Alessandro Barteletti otrzymał zgodę na wejście do specjalnych ośrodków szkoleniowych dla astronautów w Europie, Stanach Zjednoczonych oraz Rosji. Jego zadaniem było dokumentowanie życia i szkolenia pierwszego 60-letniego astronauty na świecie, przygotowującego się do 6-miesięcznej misji. Zdjęcie, które trafiło na okładkę "National Geographic", zostało wykonane w rosyjskim ośrodku szkoleniowym, kiedy Paolo Nespoli siedział w środku symulatora Sojuz.
Po konsultacji z Paolo, ten przyznał rację fotografowi, że opuszczanie modułu szkoleniowego jest bez sensu. Alessandro i jego bohater postanowili improwizować – mieli 60 sekund i żadnego profesjonalnego światła. Dobrze że fotograf szybko przypomniał sobie o swoim iPhonie, w którym włączył latarkę i umieścił między dwoma panelami za astronautą. Wszystko zagrało idealnie, tworząc na zdjęciach atmosferę tajemniczości.
Przeczucie Bartelettiego go nie myliło. To było jedno z najważniejszych zdjęć w całym projekcie. Właśnie ono zostało wybrane przez edytorów włoskiego wydania "National Geographic" na okładkę magazynu. Fotograf długo nie mógł uwierzyć, że zdecydowali się na zdjęcie zrobione 10-letnim aparatem, oświetlone za pomocą iPhone'a.
Ta historia uczy nas, że najlepszym sprzętem jest ten, który mamy pod ręką. Nie tylko aparat, o którym mówił Chase Jarvis (autor powyższego stwierdzenia), ale jak widać też oświetlenie. Fotografia jest w dużej mierze sztuką improwizacji i często wielu z nas stosuje niecodzienne i nieoczywiste rozwiązania, dzięki którym tworzymy niesamowite obrazy. Grunt to wiedzieć, co robimy i po co.
Więcej informacji na temat prac Alessandro Bartelettiego znajdziecie na jego stronie internetowej.