10-letni aparat, latarka z iPhone'a i trochę kreatywności wystarczyło, by trafić na okładkę "National Geographic"

Alessandro Barteletti od roku tworzył reportaż fotograficzny dla "National Geographic", opowiadający historię 60-letniego astronauty Paolo Nespoliego. Jeździł z nim po całym świecie, dokumentując kluczowe chwile. Poznajcie historię projektu oraz tego, jak to zdjęcie trafiło na okładkę magazynu.

10-letni aparat, latarka z iPhone'a i trochę kreatywności wystarczyło, by trafić na okładkę "National Geographic" 1
Źródło zdjęć: © © Alessandro Barteletti / [www.alessandrobarteletti.com](http://www.alessandrobarteletti.com/)
Marcin Watemborski

Alessandro Barteletti otrzymał zgodę na wejście do specjalnych ośrodków szkoleniowych dla astronautów w Europie, Stanach Zjednoczonych oraz Rosji. Jego zadaniem było dokumentowanie życia i szkolenia pierwszego 60-letniego astronauty na świecie, przygotowującego się do 6-miesięcznej misji. Zdjęcie, które trafiło na okładkę "National Geographic", zostało wykonane w rosyjskim ośrodku szkoleniowym, kiedy Paolo Nespoli siedział w środku symulatora Sojuz.

Wszedłem do Sojuza z moim Nikonem D3 i obiektywem szerokokątnym, gotowy, by zrobić zdjęcie, kiedy stało się coś nieoczekiwanego – wszystkie światła zgasły, wszędzie było ciemno i usłyszałem pukanie od zewnątrz. Powiedzieli mi, że została mi tylko minuta. Nie wiedziałem, co zrobić – to było idealne ustawienie zdjęcia, prawdopodobnie jedno z najlepszych w ogóle. Na zewnątrz miałem kilka świateł ledowych, ale gdybym wyszedł, nie wpuściliby mnie ponownie.
10-letni aparat, latarka z iPhone'a i trochę kreatywności wystarczyło, by trafić na okładkę "National Geographic" 2
© © Alessandro Barteletti / [www.alessandrobarteletti.com](http://www.alessandrobarteletti.com/)

Po konsultacji z Paolo, ten przyznał rację fotografowi, że opuszczanie modułu szkoleniowego jest bez sensu. Alessandro i jego bohater postanowili improwizować – mieli 60 sekund i żadnego profesjonalnego światła. Dobrze że fotograf szybko przypomniał sobie o swoim iPhonie, w którym włączył latarkę i umieścił między dwoma panelami za astronautą. Wszystko zagrało idealnie, tworząc na zdjęciach atmosferę tajemniczości.

Moduł szkoleniowy był mały - miał mniej niż 2 metry średnicy, więc latarka z telefonu w zupełności wystarczyła by oświetlić wnętrze. Miałem czas na wykonanie tylko dwóch ujęć ogólnych oraz dwóch portretowych – kilka sekund przed tym, gdy zostałem poproszony o wyjście.

Przeczucie Bartelettiego go nie myliło. To było jedno z najważniejszych zdjęć w całym projekcie. Właśnie ono zostało wybrane przez edytorów włoskiego wydania "National Geographic" na okładkę magazynu. Fotograf długo nie mógł uwierzyć, że zdecydowali się na zdjęcie zrobione 10-letnim aparatem, oświetlone za pomocą iPhone'a.

10-letni aparat, latarka z iPhone'a i trochę kreatywności wystarczyło, by trafić na okładkę "National Geographic" 3
© © Alessandro Barteletti / [www.alessandrobarteletti.com](http://www.alessandrobarteletti.com/)

Ta historia uczy nas, że najlepszym sprzętem jest ten, który mamy pod ręką. Nie tylko aparat, o którym mówił Chase Jarvis (autor powyższego stwierdzenia), ale jak widać też oświetlenie. Fotografia jest w dużej mierze sztuką improwizacji i często wielu z nas stosuje niecodzienne i nieoczywiste rozwiązania, dzięki którym tworzymy niesamowite obrazy. Grunt to wiedzieć, co robimy i po co.

Więcej informacji na temat prac Alessandro Bartelettiego znajdziecie na jego stronie internetowej.

Źródło artykułu: WP Fotoblogia
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE