Panasonic Lumix LX100 - wszystko, czego potrzebujesz od aparatu kompaktowego [test]

Panasonic Lumix LX100 to przedstawiciel segmentu aparatów kompaktowych z dużą matrycą. W tym modelu znajdziemy naprawdę duży sensor Mikro Cztery Trzecie, czyli o takich samych wymiarach, jak w systemie Olympusa czy bezlusterkowcach Panasonika. Jak takie rozwiązanie sprawdza się w codziennym fotografowaniu?

Ten artykuł ma 5 stron:


Kompakty z dużymi matrycami przyjęły się na rynku, czego najlepszym dowodem są nowe modele wypuszczane przez kolejnych producentów. Testowany Panasonic będzie konkurował przede wszystkim z bezlusterkowcami takimi jak Sony A6000, Olympus OM-D E-M10, Samsung NX300, Panasonic GX7, ale również z aparatami kompaktowymi - Sony RX-100 Mark III, Canon G7X i G1X Mark II, przy czym każdy z wymienionych aparatów ma inne parametry. Testy Panasonika były bardzo przyjemne, bo udało mi się zabrać go do Warszawy, Pragi i Drezna.

Budowa i obsługa

Panasonic Lumix LX100 zbudowany jest w większości ze stopu magnezowego, tylko niektóre elementy to tworzywo. Korpus aparatu sprawia dobre wrażenie — jest bardzo solidny i dobrze zbudowany. Sam wygląd sugeruje, że nowy Lumix ma wymienną optykę — nic bardziej mylnego. LX100 dobrze leży w dłoni głównie za sprawą dość wyraźnego gripa oplecionego twardą, ale przyjemną w dotyku gumą.

Aparat waży 393 g, ale mimo tak niewielkiej wagi jest naprawdę solidnie zrobiony. Co ważne, to jeden z pierwszych aparatów kompaktowych marki Panasonic, który wreszcie dobrze wygląda. Jeszcze do niedawna aparaty tej firmy przypominały magnetowidy z lat 90. Na szczęście od kilku modeli, projektanci postawili również na wygląd, czego najlepszym przykładem może być testowany Lumix LX100.

Największą uwagę przykuwa zastosowany obiektyw, który pod kątem optycznym opiszę w dalszej części testu. Producent umieścił na nim sporo elementów sterujących - pierścień zmiany ostrości/ogniskowej, pierścień przysłony, przełącznik zmiany proporcji boków i trybu ustawiania ostrości. Wszystkie elementy działają z należytym oporem, a zmiana parametrów jest bardzo prosta, nawet bez odrywania oka od wizjera.

Co ciekawe, na aparacie nie znajdziemy tradycyjnego koła trybów. Domyślnie aparat pracuje w trybie P, natomiast po zmianie pozycji pierścienie przysłony lub czasu, aparat sam przełącza się w tryb S, A lub M. To bardzo ciekawe, ale zarazem wygodne rozwiązanie. Nie zabrakło jednak inteligentnego trybu automatycznego, uruchamianego przyciskiem „iA” umieszczonym miedzy elementami sterującymi na górnej ścianie aparatu. Bardzo cenię tę funkcję, o czym pisałem już podczas testu Panasonika Lumix G3. Jeśli chcemy, żeby np. ktoś zrobił nam zdjęcie, wystarczy że naciśniemy wspomniany przycisk, a aparat ignoruje wszystkie manualne parametry, które wprowadziliśmy wcześniej. Następnie wystarczy ponownie nacisnąć „iA”, żeby wszystko wróciło do naszych ustawień.

Zobacz również: Sony A7S vs Canon 5D Mark III, porównujemy możliwości filmowe

Brak koła trybów nie pozbawił aparatu innych elementów sterujących. Wręcz przeciwnie. Na górnej ścianie znajdziemy spust migawki opleciony przełącznikiem zoomu, koło korekcji ekspozycji, koło zmiany czasu migawki, włącznik i przycisk nakładania filtrów. Obok wspomnianych elementów, nad obiektywem, znalazło się miejsce dla gorącej stopki, a zaraz obok umieszczono wizjer. Zastosowana w LX100 konstrukcja ma 2,76 mln punktów, który jest niesamowicie dokładny, choć mógłby być większy.

Tylną ścianę w większości zajmuje 3-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 921 tys. punktów. Nie jest on ani odchylany, ani nie wyposażono go w funkcję dotyku. Szczególnie brakuje mi tej drugiej opcji, bo Panasonic przyzwyczaił nas do dobrej obsługi funkcji dotyku i błyskawicznego wyboru punktów AF. Niemniej jednak ekran bardzo dobrze odwzorowuje barwy, obraz jest bardzo neutralny, a w słoneczny dzień odpowiednio jasny.

