Tenba Roadie II Hybrid

Tenba Roadie II Hybrid (© Marcin Watemborski)

Tenba Roadie II Hybrid - test uniwersalnej walizki dla fotografów

Solidna walizka na kółkach, która pomieści masę sprzętu fotograficznego, można ją zabrać jako bagaż podręczny do samolotu, a w dodatku ma chowane paski, które sprawią, że zamieni się w plecak. Sprawdźmy czy Tenba Roadie II Hybrid rzeczywiście jest tak dobra, jak twierdzi producent.

Lider, którego Polacy nie znają

Tenba to amerykańska firma, która zajmuje się projektowaniem i produkcją profesjonalnych i amatorskich toreb, plecaków i walizek fotograficznych. Marka istnieje od 1977 roku i dosyć szybko zyskała uznanie fotografów na całym świecie — w USA jest nawet liderem rynku, chociaż akurat w Polsce jest mało znana. A szkoda, bo Tenba ma więcej patentów w swojej dziedzinie niż jakikolwiek inny producent toreb.

Od 2014 roku wyłącznym dystrybutorem marki jest firma CSI z Krakowa, od której dostałem na testy walizkę fotograficzną Tenba Roadie II Hybrid stworzoną z myślą o transportowaniu na kółkach dużej liczby sprzętu fotograficznego. Do tej pory nikt z Fotoblogia.pl nie miał okazji testować produktów tej marki, zatem do materiału podszedłem z ciekawością.

Klasyczny wygląd, który nie zdradza, co mamy w środku

Na pierwszy rzut oka walizka Tenba Roadie II Hybrid wygląda po prostu jak wysokiej jakości normalna walizka podróżna. To duży plus, bo w ten sposób zyskujemy na bezpieczeństwie — nie dajemy wyraźnego sygnału potencjalnemu złodziejowi, że w środku przewozimy sprzęt za kilkadziesiąt tysięcy złotych, jak nie więcej. Wzornictwo jest klasyczne, spokojne i proste, ale przemyślane. To sprawia, że produkt prezentuje się naprawdę dobrze i ponadczasowo.

Walizka waży 4.8 kg, a jej wymiary to 36 x 51 x 22 cm na zewnątrz oraz 30 x 43 x 14.5–18 cm w środku. Widać zatem, że można ją bez problemu zabrać na pokład samolotu jako bagaż podręczny.

Wodoodporny nylon, wytrzymałe zamki i kółka — to jej mocne strony

Tenba Roadie II Hybrid jest wykonana na zewnątrz z czarnego, odpornego na wilgoć nylonu. Tworzywo sprawia bardzo dobre wrażenie — wygląda solidnie, jest przyjemne w dotyku, ma gruby i precyzyjny splot. Mocnym punktem są też zamki błyskawiczne, które dla Tenby produkuje największy na świecie producent zamków błyskawicznych — grupa YKK.

Zamki mają być bardzo wytrzymałe i bez problemu znoszą trudy częstego wykorzystywania oraz podróży. Są to zamki typu „self healing" - zaprojektowane w taki sposób, aby można było łatwo je naprawić w razie, gdyby łączenie się rozeszło. Wystarczy po prostu ponownie przejechać przez rozjechane miejsce zamkiem, a rozdzielone łączenie zostanie naprawione. Można to mniej więcej zobaczyć w filmie zaprezentowanym poniżej:

W celach testu chciałem nagrać taki film samemu, aby wyraźnie pokazać Wam, na czym to polega. Próbowałem otworzyć zamek długopisem w podobny sposób jak na filmie. Po drugim zniszczonym długopisie zrezygnowałem. Łączenie jest tak mocne i solidne, że nie dałem rady. To ważne, bo tego typu awarie realnie się zdarzają i mogą zamienić podróż w prawdziwy koszmar. Sam coś o tym wiem, bo kiedyś zmagałem się z rozszczepionym zamkiem, jadąc na Sony World Photography Awards, kiedy jeszcze konkurs odbywał się w Cannes. Spinanie walizki agrafkami dało mi się we znaki.

Zastosowane tu zamki błyskawiczne są naprawdę bardzo wysokiej jakości.

Czarne, matowe suwaki pracują płynnie, nie stawiają bardzo dużego oporu, jak w wielu zamkach tego typu i są świetnie wykonane. Plus dla Tenby nie tylko za solidność zamków - jednego z najważniejszych elementów każdej torby czy plecaka.

