciała złapać płonącego człowieka za rękę.
© Philip Volkers / philipvolkers.com

Wszystko zaczęło się 22 czerwca 1986 roku, kiedy Larry Harvey i Jerry James zbudowali 2,5-metrową kukłę w kształcie człowieka i spalili ją na plaży w San Francisco. Wtedy widownia liczyła zaledwie 20 osób. Przyjaciele oblali kukłę benzyną i podpalili, a ponieważ opary benzyny palą się bardzo szybko, kukła zamieniła się w ognista kulę i przyciągnęła innych plażowiczów. Wtedy rozpoczął się spektakl. Jeden z oglądających kukłę widzów stanął ze spodniami na głowie i zaczął grać na niewidzialnej gitarze, śpiewając piosenkę o ogniu. Wkrótce potem śpiewali już wszyscy. Jedna z kobiet podeszła do kukły, a ponieważ wiatr zwiewał płomienie na jedną stronę wyciągnęła dłoń, jakby chciała złapać płonącego człowieka za rękę.

Od tamtej pory "Burning Man" odbywa się co roku i za każdym razem przyciąga coraz większa liczbę osób. Od 1986 urosły również rozmiary płonącego człowieka. W 1990 roku impreza przeniosła się na pustynie Black Rock, gdzie w 2017 roku przybyło prawie 70 tysięcy ludzi, żeby podziwiać płomienie pochłaniające ponad 30 metrową kukłę.
© Philip Volkers / philipvolkers.com

Od tamtej pory "Burning Man" odbywa się co roku i za każdym razem przyciąga coraz większa liczbę osób. Od 1986 urosły również rozmiary płonącego człowieka. W 1990 roku impreza przeniosła się na pustynie Black Rock, gdzie w 2017 roku przybyło prawie 70 tysięcy ludzi, żeby podziwiać płomienie pochłaniające ponad 30 metrową kukłę.

Co roku ludzie zjeżdżają się na pustynię, żeby przez tydzień oderwać się od rzeczywistości i spędzić czas w festiwalowej wiosce pełnej barwnych postaci, wymyślnych środków lokomocji i dziwnych konstrukcji, które bardzo często nawiązują do baśni, czy mitologii, przez co kilkudniowe show przybiera formę, w której nie ma podziału na widownię i wykonawców. Założeniem imprezy jest próba stworzenia nowego rodzaju społeczności, która umożliwiałaby każdemu pełną autoekspresję i odnalezienie samego siebie. Uczestnicy wydarzenia pozostawiają w budowli wiadomości, które pod koniec "Burning Mana" palone są wraz z nią samą.
© Philip Volkers / philipvolkers.com

Co roku ludzie zjeżdżają się na pustynię, żeby przez tydzień oderwać się od rzeczywistości i spędzić czas w festiwalowej wiosce pełnej barwnych postaci, wymyślnych środków lokomocji i dziwnych konstrukcji, które bardzo często nawiązują do baśni, czy mitologii, przez co kilkudniowe show przybiera formę, w której nie ma podziału na widownię i wykonawców. Założeniem imprezy jest próba stworzenia nowego rodzaju społeczności, która umożliwiałaby każdemu pełną autoekspresję i odnalezienie samego siebie. Uczestnicy wydarzenia pozostawiają w budowli wiadomości, które pod koniec "Burning Mana" palone są wraz z nią samą.

Jak każdemu cyklicznemu festiwalowi, zarzuca mu się komercjalizację. Dawniej udział był bezpłatny, w 1996 roku trzeba było zapłacić za wstęp 35 dolarów. Na najnowszą edycję bilety kosztowały od 190 do 1200 dolarów. Nawet twórcy festiwalu, którzy porzucili go kilka lat temu, są zdania, że zrobiły się z niego wakacje dla pracowników największych firm doliny krzemowej.
John Law, jeden z pomysłodawców  imprezy, opuścił ją, kiedy na pustynię przyjeżdżało 8 tysięcy osób. Teraz o festiwalu mówi jednocześnie z podziwem, ale też ze smutkiem. Na Burning Man zjeżdżają się miliarderzy tacy, jak Elon Musk, Sergey Brin czy Mark Zuckerberg.

- Burning Man stał się tym, od czego chciałem uciec, jadąc na pustynię. Odgórnie kontrolowanym społeczeństwem, w którym bogatym punkowcom i hipisom usługują ubodzy punkowcy i hipisi - mówi Jon Law.
© Philip Volkers / philipvolkers.com

Jak każdemu cyklicznemu festiwalowi, zarzuca mu się komercjalizację. Dawniej udział był bezpłatny, w 1996 roku trzeba było zapłacić za wstęp 35 dolarów. Na najnowszą edycję bilety kosztowały od 190 do 1200 dolarów. Nawet twórcy festiwalu, którzy porzucili go kilka lat temu, są zdania, że zrobiły się z niego wakacje dla pracowników największych firm doliny krzemowej.
John Law, jeden z pomysłodawców imprezy, opuścił ją, kiedy na pustynię przyjeżdżało 8 tysięcy osób. Teraz o festiwalu mówi jednocześnie z podziwem, ale też ze smutkiem. Na Burning Man zjeżdżają się miliarderzy tacy, jak Elon Musk, Sergey Brin czy Mark Zuckerberg.

