Fujifilm X-T2 - test bezlusterkowego profesjonalisty

Ten artykuł ma 8 stron:

Fotografowanie w praktyce

Pierwsze wrażenie po wypakowaniu Fujifilm X-T2 wraz niedużym obietywem Fujinon XF 35 mm f/2 R WR było zachwycające. Aparat genialnie leżał w dłoniach, miał świetne wymiary i wagę. I to właśnie w tym zestawie fotografowało mi się nim najlepiej. Z czasem niestety entuzjazm nieco opadł, a już w szczególności, kiedy podpiąłem długi i ciężki obiektyw Fujifilm Fujinon XF 50–140 mm f/2.8 R LM OIS WR. Do fotografowania z takimi obiektywami zdecydowanie potrzebny jest grip, bo komfort pracy mocno spada.

Fotografowanie Fujifilm X-T2 sprawia dużo przyjemności. Aparat jako całość ma przemyślaną ergonomię, sporo lepszą, niż w X-T1. Nie jest pozbawiony błędów, o czym już pisałem, ale jeśli fotografujemy w podróży czy na ulicy albo wykonujemy na spokojnie portret, to opisane tam mankamenty nie przeszkadzają zbyt mocno.

35 mm, 1/1100 s, f/2, ISO 8000

Fujifilm X-T2 sprawia wrażenie obcowania z aparatem z wysokiej półki, bo przecież takim aparatem jest — zarówno pod względem wykonania, jak i zastosowanych technologii oraz wysokiej ceny. Cechą charakterystyczną aparatu jest obsługa podstawowych parametrów. Czułość ISO i czas naświetlania ustawiamy pokrętłami na górze korpusu z możliwością dokładniejszej korekcji tarczami z tyłu i przodu korpusu. Z kolei wartość przysłony zmienia się pierścieniem na obiektywie. Takie rozwiązanie sprawia, że fotografowanie X-T2 daje odczucia nieco analogowe czy raczej klasyczne. Fakt, że każde z podstawowych ustawień trzeba zmieniać ręcznie, kręcąc fizycznymi, osobnymi pokrętłami, może wymuszać większe przykładanie uwagi do ich zastosowania w fotografii. Z pewnością też daje wyższą kulturę pracy, której brakuje wielu tańszym aparatom.

35 mm, 1/160 s, f/5.6, ISO 200, + 1/3 EV

Te klasyczne rozwiązania są wspierane przez nowoczesne wnętrze — świetną matrycę, wydajny procesor, duży i przejrzysty wizjer elektroniczny oraz bardzo szybki i dokładny system AF. Taki mariaż sprawdzonych, klasycznych rozwiązań wzornistycznych i ergonomicznych z nowoczesną technologią wyszedł już modelowi X-T1 na dobre. Teraz, dzięki wielu usprawnieniem oraz poprawkom, w modelu X-T2 działa to jeszcze lepiej.

Ekran i wizjer

3-calowy ekran LCD o rozdzielczości 1040 tys. punktów to mocny punkt aparatu Fujifilm X-T2. Konstrukcja jest nie tylko odchylana o 90 stopni w górę i 45 stopni w dół, ale także w bok. W ten sposób możemy lepiej wykorzystywać potencjał odchylanego aparatu, także fotografując w pionie, np. portrety. Wyświetlacz jest jasny, kontrastowy, oferuje soczyste, naturalne barwy przyjemne dla oka. Ekran prezentuje w zgrabny sposób wszystkie najważniejsze ustawienia aparatu. Widok można zmieniać i dostosować do swoich potrzeb.

Szkoda, że nie jest to ekran dotykowy, co staje się standardem wśród bezlusterkowców, także tych flagowych. Jak pokazuje Olympus OM-D E-M1 Mark II, Sony A6500 czy Panasonic Lumix GX80, dotykowy ekran nie jest tylko lifestylowym dodatkiem, ale pełni rolę praktycznego uzupełnienia funkcjonalności AF — szczególnie w trybie, kiedy cały ekran stanowi panel dotykowy do sterowania ustawieniami punktu AF, kiedy patrzymy przez wizjer. Tego rozwiązania zdecydowanie mi tu brakuje.

Fujifilm X-T2 jest także wyposażony w wizjer elektroniczny o rozdzielczości 2,36 mln punktów, powiększeniu x0,77 i opóźnieniem wynoszącym zaledwie 0.005 s. Wizjer sprawia świetne wrażenie. Odświeżenia i opóźnienie nie jest praktycznie zauważalne. Jego rozdzielczość jest identyczna, jak u poprzednika, ale w X-T2 sprawia on wrażenie większego, bardziej przejrzystego. Korzystając z trybu Boost, możemy też uzyskać dużo lepsze odświeżanie na poziomie 100 kl./s. W zwykłym trybie wartość ta spada do 60 kl./s, co jest wynikiem i tak lepszym o 6 kl./s, niż w X-T1. Powiększona muszla wizjera jest dodatkowym atutem poprawiającym komfort pracy.

