"Moje serce jest zwierzęciem" – rozmowa z Katarzyną i Marcinem Owczarkami

W niekonwencjonalny sposób ukazują relacje między człowiekiem a zwierzętami. Katarzyna i Marcin Owczarkowie to małżeństwo polskich fotografów mieszkających w Belgii. Wspólnie tworzą od 2016 roku. Zabierają nas w surrealistyczną podróż po symbolicznych i emocjonalnych wartościach. W naszej rozmowie zdradzają, jak wygląda proces, w którym powstają ich niesamowite prace.

Monika Homan: Jaka jest geneza "My Heart is An Animal”? Od czego zaczął się ten projekt?

Katarzyna i Marcin Owczarkowie: Narodziny projektu datujemy na rok 2016. Zaczęliśmy od szkiców masek, które następnie wykonywaliśmy własnoręcznie. Rzeźbiliśmy maski z papier-mâché. Długi proces polegał na modelowaniu maski, aby wyglądała realistycznie i atrakcyjnie wizualnie. Na początku traktowaliśmy te maski - rzeźby jako autonomiczne dzieła sztuki. Z czasem pojawiła się refleksja, żeby kontynuować pracę z tymi maskami w fotografii w sposób kreacyjny.

Rozpoczęliśmy pierwsze eksperymenty, wówczas jeszcze w technice mokrego kolodionu, a wyniki były bardzo interesujące wizualnie. Po pewnym czasie odkryliśmy, że inne maski można kupić przez internet i postanowiliśmy, że przy tych nowych maskach oprócz kolodionu spróbujemy również fotografii cyfrowej. Zamówiliśmy dwie maski i zaczęliśmy pierwsze zdjęcia. Największy problem z używaniem maski, którą można kupić przez Internet, polega na tym, że wiele osób takie maski kupuje i ich używa. Część z tych osób używa ich do wykonywania "zabawnych" zdjęć trywializując potencjał tych masek. Dla nas maski te mają bardzo poważne znaczenie, przekształcający potencjał. Zmieniają modela i przekazują istotne refleksje.

W naszych pracach nie ma miejsca na przypadek czy zabawę, nasze obrazy są bardzo przemyślane i traktujemy je bardzo poważnie. Kolejną kwestią jest to, że za pomocą naszego projektu chcemy przekazać jego siłę intelektualną, symboliczną i emocjonalną. Nie są to tylko kolorowe opowiadania, ale przekazują one poważne refleksje oscylujące wokół kondycji współczesnego człowieka. Przedstawiamy podejście, w jaki obserwujemy świat, ludzi i zwierzęta poprzez to, co jest uważane za ich życie. Podsumowując: przeszliśmy drogę od tworzenia masek własnoręcznie, poprzez fotografię kolodionową, a kończąc na fotografii cyfrowej prezentowanej w obecnej formie.

Skąd czerpiecie pomysły na swoje surrealistyczne zdjęcia?

W naszym przekonaniu nie ma lepszego źródła, rezerwuaru pomysłów aniżeli życie, doświadczanie świata, historie własne, przeżyte albo zasłyszane. Dla przykładu opowiemy historię, która skrywa się za jedną z naszych fotografii, mianowicie "Wilk Morski". Geneza tego zdjęcia jest taka, że ojciec Katarzyny, Krzysztof, który był modelem do tego zdjęcia, w młodości pracował jako marynarz. Po kilku latach takiej pracy musiał z niej zrezygnować, jednakże miłość do statków, do morza, do zapachu oceanu, nieograniczonej przestrzeni, podróżowania i przygody w nim pozostała.

Być może ta tęsknota przełożyła się na to, że Krzysztof od kilku lat buduje/skleja własnoręcznie modele statków. Pewnego dnia zaczęliśmy rozmowę o tych modelach statków, Krzysztof zaczął wspominać młodzieńcze czasy, opowiadał historie przeżyte. Zainspirowało nas to, powiązaliśmy fakty, i tak narodziła się fotografia ‘Wilk Morski’.