Obok ekranu znalazł się kontroler pełniący również funkcję koła nastaw, 3 przyciski funkcyjne i zestaw standardowych przycisków. Na prawej ścianie, pod niewielką zaślepką znajdziemy gniazda HDMI i USB/AV, natomiast na pod klapką akumulatora, znalazł się również slot kart SD/SDHC/SDXC. Szkoda, że akumulator nie ma dokładniejszego wskaźnika naładowania. Podczas spaceru po Pradze, wskaźnik pokazywał 2 z 3 kresek naładowania, po czym za około 40 minut całkowicie się rozładował. Między innymi z tego powodu nie ma zdjęć przykładowych z Mostu Karola.

Obsługa

Praca z Panasonikiem jest naprawdę bardzo przyjemna, szczególnie za sprawą natychmiastowej reakcji na wszystkie polecenia, prócz sterowania zoomem. Na plus zasługują przełączniki czasu i kompensacji ekspozycji wyciągnięte na obudowę, a także fizyczny pierścień przysłony. Dzięki temu zmiana parametrów jest niesamowicie wygodna — z takim rozwiązaniem nie spotykam się często, a jeśli jest dobrze zaprojektowane, niesamowicie ułatwia pracę.

Minus należy się jednak za sterowanie zoomem, które działa bardzo powoli. Przejście od pozycji szerokiego kąta do maksymalnego zoomu (ekw. 24–75mm, x3,1) trwa ponad 2,5 sekundy, co przy tak małym zoomie wydaje się wiecznością.

Menu

Standardowe menu podzielone jest na 5 zakładek, z których każda ma od 4 do 9 kart. Wszystko jest czytelnie opisane, a szersze informacje o danej funkcji wyświetlane są w górnej części ekranu. Dodatkowo mamy możliwość zmiany funkcji przez menu podręczne uruchamiane przyciskiem „q.menu”, które również jest bardzo przyjemne w obsłudze. Mogłoby zajmować mniejszą część ekranu, wzorem Olympusa, ale ciężko mieć do niego więcej zastrzeżeń. Dodatkowo w głównym menu możemy zaprogramować funkcje, które mają być wyświetlane w menu podręcznym.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy aparatów kompaktowych

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Fujifilm X30 - retro i premium jeszcze lepiej połączone [test] One by Wacom - jak sprawuje się tani tablet z Biedronki [pierwsze wrażenia] Nikon D750 - współczesna lustrzanka pełną klatką [test] Olympus PEN E-PL7 - godny kontynuator serii [test] Olympus M. Zuiko Digital 40-150 mm PRO - pierwsze wrażenia Sony A7S - postrach ciemności i mistrz kinematografii [test] Fujifilm X100T – 7 ważnych zmian, które mogliście przeoczyć Zeiss Otus 85mm f/1.4 - zdjęcia przykładowe Sony A5100 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe Fujifilm X-T1 Graphite Silver. Czy ma coś więcej, niż nowy kolor obudowy? FujiFilm FinePix X30 - zdjęcia przykładowe Canon EOS 7D Mark II - sprawdzamy Live View AF i prędkość 10 kl./s Panasonic Lumix CM1 - najlepszy smartfon fotograficzny? Nasze pierwsze wrażenia Olympus PEN E-PL7 - pierwsze wrażenia Srebrny Olympus OM-D E-M1 i nowy obiektywy 40-150 mm f/2,8 PRO na zdjęciach Panasonic Lumix GM5 - pierwsze wrażenia Nikon D750 - przykładowe zdjęcia Panasonic Lumix LX100 - pierwsze wrażenia Samsung NX1 - pierwsze wrażenia + wideo Leica M Edition 60 - pierwsze wrażenia Tak wygląda Canon PowerShot SX60 Canon 7D Mark II - zdjęcia przykładowe i porównanie ISO Canon PowerShot G7X - zdjęcia przykładowe Obiektyw Canon EF 400mm f/4 DO IS II USM w naszych rękach

Popularne w tym tygodniu:

Huion Inspiroy Q11K - obiecujący, duży i niedrogi tablet z dalekiego wschodu [test] Voigtländer 21 mm f/4 Color Skopar P-Typ, czyli małe zaskoczenie [test] Voigtlander 10 mm f/5.6 Hyper Wide Heliar Aspherical - test spektakularnego hiperobiektywu Olympus TG-5 - wakacyjny test. Twardziel na sterydach: z filmami 4K i zapisem RAW