Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test]

Olympus PEN E-P5 ma prawie wszystko, czego brakowało w poprzednich modelach z tej serii. Czy to najlepszy PEN w historii, który przewyższa nawet model OM-D? Z pewnością pod względem ceny.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 1© KB

Wykonanie

Nazwa serii aparatów Olympus PEN miała nawiązywać do kompaktowych rozmiarów urządzeń z tej linii. Miały one być tak małe i poręczne jak długopis („pen” to skrót słowa „pencil”, po angielsku oznaczającego ‘ołówek’). Ostatnie analogowe PEN-y zostały wycofane ze sprzedaży na początku lat 80. ubiegłego wieku. Ich reaktywacja, w cyfrowej formie, nastąpiła w 2009 r. Od tamtego czasu Olympus stara się podkreślać nawiązanie do analogowej serii. Moim zdaniem jednak dopiero Olympus PEN E-P5 w zakresie wzornictwa jest spełnieniem tych zapewnień. Aparat zachował cechy charakterystyczne poprzedników z serii E-P, ale nawiązuje też do swojego analogowego pierwowzoru z lat 60.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 2
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 3
Olympus PEN E-P5 © KB

Nowy bezlusterkowiec ma to samo zagięcie krawędzi, elegancki napis i „schodek” na przedniej części obudowy. Aby spersonalizować swój model, można zamówić drewniany przedni uchwyt dostępny w trzech wariantach. W udanym stylistycznym nawiązaniu do przeszłości przeszkadzały w poprzednich modelach serii PEN grube, wystające wyświetlacze. W Olympusie PEN E-P5 zastosowano 3-calowy, dotykowy, uchylany ekran LCD o rozdzielczości ponad 1,04 mln punktów.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 4
© KB

Wyświetlacz jest o wiele cieńszy niż w większości aparatów i praktycznie nie wystaje poza płaszczyznę tylnej ścianki. To też pierwszy PEN w historii, który otrzymał naprawdę dobry ekran – jasny, kontrastowy i przede wszystkim świetnie reagujący na dotyk. To wyświetlacz nawet lepszy niż we flagowym OM-D (3 cale, 610 000 punktów). Mechanizm odchylania działa bardzo płynnie i wygląda na solidny. Niestety, bezlusterkowiec nie ma wbudowanego wizjera. Japoński producent zaprezentował jednak zupełnie nowy, zewnętrzny wizjer elektroniczny VF-4, który kosztuje aż 1200 zł. Nie zabrakło natomiast wbudowanej lampy błyskowej.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 5
© KB

Olympus PEN E-P5 z bliska wygląda naprawdę dobrze. Utrzymana w stylu retro obudowa jest wykonana solidnie i stylowo – chociaż nie na najwyższym poziomie. Dużą część korpusu zrobiono ze stopu magnezu, ale część z plastiku, który nie prezentuje się najlepiej. Nie jest to materiał, który pasuje do aparatu za ponad 4000 zł.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 6
© KB

Bezlusterkowiec jest dosyć lekki (420 g z baterią i kartą pamięci). Z przodu znajduje się nieduży uchwyt, a z tyłu wyprofilowane miejsce na kciuk. Grip z przodu nie jest zbyt dobrze wyprofilowany i po dłuższym fotografowaniu daje się we znaki.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 7
© KB

Producent zastosował 16-megapikselowy sensor Live MOS oraz procesor TruePic VI – to elementy zaczerpnięte z modelu OM-D. Ten dobrze znany i ceniony zestaw umożliwia fotografowanie z czułością w zakresie ISO do 25600 oraz prędkością zdjęć do 9 kl./s. Nie zabrakło też 5-osiowej optycznej stabilizacji obrazu, która działa jednak do prędkości 4,5 kl./s (tryb wolnej prędkości zdjęć seryjnych). Maksymalnie aparat jest w stanie wykonać do 18 zdjęć w formacie RAW, a w trybie JPEG jedyne ograniczenie stanowi pojemność karty pamięci. Sprzęt ma też funkcję nagrywania filmów o maksymalnej rozdzielczości Full HD 1920 x 1080 (16:9) 30p.

