Czy Nikon D850 to rzeczywiście lustrzanka kompletna? Sprawdzamy w praktyce [test + wideo]

Ten artykuł ma 5 stron:

Fotografowanie w praktyce

Z Nikonem D850 spędziłem niecały tydzień, ale w tym czasie starałem poświęcić mu jak najwięcej uwagi. Pierwsze, co zrobiłem, to zmiana paska. Noszenie zestawu, który zawsze waży nie mniej niż półtora kilograma, na wąskim pasku, który dostajemy w zestawie nie jest wygodne. Od razu zapiąłem do niego szerokiego Peak Design’a, dzięki któremu mogłem nosić aparat zarówno na szyi, jak i przewieszony przez ramię. Wagę aparatu czuć, szczególnie że fotografowałem obiektywami 14–24 mm f/2.8, 24–70 mm f/2.8 VR czy 70–200 mm f/2.8 VR, z których każdy waży minimum 970 gramów. Ale co zrobić — pełnoklatkowe lustrzanki z wysokiej półki są duże i ciężkie, podobnie jak wyśrubowana optyka, która musi sprostać upakowanej matrycy. Nie traktuję tego jako wadę, a jako cechę tej półki sprzętu.

Wiele osób obawiało się również o wielkość plików generowanych przez D850. Nie ma tragedii, bo skompresowany bezstratnie, 14-bitowy RAW zajmuje około 50 MB, co oznacza, że dysk o pojemności 3TB zapełni się po zrobieniu około 60 000 zdjęć. Kompresowanie bezstratne oznacza jednak dłuższe otwieranie się zdjęć. Brak kompresji będzie wiązał się z dwukrotnym zwiększeniem wagi plików. Wtedy z 60 000, zrobi się około 30 000 zdjęć na dysku 3TB. Poza tym nie ma co narzekać — chcemy mieć świetną jakość i dużo pikseli, trzeba odżałować na dysk, RAM i procesor.

14 mm, 1/0.05 s, f/6.3, ISO 200, + 2/3 EV

W D850 pojawił się także nowy tryb fotografowania — cichy z użyciem elektronicznej migawki w trybie Live View. Rzeczywiście aparat nie wydaje z siebie żadnych odgłosów — jedynie usłyszymy dźwięk domykanej przysłony, ale poza tym jest cicho jak makiem zasiał. Firma rekomenduje go do fotografii, gdzie ostrość jest priorytetem. W tym trybie eliminujemy drgania lustra i migawki, więc jak najbardziej ma to sens. Dodatkowo, tę funkcję powinni polubić timelapsowcy, którzy zajeżdżają migawki w aparatach. Przy żywotności 200 000 klatek, robiąc timelapsy, które odtwarzane są przy 25 kl./s, migawka odmówi posłuszeństwa po zebraniu materialu na zaledwie 133 minuty filmu. Migawka elektroniczna eliminuje ten problem, więc to jak najbardziej dobry krok. Reporterzy czy ślubniacy raczej nie docenią tej funkcji z uwagi na słaby AF w trybie Live View i widoczny efekt rolling shutter.

Efekt rolling shutter podczas wykorzystania migawki elektronicznej jest mocno widoczny.

Trzeba również zwrócić uwagę na możliwość wykorzystania tzw. małych RAWów — 25 i 11 megapikseli. Dzięki temu, fotografowie ślubni nie będą musieli borykać się z tak dużą rozdzielczością, szczególnie że w wielu sytuacjach 25 megapikseli będzie absolutnie wystarczające. Mamy również możliwość włączenia trybu DX. W wizjerze nieaktywna część zdjęcia zostanie zaciemniona, a z 45 megapikseli, zostanie 19,5 mln, co właściwie odpowiada rozdzielczości Nikona D500. Można powiedzieć, że w trybie DX i po podpięciu gripa z baterią od D5, D850 zmienia się w D500, a to z pewnością docenią fotografowie przyrody, którzy korzystają z uroków cropa, czyli mnożnika ogniskowej. Dobra robota!

