© Marcin Watemborski / Watemborski

Nie da ci ojciec, nie da ci matka tego, co da ci średniaka klatka

Żyjemy w XXI wieku – pęd za nowymi technologiami się nie kończy, wszyscy ulegamy masowemu ogłupieniu i manipulacji koncernów fotograficznych. Ale czy warto? Wiecie o tym, że jakość fotografii cyfrowej nie dorównuje fotografii tradycyjnej? Ba, podejrzewam, że jeszcze długo, długo pozostanie w tyle. Jeśli jesteście dziećmi ery cyfrowej i jeszcze nigdy nie mieliście okazji robić zdjęć na filmie – zobaczcie, dlaczego warto spróbować.

Wstydem jest, proszę Państwa, fotografować, a nie poznać jakiejkolwiek z technik tradycyjnych – nie mówię tutaj od razu o technice mokrej płyty, ale chociaż o fotografii negatywowej. Słowem wstępu, żeby puryści się nie czepili – chciałbym zaznaczyć, że będę pisał o fotografii tradycyjnej, czyli technice naświetlania fotochemicznych materiałów światłoczułych, a nie o fotografii analogowej, związanej z procesem powielania obrazu, ale w ramach stylistyki artykułu – będę używał tych określeń zamiennie. Uznajmy fotografię tradycyjną/ analogową po prostu za nie cyfrową.

Analogowe obawy

Na własnym przykładzie, powiem wam szczerze – bałem się fotografii tradycyjnej. Techniki analogowe zwyczajnie mnie przerażały. Myślałem, że z tymi wszystkimi odczynnikami, filmami, koreksami i płuczkami jest od cholery roboty, i że w przy pierwszej lepszej okazji coś zepsuję. Nic bardziej mylnego – chociaż, przyznaję, raz spłukałem negatyw, bo pomyliłem odczynniki, za co jeden z kolegów chce mnie zabić do dziś.

W którymś artykule wspominałem o 30-letnim koreksie. Oto właśnie on. Jedna z dobrych rzeczy, które wyniosłem z uczelni. Dosłownie.

Mniej więcej rok temu poznałem dwóch fotografów, którzy zmienili moje podejście do fotografii. Dotychczas fotografowałem tylko kobiety i tylko cyfrowo – takie miałem założenie. Wieczorem, kiedy się poznaliśmy, Łukasz Kapa, fotograf portretowy i redaktor naczelny Dolnośląskiego Magazynu Fotograficznego, powiedział mi jedno zdanie, które zaważyło na mojej dalszej karierze: „Zobaczymy, co powiesz za miesiąc”. Miał rację – chwilę później kupiłem swojego pierwszego średniaka – Holgę 120N, później przyszedł czas na przerobionego Pentacona Six, którego mam do dziś. Lekko ponad miesiąc od rozmowy z Kapą – fotografowałem mężczyznę, analogowo. Była to moja pierwsza sesja, która trafiła na Vogue.it.

Co sprawiło, że przekonałem się do filmu? Podejrzewam, że w dużej mierze oglądanie zdjęć Kapy i Twardowskiego, jako że byli pierwszymi fotografami, którzy pstrykali na filmie, których poznałem. Muszę przyznać, że zdjęcia Marcina Twardowskiego, jego percepcja koloru i umiejętność przekazywania swoich myśli modelkom, robią na mnie ogromne wrażenie. Ale do rzeczy.

Piękne kobiety, analogowy średni format i niepowtarzalny styl w świecie Marcina Twardowskiego

Dobrze ubrane, subtelne kobiety i fotografia to elementy, które od dekad idą w parze. W swoich pracach Marcin Twardowski pokazuje je w niepowtarzalny…

Analogowe początki i korzyści

Fotografowanie na filmie pozwala zwolnić. Kiedy wiesz, że masz te 10, 12, 24 czy 36 klatek, albo mniej – zaczynasz myśleć, bo zdajesz sobie sprawę, że każde zdjęcie kosztuje cię jakąś określoną kwotę. Niby banalny, ale racjonalny argument – jak nie wiesz, o co chodzi, chodzi o kasę. Przyznaję, że na początku, kiedy kupiłem pierwsze rolki Kodaka T-MAX oraz HP5 firmy Ilford, dodatkowo wywoływacz i utrwalacz – moja kieszeń rzewnie zapłakała.

Zobacz również: Przykładowa obróbka zdjęć kulinarnych

Pstrykanie analogiem to według mnie bardziej przemyślane działanie – ja przede wszystkim wyłączyłem tryb seryjny i zacząłem dokładnie oglądać fotografowaną scenę. Używając cyfry niespecjalnie mi zależało na ograniczaniu strzałów. Kiedyś potrafiłem wrócić z sesji i mieć 500–1000 zdjęć, z czego oczywiście dziesiątki się powtarzały. Obecnie – czasem trudno jest mi dociągnąć do tych 12 klatek na średniaku.

To jakiegoś rodzaju dyscyplina – uczysz się szanować kadry, jesteś bardziej świadomy tego, co warto, a czego nie warto fotografować. Ale wrócę do kwestii ekonomicznych, za ok. 20 złotych macie rolkę średnioformatowego Ilforda HP5, na którym zrobicie 12 klatek w rozmiarze 6 x 6 cm. Jeśli chcielibyście zrobić 120 zdjęć podczas sesji – musicie mieć 10 rolek, czyli na sam materiał światłoczuły schodzi ponad 200 złotych. Portfel płacze, nie?