- Burning Man stał się tym, od czego chciałem uciec, jadąc na pustynię. Odgórnie kontrolowanym społeczeństwem, w którym bogatym punkowcom i hipisom usługują ubodzy punkowcy i hipisi - mówi Jon Law.

"Dust do dawn" to album wydany przez brytyjskiego fotografa Philipa Volkersa, który dokumentował "Burning Mana" przez ponad 10 lat. W swojej książce zaprasza do fotograficznej przygody na tym wizualnym placu zabaw. Znajdziecie tam piękne widoki skąpane we wspaniałym świetle, kontrastujące z zabawnymi instalacjami oraz portrety fantastycznych postaci, które bawią się z wyobraźnią czytelnika.
© Philip Volkers / philipvolkers.com

"Dust do dawn" to album wydany przez brytyjskiego fotografa Philipa Volkersa, który dokumentował "Burning Mana" przez ponad 10 lat. W swojej książce zaprasza do fotograficznej przygody na tym wizualnym placu zabaw. Znajdziecie tam piękne widoki skąpane we wspaniałym świetle, kontrastujące z zabawnymi instalacjami oraz portrety fantastycznych postaci, które bawią się z wyobraźnią czytelnika.

Zobacz również: Podstawy fotografii: przysłona

216-stronicowy album można nabyć na stronie internetowej fotografa za 45 funtów (ponad 200 złotych)

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.
© Philip Volkers / philipvolkers.com

216-stronicowy album można nabyć na stronie internetowej fotografa za 45 funtów (ponad 200 złotych)

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.

© Philip Volkers / philipvolkers.com
© Philip Volkers / philipvolkers.com
© Philip Volkers / philipvolkers.com
© Philip Volkers / philipvolkers.com
© Philip Volkers / philipvolkers.com
© Philip Volkers / philipvolkers.com

Kulisy nagrodzonej sesji z festiwalu Pol’and’Rock!

Kto widział już nasze poprzednie filmy, ten od początku wiedział, że „Czas relaksu” to nie będzie film o piciu piwka na koncercie i tak faktycznie…

Na tym festiwalu nie można normalnie fotografować. Oto najlepsze zdjęcia z Burning Man

Festiwal Burning Man to wyjątkowe wydarzenie. Od 1986 roku na pustyni Black Rock w północnej Newadzie zbierają się miłośnicy muzyki i sztuki, by…

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

3 lata, 146 kostiumów, 50 lokalizacji i 15 epok Warszawy w fotografii kostiumowej Jacka Szychta Alpinista i fotograf, czyli Jonathan Griffith w akcji Stracił nogę, lecz się nie poddał! Zdjęcia tego piłkarza przywracają nadzieję Japonia po trzęsieniu ziemi w obiektywie zwykłych ludzi [galeria] Zobacz „Photoshopa” sprzed stu lat [galeria] Gdańsk Tattoo Konwent 2018 był pełny niesamowitych ludzi. Zobacz ich portrety Kreatywne nocne autoportrety z górami i niebem w tle Piękno nocnego Mediolanu sprawi, że będziesz chciał się w nim zagubić Androgyniczna modelka robi karierę w świecie mody zarówno jako mężczyzna oraz kobieta Zobaczcie, jak wyglądały ostatnie posiłki seryjnych morderców WWW sieci: Blindspot Niepublikowane zdjęcia gwiazd zawisły w Morrison Hotel Gallery

Popularne w tym tygodniu:

Bitwa myszy w stacji metra wybrana zdjęciem roku LUMIX People's Choice Award 76-letni fotograf wygrał konkurs Photographer of the Year po raz drugi Fotograf robi zdjęcia zwierzętom, gdy najmniej się tego spodziewają Genialne zdjęcia architektury wyróżnione w The Art of Building Artystka ujęła puste ulice Szanghaju. Wszystko przez koronawirusa Richard Corman pokazał zdjęcia Madonny sprzed czasów jej sławy Toy Story 3 w prawdziwym życiu. Dwóch braci przez 8 lat odtwarzało film 15 najlepszych widoków ze Street View na 15-lecie Map Google Najlepsze zdjęcia przyrody w konkursie International Garden Photographer of the Year Najlepsze zdjęcia z porodu: Birth Photography Image Competition 2020 Jak robić dobre zdjęcia na Instagrama? Chris Hernandez zna się na tym doskonale Sony World Photography Awards 2020 - znamy finalistów