Na tym zdjęciu modelem jest Krzysztof jak wyżej wspomnieliśmy, na głowie ma czapkę, którą nosił blisko 40 lat temu w liceum morskim w Gdyni, w rękach trzyma właśnoręcznie sklejony (zbudowany) statek. Pozuje w masce wilka/psa, która nawiązuje to tytułu zdjęcia. Jednym słowem , poprzez te fotografię została opowiedziana historia jego życia.

Dlaczego ludzkie postacie ze zwierzęcymi głowami? 

Seria została zatytułowana "My Heart Is An Animal", ponieważ główną inspiracją i pomysłem była relacja między istotami ludzkimi a zwierzętami. Faktem jest, że ludzie przypominają zwierzęta emocjonalnie, behawioralnie czy fizjonomicznie. Ludzie i zwierzęta dzielą ten sam zestaw potrzeb: potrzebujemy pożywienia, chcemy być kochani i rozumiani, potrzebujemy ciepła i schronienia, wszyscy jesteśmy ograniczeni przez śmiertelne ciało, choroby, przemijający czas,śmierć etc.

Chcieliśmy podkreślić, że często zapominamy, jak bardzo jesteśmy związani ze światem zwierzęcym i światem przyrody i nie traktujemy tego połączenia z poszanowaniem. Zwierzęta są systematycznie wybijane, niektóre gatunki są bliskie wyginięcia - przykładowo nosorożec biały, którego róg uznawany jest za afrodyzjak. W oceanach zalegają tony plastiku. Dla przykładu żółwie jedzą białe, foliowe reklamówki, myląc je z meduzami. Poprzez używanie w naszej fotografii masek zwierzęcych i ludzkich ciał, chcemy podkreślić, że dzielimy wszystkie te aspekty istnienia. Ponadto: naszym pomysłem był nasz stan umysłu i szczególny sposób, w jaki obserwujemy świat.

Odwołujemy się do alegorii, archetypów, symboli, mitów, które są zawsze aktualne w ludzkim umyśle. Obrazy mają konotacje metaforyczne i symboliczne. Używanie zwierzęcych głów jako symbolu i odwoływanie się do instynktów może być interpretowane na wielu różnych poziomach. Symbole mają wiele głębokich wymiarów, są silniejsze niż upływający czas. Nasze ludzko- zwierzęce instynkty są po prostu uniwersalne i będą widoczne tak długo, jak ten świat istnieje. Podsumowując: chcemy przekazać poważne przesłanie życia w koegzystencji ze zwierzętami i harmonią z naturą. Szanując siebie nawzajem, innych ludzi, zwierzęta i planetę, na której żyjemy. Taka jest geneza i refleksje, które są fundamentem tego projektu.

Zostawiacie dużą swobodę dla interpretacji Waszych prac. Nie przeszkadza Wam, że ktoś może zrozumieć je zupełnie inaczej niż to, co sobie założyliście? 

Swoboda intelektualna, mnogość dróg odczytywania fotografii, otwieranie tak wielu drzwi interpretacji jak to tylko możliwe pozostaje dla nas najważniejsze. Narzucanie jednej, właściwej drogi interpretacji jest bezsensowne i bezcelowe. Każdy człowiek jest inny, każdy ma inne doświadczenie życiowe, które buduje jego własne subiektywne spojrzenie, odbiór sztuki. Przywołując słowa Williama Blake’a , "co jednemu jawi się jedwabiem, dla drugiego pozostanie siermiężnym płótnem". Mówiąc pół żartem, pół serio, my nie dajemy audytorium ryby, tylko wędkę. To odbiorca powinien wyłowić własne interpretacje (refleksje) z oceanu znaczeń (odniesień).

Zobacz również: Podstawy fotografii: przysłona

Najpierw powstaje historia, którą ilustrujecie fotografią czy fotografia, do której dopisujecie historię? 

Zazwyczaj najpierw pojawia się historia, dopiero później zastanawiamy się nad jej zilustrowaniem. Zaczynamy od słów, narracji, a dopiero później myślimy o fotografii, tak jak w przypadku opowieści o "Wilku morskim".

Na Waszej stronie napisaliście, że zrozumienie ludzkiej natury jest celem Waszej pracy. Ile udało się zrozumieć? 