15 mm, 1/1000 s, f/8, ISO 100, 1

Podczas testów nie mogłem jednak do końca dogadać się z pomiarem światłem. Korzystałem z matrycowego, natomiast w wielu sytuacjach zdjęcia były niedoświetlone, nawet w momencie, gdy w kadrze jaśniejsze elementy zajmowały tylko niewielką część. Przeglądając zdjęcia testowe, na większości zastosowałem korektę ekspozycji na plus, i to 0,7–1,3 EV, czasami nawet więcej. W przeciwnym razie, większość zdjęć była niedoświetlona. To dość niepokojące zjawisko.

Na tym zdjęciu wykorzystałem korektę ekspozycji aż +2,7 EV, a także +0,5 EV w ACR

Autofokus

Za ustawianie ostrości w D850 odpowiada ten sam układ, który znamy z flagowego D5. Bazuje on na 153 punktach, w tym 99 krzyżowych. Możemy wybierać spośród 55 lub 15 punktów, natomiast automatyka korzysta z 9, 25, 72 lub 153 punktów. Co ważne, 15 pól współpracuje z obiektywami o jasności f/8.

Układ działa naprawdę rewelacyjnie. Niezależnie czy pracujemy w dobrych, czy słabych warunkach oświetleniowych. Nie zdażyło mi się, żeby autofokus zaczął błądzić czy pompować. Automatyka wyboru punktu również działa świetnie, dobrze rozpoznając fotografowaną scenę i ustawiając ostrość tam, gdzie trzeba.

Co ważne — punkty są rozłożone bardzo szeroko jak na lustrzankę, dzięki czemu, podczas fotografowania np. portretów, bez problemu przestawimy punkt na oko bez konieczności przekadrowywania. Z kolei podczas fotografowania dynamicznych scen i wykorzystaniu autofokusu ciągłego, układ świetnie śledzi obiekty utrzymując ostrość na każdej klatce. To naprawdę bardzo dobry wynik, szczególnie że mamy do czynienia z aparatem, który równie dobrze odnajdzie się w studio ze swoimi 45 megapikselami. Duży plus!

Sekwencja zdjęć z autofokusem śledzącym

Na minus należy jednak policzyć działanie autofokusu w trybie Live View i podczas filmowania. Nikon cały czas bazuje jedynie na detekcji kontrastu i ustawianie ostrości w tym trybie okupione jest wielkim bólem. Aparat błądzi, przejeżdża całą skalę ostrości, szuka i dopiero potwierdza ostrość. Tu Canon w swoich lustrzankach i każdy producent bezlusterkowców radzi sobie lepiej. Co ciekawe, Nikon potrafi zaprojektować dobry AF w trybie Live View, co udowadniał w serii Nikon 1. Podczas filmowania, autofokus rozostrza obraz, nie trzyma ostrości mimo statycznej sceny. Tak więc jeśli interesuje Was lustrzanka z dobrym autofokusem z podglądem na żywo, na pewno nie będzie to Nikon D850.

Szybkość i wydajność

Aparat, jak na lustrzankę przystało jest naprawdę szybki. Włączenie zajmuje niecałą sekundę. Wszystkie funkcje włączane są błyskawicznie, a aparat nie ma żadnych opóźnień. Jedynie podczas fotografowania w trybie podglądu na żywo, wyciemnienie ekranu jest dość długie, ale w połączeniu z kiepskim AF w tym trybie, właściciele D850 raczej rzadko będą z niego korzystać.

14 mm, 1/200 s, f/3.5, ISO 100, 2.66

Szybkość zdjęć seryjnych to 7 kl./s a z pełną prędkością, aparat jest w stanie zapisać do 51 RAWów. Podczas testów fotografowałem z kartą SD Sandisk Extreme Pro 128 GB UHS-II i przy zapisie skompresowanych bezstratnie RAWów i JPGów najwyższej jakości, pełna prędkość utrzymana była przez 18 kl. To i tak nieźle. Co ważne, aparat w ogóle nie zwalnia. Możemy dowolnie zmieniać funkcje w menu aparatu, parametry ekspozycji czy oglądać na bieżąco zgrywane na kartę zdjęcia. Dla odmiany, Sony A99 II pozwala na oglądanie zapisywanych zdjęć, ale zmian w menu możemy dokonać dopiero po opróżnieniu bufora. Dodatkowo w D850, po opróżnieniu części bufora, powraca pełna prędkość, oczywiście znów do jego zapełnienia. Tak, czy inaczej aparat działa naprawdę szybko, a to wszystko za sprawą procesora Expeed 5, który również został zaczerpnięty z flagowego D5.