Obsługa

Olympusa PEN E-P5 trzeba pochwalić za dobrą ergonomię i przyjemną obsługę. Na korpusie znajduje się sporo dedykowanych przycisków oraz pokręteł. Dominuje tarcza trybów na górnej ściance oraz nawigator z przyciskiem w środku ulokowany z tyłu. Przyciski nawigatora oraz specjalny przycisk funkcyjny Fn umieszczony na górze aparatu można ustawiać zgodnie z potrzebami, co umożliwia daleko posuniętą personalizację aparatu.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 8
© KB

Do elementów, których brakowało w poprzednich aparatach z rodziny PEN, zaliczają się dedykowane przyciski do zmiany czułości ISO. Olympus chwali się, że bierze pod uwagę krytyczne głosy użytkowników. Problem ten ma rozwiązać nowy system pokręteł sterujących 2×2, składający się z dwóch tarczy i przełącznika, zamontowanych na tylnej i górnej części obudowy. Tylny przełącznik można ustawić w dwóch pozycjach. W pierwszej pozycji przednie pokrętło służy do regulowania wartości przysłony, a tylnym można zmienić czas ekspozycji. Przy drugim ustawieniu zmienimy wartość ISO i balansu bieli.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 9

To ciekawe i innowacyjne rozwiązanie, do którego trzeba się jednak przyzwyczaić. Na początku przełączenie dźwigni było kłopotliwe – zdarzało mi się zapominać, w którym trybie jest, i potem przełączyć tryb w razie potrzeby. Na szczęście przy odpowiednim trybie wyświetlania na ekranie podświetlają się ikonki informujące o tym, że ustawiony jest tryb zmiany czułości i balansu bieli. Po kilku dniach częstego korzystania z aparatu przyzwyczaiłem się już do nowego systemu, który naprawdę dobrze się sprawdza.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 10
© KB

W teorii przełącznik z tyłu można zaprogramować na 4 różne tryby. W praktyce natomiast dużego wyboru nie ma. W każdym przypadku dźwignia przełączona na pierwsze ustawienie oznacza, że tarcze służą do ustawiania czasu migawki i wartości przysłony – chyba że w osobnym punkcie menu pozamieniamy te funkcje.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 11
© KB

Pierwsze dwa dotyczą czułości oraz balansu bieli i zamieniają po prostu tarcze. Trzeci umożliwia wyłączenie i włączenie czerwonego przycisku do nagrywania filmów, a korzystając z czwartego trybu, można przełączać pomiędzy AF i MF. Szkoda, że producent nie dał większych możliwości ustawień funkcji dźwigni.

Menu

Menu Olympusa PEN E-P5 jest utrzymane w typowej dla producenta formie i podzielone na dwie części: tzw. skrócone menu w trybie podglądu na żywo oraz klasyczne, rozbudowane menu.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 12
© KB

Skrócone menu uruchamia się przyciskiem OK. Na ekranie wyświetlają się wówczas dwie kolumny po bokach z parametrami. Menu jest spójne z innymi aparatami serii PEN. W głównym menu również nie wprowadzono zbyt wiele zmian – jest czytelnie, przejrzyście i przyjemnie. Wiele elementów da się spersonalizować.

Rozczarowujące jest to, że po powrocie do menu nie następuje przejście do ostatnio odwiedzanego miejsca, tylko na sam początek menu.

Fotografowanie w praktyceWykonywanie zdjęć
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 13
Olympus PEN E-P5 + OLYMPUS M.60mm F2.8 Macro | 1/640 s, f/2.8, 60 mm, ISO 200, RAW

Zdjęcia z 16-megapikselowej matrycy Live MOS Mikro Cztery Trzecie mają wyjątkowo dobrą jakość. Matryca mało szumi, dobrze oddaje szumy, ale… nadal uważam, że pod względem plastyki i oddania barw nie jest aż tak dobra jak najlepsze sensory APS-C, z którymi rywalizuje. Wiem, wiem - bardzo szczegółowe testy laboratoryjne np. z DxO tego nie potwierdzają, ale to cyferki i tabelki. A one zdjęć nie robią.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 14
1/320 s, f/2.8, 60 mm, ISO 320, 0 EV, RAW, OLYMPUS M.60mm F2.8 Macro

