"1984" Orwella spełnia się na naszych oczach. Kamerka internetowa śledziła właścicielkę

"1984" Orwella spełnia się na naszych oczach. Kamerka internetowa śledziła właścicielkę
Marcin Watemborski

10.10.2017 12:47, aktual.: 26.07.2022 18:18

Obecnie chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że ”Wielki Brat patrzy”. Wystarczy, że mamy podłączone do internetu urządzenie typu kamerka z mikrofonem, by ktoś mógł nas podglądać i podsłuchiwać. Niestety staje się to coraz łatwiejsze, o czym przekonała się Rilana Hamer.

Kiedyś tylko gdybaliśmy na temat ogólnodostępnych narzędzi do podsłuchu

George Orwell skoncentrował się nawet na tworzeniu fikcji, opartej na koncepcji stałej inwigilacji i kontroli społeczeństwa. Niestety dziś technologia poszła tak bardzo do przodu, że kontrola ”Wielkiego Brata” jest prawdą. Nie jest to nic odkrywczego, ale wciąż przeraża.

Media społecznościowe, smartfony, kamerki internetowe – wszystko to sprzyja zbieraniu informacji o nas i kontroli. Ciekawe, czy wiedzieliście, że programy lojalnościowe dużych koncernów spożywczych również mają służyć ukierunkowaniu nas na produkty. My cieszymy się, że dostajemy karteczkę ze zniżkami, na produkty, których używamy, a handlowcy zacierają ręce patrząc na nasze rachunki. Okropieństwo.

Rilana Hamer z Holandii przekonała się ostatnio o tym, że wystarczy podłączyć kamerkę do internetu, by ktoś bez problemu przejął nad nią kontrolę

Kupiła ją, by móc kontrolować to, co robi jej psiak podczas jej nieobecności. Takie urządzenia kosztują obecnie grosze. Pewnego dnia jednak Rilana bardzo się zdziwiła. Zwłaszcza, że instalacja urządzenia miała być bezpieczna.

Ktoś zdołał się podłączyć do kamerki Rilany. Kobieta natychmiast odłączyła urządzenie z prądu. Później podłączyła ją ponownie i usłyszała głos. Osoba, która połączyła się z urządzeniem, próbowała rozmawiać po francusku i hiszpańsku. Jednak takie powitanie nie poprawiło nastroju naszej bohaterki.

Po całym zdarzeniu Hamer zwróciła sprzęt do sklepu, gdzie została poinformowana, że prace nad wyjaśnieniem sprawy trwają. Dochodzenie dotyczy tego, jak ktoś złamał zabezpieczenia i przejął kontrolę nad urządzeniem – nie powinno to było się w ogóle zdarzyć. Może to być kwestia zbyt słabego hasła lub złamania zabezpieczeń.

W dobie powszechnych cyberataków powinniśmy być szczególnie ostrożni i zwracać uwagę na to co i komu udostępniamy, chociaż jeśli naprawdę komuś podpadniemy – podejrzewam, że nie uchroni nas najlepsze hasło. Najsłabszym ogniwem każdego zabezpieczenia jest człowiek, a o ”łamaniu ludzi, a nie haseł” mówił już lata temu Kevin Mitnick, jeden z najbardziej znanych włamywaczy komputerowych.

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)