Zobacz również: Wideotest Nikona D4

Co ważne, D850 w porównaniu do D5 ma do przerobienia ponad dwukrotnie większą liczbę pikseli, więc w tym miejscu należą się słowa pochwały za szybkie działanie aparatu.

14 mm, 1/20 s, f/2.8, ISO 200, 1

Dodatkowo, kupując dedykowany grip MB-D18 możemy zwiększyć prędkość do 9 kl./s, co przybliża aparat jeszcze bardziej w kierunku D5, zarówno prędkością, jak również ceną. Aby wykorzystać pełnię możliwości, czyli możliwość zrobienia ponad 5000 zdjęć na jednym ładowaniu, powinniśmy kupić również akumulator do D5 (EN-EL18a) oraz ładowarkę do niego. Aparat będzie wtedy szybszy, ale w portfelu pojawi się dziura. Obecnie grip nie jest dostępny w Polsce, ale jego cena w B&H to 370 $, więc stosując przelicznik z D850 powinien kosztować 1900 zł. Do tego trzeba doliczyć koszt baterii — 750 zł i ładowarki do niej — 1450 zł, co daje ponad 4000 zł za komplet gripa z baterią i ładowarką. Oczywiście mówię o oryginalnych podzespołach. Tak więc 9 kl./s jest jak najbardziej do uzyskania, choć za naprawdę pokaźną kwotę.

Funkcje dodatkowe

Podczas testów nie miałem możliwości sprawdzić wszystkich dostępnych funkcji dodatkowych, ale tak jak wspomniałem - jeśli aparat znów trafi do redakcji rozwinę ten rozdział, a w szczególności mocniej przyjrzę się focus stackingowi i timelapsom 8K.

Focus stacking udało się przetestować w podstawowym zakresie. Jego obsługa jest bardzo prosta — wybieramy dokładność i liczbę zdjęć, a aparat wykona serię zdjęć przesuwając ostrość o daną wartość. Co ważne - jeśli zaznaczymy zbyt dużą liczbę zdjęć, a aparat obliczy, że aby uzyskać pełną ostrość, będzie potrzebował mniejszej liczby — zrobi tylko tyle ile potrzebuje. Sam często korzystam z focus stackingu podczas sesji produktowych, a zautomatyzowana funkcja w D850 działa naprawdę dobrze. Aparat jednak nie łączy zdjęć w całość — to musimy zrobić na komputerze.

Aparat wyposażony jest również w Wi-Fi i Bluetooth. To obecnie standard w większości korpusów, ale bardzo spodobało mi się użycie Bluetooth w nowych aparatach Nikona. Co prawda wcześniej miałem do czynienia z D500, ale podczas fotografowania, aplikacja Snap Bridge jeszcze nie działała. Funkcja Snap Bridge polega na sparowaniu aparatu ze smartfonem i zgrywaniu zdjęć na smartfon bez dodatkowych czynności. Standardowo, aparat przesyła zdjęcia w rozdzielczości 2 megapikseli, co jest w zupełności wystarczające do umieszczenia ich na facebooku czy instagramie. Co ważne - wszystko dzieje się już bez naszej ingerencji, a właśnie ciągłe parowanie urządzeń było najbardziej uciążliwe w każdym innym aparacie. Tu również spory plus.

Filmy

Nikon coraz mocniej rozwija funkcje filmowe w swoich aparatach. Jednak w ogólnym rozrachunku nadal pozostaje za aparatami Sony czy Panasonika - szczególnie w kwestii możliwości kontrolowania obrazu. Zacznijmy jednak od początku. D850 nagrywa w rozdzielczości UHD, bez DCI-4K z prędkością 30, 25 i 24 kl./s. Full HD z prędkością do 120 kl./s (filmy ze spowolnieniem), o niższej jakości i Full HD wysokiej jakości do 60 kl./s.

