Strata nawet starego, zniszczonego aparatu to zawsze przykre wydarzenie. Jeszcze gorzej, jeśli zagubiliśmy nową, drogą lustrzankę z jasnym szkłem. Uff, nawet nie chcę o tym myśleć! Nigdy nie rozstaję się ze swoim sprzętem i na szczęście jeszcze mi się nie przydarzyła taka sytuacja.
Na interesujący pomysł wpadł Andrew McDonald. Bloger proponuje, aby zawsze na swojej karcie lub w pamięci aparatu trzymać jedno lub więcej zdjęć ze swoimi danymi oraz informacją o nagrodzie za zagubiony aparat. Ciekawa idea, ale dlaczego akurat na zdjęciu? Nie lepiej w pliku tekstowym?
Osoba, która znajdzie nasz sprzęt pewnie chętnie przejrzy zdjęcia z karty. Na plik tekstowy może nie zwrócić uwagi. Często nie przeglądamy przecież zawartości całej karty, np. zgrywając fotografie na dysk z pomocą odpowiedniego programu.
Metoda z fotowizytówką ma jednak pewien minus. Nie możemy formatować karty, a jedynie kasować wszystkie zdjęcia, pomijając oczywiście zabezpieczone klatki z naszym przesłaniem. Formatowanie nie oszczędzi wizytówki.
Osobiście formatuję kartę bardzo często, prawie zawsze po zgraniu zdjęć na komputer i ich zabezpieczeniu. Znam jednak mnóstwo osób, które trzymają na swoich kartach foty z wakacji sprzed 3 lat. Jest to zatem dobra metoda raczej dla okazjonalnych fotografów, niż codziennych maniaków. I chyba tacy najczęściej gubią swoje aparaty.
Całą foto-opowieść McDonalda obejrzycie na jego blogu. Polecam, świetna zabawa!
Źródło: Petapixel