Walizka Tenba Roadie II Hybrid jest przeznaczona do przenoszenia sporej ilości sprzętu fotograficznego, zatem producent zastosował tu dwa kółka oraz wysuwaną rączkę. Kółka mają średnicę ok. 7 cm, można je samemu wymienić i są wykonane z metalu oraz tworzywa sztucznego. Jakość wykonania stoi na naprawdę wysokim poziomie. Na opony kół zostało wybrane odpowiednie tworzywo, które jest twarde i wytrzymałe, ale zarazem dosyć ciche w eksploatacji. To nie są delikatne, głośne i szybko ścierające się kółka, które można spotkać w wielu walizkach podróżnych.

Projektanci zadbali także o ochronę newralgicznych części walizki, które są narażone na przetarcia. Mówię tu przede wszystkim o tylnym kancie walizki. W Roadie II Hybrid został on pokryty grubą warstwą plastiku. Mam prywatnie inną dużą walizkę na garnitury i właśnie w tym miejscu jest najbardziej zniszczona. Dobre wrażenie robi też wysuwana rączka, która jest dostosowana do dużego obciążania.

Rączka jest dosyć szeroka i dobrze wyprofilowana. Pokryto ją matowym, czarnym i przyjemnym w dotyku tworzywem sztucznym, które nieco przypomina wysokiej jakości gumę, ale jest bardzo twarde. Pośrodku mamy duży i precyzyjny przycisk zwalniający blokadę do składania rączki, która chowa się w zamykanej na zamek błyskawiczny komorze.
 Na zewnątrz, z przodu, mamy też dwie kieszenie. Mała jest na dokumenty, paszport czy karty pamięci. Standardowo, w jednej z nich otrzymujemy pokrowiec na karty SD.

Większa pomieści nawet 17-calowego notebooka. Takie rozwiązanie ma plusy i minusy — możemy szybko wyciągnąć laptopa na lotnisku przy kontroli bezpieczeństwa czy w samolocie, ale z drugiej strony komora nie jest aż tak dobrze chroniona, gdyby była w środku. Do tego mamy rozpinaną kieszonkę, do której można schować końcówki nóg statywu. U góry możemy go przymocować paskiem, który jest chowany w komorze na wysuwaną rączkę. Praktyczne i przydatne rozwiązanie.

Zewnętrzna komora pomieści nawet 17-calowego laptopa lub masę akcesoriów, jak dysk, kable, wizytówki, długopisy.


Oprócz tego walizka jest wyposażona w dwa duże, solidne uchwyty ulokowane u góry oraz z boku. W ten sposób możemy w wygodny sposób przenosić walizkę w różnych kierunkach czy chociażby z łatwością chwycić ją dwoma rękami, wyciągając z komory bagażowej w samolocie. Rączki są przykręcone dwoma dużymi, mocnymi śrubami, które budzą zaufanie.


„Hybrid" oznacza, że walizkę można zamienić w plecak dzięki chowanym paskom


Walizka zazwyczaj jest transportowana na kółkach, ale w praktyce nie wszędzie podłoże się do tego nadaje. A prowadzenie wyładowanej cennym sprzętem fotograficznym walizki po zniszczonej, dziurawej powierzchni albo nawet piasku może się źle skończyć — nie tylko dla samej walizki, ale przede wszystkim dla cennego aparatu czy optyki. W takich sytuacjach mogą przydać się chowane z tyłu paski, dzięki którym Tenba Roadie II Hybrid zamieni się w plecak. Co prawda noszenie nawet 10 kg na plecach nie jest przyjemnością, ale czasami to rozwiązanie może naprawdę pomóc.

Co więcej, sama procedura wyjmowania i chowania pasków jest szybka — wystarczy odpiąć zamek i wyjąć pasek z komory. Jest też możliwość podpięcia pasków do konstrukcji rączki, dzięki czemu paski nie będą szorować o podłoże przy jeździe na kółkach. Same paski są dosyć szerokie, nie za grube, aby można je było chować. Nie są to wprawdzie tak komfortowe i grube paski, jak w plecakach fotograficznych np. z serii Tenba, ale w zupełności wystarczą i sprawdzają się w swojej roli.


W środku jest mnóstwo miejsca i przegródek

Środek walizki jest obszerny, pojemny i utrzymany w szarym kolorze, który nie powinien się specjalnie brudzić. Walizka standardowo pomieści 2 lustrzanki z dołączonym obiektywem oraz 6–8 dodatkowych obiektywów, lampę błyskową, akcesoria. Sam też przenosiłem tam dwie lampy błyskowe Quadralite Move 300 i 400, korpus Canon EOS 5D Mark III, obiektyw 24–70 mm f/2.8 L II, ładowarkę do aparatu, kable oraz wyzwalacze i dysk zewnętrzny 2,5 cala.