Zobacz również: Wideotest Sony Cyber-shot HX200V

Znaczącej poprawie uległ parametr oznaczany jako „blackout", czyli zaciemnienie obrazu pomiędzy zdjęciami w serii. „Blackout" jest teraz ponad dwukrotnie krótszy, co zdecydowanie ułatwi pracę fotografom sportu czy fotoreporterom.

Podobnie, jak na ekranie, także w wizjerze wyświetlane są najważniejsze ustawienia, które również dostosowują się do pozycji aparatu (pion/poziom). Fotograf ma wpływ na widok ustawień i może go zmieniać.

Wydajność, bateria

Fujifilm X-T2 uruchamia się bardzo szybko w czasie ok. 0.03 s, co jest dobrym wynikiem. Jest gotowy do zdjęć niemal od razy po przełączeniu włącznika. Nieco gorzej jest przy wybudzaniu, które zajmuje ok. 1 s.

Aparat oferuje standardowo prędkość zdjęć seryjnych do 8 kl./s przy migawce mechanicznej oraz do 14 kl./s przy elektronicznej. Pracując w formacie RAW aparat trzyma deklarowane 8 kl./s przez 3 sekundy, czyli jest w stanie wykonać 24 zdjęć z pełną prędkością. Później, przez kolejną sekundę, wykonuje 3 zdjęcia, a następnie zwalnia do ok. 1,2 kl./s.

W formacie JPEG X-T2 również oferuje deklarowaną prędkość 8 kl./s. W czasie testów wykonałem nim serię zdjęć trwającą 1 minutę i nie doświadczyłem jakiegokolwiek zwolnienia tempa zdjęć. Co bardzo ważne, aparat był w czasie zapisywania w pełni użyteczny — nie zawieszał się, nie zwalniał, umożliwiał edycję wszystkich parametrów.

Osoby wykorzystujące Fujifilm X-T2 na poważnie do fotografii sportowej czy przyrodniczej, powinny zainteresować się nowym gripem VPB-XT2 umożliwiającym znaczącą poprawę wydajności oraz czasu pracy. Grip mieści dwie dodatkowe baterie, poprawia ergonomię zdjęć pionowych, ma też gniazdo słuchawek do monitorowania poziomu sygnału audio, ale również potrafi pełnić rolę zasilacza, umożliwiającego ładowanie dwóch baterii naraz. Niestety, nie miałem przyjemności go testować, ale według producenta, grip wydłuża czas fotografowania do ok. 1000 zdjęć oraz rejestrowania filmów 4K z 10 do 30 minut.

To nie koniec dobrodziejstw, które niesie ze sobą. Grip poprawia osiągi Fujifilm X-T2. Producent przygotował specjalny tryb Boost, który uruchamia się jednym kliknięciem. W trybie tym aparat wykorzystuje potencjał trzech baterii naraz — zwiększa prędkość trybu seryjnego z 8 kl./s do 11 kl./s przy migawce mechanicznej, do tego skraca się czas opóźnienia migawki z 50 do 45 ms, a czas odstępu pomiędzy wyświetlaniem kolejnych ujęć w wizjerze spada ze 190 do 170 ms. W końcu dodatkowy grip nie jest tylko magazynem na baterie oraz dodatkowym uchwytem, ale realnym narzędziem rozbudowującym możliwości aparatu, kiedy tego potrzeba.

Z drugiej strony, Fujifilm X-T2 jest w stanie wykonać na jednej baterii tylko ok. 350 zdjęć. To wynik dosyć dobry dla bezlusterkowców, ale w porównaniu do lustrzanek, niestety bardzo słaby. Traktując nowy korpus jako poważne narzędzie pracy, nie obejdzie się bez dodatkowych akumulatorów, a dla wielu także kosztującego 329 euro gripa.

Autofokus

Już Fujifilm X-T1 oferował dobry AF, ale w Fujifilm X-T2 jeszcze go ulepszono. Aparat ma hybrydowy moduł AF, który korzysta z części pikseli na matrycy i oferuje połączenie detekcji fazowej oraz kontrastu. Mamy tu nową matrycę X-Trans III, która oferuje 91 punktów AF z czego 49 to punkty detekcji fazowej. Co więcej, pokrywają one ok. 40% całego kadru (75% w pionie i 50% w poziomie), czyli obszar detekcji fazowej poszerzono o ok. 230%. U poprzednika było w sumie 49 wszystkich punktów AF. Jeśli zależy Wam na jeszcze bardziej dokładniejszym podziale kadru, to X-T2 umożliwia włączenie siatki z 325 mniejszymi punktami, z czego 77 to punkty detekcji fazowej.