Nowy PEN dobrze radził sobie z pomiarem ekspozycji. Podczas testu zwykle korzystałem z matrycowego pomiaru i tylko czasami musiałem ręcznie podwyższyć ekspozycję. Mam natomiast uwagi do pracy automatycznego balansu bieli. Gdy fotografowałem nocą w mieście przy świetle żarowym, aparat gubił się i ustawiał zbyt intensywne barwy, w szczególności żółte. Podobnie było przy świetle dziennym, kiedy fotografowałem Dworzec Główny we Wrocławiu. Jego fasada ma kolor, który był przez architektów określany jako ugier, czyli swego rodzaju połączenie żółtego i pomarańczowego. Skąpany w ciepłym popołudniowym słońcu wyszedł na zdjęciach w formacie JPEG dużo, dużo bardziej pomarańczowy i intensywny niż w rzeczywistości. W RAW było już o wiele lepiej, ale daje daleko od ideału. W innych sytuacjach balans bieli był dobrze oddany, chociaż cały czas wydaje mi się, że zdjęcia mają lekko żółte barwy – trochę tak jak w lustrzankach Nikona sprzed kilku lat.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 15
1/250 s, f/8.0, 14 mm, ISO 200, -0.7 EV, automatyczny balans bieli, JPEG
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 16
1/250 s, f/8.0, 14 mm, ISO 200, -0.7 EV, automatyczny balans bieli, RAW

Ergonomia jest bardzo dobra. System pokręteł sterujących 2×2 sprawuje się dobrze i jest praktyczny, chociaż trzeba się do niego przyzwyczaić. Mnie fotografowało się komfortowo Olympusem PEN E-P5. Nie musiałem za dużo myśleć o tym, jak go obsługiwać – po prostu to robiłem.

Nie pamiętam też aparatu z lepszym systemem AF w trybie Live View oraz ekranem dotykowym. Do tych elementów nie mam żadnych zastrzeżeń. Stabilizacja obrazu działa bardzo dobrze, umożliwiając obniżenie czasu migawki nawet do 3 EV. 5-osiowa optyczna stabilizacja obrazu zdaje egzamin również w trybie filmowania: z ręki, bez stabilizatora, można wykonywać płynne najazdy, przybliżenia czy rejestrować nieporuszony, stabilny obraz, trzymając aparat wysunięty mocno do góry czy w nietypowej pozycji. Świetnym dodatkiem jest też moduł Wi-Fi, który sprawuje się kapitalnie w podróży. To rzeczywiście najbardziej dopracowany system funkcji Wi-Fi oraz aplikacji do niej spośród tych, które miałem okazję do tej pory testować.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 17
1/80 s, f/5.6, 14 mm, ISO 200, 0 EV, RAW, OLYMPUS M.14-42mm F3.5-5.6 II R

Z pozoru błahą zmianą jest nowy przełącznik ON/OFF. Do tej pory w aparatach serii PEN stosowano zwykły przycisk z mocno świecącą na niebiesko diodą, którą zawsze krytykowałem i zaklejałem taśmą w czasie testów. W aparacie Olympus PEN E-P5 umieszczono poziomą dźwignię. Dzięki temu rozwiązaniu sprzęt uruchamia się trochę szybciej. Dźwignia wprawdzie pracuje z dużą kulturą, ale w moim odczuciu jest zdecydowanie za mała. Czasami trudno jest włączyć lub wyłączyć aparat w pozycji bez odrywania dłoni od ułożenia do fotografowania. Poza tym kilkakrotnie zdarzyło się, że po włożeniu aparatu do zwykłej torby przełącznik ocierał się o jej ścianki i urządzenie samo się włączało. Nie było takich problemów podczas testów innych aparatów.

Czego więc brakuje w Olympusie? Wbudowanego dużego wizjera. Wprawdzie na rynku jest nowy, kapitalny wizjer VF-4, ale kosztuje ok. 1200 zł i nie wygląda najlepiej. To zupełnie inny styl niż piękne wzornictwo PEN-a.

Autofokus

Przy gorszym świetle prędkość ustawiania ostrości trochę spada, ale z pomocą przychodzi czerwona dioda, która podświetla scenę. W efekcie aparat i tak dobrze sobie radzi i wykonuje ostre zdjęcie w czasie do ok. 1 s. Wielki plus za kapitalny system AF. 

