Z początku obie serie aparatów (SLT i NEX) rozwijały się równolegle i równie ambitnie. W obu pojawiały się coraz bardziej wyrafinowane konstrukcje z matrycami APS-C, że wspomnę choćby NEXa-7 i A77. Potem przyszła pora na pełną klatkę, czyli – już nie NEXa – a A7 i lustrzankopodobne A99. Ale w tym momencie, a może już wcześniej, w Sony dostrzeżono nie tylko ogromny potencjał bezlusterkowców, ale też słabość konkurencji w tej klasie sprzętu, biorąc pod uwagę aparaty z matrycami większymi od 4/3 cala. Nikona brak, Canon pozoruje działania, Leica nie zagraża, liczy się właściwie tylko Samsung. Ten jednak, dość szybko – pomimo sukcesów – wycofuje się z rynku. Teraz cały tort jest nasz! Czy ktoś się tego w ogóle spodziewał? Firma, która kupiła swe tradycje, pokonała starych wyjadaczy. Przy tym Sony wcale nie spoczywa na laurach i systematycznie rozbudowuje linię aparatów. W pełnej klatce mamy „podstawowe” A7, wysokorozdzielcze A7R i wysokoczułe A7s – wszystkie już w drugim wcieleniu, a pewnie wkrótce pojawi się i trzecie. Czy czas wypatrywać A5 i A3? Chyba jeszcze nie, bo dopóki modele kosztujące grube tysiące są chętnie kupowane, to po co im tworzyć tańszą konkurencję? Ale A9, owszem – taki aparat z pewnością się objawi. I to raczej szybko. A co z A99 MkII? Z nim jest trochę tak jak z Olympusem E-5. Wypada ten aparat pokazać, z pewnością opracowano go, ale czy będzie on czymś więcej niż pożegnalnym fajerwerkiem serii SLT? Bo ona zdecydowanie się kończy. Popularność „czterocyfrowych” Alf wśród typowych fotoamatorów i „siódemek” wśród tych wymagających więcej fotografów, nie daje powodów do ciągnięcia technologii „celofanu”. Racja, są tacy, nawet wśród początkujących, którzy lubią trzymać w ręku coś większego od A5100. Dla nich – podejrzewam, że trochę testowo – stworzono A3000, czyli bezlusterkowiec APS-C z mocowaniem obiektywów E, ale o formie lustrzanki, czy też aparatów SLT. I jeśli już, to tak właśnie będzie wyglądała pozorna (formalna :-)) ich kontynuacja. Ciekawe jednak, że klasyczne, czyli kompaktopodobne „czterocyfrówki” zajmują tylko dwie półki: A5xxx i A6xxx. Na wyższą chyba już się one nie wdrapią (tam nadal będzie rządzić mały obrazek), ale brak tak wyglądających A3xxx trochę jednak dziwi.