Fotograf natknął się na stado orek. Był przerażony, ale zrobił genialne zdjęcia

Orki krążyły wokół Liama. Fotograf był przerażony. / Zdjęcie poglądowe.
Orki krążyły wokół Liama. Fotograf był przerażony. / Zdjęcie poglądowe.
Źródło zdjęć: © Pexels
Marcin Watemborski

02.06.2023 11:13

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Orki są agresywne. Ich angielska nazwa oznacza w tłumaczeniu "morderczego walenia", co doskonale oddaje ich charakter. Fotograf Liam Brennan pływał kajakiem w okolicy Vancouver, kiedy natknął się na stado morskich ssaków. Mimo tego, że serce prawie wyskoczyło mu z piersi, udało mu się zrobić wspaniałe zdjęcia, dzięki którym naukowcy zidentyfikowali poszczególne osobniki.

Liam Brennan doświadczył naprawdę wyjątkowych chwil. Mimo tego, że ręce mu drżały, a serce stanęło w gardle, zachował zimną krew. Podczas pływania kajakiem w okolicy Vancouver natknął się na stado kilku orek. W pewnym momencie zwierzęta otoczyły go, a wtedy przeżył prawdziwą chwilę grozy. Nie wiedział, czy za chwilę nie zostanie zaatakowany.

Tamtego dnia fotograf nawet nie marzył o tym, że spotka dostojne choć groźne zwierzęta. Gdy pływał kajakiem, usłyszał w oddali dźwięk podobny do oddechu wieloryba, a z czasem zobaczył płetwy. Wtedy wiedział, że spełni się jego fotograficzne marzenie. Dopóki orki były w odległości ok. kilometra, Liam czuł się bezpiecznie. Chwilę później były ok. 15 metrów od niego.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Brennan wspomina, że był otoczony przez stado. Przed oczami miał 2 samce, których płetwy grzbietowe były większe niż on sam – mają ok. 2 metrów. Fotograf wyznaje, że matka młodych była kilka metrów dalej. Był przerażony, bo miał w głowie świadomość, że migrujące orki często zjadają inne morskie ssaki. Czuł się zagrożony, chociaż wiedział, że te zwierzęta nigdy nie zaatakowały bezbronnego człowieka, chociaż łodzie już tak. Jednak pomyłki się zdarzają.

Liam zachował zimną krew i robił zdjęcia otaczającym go orkom. Okazały się tak dobre, że na ich podstawie eksperci byli w stanie zidentyfikować wszystkie osobniki. Wiedząc o tym, które dokładnie orki go otoczyły, mógł później wyszukać więcej informacji o tych konkretnych przedstawicielach tego gatunku.

Brennan fotografował "mordercze walenie" leciwą lustrzanką cyfrową Canon EOS 6D, bo nie chciał narażać swojego nowego Canona EOS R6 na uszkodzenie od słonej wody. Na korpusie miał zamocowany obiektyw Canon EF 100-400 mm f/4.5-5.6 L IS USM. Orki fotografował, korzystając z ogniskowej ok. 200 mm.

Marcin Watemborski, redaktor prowadzący Fotoblogii

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (12)