Szybkość i wydajność

Olympus PEN E-P5 uruchamia się błyskawicznie, krócej niż sekundę, i od razu jest gotowy do fotografowania. Nie ma problemów z wybudzaniem – wystarczy delikatnie wcisnąć spust do połowy, a aparat jest gotowy do pracy w mgnieniu oka. Nie zauważyłem, aby w jakiejkolwiek sytuacji PEN E-P5 się przycinał, zwalniał czy opóźniał.

Prędkość zdjęć seryjnych deklarowana przez producenta wynosi do 9 kl./s. Testy wykazały, że aparat osiąga prędkość nawet 10 klatek. W sumie potrafi wykonać 13 zdjęć, co zajmuje mu 1 min 20 s, po czym zwalnia do prędkości 2-3 kl./s. Dotyczy to zarówno trybu JPEG, RAW, jak i RAW+JPEG. Niestety, przy maksymalnej prędkości fotografowania nie działa system optycznej stabilizacji obrazu, który jest dostępny do prędkości 4,5 kl./s (tryb wolnej prędkości zdjęć seryjnych).

Wi-Fi

Jedną z nowości w Olympusie PEN E-P5 jest moduł Wi-Fi, który staje się już standardem w urządzeniach ze średniej i wyższej półki. Japoński producent jako ostatni wprowadził to rozwiązanie do swoich aparatów. Takie opóźnienie przy wdrażaniu nowości ma jednak swoje plusy – można uczyć się na błędach konkurencji. A tych w kwestii bezprzewodowego łączenia się aparatu z urządzeniami przenośnymi trochę jest. W niektórych starszych aparatach z Wi-Fi irytującym problemem była konieczność ciągłego łączenia się na nowo, po automatycznym rozłączeniu, czy żmudne dodawanie długich kluczy sieci Wi-Fi.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 18

Aby połączyć się z aparatem, wystarczy zainstalować w smartfonie lub tablecie aplikację Olympus Image Share (dostępna w App Store oraz Google Play) i zeskanować odpowiedni kod QR z ekranu aparatu. Połączenie zostanie nawiązane automatycznie i zapamiętane. Podobnie rozwiązał to Samsung w modelu NX300, tyle że tam wykorzystano technologię NFC zamiast kodu QR. Obydwie metody są dobre i skuteczne. Różnica polega na tym, że czytnik kodów QR może pobrać na telefon czy tablet każdy, a funkcji NFC nie ma wiele tańszych urządzeń przenośnych.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 19

Aplikacja Olympus Image Share jest przejrzysta, ma bardzo prosty i estetyczny interfejs, w którym każdy powinien się odnaleźć. Działa sprawnie, nie zawiesza się, a proces po rozłączeniu automatycznie szybko nawiązuje ponowne połączenie.

W trybie zdalnego sterowania program umożliwia fotografowanie z podglądem na żywo na urządzeniu mobilnym, jednak tylko w trybie iAuto. Szkoda – wiele innych aplikacji, np. Canona, pozwala na ręczne ustawienia. Zdjęcia robi się niemal tak samo jak na ekranie aparatu – wystarczy wskazać punktu ostrości, a aparat błyskawicznie wykona ostrą fotografię. Nie ma żadnych opóźnień czy zawieszania się. Zdjęcie można zapisać w telefonie albo od razu podzielić się nim w serwisach społecznościowych czy wysłać mailem.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 20

Program daje też możliwość podglądu zdjęć na karcie pamięci w aparacie (z różnych katalogów, także tych z innych aparatów) i importowanie ich do urządzenia mobilnego.

Aplikacja Olympus Image Share ma również funkcję edycji zdjęć z albumu smartfona czy tabletu, a także geotagowania kadrów zgranych z aparatu.

Filmy

Olympus PEN E-P5 nagrywa filmy w jakości Full HD w formacie MOV lub HD w MPEG. Nagrania z dźwiękiem stereo są dobrej jakości. Nie doskwiera im efekt rolling shutter, a autofokus działa bardzo celnie, szybko, płynnie i z dużą kulturą. Lustrzanki cyfrowe mogą tylko pomarzyć o tak dobrym AF w trybie filmów.

