Acadelus CPS h1, to nie byle tandeta. Jej silnik wymaga źródła zasilania (dlatego najwygodniej pracować z nim w studio, chyba że chcemy targać dodatkowe baterie), waży 2,5 kg i opiera się na technologii zastosowanej w symulatorach lotu. Za to wystarczy go włączyć i odczekać parę sekund, a możemy być pewni, że nasz aparat jest ustawiony absolutnie perfekcyjnie. Drobne zmiany przeprowadzimy naciskając jeden z prostych przycisków do nawigacji znajdujących się z boku głowicy.
Komu najbardziej przyda się takie cacko? Będzie przydatnym narzędziem w studio do zdjęć martwej natury, okaże się pomocny podczas fotografowania architektury, ale także pejzażu i panoram. Wszędzie tam, gdzie potrzebna jest precyzja i profesjonalizm, a koszty nie grają roli.
Źródło: wired.com