Co widzi kierowca Formuły 1? Powstały specjalne kaski z kamerami

Widok z kasku kierowcy F1.
Widok z kasku kierowcy F1.
Źródło zdjęć: © YouTube
Marcin Watemborski

27.01.2023 12:02

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Przez ostatnie 2 lata inżynierowie pracowali nad kaskami dla kierowców F1, które mają wbudowana małą kamerkę. Dzięki temu można zobaczyć perspektywę zawodnika w środku bolidu. Od najbliższego sezonu każdy z kierowców będzie musiał mieć taki kask, a co za tym idzie, będzie można patrzeć, co dokładnie robi podczas jazdy.

Kaski z kamerami dla kierowców Formuły 1 to nie tylko kwestia rozrywki. Oczywiście ta też jest bardzo ważna, bo kibicie chcą poczuć się jak sami zawodnicy i pragną widzieć, co dzieje się w środku bolidu. To zdecydowanie dostarczy dodatkowych emocji. Jednak kaski z kamerami mają duże znaczenie w kwestii bezpieczeństwa – dzięki wewnętrznym nagraniom można analizować zachowanie kierowcy podczas wypadku lub to, jak go uniknął.

Od roku 2023 każdy z kierowców będzie musiał mieć taki specjalny kask. Nagrania będą wykorzystywane podczas transmisji wyścigów. Brak stabilizacji obrazu sprawia, że widok z perspektywy zawodnika jest bardziej dynamiczny, a kibic będzie miał lepszy odbiór tego, jak bardzo trzęsie w bolidzie. Dzięki temu wiele osób zrozumie, że prowadzenie specjalnego samochodu to nie jest zabawa w kotka i myszkę.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Kamery zamontowane w kaskach są naprawdę malutkie. Ich średnica wynosi zaledwie 8 mm, a waga to 1,4 grama. Obiektyw jest zamocowany na wysokości wzroku kierowcy wewnątrz kasku. W ten sposób dokładnie widać, w jakim kierunki patrzy zawodnik. Można to zaobserwować m.in. na nagraniu z historycznego Grand Prix Monako, zrealizowanego przez kamerkę Charlesa Leclreca.

Wcześniej kamery były testowane też przez innych zawodników. Sprawdzali je m.in. Yuki Tsunoda oraz Fernando Alonso. Są jednak ograniczenia – maksymalna rozdzielczość kamerki to Full HD, o 4K można pomarzyć, lecz kto wie, jak malutkie będą urządzenia przyszłości. Być może z czasem pojawi się też system stabilizacji optycznej, który zastąpi obecną stabilizację elektroniczną. My jednak zdecydowanie wolimy, jak obraz z szybkich przejazdów się trzęsie – można wówczas poczuć prędkość i przeciążenia wewnątrz bolidu.

Marcin Watemborski, redaktor prowadzący Fotoblogii

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)