Jakość zdjęć – szumy

Zaczerpnięty z Olympusa OM-D 16-megapikselowy sensor Live MOS to jedna z najlepszych matryc systemu Mikro 4/3 w historii. W duecie z procesorem TruePic VI świetnie sprawdza się także w Olympusie PEN E-P5. Fotografie są pozbawione widocznych szumów praktycznie do ISO 1600. Delikatna różnica jest zauważalna dopiero przy ISO 3200, a szumy są bardziej widoczne dopiero przy ISO 6400. To jednak wciąż użyteczna wartość, a szumy są bardzo drobne, delikatne i dosyć przyjemne dla oka.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 21
ISO 100
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 22
ISO 200
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 23
ISO 400
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 24
ISO 800
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 25
ISO 1600
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 26
ISO 3200
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 27
ISO 6400
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 28
ISO 12800
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 29
ISO 25600

Jakość zdjęć – detale

Olympus PEN E-P5 radzi sobie równie dobrze, jeśli nie lepiej, z oddaniem detali. Fotografie prawie się nie różnią do wartości ISO 3200. Dopiero przy skrajnej czułości ISO 6400 widać spadek ilości oddanych szczegółów, nadal jednak nie jest źle.

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 30
ISO 100
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 31
ISO 200
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 32
ISO 400
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 33
ISO 800
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 34
ISO 1600
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 35
ISO 3200
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 36
ISO 6400
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 37
ISO 12800
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 38
ISO 25600

Przykładowe zdjęcia

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 39
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 40
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 41
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 42
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 43
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 44
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 45
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 46
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 47
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 48
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 49
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 50
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 51
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 52
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 53
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 54
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 55
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 56
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 57
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 58
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 59
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 60
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 61
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 62
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 63
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 64
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 65
Olympus PEN E-P5 test by Fotoblogia.pl, on Flickr

Podsumowanie

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 66

Większość elementów Olympusa PEN E-P5 mi się podoba i trudno opisać je wszystkie w krótkim akapicie. Świetna, sprawdzona matryca, kapitalny system AF i stabilizacji obrazu, odchylany, dotykowy ekran LCD, praktyczna ergonomia, dopracowany system Wi-Fi – to tylko niektóre z elementów, które trzeba pochwalić. Japoński producent włożył do Olympusa PEN E-P5 prawie wszystko, co ma najlepsze.

Co nam się nie podoba

Jak wiadomo nie od dziś, prawie robi dużą różnicę. Tym "prawie" jest brak wbudowanego wizjera i uszczelnionego korpusu oraz nieco gorsze wykonanie niż w przypadku Olympusa OM-D. Trochę przeszkadza też niedopracowana dźwignia ON/OFF i zbyt wysoka cena. Wprawdzie dostajemy za nią wiele, ale z założenia ma to być aparat o poziom niższy niż OM-D. Tymczasem cena jest… nawet o kilkaset złotych wyższa. Producent podaje, że analogowego Olympusa PEN F wraz z wymiennymi obiektywami można było kupić w latach 60. za równowartość miesięcznej wypłaty. Szkoda, że PEN E-P5 nie jest tańszy.

Werdykt

Olympus PEN E-P5 to jeden z najlepszych bezlusterkowców na rynku. Wydaje mi się, że także jeden z najlepszych aparatów w ogóle. Obiektywnie ma niewiele słabych punktów, a fotografowanie nim sprawia mnóstwo radości. Ja jednak kilka mankamentów znalazłem i aparat ten nie jest moim faworytem – głównie ze względu na brak wizjera za taką cenę. Za jej połowę można kupić Olympusa PEN E-PL5, który robi podobne jakościowo zdjęcia, ma szybki AF i jest dużo mniejszy. Jeśli jednak potrzebujesz bezlusterkowca z najwyższej półki i nie szukasz kompromisów, nowy Olympus PEN E-P5 z wizjera VF-4 powinien Cię zadowolić.

Co nam się podoba

Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 67
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 68
Olympus PEN E-P5 - bezlusterkowiec prawie bez kompromisów [test] 69
Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!