Para młoda nie potrzebuje twoich zdjęć. Stawia na profesjonalistów

Para młoda nie potrzebuje twoich zdjęć. Stawia na profesjonalistów
Źródło zdjęć: © © Pexels
Justyna Kocur-Czarny

21.07.2019 13:15, aktual.: 26.07.2022 15:43

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Sezon ślubny trwa w najlepsze. Pary młode zatrudniają fotografów, płacąc kilka tysięcy po to, żeby mieć z tego dnia jak najpiękniejszą pamiątkę. Co stoi na drodze do idealnego albumu ze zdjęciami? Fotografowie-amatorzy, którzy zasłonią ekran albo wejdą w kadr w kluczowym momencie.

Zawód: wujek

Ślub to wzruszające wydarzenie dla bliskich państwa młodych. Kto tylko ma w domu aparat lub kamerę zabiera je ze sobą, żeby sprezentować narzeczonym pamiątkę w postaci zdjęć lub filmu. Hobbystycznie fotografujący wujek (ciocia, kuzyn, przyjaciel rodziny) przeciera kurz ze swojego 20-letniego aparatu i czuje się w obowiązku uchwycić każdy moment ślubu, najlepiej z bliska. Chęci na pewno ma dobre, ale nie zdaje sobie sprawy, że może tym samym wyświadczyć młodym niedźwiedzią przysługę.

Na forum fotografów ślubnych takich historii jak ta jest na pęczki:

3 tygodnie temu trafił mi się wujek młodych w różowej koszuli z małą kamerką, który bez przerwy wchodził w kadr. Chyba nie chciał mi przeszkadzać, bo stał cały czas po drugiej stronie. Młodzi wiedząc, że dostaną film o wujku, wkurzyli się.
Obraz
© Martyna Skrok

Profesjonalny fotograf zatrudniony do dokumentowania uroczystości dobrze wie, gdzie stanąć, żeby nie zakłócać przebiegu wydarzenia. Posiada sprzęt, którym jest w stanie fotografować nawet w ciemnym kościele, bez używania ingerującej lampy błyskowej. Gość weselny, który nie ma takiego doświadczenia, może zupełnie przypadkiem zrujnować dobre zdjęcie, potencjalną pamiątkę dla pary młodej.

Dla amatorów liczy się ich ujęcie, nie wpasowują się w żadne normy, nie dają czasem żadnej szansy na zrobienie zdjęcia ważnego momentu. Ostatnio zdarzyła nam się ciocia kamerzystka, która całe wyjście z kościoła szła tuż przed parą i zasłaniała wszystko, a później na weselu kazała nam się przesunąć, bo ona kręci wchodzących ludzi. Kulturalnie wytłumaczyliśmy, że to nasza praca i dalej robiliśmy swoje, bo wiemy, że ktoś za to zapłacił, a my jesteśmy odpowiedzialni.

Monika Roszkowska, która od kilku lat fotografuje śluby, nie raz spotkała się z sytuacją, kiedy goście weselni utrudniali jej pracę.

Często wchodzą w kadr przed nas fotografów, bo im się wydaje, że będą mieli lepsze zdjęcie. W formie zabawnej zaczepki potrafią zasłonić obiektyw ręką. Często czeka się na odpowiedni moment i wtedy akurat ma się rękę.

Era smartfonów trwa w najlepsze

Wyobraź sobie, że podczas wejścia panny młodej do kościoła każdy z gości chce zrobić “tylko jedno” zdjęcie. W efekcie mamy często ponad sto osób trzymających w rękach smartfony. Autorka poniższego zdjęcia opublikowała post na Facebooku, w którym apeluje o rozwagę i szanowanie pracy fotografa ślubnego.

Hannah Mbalenhle opisuje sytuację, w której nie udało jej się uwiecznić tego, jak ojciec odprowadza swoją córkę do ołtarza. Przeszkodziła w tym dziewczyna obecna na ślubie, która postanowiła stanąć przed fotografką i zrobić zdjęcie iPhonem. Post ma już ponad 150 tysięcy udostępnień, a w sieci rozgorzała dyskusja na temat szkodliwości tego typu zachowań.

Jedni przyznają rację fotografce i przywołują sytuacje z własnego doświadczenia, kiedy zamiast twarzy gości, musieli sfotografować telefony. Inni, stają w obronie weselników, pisząc, że to właśnie oni mają większe prawo niż fotografowie, aby brać udział w uroczystości. To, co podczas niej robią i jak się zachowują nie powinno być reżyserowane przez osoby z zewnątrz. Argumentują, że fotograf ma uwiecznić wydarzenie takim, jakie jest, a nie zrobić konkretne zdjęcia.

Niektórzy mogliby mi zarzucić, że próbuję kreować rzeczywistość, a to przecież reportaż ślubny. Owszem, reportaż, gdzie uwieczniamy to, co zastaniemy, ale cenię sobie komfort pracy i wewnętrzny spokój, dlatego wolę dwoma uprzejmymi słowami kogoś poprosić i przeprosić, niż w duchu przez cały dzień przeklinać, że ten wujek znów mi wchodzi w kadr. Może nie jest świadomy, że przeszkadza?
Obraz
© Sebastian Kłapkowski

Nie bez znaczenia jest opinia głównych zainteresowanych, czyli pary młodej. Na zamkniętej grupie dla fotografów ślubnych padają argumenty, że jeśli para akceptuje lub wręcz prosi swoją rodzinę o równoległą dokumentację, to fotograf nie powinien mieć z tym problemu.

Czy stoi na ołtarzu czy za... może nawet latać dronem i robić fikołki. Poruszam temat na rozmowie. Jeśli para akceptuje takiego delikwenta, nic mi do tego.
Najbardziej przeszkadzają goście, którzy są ubrani nieadekwatnie do uroczystości. W każdym innym przypadku traktuje ich po prostu jako element kompozycji.

Być albo nie być

Jak często wracamy do zdjęć wykonanych na czyimś ślubie? Zdecydowanie rzadziej niż do tych, na których to my byliśmy nowożeńcami. Nie ma nic złego w tym, że chcemy w trakcie wesela zrobić sobie pamiątkowe selfie z rodziną lub przyjaciółmi. Zastanówmy się jednak, jaki jest sens wyciągać telefon w trakcie ślubu lub podczas ważnych momentów wesela? Patrzenie na wszystko przez ekran smartfona sprawia, że nie przeżywamy tego, co dzieje się tu i teraz.

Para młoda będzie z emocjami wracać do chwil uwiecznionych przez fotografa, którego wybrali i któremu za to zapłacili. Może postarajmy się, żeby wśród zdjęć gości, mogli dostrzec naszą twarz nieschowaną za aparatem lub utkwioną w ekranie smartfona.

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)