Spencer Tunick zaistniał w świecie fotografii dzięki nietypowym aranżacjom składającym się z reguły z dużej liczby osób w nietypowych strojach. Jego modele pozują... nago.
Wczesne prace Tunicka skupiają się na jednostce lub nieznacznej liczbie nagich postaci. Pierwszy głośny akt pochodzący z 1994 roku liczył w porównaniu z obecnym rozmachem fotografa mało modeli, bo tylko 28. Był jednak zwrotem w jego karierze. Akt przed budynkiem ONZ na Manhattanie zapoczątkował serię ponad 65 instalacji umiejscowionych w Stanach Zjednoczonych i za granicą.
Tunick chce ukazać, jak grupa nagich osób może przeobrazić się w zupełnie nowy, ikonograficzny kształt. Ciała wtapiają się w krajobraz, tworząc jego „naturalną” część.
Fotografie Tunicka cechują się niesamowitym rozmachem. Swoje sceny umieszcza on w monumentalnych gmachach, dziczy albo rozpoznawalnych przestrzeniach miejskich. W każdej z nich może wziąć udział nawet parę tysięcy nagich statystów. Najwięcej, bo aż 18 tys. nagich osób uczestniczyło w sesji w 2007 roku w Meksyku. Prace Tunicka poruszają, inspirują i bulwersują. Poświęcono mu 3 filmy dokumentalne produkcji HBO.
W sesjach Tunicka bierze udział od kilku do kliku tysięcy nagich wolontariuszy. Jego fotografie często są trudne logistycznie do zorganizowania, a także wywołują duże poruszenie wśród władz. W Nowym Jorku fotograf został aresztowany 3 razy podczas prób zrobienia zdjęcia. Wnosił do władz miasta i wyższych instancji pisma, aby uchronić siebie i modeli przed aresztowaniem. Ostatecznie na 10 lat zrezygnował z robienia zdjęć w Nowym Jorku.
Gdyby ktoś miał ochotę, na stronie Spencera można się zarejestrować, aby wziąć udział w takiej ekscentrycznej sesji :)