W zewnętrznych komorach zmieściłem dwa przedłużacze, pokrowiec na karty pamięci, dwie parasolki i trochę drobiazgów. Ten cały zestaw mogłem przetransportować na sesję w naprawdę komfortowy sposób, bez konieczności targania tego ciężkiego zestawu w rękach czy na plecach. W walizce mógłbym też alternatywnie pomieścić sporej wielkości zestaw do nagrywania filmów z kamerą na czele czy profesjonalną lustrzankę klasy Nikon D5 z długim teleobiektywem i kilkoma mniejszymi szkłami czy flashem.

Wnętrze Tenby Roadie II Hybrid jest wyścielone przyjemnym w dotyku materiałem frotowym. Do dyspozycji mamy mnóstwo przegródek na rzepy, dzięki czemu możemy dostosować układ do własnych potrzeb. Jakość zastosowanego materiału jest wysoka, nie budzi wątpliwości pod względem ochrony, chociaż sam kolor jest nieco przygaszony i złamany. Moim zdaniem zdecydowanie lepiej prezentowałby się nieco jaśniejszy i czysty kolor.

Podsumowanie


Walizka Tenba Roadie II Hybrid to typowy sprzęt dla fotografów, którzy często podróżują z naprawdę dużą iliścią sprzętu fotograficznego i chcą go solidnie zabezpieczyć. Walizka pomieści naprawdę mnóstwo sprzętu, a solidne kółka pozwolą transportować do komfortowo i bezpiecznie. Co dla mnie bardzo ważne, Roadie II Hybri jest uniwersalna - ma też paski do noszenia jako plecak, komorę na laptopa czy możliwość zaczepienia statywu, a jej wielkość nie przekracza wymiarów bagażu podręcznego w liniach lotniczych. Za tę wysoką jakość i uniwersalność trzeba jednak całkiem sporo zapłacić. W Polsce walizka Roadie II Hybrid kosztuje ok. 1150 zł. Jest to jednak produkt, który spełnia nawet wysokie oczekiwania i w zasadzie trudno w nim znaleźć większe wady.

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy akcesoriów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Niewielki może bardzo dużo! Voigtländer Nokton 50 mm f/1,5 Tamron SP 70-200 mm f/2.8 Di VC USD z Canonem w tle [test] Thule Aspect DSLR - plecak fotograficzny na każdą okazję [test] Canon EOS M6, czyli bezlusterkowiec z opcjonalnym wizjerem w naszych rękach Canon EOS 77D i 800D w naszych rękach. Zobacz główne różnice i poznaj polskie ceny Nowe portretówki Sony FE 100 mm f/2.8 i 85 mm f/1.8 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe Sony A6500 - test trybu filmowego Pentax KP - zaawansowana lustrzanka z matrycą APS-C na nowo Fujifilm X100F - pierwsze zdjęcia i porównanie szumów Fujifilm GFX 50S - pierwsze zdjęcia i wrażenia Fujifilm X-T20 - pierwsze przykładowe zdjęcia i porównanie szumów Czekając na Sony A9? Moje dwa lata z Sony - podsumowanie Sony A6500 - topowy bezlusterkowiec pełen sprzeczności [test] Panasonic – dwa mikrozoomy do Mikro 4/3 [test] Affinity Photo - czy Adobe ma powody do obaw? [recenzja] Leica M10 - pierwsze zdjęcia z Wetzlar Canon EOS 5D Mark IV - test trybu filmowego Canon EOS M5 - test bezlusterkowca, na którego długo czekaliśmy Fujifilm 56 mm f/1.2 APD – prawie test, czyli kadrów kilka z nowej portretówki Sigma 12-24 mm f/4 DG HSM ART – jeśli nie rekord, to co? [test] Nikon D5600 - test lustrzanki z Wi-Fi i Bluetooth dla entuzjastów fotografii Taka mała, taka duża – dwie kulowe głowice Vanguarda [test] Olympus OM-D E-M1 Mark II - najszybszy na rynku [test] Panasonic Lumix GH5 to marzenie filmowców i technologiczny pokaz siły. Nasze pierwsze wrażenia

Popularne w tym tygodniu:

Fujifilm X-E3 - nasze pierwsze zdjęcia przykładowe Feiyu Tech A2000 - wideotest nowego gimbala z dalekiego wschodu