Artystka pomówiona o pedofilię przez pracowników fotolabu

fot. Agata Grzybowska
fot. Agata Grzybowska
Piotr Dopart

25.11.2011 13:00, aktual.: 01.08.2022 14:26

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Ochrona fotolabu dużego, sieciowego sklepu z elektroniką zatrzymała artystkę, która chciała wykonać odbitki zdjęć na wystawę, i przetrzymała ją do przyjazdu policji. Sprawę zapoczątkowała seria aktów, na których widniały również dzieci.

Gdy Agata Grzybowska, właścicielka studia fotograficznego Ever After, studentka filmówki w Łodzi i absolwentka Warszawskiej Szkoły Fotografii, przedstawiła w stołecznym oddziale sieci Saturn pokwitowanie na odbiór zdjęć przeznaczonych na wystawę, w odpowiedzi usłyszała:

Pani zdjęcia wyglądają na pornograficzne i pedofilskie, a policja jedzie po panią na sygnale.

Artystkę odprowadzono do osobnego pokoju, gdzie została przypilnowana do przyjazdu policji. W trakcie oczekiwania pracowniczka pytała czy osoby na zdjęciach wyraziły zgodę na fotografowanie i sugerowała, że mogły być odurzone. Zdjęcia na wystawę zostały zabrane na komendę wraz z ich autorką.

Co wzbudziło wątpliwości obsługi? Oddane do realizacji zlecenie obejmowało 182 fotograficzne akty przedstawiające sześćdziesięcioro modeli w różnym wieku - w tym dwójki dzieci w wieku 6 lat i jednego trzytygodniowego niemowlęcia - sfotografowanych w ich mieszkaniach, w pokojach sypialnych. Ktoś z fotolabu uznał, że fotografie prezentują treści pornograficzne i pedofilskie.

Według autorki cykl "Ściany" stanowić ma "dokumentacyjny portret nas prawdziwych":

Chodziło o to, aby zdjąć maskę, którą zakładamy, wychodząc z domu, zdjąć formę, ubranie. Niektórzy na zdjęciach to moi znajomi, ale i obcy spotkani w barze, albo tacy, którym ktoś o projekcie powiedział i sami do mnie zadzwonili.

Grzybowska została wypuszczona natychmiast po złożeniu zeznań, zdjęcia zaś - po przeanalizowaniu przez biegłych - zwrócone po dwóch tygodniach, z opinią, że nie ma na nich nic zdrożnego.

fot. Agata Grzybowska
fot. Agata Grzybowska

Witold Pyrkosz, wicedyrektor Warszawskiej Szkoły Fotografii, powiedział w rozmowie telefonicznej, że Agata Grzybowska należała do najbardziej uzdolnionych studentek uczelni i jako taka była zapraszana do organizacji plenerów WSF. Pyrkosz nie dopatruje się w jej pracach ani znamion pornografii, ani pedofilii; zaznacza jednocześnie, że jeżeli w Saturnie faktycznie obowiązują procedury przewidujące powiadomienie policji w wątpliwych sytuacjach, to nie czuje się władny, aby je podważać.

Ze względu na wynikłe z sytuacji opóźnienie przy organizacji wystawy prezentującej cykl "Ściany" fotografka musiała wykonać dodruk brakujących zdjęć. Skorzystała z usług tego samego zakładu, gdzie po konsultacji obsługi z dyrektorem została obsłużona dopiero przez kierowniczkę - i to tylko pod warunkiem podpisania oświadczenia w sprawie przeznaczenia "wątpliwych" fotografii.

Cytowana przez serwis Gazeta.pl rzeczniczka sieci Saturn - Wioletta Batóg - odpowiada, że zdjęcia budziły wątpliwości i że pracownicy wykazali się "społeczną odpowiedzialnością"; zaś kierowniczka Saturn Fotolab w galerii handlowej Arkadia, że "każdy by tak zareagował". Batóg w pisemnym komentarzu cytuje artykuł 202 Kodeksu Karnego:

Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie (...) Kto utrwala treści pornograficzne z udziałem małoletniego (...) Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego (...)

Rzeczniczka Saturna przestrzega również, że przy oddawaniu do wywołania zdjęć zawsze istnieje możliwość, że pracownicy poinformują organa ścigania.

Źródło: Gazeta.pl

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)