Nasz surrealistyczny świat, w którym chcielibyśmy zamieszkać, byłby życiem w koegzystencji ze zwierzętami, innymi ludźmi i w harmonii z naturą. Rzeki, jeziora są krystalicznie czyste i nie ma złodziejstwa ani tępej zawiści. Ludzie szanują siebie nawzajem, zwierzęta i planetę. Głównym głosem w tym miejscu nie jest głos zniszczenia, lecz głos Matki Ziemi. Główne aspekty istnienia to: duch, wiedza, wyobraźnia, oświecenie. Niestety jest to założenie utopijne i do tej pory udało się zrozumieć tyle , że ludzka natura jest zgoła odmienna i pisana nam jest droga "Raju Utraconego".

Która praca jest Waszą ulubioną? 

Szczerze mówiąc nie mamy ulubionej pracy. Cenimy wszystkie fotografie w ten sam sposób i wkładamy taką samą ilość energii i zaangażowania dla każdego obrazu. Naszym głównym kryterium podczas pracy jest to, żeby każda kolejna fotografia była przynajmniej na tym samym poziomie, albo co zrozumiałe lepsza od poprzedniej.

Jak wygląda Wasza praca? Czy zawsze pracujecie razem?

Jesteśmy w związku od 11 lat i od kiedy zaczęliśmy być razem, oboje byliśmy zainteresowani sztuką. Po tylu latach spędzonych razem, rozumiemy się bez słów i pomaga nam to w pracy. Dzielimy podobną wrażliwość i postrzegamy świat w zbliżony, surrealistyczny sposób. Dlatego tworzenie i wymyślanie tego rodzaju obrazów jest wspólne dla nas obojga.

Zaletą i wadą jest to, że oboje jesteśmy perfekcjonistami, więc musimy również przeprowadzić wiele eksperymentów, zanim osiągniemy pewną satysfakcję wizualną. Nie każde zdjęcie na początku było dobre, czasami jest kilka prób, zanim jesteśmy zadowoleni z końcowego obrazu. Kiedy współpracujemy, wymagamy od siebie doskonałych zdjęć. Naszym głównym kryterium jest osiągnięcie perfekcji, której wciąż się uczymy. Jest to droga długa i wyboista, ale taki mamy cel. Walorem jest to, że łączymy także nasze umiejętności, doświadczenie i wrażliwość wizualną.

Czy zdarza się, że macie odmienne wizje tego, co tworzycie? 

Odmienne wizje czasami się zjawiają, ale to w naszym przekonaniu pomaga. Przy odmiennych pomysłach pojawia się po prostu twórczy ferment, który zwiastuje odkrycie nowych idei, uświadomienie sobie pewnych rozwiązań, o których wcześniej mogło się nie mieć pojęcia. Dyskusje, patrzenie na dany aspekt z wielu punktów widzenia, poszukiwanie szerszego spektrum pomaga. Warto słuchać i być otwartym na inne (odmienne). W ramach dygresji: znamy z historii i życia codziennego przypadki, kiedy to pojawiają się depozytariusze jedynej prawdy, starają się narzucić innym własną, fanatycznie tępą wizją świata, niewiele o tym świecie wiedząc. Wiadomo jak kończy się takie podejście dla partnerstwa. Tak samo w sztuce.

Od strony konceptualnej kiedy pojawia się pomysł, podsumowujemy go w naszym notesie. Następnie szukamy najlepszego miejsce, atrakcyjnej wizualnie scenerii, która koresponduje z naszym szkicem/pomysłem. Kolejnym krokiem jest wprowadzenie w tematykę zdjęcia naszego modela, którym najczęściej jest ojciec Katarzyny (idealna osoba z umiejętnościami teatralnymi dla tego rodzaju fotografii).

Po kilku dniach rozpoczynamy sesję zdjęciową. Model jest przygotowany, zna ideę, kontekst, w jakim chcemy go przedstawić. Następnie postprodukcja. Największą część pracy wykonano podczas sesji zdjęciowej. Etapy postprodukcji to na przykład: dodanie kontrastu, w razie potrzeby wyostrzenie obrazu, użycie specjalnych filtrów do zmiany kolorów i sprawienie, by wyglądały tak jak sobie założyliśmy.

