Relonch 291, pierwszy na świecie aparat, który jest jednocześnie usługą opartą na sztucznej inteligencji

Stworzony przez dwóch zapaleńców fotografii, Yuriego Motina i Sergeya Korzhenevicha, projekt Relonch jest pierwszym tego rodzaju na świecie. Wypożyczamy sprzęt, który sprzężony jest ze zdalną usługą automatycznego obrabiania zdjęć. Musimy jedynie nacisnąć spust migawki.

© Relonch

Relonch 291 to pierwsza na świecie usługa w postaci aparatu. W pierwszym momencie może to brzmieć absurdalnie, lecz w tym szaleństwie jest metoda. Przyzwyczajeni jesteśmy do kupowania sprzętu od jednego producenta, a narzędzie do obróbki pozyskujemy od innego np. Adobe. Pomysł, który jest fundamentem Reloncha, łączy obie te rzeczy w jedną usługę. Dokładnie tak, w usługę, za którą trzeba zapłacić 99 dolarów miesięcznie.

Zastanawiacie się pewnie, "o co chodzi?" i co Rożek próbuje Wam wcisnąć. Po kolei. Usługa Relonch opiera się na dostarczeniu użytkownikowi cyfrowego aparatu opakowanego szczelnie w skórzany pokrowiec oraz udostępnieniu automatycznej selekcji i obróbki zdjęć. Dostajemy cyfrówkę z matrycą APS-C o rozdzielczości 20-megapikseli oraz z przytwierdzonym na stałe obiektywem stałoogniskowym 30 mm f/2.0. Wyglądem do złudzenia przypomina Samsunga Galaxy NX, bezlusterkowca opartego na Androidzie.

Samsung Galaxy NX

Patrząc jednak dłużej na Reloncha 291, zauważymy, że coś jest nie tak w jego wyglądzie. Aparat prawie całkowicie pozbawiony jest pokręteł i przycisków. Tak naprawdę ma dwa guziki: włączania i wyłączania oraz spust migawki. Idąc dalej, widzimy, że pokrycie ze skóry całkowicie zasłania tylną ściankę, gdzie zwykle powinien znaleźć się ekran LCD. Pierwsze wrażenie Reloncha 291 jest co najmniej kłopotliwe.

Obróbka fotografii odbywa się po stronie producenta. Zaraz po zrobieniu zdjęcia wysyłane jest ono na serwer Reloncha, przy pomocy nadajnika 4G. Tam do pracy zabiera się zaawansowana technologia sztucznej inteligencji, która spośród wszystkich zrobionych przez nas zdjęć wybiera te, które uzna za najlepsze, obrabia je i wysyła następnego dnia na naszego smartfona. Dobrze przeczytaliście, trzeba czekać, żeby w ogóle zobaczyć, co uchwyciliśmy dzień wcześniej. Prawie jak 30 lat temu z kliszami.

Zobacz również: Jak uzyskać cyfrowy efekt bokeh w Adobe Photoshop CS6?

Cały bajer polega na tym, że aparatem robimy zdjęcia i nic więcej. Nawet nie da się ich zgrać na komputer. Według producentów wszystkie wymienione wyżej cechy aparatu mają być jego największymi zaletami. Dostajemy możliwość robienia zdjęć bez potrzeby przejmowania się dalszą obróbką, ilością miejsca, które zajmują, monotonnym kasowaniem nieudanych czy głowieniem się nad parametrami ekspozycji lub czułości.

Koncepcja Reloncha 291 jest niesamowicie ciekawa. Użytkownik musi tylko wybrać kadr, wcisnąć migawkę, a cała reszta wykonywana jest za niego. Bardzo wygodne zastosowanie, kiedy nie mamy ochoty wdawać się w nic więcej niż robienie zdjęć. Jedziemy na wakacje i nie chce nam się kombinować z pakowaniem sprzętu, bierzemy Reloncha i sprawa z głowy. Robimy zdjęcia i dostajemy je z powrotem poddane obróbce. Brzmi zbyt pięknie, prawda?

Oficjalne zdjęcie przykładowe z aparatu Relonch 291.

Po dłuższym przemyśleniu, Relonch 291 rodzi szereg poważnych pytań. Większość z nich dotyczy procesu otrzymywania zdjęć. Automatyczne algorytmy SI decydują o tym, które zdjęcie jest dobre, a które nie. Ma to o tyle wadę, że mając przeczucie zrobienia dobrego zdjęcia, pojawia się szansa, że komputer uzna je za śmieć. Udostępnione przez producenta przykładowe zdjęcia przed i po obróbce, także budzą pewne zastrzeżenia.

