Nie ma tu żadnej sprzeczności, a jest – aby użyć modnego dzisiaj słowa – synergia. Po kilku miesiącach takiego symbiotycznego współżycia fotografii cyfrowej i analogowej widzę, że przynosi ono korzyści i jednej i drugiej, szczególnie gdy robimy to samo zdjęcie na dwa sposoby. Cyfrowe obrazowanie daje nam pojęcie o tym, co zarejestruje się na filmie, o rozkładzie oświetlania i pomaga uniknąć błędów ekspozycji. Zdjęcie robione na filmie narzuca nam dyscyplinę również w fotografii cyfrowej i każe myśleć o kadrze. Dzięki temu robimy jedno zdjęcie cyfrowe na jedno „analogowe” i wiemy, że to wystarczy. Koniec z dziesiątkami powtórek.
Gdybym miał zebrać powody dla których nadal warto czasem naświetlić film, mogłoby to wyglądać tak:
- Trwałość zdjęć
Mam problemy z uruchomieniem niektórych swoich płyt CD i DVD ze zdjęciami sprzed kilku lat, czasem płyta się uruchamia, ale niektóre pliki są uszkodzone; moje negatywy sprzed 30 lat nadal są w tym samym, świetnym stanie, co w chwili ich foliowania.
- To, że za każdą klatkę musimy zapłacić
Zarówno za film, jego wywołanie, cięcie, foliowanie lub ramkowanie, wykonanie odbitek – oraz, że nie można zdjęcia powtórzyć i poprawić, sprawia że wolniej, precyzyjniej kadrujemy i mierzymy światło; każda klatka się liczy.
- Fajnie jest wkładać do aparatu rolkę filmu, a potem trzymać w ręku wywołany film
Jest w fizyczności materiału światłoczułego, w namacalności zdjęć – czy to slajdów, negatywów czy odbitek z nich – coś, co bezpośrednio koresponduje do materialności świata, który rejestrujemy. Zdjęcie cyfrowe to tylko mozaika wirtualnych punktów, w pewnym sensie równie rzeczywistych, co świat gier komputerowych.
- Ograniczamy ilość robionych zdjęć z korzyścią dla ich jakości
Zamiast myślenia w kategoriach kart pamięci, które zmieszczą nieomal nieograniczona liczbę zdjęć, nasza perspektywa to 36 klatek filmu załadowanego do aparatu.
- Przypominamy sobie podstawy fotografii
Znowu zaczynamy bardziej myśleć o tym, jak właściwie zmierzyć światło, nie pozwolić, aby przedmioty bardzo jasne lub ciemne oszukały wskazania światłomierza; jak zmniejszyć kontrast fotografowanej sceny; jednym słowem: fotografując uczymy się fotografować, zamiast na oślep powtarzając ujęcia.
- Frajda jaką daje odroczona satysfakcja
Zdjęcie zobaczymy dopiero za jakiś czas.
- Element niespodzianki
Z poprzednim punktem wiąże się też element niespodzianki – zdjęcia obejrzane po jakimś czasie od wykonania często zaskakują; nawet nie pamiętamy, że dane ujęcie rozbiliśmy; czasem jakaś niedoskonałość sprawia, że zdjęcie jest ciekawsze.
- Wbrew pozorom fotografowanie na filmie sprawia, że patrzymy zawsze w przyszłość a nie w przeszłość
Skupiamy się na wykonaniu następnego zdjęciu a nie – jak to jest w przypadku fotografii cyfrowej - na oglądaniu poprzedniego zdjęcia na ekranie.
- Oszczędność czasu
Po dniu fotografowania możemy odpocząć zamiast – jak to jest w przypadku fotografii cyfrowej - siedzieć cały wieczór przy komputerze, przebierając i obrabiając zdjęcia. Po wyzwoleniu migawki już nic ze zdjęciem nie możemy zrobić poza oczekiwaniem na powrót wywołanego filmu.
- Aparaty „analogowe” są zakupem na całe życie
Nie musimy co kilka lat wymieniać sprzętu. Mało tego - przy obecnych cenach można kupić najlepsze aparaty analogowe z przeszłości i nawet mieć oddzielny korpus do każdego rodzaju filmu.
- Porównywalne koszty
Jeśli ceny filmów i ich wywołania nas odstraszają, pomyślmy tak: koszt każdorazowej wymiany lustrzanki cyfrowej na najnowszy model co rok– dwa laty odpowiada zakupowi filmów i pokryciu cen ich wywołania na wiele lat; zatem możemy rzadziej wymieniać aparaty cyfrowe i robić równolegle fotografować na filmach, a nasze koszty na pewno nie wzrosną.
- W przypadku slajdów, nic nie zastąpi ich projekcji z dobrego rzutnika i na dobrym ekranie
Filmy odwracalne są wielowarstwowe, a zatem ich projekcja daje wrażenie trójwymiarowości, jakiej nie uzyskamy przy projekcji pliku cyfrowego.
13.Mnóstwo frajdy
Zatem filmy w dłoń i do dzieła!