Eric Paré: Zacząłem jakieś 3 lata temu. Pracowałem nad 360-stopniowym projektem i szukałem sposobu na oświetlenie obiektu przy wykorzystaniu malowania światłem przy jednoczesnym zachowaniu ostrego obrazu, co jest dość trudne przy długich ekspozycjach.
Udało mi się osiągnąć zadowalające wyniki przy naświetlaniu klatki przez 1 sekundę. Projektem, który wyszedł z tych eksperymentów jest Lightspin.
Pracuję obecnie nad wieloma projektami, ale wszystkie koncentrują się wokół malowania światłem – czy to na zdjęciach z użyciem jednego aparatu, czy w 360 stopniach, przy wykorzystaniu 32 lustrzanek cyfrowych. Przeważnie robię jednosekundowe ekspozycje i macham za plecami modelki lampką.
To, co naprawdę lubię, to unikalne wizualizacje, ludzie, którzy przychodzą z nowymi pomysłami w tym piekielnie zajętym świecie fotografii.
Wiesz, właściwie nie robię zdjęć. Ustawiam aparat na statywie, włączam samowyzwalacz i biegnę za modelkę, za którą macham lampką. To jest właśnie ta fajna część powstawania moich projektów.
Lubię to, że nie jestem za aparatem i to, że częściowo tworzę końcowy obraz własnoręcznie. Sprawia to, że cały proces jest dużo bardziej interesujący i, muszę przyznać, dość uzależniający.
Używam lustrzanek cyfrowych marki Canon, kilku wyzwalaczy i latarek. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o technikach, których używam – zapraszam do grupy „ericpare/learn” na Facebooku, w której dzielę się wszystkimi tajnikami.