Brak komory przeciwpyłowej i rękawiczek. Tak czyści się Leiki za 60 tys. złotych

Hari Subramanyam jest szczęśliwym posiadaczem Leiki M (Typ 240), która w Polsce kosztuje około 30 tysięcy złotych oraz Leiki SL (ok. 25 tys. złotych). Postanowił oddać je do serwisu na czyszczenie. Podejrzewam, ze spodziewał się większej sterylności.

Brak komory przeciwpyłowej i rękawiczek. Tak czyści się Leiki za 60 tys. złotych 1
Marcin Watemborski

Każdy fotograf kiedyś musi oddać sprzęt do czyszczenia. Matryce uwielbiają się brudzić, zwłaszcza przy częstej zmianie obiektywów. Bez względu na to, czy korzystacie z lustrzanek czy bezlusterkowców – was też to czeka. A kto zrobi to lepiej niż autoryzowany serwis…

Na filmie Hariego widać technika Michela Razafimahefę, który pokazuje fotografowi różne narzędzia do czyszczenia – od malutkiego odkurzacza przez dmuchawę i specjalny gumowy czyści Pentaxa. Na filmie jest kilka momentów, które przysporzyły mnie o szybsze bicie serca. Czuję, że na miejscu Hariego nie zachowałbym takiego spokoju i zdecydowanie wolałbym, żeby ktoś z moimi aparatami, tym bardziej tak drogimi, obchodził się jak z jajkiem.

Pamiętam, że gdy oddawałem moje aparaty na czyszczenie i uczestniczyłem nawet w takim procesie w jednym z serwisów, technik włożył mój aparat do niewielkiej komory bezpyłowej, gdzie skrupulatnie go odkurzył. Mimo tego, że w powietrzy nie unosi się aż tyle kurzu to byłem spokojniejszy. Chyba nic nie drążni bardziej niż pierwszy pyłek na świeżo-wyczyszczonej matrycy tuż po serwisowaniu.

Zobacz też: Cybersejf – jak stworzyć bezpieczne hasło?
Źródło artykułu: WP Fotoblogia
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