Z drugiej jednak strony – osiągnięcie profesjonalnej jakości obrazka jest dużo tańsze, niż super pro cyfra. Małe obrazki analogowe możecie kupić za grosze. Ja za swojego średniaka z pryzmatem i obiektywem dałem około 650 złotych. Ostatnio dokupiłem dwa obiektywy, które łącznie kosztowały mnie lekko ponad 7 stów. Do tego skaner Epsona (v600) za 950. Film to średnio 20 złotych, wywoływacz 35, utrwalacz 30. A więc za 2500 złotych macie niezły zestaw na początek, dający MEGA jakość obrazu. Jeśli ktoś zamierza mówić o megapikselach i czułościach to – klatka 6 x 6 cm ma ok. 43 Mpix, a w przypadku czułości – Ilforda HP5+ można bez problemu forsować do ASA 3200.

Analogowa filozofia

Dość już o tej kasie, czas na filozofię! Robienie zdjęć technikami tradycyjnymi to wybieranie określonej charakterystyki obrazu. Każdy z nas ma jakieś upodobania estetyczne, a rynek samych filmów czarno-białych i wywoływaczy pozwala rozwinąć wachlarz stylów. Kompletnie inaczej będzie wyglądał Fuji Neopan Across wywołany w Rodinalu, a inaczej w dedykowanym wywoływaczu do ziaren T – kontrastowość, ziarnistość, tonacja – wszystko jest inne. Ilu z was, fotografów cyfrowych, wie, jak naprawdę wygląda czarnobiel? Pytanie nie dotyczy posiadaczy Leiki Monochrom, która rejestruje natężenie światła, a nie kanały kolorystyczne RGB.

Każdy ma swoją ulubioną charakterystykę negatywu. Ja uwielbiam Ilforda FP4, dzięki któremu mogę osiągnąć głębokie, gęste czernie oraz dużo szczegółów w jasnych partiach.

Swoją drogą – nie znam takiego presetu, który realnie odzwierciedli piękne tony skóry, jak na negatywie Kodak Porta. Uwierzcie mi, że VSCO i inne Analog Efexy chowają się na wstępie.

A jeszcze jedno – wkurzały was kiedyś prześwietlone partie na RAWach z cyfry? Mnie niejednokrotnie. Uwaga proszę Państwa – współczesne negatywy mają rozpiętość tonalną około 17 EV, gdzie najlepsze cyfry to ok. 13–14 EV. Niedawno miałem okazję wyciągać ekspozycję z negatywu prześwietlonego o prawie 5 działek i wiecie co? Bez problemu osiągnąłem głębokie czernie i bogate detale w jasnych partiach – na cyfrze byłoby to nie do zrobienia. Postprodukcja na dobrze zeskanowanym negatywie ogranicza się przeważnie tylko do wyczyszczenia go z pyłków, więc przy okazji oszczędzicie dużo czasu.

Fotografowanie na filmie jest fascynujące. Kiedy robisz zdjęcie – od początku do końca, kiedy nawijasz film, naświetlasz go, wywołujesz, robisz odbitki lub skany – to naprawdę niesamowicie satysfakcjonujące. Z czasem przychodzi refleksja, kiedy patrzysz na zdjęcie - „to jest moje, ja to zrobiłem, stworzyłem to… z NICOŚCI!”.

Oto Kapa. Kapa powstał z nicości!

W przypadku analogów jest jedna bardzo fajna rzecz – ta fotografia często musi dojrzeć. Jest jak owoc, który, chociaż wygrzany przez słońce – musi sobie poleżeć w spokojnym miejscu i kiedy wy, jako opiekunowie tej rolki, zdecydujecie, że jest gotowa, że wy jesteście gotowi – możecie ją wziąć, wywołać, zeskanować lub zrobić odbitki i schować do klasera.

Nie ma prawdziwszej czarnobieli niż ta, uchwycona na negatywie.

Doświadczenie z fotografią tradycyjną pozwoliło mi wyrobić estetykę i zalążki stylu. Fotografuję prawie tylko w czernobieli. Wiem, że lubię silne kontrasty, głębokie i gęste czernie oraz kompozycję w kwadracie. Uwielbiam filmową głębię ostrości, którą daje mi średni format i wiem, że nie osiągnę takiego efektu na najlepszej cyfrze.

Och, btw. — niestety większość zdjęć do tego artykułu wykonałem na cyfrze. Ale ze mnie hipokryta, nie?

Zobacz więcej artykułów z serii: Poradniki autorskie

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Poradniki:

Ferie zimowe z aparatem w górach. Radzimy, jak przywieźć lepsze zdjęcia [poradnik] Wiszące instaxy, czyli jak udekorować pokój zdjęciami [zrób to sam] 20 najpopularniejszych poradników fotograficznych 2009 roku Wybielanie zębów w 1 minutę Usuwanie elementów z miejskiego krajobrazu - to takie proste! [wideoporadnik] Zlecenia dla fotografów - jak i gdzie je zdobywać? Efektywna obróbka plików RAW [wideoporadnik] Jak układać dłonie na zdjęciach portretowych? Co to jest spust migawki w aparacie fotograficznym? Zwiększamy rozpiętość tonalną w Photoshopie [wideoporadnik] Arcadius Mauritz radzi jak wykorzystać światło z okna w fotografii portretowej - Practice Makes Perfect Od amatora do reportera

Popularne w tym tygodniu:

Edycja plików RAW dla początkujących Jak zamienić smartfona w prawie idealne narzędzie do fotografii? Jak wybrać odpowiednią ogniskową do cropa? Oto prosty sposób Vogue dla nastolatków pokazuje, jak robić zdjęcia policjantów. Te rady mają sens! Praca zdalna. Organizacja czasu to podstawa Jak usunąć zdjęcia z iCloud? Podpowiadamy najprostszy sposób