Na zdjęciu widać Księżyc, Drogę Mleczną, spadającą gwiazdę oraz potok lawy. Wyobraźcie sobie, jak gorąca musiała być atmosfera podczas robienia tego zdjęcia! W wywiadzie dla Huffington Post, Mezeul mówi: „Dosłownie byłem w szoku. To było trzecie zdjęcie, które zrobiłem po zachodzie słońca i wtedy zobaczyłem spadającą gwiazdę. Widziałem, że nie zrobię lepszego zdjęcia tego dnia, więc spakowałem się i poszedłem”.
To zdjęcie to pojedyncza klatka. Zostało wykonane aparatem Nikon D810 z obiektywem Nikkor 14-24 mm f/2.8 na ISO 2500 oraz przysłonie f.2,8. Czas ekspozycji wyniósł 25 sekund. Wielu fotografów zarzucało Mezeulowi, że wcale nie jest to jedna klatka, a kolaż. Fotograf wyjaśnia, że „księżyc był tamtej nocy blado srebrny, przez to nie zmył z nieba Drogi Mlecznej”.
Oczywiście nie obeszło się bez problemów. Głównym z nich było niebezpieczeństwo fotografowania tej sceny. Każda sekunda, którą Mezeul spędzał przy lawie, przybliżała go do poparzenia. Nie tylko temperatura była szkodliwa, ale również toksyczne gazy, które wydobywały się z lawy.
Fotograf na pewno nigdy nie zapomni tej historii i tego zdjęcia. Jeśli chcecie zobaczyć szerszą twórczość tego artysty, zajrzyjcie na jego Instagram oraz Facebooka.