Film z kosmosu? Wystarczy kompakt i balon meteorologiczny! [wideo]

Film z kosmosu? Wystarczy kompakt i balon meteorologiczny! [wideo]18.06.2010 06:34
Film z kosmosu? Wystarczy kompakt i balon meteorologiczny! [wideo]
Ola Błażowska

Amerykanie mawiają: The sky is the limit i mają na myśli to, że w życiu możliwości są nieograniczone. Takie hasło przyświecało zapewne autorowi projektu "Pacific Star", Colinowi Rich'i. Postanowił on domowym sumptem zbudować balon meteorologiczny, który wyniósł w stratosferę styropianowe pudełko z dwoma kompaktami nagrywającymi film i robiącymi zdjęcia. Lot trwał zaledwie pół godziny, ale materiał zebrany przez aparaty można spokojnie wykorzystać do czołówki filmu o podboju kosmosu. Zobaczcie sami!

Amerykanie mawiają: The sky is the limit i mają na myśli to, że w życiu możliwości są nieograniczone. Takie hasło przyświecało zapewne autorowi projektu "Pacific Star", Colinowi Rich'i. Postanowił on domowym sumptem zbudować balon meteorologiczny, który wyniósł w stratosferę styropianowe pudełko z dwoma kompaktami nagrywającymi film i robiącymi zdjęcia. Lot trwał zaledwie pół godziny, ale materiał zebrany przez aparaty można spokojnie wykorzystać do czołówki filmu o podboju kosmosu. Zobaczcie sami!

Colin Rich ma już doświadczenie w tego typu przedsięwzięciach - to jego drugi, ulepszony projekt. Na filmie przedstawia również proces budowy ładunku, który miał unieść się w powietrze. Ponieważ balony meteorologiczne (wypełnione helem lub wodorem) mogą wznieść się na wysokość nawet trzydziestu paru kilometrów, pudełko z aparatami musiało być przygotowane na panujące tam warunki. Aby ochronić kompakty przed temperaturą -51 st. Celsjusza, Rich obudował je styropianem i pozaklejał taśmą klejącą.

Sercem konstrukcji zostały dwa kompakty Canona, kupione na eBay'u za sumę 45$. Poza korzystną ceną, oczywistą ich zaletą była niewielka waga. Dodatkowo aparaty zostały specjalnie zaprogramowane. Co trzy minuty miały wykonać 3 ujęcia, a co 4 minuty jeden minutowy film. Tak przygotowany ładunek wzniósł się w powietrze, a właściwie (jak zobaczycie na filmie) pionowo wzbił się w górę.

Jak twórca projektu odzyskał aparaty i zdjęcia przez nie wykonane? Tego typu balony mają to do siebie, że żyją pięknie, lecz krótko i jednorazowo. W pewnym momencie po prostu pękają. Wtedy uruchomia się specjalny spadochron, który sprowadza cenny ładunek na ziemię. Dzięki GPSowi Rich mógł łatwo odszukać "zwłoki" swojego małego statku. Droga powrotna zajęła kompaktom ponad pół godziny, a wylądowały ok. 15-20 mil od miejsca startu.

Źródło: stumbleupon.com

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)