Nowojorski fotograf Brian Finke przez dwa lata intensywnie podróżował. Stany Zjednoczone, Azja, Europa. Ponad 10 przewoźników. Podróże z Detla, Jet Blue, Hawaiian, Hootes Air, Southwest i Song. I wreszcie: Air France, Quantas, British Airways, Air Asia, Thai, Tiger, ANA, Japan i Cathay Pacific, Icelandair. Po co ta wyliczanka? Nazwy poszczególnych przewoźników były dla Finke’a niczym nazwy miast i krajów dla przeciętnego turysty. Fotograf spędził nad ziemią godziny, dni, tygodnie, fotografując podniebne życie.
Owocem tych podniebnych wędrówek jest projekt „Flight Attendants”, w ramach którego Finke uwiecznił codzienne życie ludzi, którzy byli na tyle odważni, by wybrać pracę na wysokości 12 kilometrów. We wstępie do jego książki ”Flight Attendants” Alix Browne pisze: „Podejście Finke'a do fotografowania personelu linii lotniczych nie jest ani nostalgiczne, ani przesadnie realistyczne. Uchwycił te kobiety w ich wyćwiczonych pozach: prezentujące procedury bezpieczeństwa, uśmiechające się i machające jak w reklamie”. Jednak Finke skupił się nie tylko na obowiązkach zawodowych: fotografował stewardesy także podczas odpoczynku i codziennych, zwykłych czynności, odpowiadając na pytanie, czy życie na ziemi również jest możliwe.
Finke prezentuje niewątpliwy urok tego zawodu. Bezproblemowo łącząc na fotografiach obowiązki stewardes z ich codziennymi czynnościami, a także skupiając się na jednostce jako części grupy, prezentuje zupełnie inne spojrzenie na pracę personelu lotniczego.
Więcej zdjęć na stronie autora.