Elliott Erwitt - "Woody Allen świata fotografii" [inspiracja]

© Elliott Erwitt
© Elliott Erwitt
Olga Drenda

18.02.2013 09:00, aktual.: 18.02.2013 10:00

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

„Najciekawsze rzeczy dzieją się wtedy, kiedy akurat przypadkiem masz przy sobie aparat” - mawiał Elliott Erwitt, jeden z najlepszych fotografów naszych czasów. Wystawa jego zdjęć trwa właśnie w Warszawie.

85-letni dzisiaj i wciąż aktywny zawodowo Elliott Erwitt, którego zdjęcia prezentuje obecnie warszawska filia Leica Gallery, jest jednym z tych fotografów, o których można powiedzieć, że tworzyli historię. Urodził się w 1928 roku w Paryżu jako syn rosyjskich imigrantów, a w wieku 10 lat wraz z całą rodziną wyemigrował do USA. Mieszkanie niedaleko Hollywood sprawiło, że młody Erwitt zakochał się w kinie i fotografii. Wybrał studia kierunkowe na uczelniach w Los Angeles i Nowym Jorku, a zawodowe szlify zdobywał w wojsku jako asystent fotografa.

Jego kariera nabrała rozpędu - współpracował z „Collier’s”, „Look” i „Life”. Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że Erwitt na swojej drodze trafił na najlepszych mentorów: Edwarda Steichena, Roya Strykera i Roberta Capę. Ten ostatni zaprosił go do współpracy z agencją Magnum. Jako reporter Magnum zwiedził cały świat – w tym kilkakrotnie odwiedził Polskę (pierwszy raz w latach 60., a ostatni raz przy okazji wystawy w warszawskiej Yours Gallery w 2005).

[solr id="fotoblogia-pl-64179" excerpt="0" image="0" words="20" _url="http://olga.drenda.fotoblogia.pl/1834,wystawa-elliotta-erwitta-w-warszawie" _mphoto="copyright-elliott-erwitt-d68a1e9.jpg"][/solr][block src="solr" position="inside"]2665[/block]

Nikita Chruszczow i Richard Nixon, 1959 © Elliott Erwitt
Nikita Chruszczow i Richard Nixon, 1959 © Elliott Erwitt

Styl Erwitta jest bliski tradycji fotografii humanistycznej praktykowanej przez innych członków Magnum, jednak wyróżniało go błyskotliwe poczucie humoru, zdolność do znajdywania perełek absurdu i nonsensu w najzwyklejszych okolicznościach. Decydujący moment w jego wydaniu polegał zawsze na uchwyceniu chwili przewrotności, niespodzianki. Jego zdjęcia są zabawne w dobroduszny, ciepły, bardzo ludzki sposób.

Dzięki temu dorobił się przydomku „Woody'ego Allena świata fotografii”, choć sam mówi, że jego wzorem jest Charlie Chaplin. Jednocześnie Erwitt potrafi dojmująco opowiadać o sprawach poważnych. Zapewne znacie słynne zdjęcie wykonane w 1950 w Karolinie Północnej (link), przedstawiające osobne umywalki dla ludzi o różnych kolorach skóry. To również absurd, tyle że okrutny.

© Elliott Erwitt
© Elliott Erwitt

„Obrazy można znaleźć wszędzie. Wystarczy zauważać różne rzeczy i nadawać im porządek. Trzeba zwracać uwagę na to, co dzieje się dookoła, interesować się ludźmi i komedią ludzką”, mówił Elliott Erwitt. Nie tylko ludzką zresztą – jednym z jego ulubionych tematów są psy, którym poświęcił kilka albumów.

[solr id="fotoblogia-pl-45736" excerpt="0" image="0" words="20" _url="http://fotoblogia.pl/2873,erwitt-cartier-bresson-salgado-doisneau-jak-wygladaly-stykowki-wielkich-fotografow-wideo" _mphoto="10-swpa-krzysztof-basel--471a13a.jpg"][/solr][block src="solr" position="inside"]2666[/block]

© Elliott Erwitt
© Elliott Erwitt

Zdjęcia otrzymałam dzięki uprzejmości Leica Gallery Warszawa. Wystawa przy ul. Mysiej 3 (wstęp wolny!) trwa do 11 marca.

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)