Jeśli wierzyć zapewnieniom twórców Reloncha, obróbka nie polega tylko na nałożeniu filtra. Algorytm automatycznie dostosowuje parametry ekspozycji, poprawia kolory i wyostrzenie. Jednak odnoszę wrażenie po kilku przykładach, że obróbka jest troszkę za mocna. Dostajemy tylko jedną wersję i już dalej nie mamy na nią wpływu. Estetycznie zdjęcia są miłe dla oka, jednak niektóre sprawiają wrażenie, jakby suwak Clarity w Lightroomie przesunął się nam za daleko w prawo.

Trzeba przyznać, że produkt ma swoje mocne zalety, głównie w kwestii nie zaprzątania sobie głowy. Jednak równie jasne jest, że nie wszystkim przypadnie do gustu. Najwięcej zwolenników znajdzie wśród osób, które nie potrzebują się na żadnym etapie robienia zdjęć zastanawiać. Zależy im jedynie na ładnych obrazach. Problematyczna może się okazać konieczność czekania na zdjęcia. Jeżeli ktoś nigdy nie miał do czynienia z wywoływaniem klisz, może go to mocno zdziwić. Ponadto kwestia ceny nie jest zachwycająca. 100 dolarów miesięcznie za algorytm automatycznego obrabiania zdjęć, który niekoniecznie wyśle nam te obrazy, na których nam najbardziej zależało. Całkiem sporo.

Na dzień dzisiejszy Relonch dostępny jest tylko w stacjonarnym sklepie w Palo Alto w USA. Możemy umówić się nawet na trzydniowy test, jeśli akurat przebywamy w Kalifornii. Producent zapowiada, że usługa ma być dostępna globalnie w 2018 roku.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

Powstanie Warszawskie: 63 dni życia i walki, czyli historia fotografów Powstanie warszawskie i jego ludzie - o tym opowiada projekt "Teraz '44" "Duchy Czarnobyla” widziane przez aparat otworkowy Grzegorza Sawy-Borysławskiego Kolorowa jesień i dziesiątka dzieci sfotografowanych przez matkę Zamarznięte mydlane bańki Pawła Załuski podbijają świat! Osobliwe przystanki z terenów byłego ZSRR Arne Svenson podglądał z aparatem sąsiadów z bloku naprzeciwko. Uchwycił zaskakujące chwile Mroźny reportaż z najzimniejszego miejsca na świecie, gdzie temperatura sięga -71.2 C Kim jest Szarbat Gula - "afgańska dziewczyna" z portretu Steve'a McCurry? Mike Kelley i powietrzne portrety samolotów, które są jego największą pasją Magia dobrego zdjęcia tkwi w oczach, zwłaszcza jak jest ich kilka par. Ireneusz "Irass" Walędzik opowiada o swoich bliskich spotkaniach z przyrodą To jeden z najstarszych podwodnych autoportretów świata. Powstał w 1899 r. i wymagał masę pracy Oliwia Papatanasis i jej pełne pasji do życia fotografie podróżnicze Oto co się dzieje, kiedy świetny fotograf krajobrazu zabiera się za zdjęcia ślubne Fotografia mody i ochrona środowiska, czyli afrykańskie portrety modelek ubranych w śmieci Królewski retusz z Krakowa Tak wyglądają nowoczesne zdjęcia rodzinne! Ojciec wkleja zdjęcie swojego syna w bajkowe scenerie Najbardziej absurdalne prawa w USA zostały sfotografowane Daniel Kordan i jego bajeczna gwiezdna tęcza, którą sfotografował na odludnych terenach Boliwii Fotograf spędził 3 tygodnie z kłusownikami... mamutów Współczesna, pompatyczna architektura na terenie byłego ZSRR Czy wizja Wrześni według Adama Lacha dekonstruuje utopijną wizję niewielkich miast? Niepokojące wizje paraliżu sennego na zdjęciach Nicolasa Bruno Surrealistyczne autoportrety Flory Borsi, czyli zwierzęcy zew i kobieca delikatność w jednym

Popularne w tym tygodniu:

Historia kontrowersyjnej fotografii Thomasa Hoepkera, która stała się symbolem 9/11 Najlepsze książki do nauki fotografii według Karola Instagram vs. rzeczywistość. Takie zdjęcia możesz zrobić wszędzie "Atlas Piękna”. Projekt pokazujący piękno kobiet z całego świata Uliczne rozmowy: Paweł Jędrusik Fotografia lotnicza Marcina Huty, czyli myśliwce, bombowce i akrobacje Czy na pewno potrzebujemy tych wszystkich funkcji w aparatach? Alan Burles rzucił życie dyrektora artystycznego, by fotografować ulice II wojna światowa. Zdjęcia ostatnich żyjących amerykańskich weteranów ”Starożytni świadkowie”, czyli wyjątkowe krajobrazy Irene Tondelli Uliczne rozmowy: Maciek Szczerba Omawianie fotografii widzów: #1 Jakub Sosnowski