Olympus PEN E-PL7 - godny kontynuator serii [test]

Olympus niedługo przez Photokiną pokazał następce modeli E-PL5 i E-PL6. Czy nowy przestawiciel serii Lite, popularnych Penów, zadowoli klientów?

Ten artykuł ma 6 stron:


Olympus nieco pogubił się w wypuszczaniu swoich aparatów na rynek. W Europie od dwóch lat dostępny jest model E-PL5, natomiast w Azji na przełomie maja i czerwca 2013 roku pojawił się model E-PL6, który z kolei zadebiutował rok później w Europie. Tak więc na naszym rynku w przeciągu kilku miesięcy dostaliśmy dwa, kolejne modele serii Lite. E-PL7 będzie konkurował przede wszystkim z innymi bezlusterkowcami, takimi jak Panasonic G6, Sony A6000, ale również z lustrzankami Canon 600 i 700D, Nikon D5200 i D5300.

Budowa i obsługa

Mimo że obecnie E-PL7 jest najniższym modelem w ofercie Olympusa, zrobiony jest z wysokiej jakości materiałów. Korpus wykonany jest z metalu pokrytego czarnym lakierem. Front pokryty jest tworzywem o fakturze skóry, a dobry chwyt zapewnia wyraźnie zaznaczony grip i gumowane miejsce pod kciuk. E-PL7 znacząco upodobnił się do modelu E-P5 - to zdecydowanie dobry kierunek! Aparat wraz z obiektywem, baterią i kartą waży około 460 gramów, więc jest lekki, ale solidny.

Tylną ścianę w większości pokrywa 3-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1,04 mln punktów wyposażony w funkcję dotyku. Dodatkowo ekran zamontowany jest na przegubie, przez co możemy odchylić go o 80 stopni w górę i aż 180 w dół. Mocowanie ekranu to jedno z najdziwniejszych, z jakim miałem do czynienia, ale sprawia wrażenie solidnego. Minusem tak dużej możliwości manipulacji położeniem ekranu jest fakt, ze jest on strasznie gruby i patrząc na aparat ma się wrażenie, że ekan został pożyczony z innego aparatu, bo zupełnie do niego nie pasuje. Niestety — chcąc mieć możliwość robienia zdjęć selfie, musimy pogodzić się z tym faktem. W modelu E-P5 ekran wygląda zdecydowanie lepiej, dobrze licuje się z obudową, ale o selfie możemy zapomnieć.

Obok ekranu znajdziemy zestaw standardowych przycisków wraz z nawigatorem w kształcie koła. Wszystkie przyciski są odpowiednio opisane, mają wyraźny skok, a bardziej płaski przycisk nagrywania filmów sprawi, że nie naciśniemy go przypadkowo. Nad miejscem na kciuk znalazły się jeszcze przyciski zoomowania obrazu. Na górnej ścianie znalazł się włącznik, koło trybów i spust migawki umieszczony w kole nastaw. Obydwa koła są przyjemnie perforowane i chodzą z odpowiednim oporem. Olympus bardzo dobrze radzi sobie w dopasowaniu tych elementów tak, aby użytkownikom wygodnie obsługiwało się te aparaty. W związku z tym, że to aparat z niższej półki niż E-P5 czy OM-D E-M10, koło nastaw znalazło się tylko jedno, ale obsługa aparatu w trybie manualnym również nie sprawia problemu. Na prawej ścianie znalazło się gniazdo USB i HDMI, natomiast pod klapką w dolnej części aparatu — miejsce na akumulator i slot kart SD.

Zobacz również: Dwa spojrzenia na fotografowanie ludzi, czyli studyjne portrety i zdjęcia na ulicy [wideoporadnik]

Warto również wspomnieć o gorącej stopce i gnieździe akcesoriów, które posłużą nam do wpięcia lampy błyskowej, wizjera elektronicznego, bądź mikrofonu.

