Amerykański sąd orzekł, że wykorzystanie zdjęcia wziętego z internetu jest legalne

Amerykański sąd orzekł, że wykorzystanie zdjęcia wziętego z internetu jest legalne
Marcin Watemborski

04.07.2018 12:45, aktual.: 26.07.2022 17:58

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Nic nie denerwuje nas, fotografów, bardziej niż wykorzystanie naszych zdjęć bez zgody i wiedzy. Jedna sprawa z USA zyskuje w światku duży rozgłos. Poszkodowany fotograf został zignorowany przez sąd.

Fotograf Russel Brammer z Waszyngtonu odkrył, że jego zdjęcie na długim czasie otwarcia migawki zostało wykorzystane na stronie festiwalu filmowego w Północnej Wirginii w 2016 roku. Organizatorzy nawiązali z nim jednak nić porozumienia i usunęli zdjęcie, gdy tego zażądał. Tak, czy siak – fotograf złożył pozew sądowy o naruszenie prawa autorskiego. Violent Hues Productions, organizator festiwalu, utrzymywał, że wykorzystanie zdjęcia było dozwolone do użytku.

Sprawa sądowa miała dwa podłoża. Pierwszym było wykorzystanie obrazu bez zgody autora, drugim wykadrowanie i usunięcie informacji o prawach autorskich, czyli obróbka obrazu bez wiedzy i zgody. Prawo autorskie w Stanach Zjednoczonych jest mniej oczywiste niż polskie i postrzeganie obrazu jako ”dozwolonego do użytku” jest bardziej skomplikowane.

Zdjęcie Brammera zamieszczone na stronie internetowej festiwalu.
Zdjęcie Brammera zamieszczone na stronie internetowej festiwalu.

W Polsce sprawa byłaby naprawdę prosta – ktoś ukradł zdjęcie, wykorzystał je, nie podał autora i to na dodatek komercyjnie. Ciach, sprawa zamknięta. W przypadku tej konkretnej rozprawy, rzecz wyglądała tak, że dozwolona obróbka nie obniżyła wartości artystycznej zdjęcia, a obraz został wykorzystany przy prestiżowym wydarzeniu tematycznym. Niektórzy mogliby to postrzegać nawet, jako promocję.

Zdjęcie Brammera na jego Flickrze.
Zdjęcie Brammera na jego Flickrze.

Sędzia z Wirginii uznał, że zdjęcie stanowi rzeczywiste przedstawienie świata, co sprawia że może zostać wykorzystane dowolnie. Nie rozumiem dokładnie toku myślenia sędziego, ale wychodzi na to, że według niego praca Brammera nie miała szczególnych cech artystycznych. W polskim prawie nawet coś takiego funkcjonuje, pod pojęciem dzieła, gdzie wyjątek, z tego, co pamiętam, stanowią cyfrowe reprodukcje dzieł sztuki. Strasznie zawiły temat.

Oświadczenie sądowe zwracało uwagę na to, że zdjęcie zostało wykorzystane na komercyjnej stronie internetowej do celu niekomercyjnego – było ono informacją dla uczestników, która wskazywała wizualnie miejsce wydarzenia. Kolejnym czynnikiem zmieniającym wagę sprawy było to, że organizatorzy festiwalu nie widzieli oznaczenia praw autorskich na zdjęciu oraz po informacji Brammera zdjęli je ze strony. Obraz przedstawiał ”rzeczywistość”, a nie był ”kreatywny”. Według sądu uprzednia publikacja zdjęcia w innym miejscu bez zawarcia informacji o prawach autorskich pozwoliła na jego reprodukcję. Następnym absurdem jest to, że zdjęcie zostało wycięte tak, by pokazywało tylko istotny fragment, bez konieczności prezentowania całego utworu. Nie było również przesłanek na temat tego, że zdjęcie nie jest dozwolone do użytku.

Pojawiło się wiele krytycznych opinii na temat postępowania sądu. Wśród nich jest zdanie ekspertów z Nova Southeastern University, którzy zwracają uwagę na to, że sąd pominął wiele aspektów ustawy o prawie autorskim. Stephen Carlisle powiedział, że całe zajście może zaburzyć postrzegania prawa autorskiego wśród fotografów zarobkowych.

Jak widzicie – sprawa jest naprawdę kontrowersyjna z punktu widzenia poszkodowanego. Mam wrażenie, że w tej kwestii polskie prawo jest jaśniejsze i rozwiązanie sprawy przebiegłoby raczej na korzyść fotografa. Uważam, że usuwanie informacji o prawach do zdjęcia z obrazu jest niestosowne, a wykorzystywanie go bez wiedzy i zgody autora godzi po prostu w jego godność artystyczną.

Pełne orzeczenie sądu znajdziecie na stronie internetowej.

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)