77.3 mm, 1/125 s, f/2.8, ISO 3200

Nowy AF działa znacząco szybciej, niż w X-T1, ustawiając ostrość w czasie nawet do 0,10 s przy dobrym świetle. W gorszych warunkach, kiedy panuje półmrok czy kiepskie oświetlenie, jest gorzej na poziomie ok. 0,5 s. X-T2 testowałem także we wrocławskim klubie jazzowym Vertigo. Wraz z obiektywem Fujifilm Fujinon XF 50–140 mm f/2.8 R LM OIS WR aparat radził sobie całkiem dobrze, chociaż uzyskane czasy ostrzenia były już słabsze (ok. 0,8–1 s), ale dokładność pozostawała wysoka. Fotografowałem w podobnych miejscach kilkoma flagowymi bezlusterkowcami, a także profesjonalnymi lustrzankami. Fujifilm X-T2 pod tym względem jest jednym z najlepszych.

Fujifilm X-T2 ma dedykowaną sekcję ustawień AF w trybie ciągłym, trochę jak w profesjonalnym Canonie EOS 5D Mark IV czy 1DX Mark II. Aparat umożliwia dostosowanie trybu ciągłego do rodzaju ruchu obiektów, które śledzimy. Do wyboru jest 6 trybów pracy AF-C: wielofunkcyjny, ignoruj przeszkody, szybko zwalniający/przyśpieszający obiekt, nagle pojawiający się obiekt, nienaturalnie poruszający się obiekt oraz ostatni, ręczny. W każdym z trybów dostępne są trzy zmienne parametry: czułość śledzenia (jak długo aparat czeka przed zmianą ostrości), szybkość śledzenia (decyduje o tym, jak czuły jest system na zmiany szybkości obiektu) i zmiana punktów, służący do ustawienia obszaru ostrzenia przy pomiarze strefowym.

Dzięki temu fotograf może dostosowywać pracę AF do specyfikacji scen, które fotografuje — zastosować inne parametry czułości i śledzenia do jednolitego ruchu, np. w czasie wyścigów, a inne do sportów, gdzie zawodnicy w szybki i nieprzewidywany sposób zmieniają kierunek. Zastosowanie tak rozwiniętych funkcji AF to kolejny krok w kierunku sprzętu w pełni profesjonalnego, który docenią osoby zawodowo fotografujące sporty, przyrodę, śluby czy inne wydarzenia. Tryby AF-C w praktyce sprawdzają się bardzo dobrze. W czasie zdjęć widziałem wyraźną różnicą pomiędzy poszczególnymi trybami. Imponująco dobrze sprawował się tryb ignorujący przeszkody, który bez problemu trzyma ostrość na wybranym punkcie i rzeczywiście ignoruje inne elementy wchodzące w kadr.

Warto także wspomnieć funkcję wykrywania twarzy oraz oka. Aparat całkiem skutecznie rozpoznaje twarze, chociaż czasami potrafi się gubić, kiedy osoba obraca się lub intensywnie rusza. Nieco gorzej jest z funkcją Eye Detection AF, która gubi się w szczególności, kiedy fotografowana osoba ma okulary. W tej kwestii jest jeszcze nad czym popracować.

Funkcje dodatkowe

Fujifilm X-T2 ma moduł Wi-Fi do bezprzewodowego łączenia się ze smartfonem. Dedykowana aplikacja Fujifilm Camera Remote App umożliwia bezpośrednie pobieranie zdjęć z aparatu, dodawanie danych GPS oraz zdalne sterowanie aparatem. Dostępne są funkcje takie, jak wybieranie punktów AF, wyzwalanie migawki, kompensacja ekspozycji, czułość ISO, efekty, balans bieli, makro, flash czy wyzwalacz. Nie zauważyłem żadnych problemów z łączeniem się z moim iPhonem 6S. Szkoda jedynie, że aparat nie ma dedykowanego przycisku do uruchamiania Wi-Fi. Obecnie proces włączania łączności bezprzewodowej jest schowany w menu.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy bezlusterkowców

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Fujifilm X-E3 - nasze pierwsze zdjęcia przykładowe Fujifilm Instax mini 70 - pierwsze wrażenia z premiery Softboxy Phottix Raja i statyw Padat - mobilne rozwiązania chińskiego producenta [wideotest] Sony A9 - test bezlusterkowca, który ma być zabójcą lustrzanek Czy mobilny notebook ASUS ZenBook UX305UA sprawdzi się w produkcji wideo? Sprawdzam w praktyce Canon EOS 5D Mark IV - pierwsze wrażenia Panasonic Lumix S1 - premiera, pierwsze wrażenia i wnioski [WIDEO] ASUS ZenFone Zoom – fotograficzny test smartfona z 3-krotnym zoomem optycznym Canon EOS M6, czyli bezlusterkowiec z opcjonalnym wizjerem w naszych rękach Recenzja Nikona D5000 z obiektywem 18-55mm VR Miękki spust migawki, czyli mała rzecz a cieszy Tamron 28-200 mm f/2.8-5.6 Di III RXD do Sony E - najlepszy zoom spacerowy na świecie?