Bitrate przy zapisie UHD to 144 Mb/s, natomiast przy nagrywaniu slow motion w Full HD, spada do 36 lub 29 Mb/s (w zależności od liczby klatek na sekundę).

To, co ważne - D850 w UHD nagrywa całym sensorem, przez co nie mamy do czynienia z cropem, jak ma to miejsce np. W Canonach 1D X Mark II, 5D Mark IV czy Nikonach D5 i D500. Z kolei w aparatach Sony przy 4K doskwiera nieznośny rolling shutter. Aparaty Canona oferują jednak znacznie wyższy bitrate (do 500 Mb/s) i próbkowanie 4:2:2, podczas gdy Nikon oferuje 4:2:0. Co ważne — Nikon nie pomija linii, przez co nie ma problemów z morą.

D850 oferuje naprawdę wysoką jakość nagrywanego obrazu, również na wyższych czułościach. Do ISO 3200 obraz wygląda świetnie, szum właściwie nie występuje. Przy ISO 6400 zaszumienie jest już wyraźne, natomiast powyżej 6400, jakość jest już tragiczna, a dodatkowo obraz ma tendencje do dziwnego migotania. Niemniej jednak nie sądzę, żeby w normalnej pracy ktokolwiek potrzebował filmować przy ISO wyższym niż 3200, a jeśli tak, to zawsze jest Sony A7S, które bije każdy aparat na głowę w tej kwestii.

Szkoda, że w aparatach Nikona nie znajdziemy dwóch rzeczy - porządnego płaskiego profilu i autofokusu. Niby mamy tu profil flat, ale do logów znanych z innych aparatów mu daleko — obraz jest trochę pozbawiony kontrastu i nasycenia, ale nadal wygląda mało surowo, przez co jest cięższy w postprodukcji.

Autofokus opisywałem we wcześniejszym rozdziale, ale naprawdę szkoda że nadal inżynierowie firmy Nikon nie zrobili nic w kierunku jego dopracowania. Z resztą bardzo dobrze widać to na filmie, gdzie Amelia idzie w stronę aparatu. Wtedy użyłem śledzenia obiektu z zablokowanym na modelce punkcie. Tu duży minus, bo właściwie wszystkie aparaty na rynku radzą sobie z tym lepiej.

Dodatkowo, możemy skorzystać z elektronicznej stabilizacji obrazu dla rozdzielczości Full HD i niższych. Rzeczywiście, obraz jest bardziej stabilny, ale niestety pojawia się efekt galaterki w rogach kadru, więc jeśli mamy taką możliwość — lepiej korzystać ze stabilizacji optycznej lub po prostu ze statywu, szczególnie że aparat przy filmowaniu trzyma się już mniej komfortowo niż przykładając oko do wizjera.

D850 oferuje również czyste wyjście HDMI, wypuszczjące 8-bitowy sygnał z próbkowaniem 4:2:0.

Podsumowując możliwości filmowe, firma Nikon zrobiła sporo dobrego, oferując UHD bez cropa i ogromnego rolling shuttera, ale konkurencja nadal oferuje więcej - lepszą stabilizację, wyższy bitrate czy próbkowanie 4:2:2. Jest dobrze, ale mogłoby być lepiej, szczególnie że podzespoły siedzące w D850 są naprawdę wysokich lotów.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy lustrzanek

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Skórzane paski fotograficzne Eupidere – elegancki i praktyczny dodatek do bezlusterkowców [recenzja] Canon EOS 70D, czyli w pogoni za bezlusterkowcami [test] Nikon D800 - pogromca średniego formatu? [wideotest] Nikon Coolpix P100, czyli ultrazoom bez kompromisów - TEST część 2 Fujifilm X100T, czyli jak z dobrego zrobić jeszcze lepsze [test] Nikon Coolpix P900 – dwumetrowy zoom! Canon EOS M3 - zdjęcia przykładowe Nikon D7000 - pierwsze wrażenia [galeria] Canon EOS R5 i Canon EOS R6 w naszych rękach. Dają radę? Feiyu Tech G6 Plus - mały gimbal, który utrzyma 800 gramów [wideotest] Panasonic Lumix G80 jest bliziutko ideału [test] Panasonic GX8 - szybkość i solidność [test]