Generalnie przy tym projekcie staramy się używać jak najmniej programów komputerowych, przykładowo Photoshopa. Bazujemy bardziej na umiejętnościach pracy w studio czy plenerze, znalezielniu odpowiedniego oświetlenia, kompozycji, żeby nie poprawiać nic w komputerze. Zdarzają się oczywiście zdjęcia, gdzie ingerencja Photoshopa jest widoczna, przykładowo praca „Carpe Diem”, gdzie uchwycenie gęsi w locie jako modela dla malarza pracującego przy sztaludze byłoby teoretycznie niewykonalne.

Więcej zdjęć Katarzyny i Marcina możecie zobaczyć na ich stronie internetowej.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

"Duchy Czarnobyla” widziane przez aparat otworkowy Grzegorza Sawy-Borysławskiego "Tank Man" - człowiek, który zatrzymał kolumnę czołgów dzień po masakrze na placu Tian’anmen Rząd Korei Północnej zakazał publikacji tych zdjęć. Pokazują jak wygląda rzeczywistość Wzruszająca sesja noworodków, wykonana tuż przed odejściem jednego z nich Zdjęcia, które pozwalają zrozumieć relacje między matkami, a córkami z całego świata Kolorowa jesień i dziesiątka dzieci sfotografowanych przez matkę Kim była ”Migrująca matka”? Historia najbardziej znanego zdjęcia Dorothei Lange Wielkie cmentarzysko rowerów miejskich to coś niesamowitego. Fotograf odwiedził to miejsce Ptasia fotobudka - ciekawy sposób na kreatywne zdjęcia przyrody Znane zdjęcie "Wschodu Ziemi" powstało 50 lat temu Historia kontrowersyjnej fotografii Thomasa Hoepkera, która stała się symbolem 9/11 Hiroszima i Nagasaki - historia zdjęć dokumentujących ataki atomowe z 1945 roku Powstanie, jego ludzie i Warszawa - o tym opowiada projekt "Teraz '44" Boliwia, Argentyna i Peru - fotograficzna zima Kevina Faingnaerta Jedno zdjęcie z 1000 ujęć. Fotografia sportowa okiem Pelle Cassa Hoodoo i blues, czyli niecodzienne życie w delcie Missisipi Każdy pies kocha przysmaki! Zobaczcie, jakie są szczęśliwe Zobacz szczere i zabawne zdjęcia z ulic Londynu autorstwa Matta Stuarta Aaron Berger pokazuje ducha Nowego Jorku na świetnych zdjęciach Architektura obozu śmierci w obiektywie Tomasza Lewandowskiego Czy film dalej żyje? Przeprowadziłam badania na temat fotografii tradycyjnej Szał żarłocznych rekinów ukazany na wyjątkowych zdjęciach National Geographic Genialny projekt, dzięki któremu poznasz osobowość psów Tam, gdzie życie spotyka się ze śmiercią. Święte miasto Varanasi w obiektywie Szymona Barylskiego

Popularne w tym tygodniu:

Plakat-legenda. Pojawił się o świcie 4 czerwca, stał się symbolem politycznej przemiany "Duchy Czarnobyla” widziane przez aparat otworkowy Grzegorza Sawy-Borysławskiego Życie w Prypeci przed katastrofą elektrowni w Czarnobylu "Tank Man" - człowiek, który zatrzymał kolumnę czołgów dzień po masakrze na placu Tian’anmen Najpiękniejszy film pokazujący zaćmienie Słońca, jaki widzieliśmy O tym, jak przygotowałem wystawę fotograficzną w domu. Nie było łatwo Street Photography Awards 2019 – najlepsze zdjęcia uliczne według Lensculture Niepublikowane zdjęcia Weegee’iego znalezione w szafce kuchennej Kreatywny ojciec fotografuje życie swoich maluchów w zabawny sposób Uliczne rozmowy: Paweł Piotrowski Brendan Barry znowu zachwyca! Zrobił aparat w wieżowcu Uliczne rozmowy: Tomasz Watras