Obsługa

Olympus PEN E-PL7 naprawdę dobrze leży w dłoni, a obsługa aparatu to czysta przyjemność. PEN reaguje natychmiastowo na wszystkie polecenia. Mimo że nie znajdziemy na jego obudowie wielu elementów sterujących, to w wielu sytuacjach pomoże nam dotykowy wyświetlacz, który działa bardzo precyzyjnie. Wybieranie punktów AF przy pomocy dotyku jest niesamowicie wygodne. W sprawnej obsłudze pomaga również menu podręczne, któremu przyjrzę się w dalszej części testu. E-PL7 chwali się również funkcją selfie, która uaktywnia się w momencie obrócenia ekranu o 180 stopni.

Wtedy obiektyw ustawia się w położeniu najszerszego kąta, a na ekranie wyświetla się przycisk, który po wciśnięciu aktywuje migawkę w odstępie około sekundy. Możemy również wybrać opcję 3 zdjęć w odstępach co pół sekundy. I wiecie co? To rzeczywiście dobrze działa. Do aparatu dołączony jest akumulator, który wystarcza na około 350 zdjęć, co jest niezłym wynikiem. Oczywiście nie zabrakło klasycznej ładowarki.

Menu

Standardowe menu podzielone jest na 5 głównych zakładek, natomiast w menu ustawień aparatu znajdziemy całe mnóstwo funkcji, które pozwolą nam spersonalizować aparat. Zabrakło dobrego tłumaczenia, o czym wspominałem już dawno. „Fleksja ekspozycji” czy „resetobiekt" - myślę że warto przyjrzeć się temu w kolejnych modelach. Na szczęście przy każdej funkcji możemy wcisnąć przycisk „info”, dzięki czemu pokaże się małe okienko z objaśnieniem działania funkcji - za to duży plus.

Nie zabrakło również menu podręcznego, które uaktywniamy przyciskiem „ok”. W prawej części ekranu wyświetlane są funkcje, a na dole ich wartości. To bardzo wygodne, bo mamy niemal natychmiastowy dostęp do większości funkcji, a ekran menu podręcznego właściwie nie zakrywa nam kadru, więc bez problemu możemy ustawiać odpowiednie opcje bez utraty obserwacji kadru.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy bezlusterkowców

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Olympus M. Zuiko Digital 40-150 mm PRO - pierwsze wrażenia Sony A7S - postrach ciemności i mistrz kinematografii [test] Fujifilm X100T – 7 ważnych zmian, które mogliście przeoczyć Zeiss Otus 85mm f/1.4 - zdjęcia przykładowe Sony A5100 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe Fujifilm X-T1 Graphite Silver. Czy ma coś więcej, niż nowy kolor obudowy? FujiFilm FinePix X30 - zdjęcia przykładowe Canon EOS 7D Mark II - sprawdzamy Live View AF i prędkość 10 kl./s Panasonic Lumix CM1 - najlepszy smartfon fotograficzny? Nasze pierwsze wrażenia Olympus PEN E-PL7 - pierwsze wrażenia Srebrny Olympus OM-D E-M1 i nowy obiektywy 40-150 mm f/2,8 PRO na zdjęciach Panasonic Lumix GM5 - pierwsze wrażenia Nikon D750 - przykładowe zdjęcia Panasonic Lumix LX100 - pierwsze wrażenia Samsung NX1 - pierwsze wrażenia + wideo Leica M Edition 60 - pierwsze wrażenia Tak wygląda Canon PowerShot SX60 Canon 7D Mark II - zdjęcia przykładowe i porównanie ISO Canon PowerShot G7X - zdjęcia przykładowe Obiektyw Canon EF 400mm f/4 DO IS II USM w naszych rękach Canon EOS 7D Mark II - specyfikacja i pierwsze wrażenia [wideo] Nikon D750 - pierwsze wrażenia Sony A7R - wielkie serce w małym ciele [test] Samsung Galaxy K Zoom - zdjęcia testowe

Popularne w tym tygodniu:

Huion Inspiroy Q11K - obiecujący, duży i niedrogi tablet z dalekiego wschodu [test] Voigtländer 21 mm f/4 Color Skopar P-Typ, czyli małe zaskoczenie [test] Voigtlander 10 mm f/5.6 Hyper Wide Heliar Aspherical - test spektakularnego hiperobiektywu Olympus TG-5 - wakacyjny test. Twardziel na sterydach: z filmami 4K i zapisem RAW