Apple złożyło wniosek o zarejestrowanie realistycznych czarno-białych obrazów przedstawiających jabłko, a konkretnie odmianę "Granny Smith". Czy brzmi to absurdalnie? Jeszcze jak! Proces zawłaszczenia zdjęć jabłek rozpoczął się w Szwajcarii w 2017 r. i właśnie poszedł dalej. Apple przechodzi samo siebie w chęci monopolizacji niektórych elementów.
Teraz dochodzimy do współczesnych problemów związanych z logo jabłka. Apple chce być jedyną firmą, która ma ten owoc w swoim znaku, a przynajmniej w charakterystycznej formie. Przyszedł zatem czas na pozwanie organizacji o 111-letniej tradycji. Widać, że gigantowi z Cuperntino w ogóle nie przeszkadza to, jak długo ktoś jest na rynku, a najważniejsze jest dążenie do rozpoznawalności i ekskluzywności firmy. W końcu Apple nie ma miłośników, a "wyznawców".
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOCzy warto kupić OnePlus Nord CE 3 Lite?
Firma Les Fruits Suisses ma dość charakterystyczne logo, które przedstawia jabłko. Na jego prawej stronie znajduje się równoramienny krzyż, a wszystko jest czerwone. Znak jest bardzo czytelny – od razu wiadomo, że chodzi o jabłko ze Szwajcarii. Gigant z Cupertino nie zamierza odpuszczać batalii o znany kształt, tymczasem Jimmy Marietoz, dyrektor Les Fruits Suisses, nie rozumie roszczenia sobie praw przez Apple do obrysu jabłka.
Jabłko to owoc niezwykle powszechny, a na świecie na pewno jest mnóstwo biznesów, które mają go w logo. Porównując logo Apple oraz Les Fruits Suisses można zauwazyć, że jedynym podobieństwem jest kształt jabłka, chociaż patrząc na niego, i tak wygląda inaczej. Ogonek jest kompletnie inny, dół owocu również. Można powiedzieć, że oprócz samego motywu, wszystko jest inne.
Załóżmy, że wszystko się uda i Apple będzie miało wyłączne prawo do wykorzystania podobizny jabłka odmiany "Granny Smith". Co wtedy stanie się z gazetkami supermarketów lub stronami interentowymi przedstawiającymi produkt? Przyznacie chyba, że absurdalnym byłoby to, by wycofywać zdjęcia jabłek ze względu na widzimisię firmy elektronicznej, która z agrokulturą nic wspólnego nie ma. Cała sytuacja wygląda troche tak, jakby Apple chciało zabronić powszechnego motywu — coś takiego zapewne nie przejdzie bez echa.